sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 44.

  Koło godziny dziewiątej rano Rydel wyszła z domu, gdyż była już umówiona ze swoją starą znajomą Katelyn, która dziś miała odwiedzić swoje rodzinne miasto, a w nim Rydel. Tak więc blondynka punktualnie doszła na miejsce, a tam zastała swoją znajomą. Dziewczyny sądziły, że po czterech latach nie widzenia się będą miały ze sobą mnóstwo tematów i rzeczy do obgadania, a jednak było zupełnie przeciwnie. Obydwoe zmieniły się od tamtego czasu i nie znalazły zbyt wielu tematów. Rydel stała się sławna, a Katelyn po prostu się zmieniła. Dziewczyny planowały razem spędzić cały dzień, jednak nie poszło po ich myśli, więc rozstały się  po zaledwie kilku spędzonych razem godzinach. Nieco zawiedziona blondynka wróciła prosto do domu. Dochodziła godzina piętnasta, więc postanowiła, że spędzi trochę czasu z braćmi, gdyż ostatnio wszystkie ih rozmowy były dziwne i większość z nich kończyła się na temacie wypadku Rikera. Jednak przypomniała sobie, że Rocky wyszedł gdzieś z Julie, Riker jest u Laury, a Ryland chyba miał spotkać się z Savannah. Został Ross, ale Ross... To Ross, pewnie jest jeszcze na planie serialu.  Westchneła cicho i wróciła do swojego pokoju. Wzięła swojego iPada i sprawdziła kilka stron, ale zrobiła to szybko, więc po tym zaczęła się nudzić. Sięgnęła więc po swój telefon i szybko napisała jedną, krótką wiadomość, dla pewności:
" Do: Laura
Cześć, jesteś teraz z Ellingtonem?" 
Na co po kilku minutach dostała odpowiedź:
"Od: Laura
Nie, z Rikerem." 
Na widok sms'a na twarzy blondynki mimowolnie namalował się delikatny uśmiech, szybko wykonała jeden, krótki telefon i właściwie już po niespęłna piętnastu minutach wyszła z domu. Doszła na umówione miejsce prawie dwadzieścia minut przed czasem. Sama nie wiedziała, dlaczego, ale cieszyła się, że w końcu go zobaczy. W końcu byli najlepszymi przyjaciółmi, a już od dawna nie spędzili razem całego dnia. Było już kilka minut po szesnastej, co oznaczało, że brunet już się spuźnił, mimo to Delly postanowiła na niego zaczekać. Po krótkim czasie dziewczyna poczuła, że ktoś obejmuje ją w tali i przytula do siebie. Blondynka się zaśmiała, gdzyż doskonale wiedziała, kto to. 
- Ratliff! - krzyknęła zadowolona i szybko odwróciła się do niego. Nie pomyliła się, przed nią stał uśmiechnięty i spóźniony Ellington. 
- Tak? - zapytał z uśmiechem, który gościł na jego twarzy. 
- Spóźniłeś się. - powiedziała udając oburzenie. 
- To nie ja się spóźniłem, tylko ty przyszłaś za wcześnie. - odpowiedział nadal szeroko uśmiechnięty. 
- Mniejsza, chodźmy stąd. - uśmiechnęła się lekko, chłopak przytaknął i razem ruszyli przed siebie. Rydel miała zamiar zacząć jakąś rozmowę, ale kiedy spojrzała na przyjaciela, ten miał wzrok wbity w ziemię, nie patrzył przed siebie, wyraźnie czymś się przejmował. 
- Ellington, co jest? - zapytała po chwili wahania. 
- Nie, nic. - mruknął cicho, nadal nie odrywając wzroku. 
- Jak to nic? Mów mi zaraz, co się stało? - zapytała łagodnie, z troską w głosie. 
- Rydel, nic się nie stało. - spojrzał na nią i uśmiechnął się delikatnie. Dziewczyna się zatrzymała i stanęła przed nim. 
- O co chodzi..? Słuchaj, znam cię bardzo dobrze i widzę, kiedy coś cię gryzie i jesteś smutny. Powiedz mi, o co chodzi? - nie dawała za wygraną. 
Zawsze starała się pomóc, kiedy widziała, że coś jest nie tak. Umiała dobrze pocieszać, ale również słuchać i dochować tajemnicy, a to chyba w przyjaźni najważniejsze. Ell spojrzał w jej oczy, ale nic nie odpowiedział. 
- Chodzi o Laurę, prawda? - zapytała niepewnie, na co chłopak sprzecznie pokręcił głową. 
- Ogólnie... To, że Riker był w szpitalu, a tak naprawdę nic by się nie stało, gdyby nie dowiedział się, że...- zaciął się na chwilę, spuszczając wzrok. 
- Gdyby nie co? - zapytała cicho, podchodząc nieco do przyjaciela. 
- Gdyby nie ja i Laura, no rany... 
- Ellington, ale wiesz, że to nie przez ciebie? Ani przez Laurę. Żadne z was nie jest niczemu winne.. - wyjaśniła patrząc chłopakowi w oczy. 
- Skąd wiesz? 
- Bo wiem, jak było. To znaczy Riker powiedział mi, jak to było.
- Przecież on z tamtej nocy nic nie pamięta... - pokręcił głową. 
- Może i nie pamięta wszystkiego... - powiedziała już nieco ciszej. 
- To znaczy? Przecież sam mówił, że nic nie pamięta..
- Bo tak było, ale z czasem coś zaczęło mu sie przypominać. - wyjaśniła. 
- Wiesz Rydel, to już nie ważne... Chodźmy. - powiedział szybko i chciał wyminąć dziewczynę, ale ona zrobiła krok w te samą stronę i ponownie stała przed nim. 
- Hej, hej, hej... Już wszystko ok? - zapytała z wyraźną troską w głosie. 
- Teraz... A w każdym razie lepiej. - uśmiechnął się lekko, ale szczerze, na co dziewczyna również się uśmiechnęła. - Ale może już chodźmy? Po prostu się stąd ruszmy. - zaproponował już znacznie weselszy, na co dziewczyna kiwnęła głową, trochę niepewnie pocałowała go w policzek i zrobiła krok do tyłu, odwróciła się i razem ponownie zaczeli iść przed siebie. Tym razem było już znacznie weselej. 
Kiedy tylko Ross opuścił plan serialu postanowił iść prosto do domu, dziś czuł się wyjątkowo źle. Przechodząc przez ulice miasta miał spuszczony wzrok, czyli tak naprawdę nie patrzył czy ktoś idzie w jego stronę, czego skutkiem było to, że przez przypadek na kogoś wpadł. Idąc właściwie był ledwo żywy, ale kiedy na kogoś wpadł szybko oprzytomniał. 
- O rany, bardzo cię przepraszam, nie chciałem, nie patrzyłem jak idę, to moja wina, jeszcze raz przepraszam. - powiedział szybko i nerwowo, patrząc na blondynkę, z którą sie 'zderzył'. Dziewczyna tylko sie uśmiechnęła. 
- W porządku, przecież nic takiego mi się nie stało. - oznajmiła pogodnie. 
- Taa... To jeszcze raz cię przepraszam... - dodał i chciał wyminąć dziewczynę, ale nie zrobił tego, ponieważ usłyszał jej słowa:
- Chwila, ty... Jesteś Ross, zgadza się? - zilustrowała Lynch'a wzrokiem, a chłopak przytaknął. - Ross Lynch? - zapytała z większym uśmiechem. 
- Tak... Rozumiem, że chcesz zdjęcie, autograf czy coś podobnego? - spojrzał na dziewczynę pytającym wzrokiem, a ta cicho sie zaśmiała. 
- Niee! Ty jesteś przyjacielem Laury, zgadza sie? - zapytała radosna. 
- Laury? Eee... Tak, a o którą dokładnie ci chodzi? - zapytał będąc zdezorientowany, czy dziewczynie chodzi o Laurę Marano, czy Knight. 
- Tej, która jest z twoim bratem. - odpowiedziała, na co chłopak od razu przytaknął. 
- Tak, ale wszystko co piszą w internecie na jej temat, to nie jest prawda, nie przez nią Riker był w szpitalu. To wszystko? Mogę już iść? Przepraszam, ale nie czuję się najlepiej. - powiedział szybko. 
- Ross! Czy ty naprawdę mnie nie pamiętasz? 
- Eee... A powinienem? - zdziwił się. 
- Natalie, przyjaciółka Laury. Poznaliśmy się jakiś czas temu. Naprawdę mnie nie kojarzysz? - zapytała z nadzieją. Chłopak przez chwilę się jej przyglądał próbując sobie ją przypomnieć i rzeczywiście kiedyś się poznali, Laura ich ze sobą poznała, teraz już sobie przypomniał. 
- Natalie! Tak! Pamiętam cię! - uśmiechnął się. - Przepraszam, musiałem pomylić cię z Julie. - pokręcił głową. 
- Z Julie? Hmm...
- Ty chyba też się z nią przyjaźnisz, zgadza się? - zapytał widząc szybką zmianę nastroju, na już nie taki wesoły. 
- Tak, to znaczy nie. Już nie. Umm, powiedzmy, że teraz nie mamy już najlepszego kontaktu... - wyjaśniła. - Można powiedzieć, że nie lubimy się już tak, jak kiedyś. 
- Huh, rozumiem cię doskonale... - westchnął cicho. 
- Poważnie? 
- Ta, ostatnio jak wzięła Rocky'ego na jakąś imprezę do znajomych to później spał u niej, bo nie chciała, aby wrócił kompletnie nawalony do domu. - wyjaśnił i uśmiechnął się ironicznie.
- Poważnie? Rocky? - zapytała zdziwiona. 
- Ta. - kiwnął głową. 
- A to coś nowego...
- Hmm, mogę ci zaufać? 
- Laura mi ufa. - uśmiechnęła sie lekko. 
- Mam nadzieję, że szybko ze sobą zerwą. - powiedział cicho blondyn. 
- Dlaczego? 
- No... No bo ta laska nie jes dla niego odpowiednia! Przecież przez nią Rocky'emu zaczeło podobać się takie imprezowanie. Nie chce, żeby zszedł na taką drogę. Wiem, że to ja jestem młodszy, ale nie mogę.. - powiedział i spuścił wzrok. 
- Ross... Rozumiem cię. Mimo, że ja nie mam rodzeństwa domyślam się, że musi być ci ciężko. W końcu jeszcze bracie razem w zespole... Mam nadzieję, że sie ogarnie... 
- Ta, ja też... Hmm, może wybierzemy się gdzieś? Na lody, szejka? - zaproponował i uśmiechnął się lekko. 
- A podobno źle sie czujesz. - uśmiechnęła się i lekko przymrużyła oczy. 
- Już mi przechodzi. - uśmiechnął się.  
- No dobra, skoro już ci lepiej. 
- Jeśli oczywiście chcesz i nigdzie ci się nie spieszy. - Dopowiedział. 
- Akurat nigdzie. Możemy iść. - ponownie sie uśmiechnęła i właściwie od razu ruszyli w stronę wyznaczonego celu. Dobrze się rozumieli, dlatego dzień minął im naprawdę szybko. Przy okazji obgadałyśmy trochę związek Julie i Rocky'ego i również Rikera i Laury. Min się obejrzeli dochodziła dwudziesta pierwsza, więc postanowili już się rozstać, oczywiście przed tym wymienili się numerami telefonów i umówili na kolejne spotkanie, a Ross odprowadził Natalie pod dom. 
Rydel z Ellingtonem także dobrze się razem bawili, razem wybrali się na kręgle, przy czym Rydel wygrała. Później poszli do Ratliff'a z zamiarem obejrzenia jakiegoś filmu, jednak połowe go przegadali. Obydwoje dobrze się ze sobą bawili, dlatego żadne z nich nie chciało się rozstawać. Ale była już późna godzina, więc Delly stwierdziła, że najwyższy czas wrócić, dlatego Ratliff postanowił ją odprowadzić, dziewczyna oczywiście się zgodziła, zawsze to trochę więcej czasu spędzonego z przyjacielem. Na początku w drodze panowała cisza, którą szybko przerwała Ryd. 
- Bardzo dziękuje ci za dzisiejszy dzień. Było naprawdę świetnie. Chyba musimy częściej powtarzać takie nasze wypady. - powiedziała uśmiechnięta i spojrzała na bruneta. 
- Tak, masz rację. Ale to ja ci dziękuje. Pewnie gdybyś nie zadzwoniła cały dzień spędził bym w domu, cały czas myśląc o tym...
- Hej! Masz już o tym w taki sposób nie myśleć, jasne? - położyła dłoń na jego ramieniu i spojrzała w oczy. 
- Jasne, jasne... - uśmiechnął się lekko. - W każdym razie... Dziękuje za ten dzień, mam nadzieję, że kiedyś będziemy mieli okazję go powtórzyć. 
- Na pewno będzie okazja! Ale mam jedno pytanie...
- O co chodzi?
- O... Emm... Jak jest pomiędzy tobą i Rikerem? - zapytała niepewnie, gdyż domyślałam się, że może nie koniecznie chcieć o tym rozmawiać. Chłopak wziął głęboki oddech. 
- O co konkretnie ci chodzi? 
- Wiem, że wcześniej Riker był na ciebie... Bo ty i Laura... Chodzi mi o to, czy jest ma ciebie zły o to co się stało? Czy raczej normalnie się zachowujcie i puściliście to wszystko w niepamięć? - zapytała patrząc na przyjaciela. 
- Rozumiem, o co ci chodzi... A więc... Właściwie jeszcze nie rozmawialiśmy z nim na ten temat. Wiadome, napewno był zły, ale wtedy w szpitalu... Powiedział, abyśmy wtedy o tym nie mówili, ale później nie wracał do tego tematu. Ale chyba wszystko jest ok... - wyjaśnił. 
- To... Jeżeli wszystko jest ok, to naprawdę się cieszę. - uśmiechnęła się. 
- Czemu to cię tak nagle zainteresowało? Hmm? - uśmiechnął się lekko. 
- Po prostu jestem ciekawa. Nie chcę, aby mój brat był skłócony z najlepszym przyjacielem. To chyba oczywiste. - wyjaśniła zadowolona. 
- Tym bardziej, że gramy w jednym zespole i mogłoby być ciekawie. - Zaśmiał się cicho. 
- Tak, a nawet bardzo. Aaa właśnie, robimy jutro próbę. - zmieniła temat, przypominając sobie o ustalonej kilka dni wcześniej próbie. 
- Serio? Dobra, będe. - uśmiechnął się. 
- No, nie masz wyjścia. - zaśmiała się. - Wiem, że może ci się nie chcieć, ale Riker był w szpitalu, więc mieliśmy tylko jedną próbę, a przypominam, że za czyery dni mamy występ w programie, pamiętasz? No, a więc od jutra próby codziennie. - wyjaśniła i uśmiechnęła się na koniec. 
- Tak, żeby przećwiczyć jedną piosenkę? - zapytał i uniósł brew. 
- Chociażby. Chcemy wypaść jak najlepiej, tak? - odparła wesoła. 
- Tak, tak... To co, śpiewamy 'Forget about you'? 
- No właśnie... Tak się zastanawiałam, bo to nie będzie trochę dziwne, kiedy Riker zaśpiewa 'Nie mogę przypomnieć sobie czegoś z nocy'? Serio? Takie... Pod temat, ale trochę za świeży. 
- Mówisz poważnie?
- No co? Mówię tylko, że może mu być głupio to śpiewać. 
- Nawet jeśli zaśpiewamy co innego... Naprawdę sądzisz, że obejdzie się bez pytania, co się wtedy stało, czy to prawda, że zrobił to przez dziewczynę? - westchnął cicho. 
- Właśnie tego się obawiam... - powiedziała cicho. 
- Sądze, że Riker też jest tego świadomy, dlatego nie martw się. Może akurat sobie oszczędzą. - uśmiechnął się lekko, na co na twarzy Delly pojawił się delikatny uśmiech. 
- Dobra... W każdym razie jutro próba, nie spóźnij się, zaczynamy o dziesiątej. - zmieniła temat, Ell przytaknął i już z weselszym nastawieniem znaleźli się pod domem Lynch'ów. Rydel odwróciła się do przyjaciela. 
- Jeszcze raz dziękuje za dzisiaj. - uśmiechnęła się. 
- Nie ma sprawy. To ja dziękuje. - powiedział uśmiechnięty. Blondynka podeszła do niego i jak zawsze na pożegnanie, przytuliła go. Chłopak uśmiechnął się lekko i kiedy dziewczyna zrobiła niewielki krok do tyłu przez chwilę patrzyli sobie w oczy, w milczeniu. Dopiero Rydel, nie myśląc wiele podeszła do niego i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek, który ku jej zdziwieniu, Ratliff odwzajemnił. Dopiero blondynka przerwała pocałunek, odsuwając się od niego. 
- Ja... - zaczął Ell, ale dziewczyna mu przerwała:
- W końcu. - szepnęła uśmiechnięta. - Muszę już iść. Dziękuje za dzisiaj. - jeszcze dopowiedziała i szybko weszła do domu. Ellington nadal będąc pod wrażeniem tego, co właśnie się stało odprowadził dziewczynę wzrokiem, a następnie odwrócił się i wolnym krokiem zaczął iść w stronę swojego domu, po drodze myśląc o Rydel. 
Dziewczyna weszła do domu szeroko uśmiechnięta, a na jej nieszczęście centralnie przed drzwiami stanął Rocky, który ją zobaczył. 
- Coś ty taka szczęśliwa? - zapytał podchodząc do siostry. 
- Boo... - planowała powiedzieć mu, co sie stało, ale sama nie wiedziała, czy dobrze zrobiła. To znaczy nie żałowała tego, ale nie wiedziała, co pomyślał sobie Ellington. - Byłam dziś u Ratliff'a i...
- I? - zaciekawił się. 
- Wygrałam z nim w kręgle. - dokończyła zadowolona. 
- Mhym, i to jest taki powód do radości? 
- Tak! Dlaczego by ni... A ty się gdzieś wybierasz? - zmieniła temat widząc brata, który wyraźnie gdzieś się wybierał. 
- Tak, idę z Julie na...
- Na imprezę... Jasne. - dokończyła za niego. - Rocky, nie idź. - dopowiedziała i szybko spoważniała. 
- Co? Dlaczego nie? 
- Czy ty naprawdę nic nie widzisz? Przez te całą Julie zacząłeś mocno imprezować, nie możesz tak robić, jeśli chcesz grać w zespole. Nie wyrobisz. - oznajmiła smutna. 
- Daj spokój, zespół jest najważniejszy, ale Julie również jest dla mnie ważna, nawet bardzo. Musisz mnie zrozumieć. - powiedział patrząc na starszą siostrę. 
- Rocky... Ehh... Jutro mamy próbę, jest o 10, tam gdzie zawsze. Masz się na niej pojawić. - oznajmiła poważnie. 
- Spokojnie, nie jestem dzieckiem. Jutro próba o 10, będe. - powiedział wymijając siostrę, przed tym pocałował ją w czoło i wyszedł z domu. Delly westchneła ciężko i poszła do swojego pokoju. 

~~~


Ok, napisałam >_< jakoś wcale nie miała ochoty pisać ze świadomością, że R5 są w Polsce, że grają tutaj koncert, a ja ich nie zobaczę (y) w każdym razie jest rozdział. Mam nadzieję, że się spodobał, nie, nie opisałam tutaj, co u Rikera i Laury, bo ileż można o nich pisać? ;D No, ale mam nadzieję, że sie spodobał :) 

12 komentarzy:

  1. Jeeej Rydellington + rozdział super pisz next

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział czekam na następny ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Woo hoo! Rydel i Elly :3 e tam, raz nie opisałaś Rikera i Laury, coo tam XD rozdział super i ejj... Ross i Natalie? Uuu ^^ czekam na kolejny <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Delly i Ell... Fajnie że rozdział był (również) im poświęcony. Coś nowego >_< Rocky i imprezy... Chłopak chce sie wyszaleć!
    Czekam na next =3

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu, po ponad 40 rozdziałach zdecydowałaś się na jakieś początki Rydellington xD ale ja się tam cieszę ^^ plus moze Rossy kogoś sobie znajdzie :3 w sumie dobrze, że chociaż w tym jednym rozdziale skupiłaś się trochę, znaczy prawie całkowicie na Delly i Ell'u, ale mam nadzieje, że w kolejnym już napiszesz coś o naszej kochaaanej i skomplikowanej parce czyli Rikerze i Laurze :3 życzę weny <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, ale proszę powiększ czcionkę bo nie da się czytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rydellington? Uuu, yes, yes, yes *-*
    A Ross z tą Natalie... Niech chłopak też się zakocha, a co xD poza tym ta Julie... Wiesz co, jakoś przestałam ją lubić, odkąd zaczeła podrywać mi Rocky'ego xD Hah, oczywiście żartuję :p czekam na kolejny <33 || Hania

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww, Rydellington <33 czekałam prawie 40 rozdziałów XDD No, ale mam nadzieję, że im wyjdzie ;> rozdział boski, oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju, pojawiło się Rydellington <3 Ale i tak jestem fanką związku Laury i Ella, ale i tak świetnie! Jeden z fajniejszych rozdziałów! Czekam na następny rozdział. ~Kajkunia

    OdpowiedzUsuń
  10. spoko, rozumiem cie, ja też nie byłam na koncercie d;
    rozdział super, pisz szybko kolejny <33

    OdpowiedzUsuń