poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 7.

 Nadszedł ranek, Laura obudziła się wyjątkowo wcześnie, w pokoju Rossa nadal czuła się bynajmniej dziwnie. Spojrzała na wyświetlacz swojej komórki chcąc sprawdzić godzinę. Była 7:20. Dziewczyna normalnie nigdy nie wstałaby o tak wczesnej porze, ale myśl, że jest u Lynch'ów nie dała jej spać. Już miała zamiar się przebrać z za dużej na nią koszulki Rossa, kiedy zorientowała się, że wczoraj wracała w ubraniach Rydel, a ubrania Lauy znajdowały się w pokoju blondynki. Dziewczyna chwilę pomyślała i postanowiła cicho iść do Delly po swoje rzeczy. Na szczęście Marka nie było już w domu, więc miała nadzieję, że żaden z chłopców, a co najgorsze Stormie nie spotka jej idącej w koszulce Rossa, która sięgała jej jedynie do połowy ud. Cicho otworzyła drzwi od pokoju, rozejrzała się i nikogo nie zauważyła, szybko poszła w stronę pokoju przyjaciółki. Na jej nieszczęście dziewczyna miała pokój najdalej od pokoju Rossa. Cicho przechodząc obok drzwi od pokoju Rocky'ego jak na złość chłopak wlasnie wychodził. Szybko zilustrował dziewczynę wzrokiem, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, które zakrył szerokim uśmiechem. 
- Laura?!   - zapytał zdziwiony brunet. - co ty tutaj robisz? 
- Spałam u Rossa, długa historia. - odpowiedziała szybko patrząc przed siebie, chciała uniknąć wzroku chłopaka. 
- Czekaj, czekaj... Spałaś u Rossa, czy z Rossem? - uniósł pytająco jedną brew, a na jego twarzy pojawiło sie rozbawienie. 
- O czym ty myślisz?! On śpi u Rikera, a ja chcę przejść do Rydel po moje ubrania. 
Brunet już miał na to odpwiedzieć, ale obydwoje usłyszeli czyjeś kroki, a że całe rodzeństwo Rocky'ego jeszcze spało domyśliłam sie, że to Stormie. Laura nieco się wystraszyła, ponieważ kobieta zawsze miała o niej dobre zdanie, a widząc ją w krótkiej koszulce jej syna mogłaby je zmienić. Rocky widząc przerażenie dziewczyny złapał ją za rękę. 
- Chodź.  - powiedział lekko pociągnął ją do siebie. 
- O czym ty mówisz? - rzuciła dziewczyna i spojrzała na niego. 
- Daj spokój, chcesz, żeby moja matka tak cię zobaczyła? - po usłyszenia odpowiedzi bruneta Laura przytaknęła mu i weszła do jego pokoju i chłopak zamknął za nią drzwi. Dziewczyna trochę dziwnie się poczuła, dlatego stała zaraz za drzwiami i nie odzywała się, za wszelką cenę próbowała chociaz trochę obciągnąć koszulkę na dół, jednak bezskutecznie. Brunet jakby nigdy nic usiadł na łóżku i spojrzał na dziewczynę. 
- Będziesz tak stała? - zapytał z uśmiechem. Dziewczyna nadal nic nie mówiąc podeszła do niewielkiego fotela i usiadła na jego oparciu. 
- Rozumiem... - wymamrotał Rocky i na chwilę spóścił wzrok. Dziewczyna nie odzywała się, ponieważ cały czas chodził jej po głowie wczorajszy pocałunek z Rossem. Mimo, że naprawdę był wspaniały teraz tego żałowała, a najgorsze jest to, że wiedziała, że chłopak może mieć nadzieję na coś więcej, a przecież dla niej jest wyłącznie przyjacielem... 
- O której wczoraj wróciliście? - zapytał nie dawając za wygraną. 
- Było już późno, ty chyba już spałeś... - w końcu się odezwała i wstała z miejsca. - miałam spać u Rydel, ale ona też już spała, Ross nie chciał puścić mnie samej, abym wróciła do domu. - kontynuowała podchodząc do łóżka chłopaka, a następnie usiadła obok niego - Tak więc zaproponował, abym przestała się u niego, a on u Rikera. To wszystko - wzruszyła ramionami i spojrzała na przyjaciela. 
- Wiesz, cieszę się, że Ross poszedł z tobą. - rzucił Rocky chcąc rozweselić Laurę, to jednak niezbyt mu wyszło, ponieważ dziewczyna znowu zaczęła myśleć o pocałunku. Od razu posmutniała, jednak próbowała ukryć to wymuszonym uśmiechem. Brunet oczywiście nie był idiotą i zauważył, że coś się stało. 
- Hej... Coś sie stało? - zapytał niepewnie, chciał kontynuować, ale pomyślał, że to może przez jego pytanie... Przez to, że wczoraj wracała razem z Rossem? - Czekaj, czy... Coś się stało... Wczoraj? Kiedy wracałaś z Rossem? 
- Zrobiłam coś, a teraz... Teraz bardzo tego żałuje i to... Nie daje mi spokoju... - spuściła wzrok. 
- Laura, co się stało? Mnie możesz powiedzieć...  - Rocky spojrzał na dzoewczynę przejęty, ta jednak pokręciła głową i spojrzała na chłopaka. Nie wiedziała, co zrobić, czy mu o tym powiedzieć, czy po prostu przemilczeć. Z jednej strony komuś musiała o tym powiedzieć, a z drugiej... to mogłoby go zranić. Brunet położył rękę na jej kolanie nie przestając na nią patrzeć. - Laura, Ross coś ci zrobił? - zapytał całkiem poważnie. 
-  Obiecasz, że nie będziesz zły? - zapytała niepewnie i spojrzała w oczy przyjaciela. 
- Obiecuję. 
- No więc... Kiedy byliśmy w drodze do domu przestraszyłam się, nienawidzę horrorów, dlatego cały czas byłam przerażona, w końcu przytuliłam się do niego. Tak wróciliśmy do domu. - powiedziała nieco załamującym się głosem. Naprawdę żałowała tego pocałunku, ale co teraz mogła zrobić? Już za późno.
- I to o to chodzi? O to, że sie do niego przytuliłaś?
- Chciałabym... Kiedy byliśmy pod domem on na chwilę mnie zatrzymał i... - chciała dokończyć, ale Rocky wstał ze swojego miejsca. Dziewczyna szybko na niego spojrzała. 
- Nie kończ... - powiedział cicho.  Sam chciałby być na miejscu swojego brata, ponieważ od jakiegoś czasu Laura nie jest dla niego tylko przyjaciółką. Brunet podszedł do okna stając tyłem do dziewczyny. Zabolało go to, co usłyszał, teraz nie miał ochoty na jakąkolwiek rozmowy z Laurą. Dziewczyna poczuła się okropnie, kiedy wstał. Ona rownież wstała i zrobiła krok w jego stronę. 
- Rocky, obiecywałeś, że nie będziesz zły. - powiedziała cicho, a do jej oczu napłynęły łzy, właśniego tego się obawiała. Brunet nic nie odpowiadał. - Rocky... - wyszeptała, a po jej policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. - Rocky, obiecywałeś. - powiedziała cicho podchodząc do niego. 
- Sądzę, że moja matka już przeszła. - powiedział sucho nie odwracając się. Dziewczyna podeszła do niego i przytuliła go mimo, że nadal stał do niej tyłem. 
- Przepraszam. - Szepnęła. - Proszę cię, nie mów o tym bracią. - dodała równie cicho, odwróciła się i lekko zapłakana wyszła z pokoju Rocky'ego. Skierowała się do pokoju Delly, otarła swoje łzy i cicho weszła do środka. Na szczęście nie obudziła blondynki, która smacznie spała. Od razu zauważyła kupkę z jej ubraniami. Wszystkie były czyste, suche i ładnie ułożone, Laura szybko je wzięła i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi. Szybko przeszła z powrotem do pokoju Rossa, w którym spała. Rzuciła ubrania na jakąś szafkę i usiadła na łóżku. Zaczęła zadawać sobie pytanie "po co w ogóle mówiłam o tym Rocky'emu?", "Dlaczego ostatnio robię same głupie rzeczy?!" . Schowała twarz w dłoniach z nadzieją, że nikt nie wejdzie do pokoju. Z jej oczu ponownie zaczęły płynąć łzy, myślała nad tym dosyć długo. W końcu jednak usłyszała znajomemu głosy Rikera i Rocky'ego. Wtedy postanowiła iść się przebrać. Nie zajęło jej to długo, następnie złożyła koszulkę Rossa, pościeliła jego łóżko, choć zastała je w bałaganie, i położyła złożoną koszulkę na łóżku. Westchnęła cicho i postanowiła wyjść, ale bała się spotkać teraz z Rocky'm, ponieważ była pewna, że będzie na nią zły, więc postanowiła zaczekać chwilę, aż sobie pójdzie, a w każdym razie nie będzie go słychać w pokoju. Czekając kręciła się w kółko. Zobaczyła, że podobnie jak w pokoju Rikera, u Rossa rownież było wiele zdjęć. Kilka z rodziną, z braćmi, ze znajomymi i jedno z nią. Dobrze przyjżała się zdjęciu, była na nim ona i Ross, uśmiechnięci. Szybko sięgnęła po swoją komórke i zrobiła zdjęcie obrazowi. Chwilę po tym usłyszała, że na korytarzu zrobiło sie cicho, postanowiła to wykorzystać i wyjść, jednak nie mogło być tak łatwo. Kiedy otworzyła drzwi akurat przechodził Ross. Na widok Laury uśmiechnął się szeroko. 
- Cześć, i jak ci się spało? - zapytał nadal uśmiechnięty. 
- Dobrze, czy możemy chwilę porozmawiać? - zapytała trochę niepewnie, na co blondyn przytaknął. Obydwoje weszli do środka i dziewczyna zamknęła drzwi. Kiedy tylko obróciła sie do nieo ten stał tuż obok niej i zadziornie się uśmiechał. Dla niego wczorajsza sytuacja była jedno znaczna. Dziewczyna lekko się cofnęła, ale nie dużo, ponieważ za nią były drzwi. Ross stanął blisko niej i położył dłonie na drzwiach, co też uniemożliwiło dziewczynie jakąkolwiek uciczkę od chłopaka. Zbliżył się do niej z zamiarem pocałowania jej, ale na wyraźnie tego nie chciała, na co wskazywała jej mina. Ross widział jej lekką niechęć, ale to go nie powstrzymało. Kiedy dzieliły ich jedynie milimetry dziewczyna tym razem musiała zaprotestować.
- Ross, nie! - krzyknęła, na co chłopak lekko się od niej odsunął robiąc krok do tyłu. 
- Coś nie tak? - zapytał przejęty. 

~~~

Jakoś szybko idzie mi pisanie rozdziałów :3 
Postanowiłam, że nie usunę bloga, za bardzo się do niego przywiązałam i nawet, jeśli nikt nie będzie go czytał, będę pisała go dla siebie. Mam nadzieję, że to dobra decyzja? Mam nadzieję. 

7 komentarzy:

  1. Jeeej *__* Uwielbiam tego bloga!
    Tak! to dobra decyzja, nie możesz go usunąć ;3

    ~ Natalie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham twojego bloga! I bardzo się ciesze że go nie usunełaś! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię twojego bloga :D Pisz kolejnego już nie mogę się doczekać!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze ,że nie usunęłaś bo świetnie go piszesz!! O komy sie nie martw bo mnustwo osób czyta a,nie komentuje :p ja np. Czytam zawsze!!! :D genialne!!! A wszyscy sie bujaja w Laurze xD zazdroszecze :33 powodzenia w dalszym pisaniu :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, dobrze, że Laura nie chce być z Rossem, wolę ją z Rocky'm czy Rikerem :3.

    OdpowiedzUsuń