czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 12.


Przyjaciel rozmawiali ze sobą jeszcze przez dłuższą chwilę. Naprawdę dobrze się rozumieli i nie zwracali uwagi na pocałunek, dobrze bawili się jako przyjaciele. W końcu Ross musiał wracać, miał jeszcze coś do zrobienia. Laura oczywiście nie miała nic przeciwko. Pożegnała sie z przyjacielem i obydwoje odeszli w dwie rożne strony. Dziewczyna zebrała się na odwagę i postanowiła porozmawiać z Rikerem. Park na szczęście nie był dlatego od domu Lynch'ów, dlatego tym bardziej nie rozumiała, jak Ross mógł się spóźnić ponad 20 minut? Ruszyła w stronę wyjścia z parku, kiedy zobaczyła przechodzącego obok Rikera. Nie myśląc długo przyspieszyła kroku, aż w końcu szła niedaleko za nim. 
- Riker, zaczekaj... - to było jedyne, co mogła teraz powiedzieć. Chłopak słysząc dobrze znajomy głos zatrzymał się i odwrócił w stronę brunetki. 
- Rydel do mnie wczoraj dzwoniła, coś ty zrobił..? - zapytała uważnie obserwując blondyna. 
- Rydel dzwoniła? Świetnie, czyli wszystko już wiesz? Tak, po wyjściu od ciebie poszedłem się nawalić, tylko w taki sposób mogłem na chwilę o tobie zapomnieć. - powiedział patrząc na dziewczynę. Dzisiaj chłopak obudził się z ogromnym bólem głowy, zapewne było to efektem jego wczorajszego kaprysu.
- Riker...
- Ja nie wiem.. Wczoraj mnie pocałowałaś, a potem powiedziałaś, że jednak nie chcesz ze mną być.
- Wiem, ale ja... To jest dla mnie za trudne. Co jeśli nam nie wyjdzie? Wtedy cię strację. 
- Przepraszam Laura, ale moje zdanie od wczoraj sie nie zmieniło. Chcę zaryzykować. - odpowiedział. Dziewczyna nie wiedziała, co powiedzieć. Chłopak widząc to odwrócił sie i ponownie zaczął iść przed siebie. Laura dużo wczoraj na ten temat myślała, teraz była już pewna. Podbiegła do niego i zatrzymała go łapiąc jego dłoń. Chłopak odwrócił się zrezygnowanie, posłał jej pytające spojrzenie. 
- Chce zaryzykować. - odparła pewnie Laura. 
- Jeszcze wczoraj miałaś zupęłnie inne zdanie. 
- No tak, ale... Zrozumiałam wszystko dopiero, kiedy wyszedłeś... Nawet jeśli miałoby nam nie wyjść... Jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem. Ja... Nie umiem tego wyjaśnić...
Riker z uwagą wysłuchał słów dziewczyny i zbliżył się do niej, a następnie przytulił ją. 
- Nie musisz nic wyjaśniać. - szepnął. Dziewczyna mocno wtuliła się w jego ramiona. 
- Riker...
- Tak?
- Mam małą prośbę... Czy moglibyśmy... Nie mówić o nas reszcie? - zapytała nieco niepewnie. 
 - Chcesz to ukrywać?
- Przynajmniej na czas wyjazdu, zgoda? Nie chce, aby inni dziwnie czuli się w naszym towarzystwie.
- Czyli chcesz, żebyśmy się zdradziła dopiero po powrocie? 
- Tak, w porządku? - zapytała patrząc na chłopaka. 
- Zgoda. - odpowiedział po chwili wahania, na co Laura się lekko uśmiechnęła. 
- A i dziś cała nasza piątka musi się spotkać, aby obmówić szczegóły dotyczące jutrzejszego wyjazdu. - powiedział Riker patrząc na brunetkę. 
- Tak wiem, Rydel wczoraj mi mówiła. 
- Ale to później, może teraz gdzieś razem wyskoczymy? - zapytał lekko uśmiechnięty blondyn. 
- No jasne, gdzie chcesz iść? 
- Hmm, no nie wiem... Co powiesz na kino?
- Pewnie, ale nie na horror. - Zaśmiała się Laura. 
- Dobra, wymyślimy co innego. - uśmiechnął się blondyn. 
- Super. - Dodała dziewczyna i złapała go za rękę. Po kilkunastu minutach doszli na miejsce, razem wybrali jakiś film. 

~~~ W tym samym czasie w domu Lynch'ów~~~

- To jak, odwołujemy wyjazd? - Zapytał Ratliff patrząc na Rocky'ego, który siedział na przeciwko niego. Chłopcy rozmawiali na temat ich jutrzejszego wyjazdu. 
- Nie wiem... Trzeba zapytać Rikera, on to wszystko zorganizował.  - odpowiedział młodszy brunet. 
- Ale skoro Rydel się rozchorowała? - wzruszył obojętnie ramionami Ellington. 
- No to pojedziemy bez niej.  - odpowiedział szybko Rocky. 
- O, i myślisz, że Laura pojedzie z samymi chłopakami na weekend? Naprawdę sądzisz, że sie zgodzi? 
- Nie musi jechać sama... Na jej miejsce może kogoś wziąć, Julie, tak... Z tego co pamiętam tak ma na imię jej przyjaciółka. - powiedział zadowolony Rocky. 
- Hmm, no nie wiem. Jak Laura przyjdzie, to wszystko obagadamy. A tak w ogóle, gdzie jest Riker? - zaoytał ciekawy Ell. 
 - Leczy kaca. - Zaśmiał się Rocky. 
- Riker? Jasne... A tak poważnie? 
- Poważnie. Rydel mówiła, że wrócił wczoraj późno do domu i był kompletnie nawalony. - powiedział rozbawionym Rokcy.  
- Serio? To Riker pije? - zapytał niedowierzając przyjacielowi Ratliff. 
- No właśnie nie! Rany, szkoda, że ja go wczoraj nie widziałem, to musiało być niezłe. Wyobrażają sobie pijanego Rikera? 
- No wałaśnie nie mogę sobie tego wyobrazić... 
Przyjaciele jeszcze przez chwilę rozmawiali na temat Rikera, ale w końcu zmienili temat. W między czasie Riker i Laura wyszli z kina, ponieważ ich film się skończył. Postanowili iść razem do domu Lynch'ów, aby w końcu mogli obgadać wyjazd. Po około godzinie byli już niedaleko domu. Właściwie droga nie z kina do domu nie była długa, ale szli dosyć wolno, żadnemu z nich się nie spieszyło. W końcu doszli na miejsce, jednak przed wejściem do środka Laura puściła dłoń Rikera i razem weszli do środka. Obydwoje poszli do pokoju Rocky'ego. 
- Cześć braciszku, jak się czujesz? - zapytał wesoły brunet. 
- Dobrze, dzięki. - odpowiedział szybko i przewrócił oczyma. 
- Cześć Laura - rzucił równie wesoły Ratliff. 
 - Hej... - odpowiedziała dziewczyna. Obydwoje weszli do środka, Lura usiadła obok Ratliffa na łóżku Rocky'ego, który siedział na fotelu obok, a Riker usiadł na oparciu fotela. 
- Dobra, co chcecie jeszcze obgadać?  - przerwała coszę dziewczyna. 
- Zacznijmy od tego, że Rydel jest chora. - powiedział próbując być poważny Ellington. 
- Co? Jak to Rydel jest chora?! - zapytał przejęty Riker. Laura spojrzała na Ell'a. 
- Po prostu,  dziś rano źle się czuła, a dziś... Do jutra raczej nie wyzdrowieje. - kontynuował Rocky. - A co braciszku, wczoraj w nocy nic nie widziałeś? - Zaśmiał sie Rocky. 
- Rocky, ogarnij się. - wtrąciła się Laura widząc, jak brunet śmieje się z wczorajszego stanu Rikera, co dla niej nie było ani terochę śmieszne. Rocky spojrzał tylko na Laurę i próbował się uspokoić. 
- Czyli... Że wyjazd jest odwołany? - zaoytała.
- Nie koniecznie. Wszystko zależy od decyzji Rikera, czy nadal chce tam jechać bez Rydel i od ciebie, Laura, czy chcesz jechać z samymi nami. Bez Delly. - oznajmił siedzący obok niej Ellington. 
- A wy nadal chcecie jechać? - zapytał Riker. 
- Pewnie. - rzucił od razu Rocky. 
- Niech stracę, tak. - Zaśmiał się Ell. - A i pomyśleliśmy z Rocky'm, że może chciałabyś wziąć ze sobą Julie? 
- Ją? - zapytała zdziwiona. Od razu przypomniało jej się, że przecież jej podoba się Riker. Od razu sprzecznie pokręciła głowa. - Wolałabym nie. Po prostu. A poza tym w sobotę robią robią sobie jakiś wypad z Natalie. - kontynuowała - Poza tym mogę jechać z wami. To tylko trzy dni, jakoś przeżyje. - uśmiechnęła się do Rikra, a poźniej do reszty. 
- Super, więc jutro jedziemy. - powiedział uśmiechnięty Rocky. 
- Dobra, ale może ktoś powinien pogadać o tym z Rydel? - zapytał najstarszy. 
- Gadałem z nią, nie ma nic przeciwko. - odpowiedział Rocky. 
- No, a co miała odpowiedzieć? "Nie jedźcie, bo ja też chce"? Pomyśl. - Wtrącił się Ellington. 
- Ale w każdym razie jedziemy. - oznajmił Rocky. 
- To najwyżej jeszcze kiedyś zorganizujemy podobny wyjazd. Proste. - odpwiedział Ell, na co młodszy przytaknął. 
- Dobra, ja będę się zbierać. A Riker... Będąc u was ostatnio chyba u ciebie zostawiłam bransoletkę, mógłbyś... 
Riker oczywiście domyślił się, że nie chodzi o jakąś bransoletkę, ale powstrzymując się od wielkiego uśmiechu wstał z miejsca i rzucił krótkie "No jasne, chodź" i razem wyszli z pokoju Rocky'ego. W ciszy przeszli do pokoju najstarszego. Chłopcy przez chwile siedzieli w ciszy. 
- Mi się wydaje, czy oni coś ze sobą kręcą? - Przerwał ciszę Ell. 
- Co? Nie... A jak myślisz? 
 - No nie wiem... Proponuję sprawdzić, co dzieje sie w pokoju Rikera. - zaproponował zadowolony Ratliff. 
- Spoko. - oparł Lynch wstając z miejsca. 
- Dobra, ale, czekaj... I co, tak po prostu wyjdziemy? 
- Nie, no coś ty, powiemy... Że mamy sprawę do nich, rany...
 - A jak zapytają, co to za sprawa? Rocky, pomyśl... Musimy coś wymyślić. 
- No dobra... Too... Zapytamy o...No coś o ten wyjazd. Nie rób problemu, Ell. - Pokręcił głową młodszy brunet i podszedł do wyjścia. - To idziesz, czy nie?
- Idę, idę,tylko jak nie będziesz wiedział, co powiedzieć nie mów niczego głupiego typu "Ratliff chciał wam coś powiedzieć", jasne?  - Odparł Ellington również wstawając z miejsca. 
- Spoko, możesz być pewny. - dodał szybko Rocky i razem wyszli z pokoju, stanęli pod drzwiami pokoju Rikera, młodszy chciał wejść, ale Ratliff zatrzymał go. 
- Czekaj... - odparł cicho starszy brunet i podszedł do drzwi chcąc podsuchać przyjaciół. 
- Te, Rocky... 
- Co? Co tam słyszysz?
- Chodzi o to, że nic. - powiedział cicho chcąc coś usłyszeć. - Ty, całują się.  - Zaśmiał się. 
- Nieee - słysząc to Rocky bez wahania postanowił wejść i przerwać im. Ell na szczęście zdążył odejść troche od drzwi, które młodszy szeroko otworzył wchodząc do środka. 
- I jak Laura, znalazłaś te bransoletkę? - zapytał uśmiechnięty wchodząc do środka. Zastał ich nieco inaczej, niż się spodziewał. Laura siedziała na łóżku, a Riker stał pod ścianą. Ratliff przyglądał się całej akcji Rocky'ego i zrobił coś typu "facepalm". 
- Tak, mam ją... - powiedziała delikatnie uśmiechnięta i pokazała bransoletkę, którą trzymała. 
 - To twoja? Jak na moje oko przypomina trochę Rikera, ale nie ważne... Stało się tu coś? - kontynuował. 
- Nie, coś ty. - wtrącił się blondyn. 
- Dobrze... To co tu tak cicho?
- Czy my naprawdę nie możemy mieć swoich spraw? - odpowiedziała Laura. 
- Właśnie, a w ogóle, po co tu przyszliście? - zapytał Riker. 
Ellington przyglądał się wszystkiemu śmiejąc się z Rocky'ego. 
- Tak, no... Ratliff chciał was o coś zapytać. - oznajmił brunet i wskazał przyjaciela. 
- Tak... A więc Rocky chciał zapytać, ten... No... Kto jutro prowadzi? - wymyślił Ell. 
- Ja, to chyba oczywiste. - odpowiedział blondyn. 
- Om... Widzisz Rocky, mówiłem. - dodał Ratliff chcąc się wycofać z pokoju, jednak Rocky kontynuował :
- A kto zajmuje miejsce obok?
- Ja. - odpowiedziała Laura. 
- Ty? A dlaczego nie może na przykład Ellington? 
- Ponieważ chcę siedzieć z przodu. - powiedziała patrząc na Rikera, ale zaraz po tym ponownie spojrzała na przyjaciół. 
- Ale nie, bo, ymm... Ja chcę siedzieć z przodu. No wiesz, koło brata. 
- Dobra, spoko, więc ja i Ell z tyłu? - westchnęła brunetka. 
- Tak... -odpowiedział. 
- Super, to tyle? - Wtrącił się najstarszy. 
- Nie, w sumie... - zaczął Rocky. 
- Tak, tyle. Dzięki za odpowiedź, pa. - skończył Ell, pociągnął za sobą Rocky'ego  i wyszli z pokoju zamykając drzwi. 
- Człowieku, co ty odwalasz? - zapytał Ell patrząc na przyjaciela. 
- No co? Przynajmniej nie będą siedzieć obok siebie. - westchnął Rocky i razem wrócili do pokoju bruneta. Kiedy chłopcy wyszli z pokoju Rikera, on wraz z Laurą się zaśmiali i dziewczyna podeszła do blondyna. 
- Mówiłem, że tu wparują. - powiedział uśmiechnięty. 
- A ja tego nie kwestionowałam. - odpowiedziała. Spojrzała na bransoletkę Rikera, którą trzymała w ręce. -  Jest bardzo ładna, mogę ją zatrzymać? Będzie mi przypominać o tobie. 
- No jasne. - uśmiechnął się. Brunetka spojrzała na chłopaka i przytuliła się do niego. 
- Nie boisz się jechać z naszą trójką? - zasmiał sie Riker. 
- Z tobą nie, z Rocky'm i Ratliff'em trochę, ale będzie dobrze. Bo jeśli mówisz, że Rocky w samych gaciach chodzi... - rownież się zaśmiała. 
- Może akurat sobie odpuści... Tak, miejmy taką dzieję. 
- A właściwie, ty tam trafisz? Rydel mówiła, że oststni raz byliście tam osiemnaście lat temu. Nie byłeś może za młody, aby zapamiętać drogę? 
- No coś ty. Nie znam dobrze drogi. 
- Co? 
- Ale spokojnie, do jutra się zorientuje. I mam GPS, trafimy spokojnie. - powiedział spokojnie blondyn. 
- Mam taką nadzieje i jeszcze pytanie: ile się tam jedzie? 
- Kilka godzin, a właśnie, bądź u nas o 16:00, powinniśmy zajechać nam na wieczór. 
- Dobrze, będę. Twierdzisz, że wytrzymam kilka godzin, z tyłu, z Ratliffem? - ponownie się Zaśmiała. 
- Wydaje mi się, że nie masz wyjścia. - również się zaśmiał. 
- No tak.. Jednak wolę siedzieć z Ell'em, niż Rocky'm, chociaż wolałabym siedzieć z przodu, obok ciebie. - westchnęła cicho. 
- Ja też, ale niestety... Cóż, nie dam Rocky'emu prowadzić. 
- I bardzo dobrze. - odpowiedziała rozbawionym tonem. - Mam jeszcze jedno pytanie... - zaczęła niepewnie. 
- Tak? 
- Pocałujesz mnie? - zapytała z uśmiechem, na co Riker od razu się do niej przybliżył. Obydwoje spojrzeli sobie w oczy i zaraz potem ich usta zączyły się w jednym, czułym pocałunku. Oczywiście musiało pójść coś nie tak. Do pokoju wszedł najmłodszy Lynch. 
- Ej, Riker, nie zostawiłem tutaj tele... - zaczął Ryland wchodząc do środka, słysząc to para odsunęła się od siebie i obydwoje spojrzeli na bruneta. "Świetnie.." - pomyślała Laura. 
- Telefonu... - dokończył zdziwiony tym, co zobaczył po wejściu. - Chyba go tu nie ma, to ja będę... - powiedział i wycifał się, jednak Riker szybko do niego podszedł i zatrzymał. Zamknął za nim drzwi. 
- Ryland! Nikomu ani słowa, jasne?! - powiedział blondyn patrząc na brata, po chwili do chłopców podeszła Laura. 
- Co wy... Jesteście razem? - właściwie dla chłopaka nie było to coś szczególnie dziwnego, ponieważ Rydel już mu mówiła, jak przerwała ich pocałunek, mimo to chciał się upewnić. 
- Tak... Znaczy nie... Umm...  - zaczął Riker. 
- Posłuchaj, Ryland... Chodzi o to, że... Tak, ale nie. Dobra, to długo historia, ale w skrócie... Na wyjazd chcemy to utajnić, aby Ell i Rocky nie czuli sie przy nas dziwnie. - powiedziała Laura. 
- Czyli, że jesteście razem, ale chcecie ukryć to na wyjazd?
- Tak. - oznajmił najstarszy. 
- Ale bardzo cię proszę... Nie mów bracią, zgoda? Znaczy i tak powiemy im to po przyjeździe, ale niech na razie nie wiedzą. 
- Dobra, spoko. Ale... Od kiedy jesteście razem? - dopytywał sie najmłodszy. 
- Od dzisiaj... No w każdym razie nie możesz nikomu powiedzieć,  tak? - odezwała sie dziewczyna. 
- Ani pary z gęby, jasne? - powiedział stanowczo najstarszy, na co RyRy przytaknął. Rozmowa jeszcze chwile potrwała, w końcu chłopak wyszedł z pokoju najstarszego brata. Laura musiała już wracać, aby zacząć pakować się na wyjazd. Oczywiście podobnie jak reszta wszystko zostawiła na oststnią chwilę. Na pożegnanie para jeszcze raz się pocałowała, ale tym razem nikt im nie przeszkodził. Laura wróciła do siebie, a zadowolony dzisiejszym dniem Riker postanowił zacząć sie pakować. 

~~~

Dobra, chcieliście dłuższe, więc połaczyłam dwa i powstał jeden, długi :3 Teraz chyba takie będę pisała, co wy na to? :)  Poza tym postanowiłam, że nowy rozdział dodam dopiero, kiedy będzie przynajmniej 5 komentarzy... 

9 komentarzy:

  1. Świetny rozdział!!!
    Czekam na nextaa ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podobał !! I tak pisz dłuższe rozdziały. Szybko pisz kolejny, nie mogę już się doczekać co wymyślisz :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki długi i jeszcze taki ciekawy :D Ale pisz to szybko, nie 5 komentarzy brr, ja się nie mogę doczekać... Chyba znowu przeczytam twojego bloga od początku, bo już tak robiłam, jak czekałem na rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  4. super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejciu kocham tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, nie mogę doczekać się kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudny! Szybko pisz następny, bo nie mogę sie doczekać, co Ty tam jeszcze wymyślisz! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Rockliff! <3 Uwielbiam tych chłopaków, zawsze beka ^_^

    OdpowiedzUsuń