poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 11.

 Po kilku minutach smutna i zapłakana Laura wróciła do domu, matka czekała na nią z założonymi rękami.
- Co ty wyprawiasz? - zapytała kobieta widząc, jak dziewczyna wchodzi do domu.  - Laura, kochanie co się stało? - podeszła do córki lekko zmartwiona. 
- Nie, nic... - odpowiedziała opierając swoje łzy. 
- Słuchaj, mnie nie mów "nic". Jest prawie 21, a z domu wychodzi jakiś obcy chłopak, ty za nim biegniesz i wracasz zapłakana...
- Riker wcale nie jest obcy! Po prostu ciebie nigdy nie ma w domu i nie wiesz, z kim się przyjaźnie. - powiedziała, a niemalże wykrzyczała Laura. 
-  Ale mnie możesz powiedzieć o co chodzi..
- A o to, że w piątek jadę ze znajomymi nad jezioro, wracam w poniedziałek. - powiedziała sucho. 
- Ciekawie się składa, bo ja w sobotę wyjeżdżam, wiesz, że nie chcę tego robić, ale praca wzywa. - powiedziała już niezbyt przejęta stanem córki. Laura nic nie odpowiedziała. - Nic? Żadnej relacji? 
- Idź do diabła, i tak nie ma cię prawie w ogóle w domu, jak dla mnie nie musisz wracać. 
- Laura, co ty mówisz?!
- Prawdę! Nigdy nie ma cię w domu, nie wiesz nawet z kim się przyjaźnie i nie masz pojęcia, co ja przechodzę! Daj mi spokój! - krzynkęła brunetka i nie czekając na reakcje ze strony matki od razu poszła do góry, do swojego pokoju. Pani Knight głupio się poczuła i postanowiła dać dziewczynie spokój. 
~~~ W domu Lynch'ów ~~~
Dochodziła godzina 01, Rydel jako jedyna z domu jeszcze nie spała. Czekała na Riekra, chociaż miała nadzieję, że nigdzie się teraz nie włóczy, tylko został u Laury. Niestety się pomyliła. Usłyszała, że ktoś wchodzi do drzwi.  Od razu poszła w tamtą stronę. Nie mogła uwierzyć, w to co zobaczyła. Do domu wszedł Riker, ale nie wyglądał normalnie, jak zawsze. Od niego czuć było alkoholem. "O nie..." - pomyślała podchodząc do brata. Riker często nie pił, wręcz przeciwnie, prawie w ogóle. Czasem, przy naprawdę wyjątkowych okazjach, chociaż to i tak była rzadkość. "Między nim, a Laurą musiało stać sie coś naprawdę poważnego, skoro doprowadził sie do takiego stanu" - pomyślała patrząc na blondyna. 
- Co? - zapytał ironicznie, wyminął ją i poszedł so swojego pokoju.  Jak na pijanego chodził normalnie, dumnie z podniesioną głową. Dziewczyna westchnęła ciężko i poszła za nim. 
- Riker, czekaj.. - powiedziała cicho, aby nikogo nie obudzić i od razu weszła do jego pokoju. Chłopak ściągnął z siebie bluzę i usiadł na łóżku przecierając oczy. Dziewczyna od razu podeszła do niego i usiadła obok. 
- Riker... Coś ty ze sobą zrobił... - odprała smutna, ten obiął ją ramieniem.
-  Mną sie nie przejmuj. - powiedział spokojny blondyn. 
- Co się stało u Laury...?
- U Laury? Straciłem tylko czas. Wiem, że ona mnie nie kocha, opowiedzieć ci jeszcze szczegóły? Innym razem, złotko. - uśmiechnął się ironicznie. Rydel odsunęła się od niego. Nigdy nie widziała go pijanego, może dlatego, że zawsze się pilnował, ale wiedziała, że teraz musiało stać sie coś ważnego... Z jego wypowiedzi można było wywnioskować, że Laura powiedziała, że ma zapomnieć, czyli naprawdę musiało mu na niej zależeć, skoro doprowadził się do takiego stanu. Spojrzała jeszcze raz na niego i wstała z miejsca. 
- Riker, idź spać. To dobrze ci zrobi, obyś do jutra wytrzeźwiał. - dodała jeszcze przed wyjściem. Riker posłuchał słów dziewczyny, poszedł pod prysznic, po czym postanowił położyć sie spać. Kiedy tylko Rydel weszła do pokoju chwyciła za komórke i wybrała numer Laury, a następnie zadzwoniła. 
- Słucham? - odezwał się znajomy głos. 
- Laura, coś ty powiedziała Rikerowi?! - zapytała zdenerwowana Delly. 
- Riker jest w domu? Czekaj... Dopiero wróci? Ode mnie nie odbiera...
- Tak, dopiero wrócił... Laura, co takiego stało się u ciebie?
- Coś się stało..?!
- Riker wrócił do domu... Pijany. - odparła załamującym się głosem blondynka. - jeszcze nigdy nie zrobił czegoś takiego... Co mu powiedziałaś?
- Jak to.. Pijany? -  słysząc to dziewczyna lekko się przestraszyła, ale mimo to kontynuowała - ja.. Pocałowała go, ale później stwierdziłam, że nie chcę ryzykować utratą przyjaciela. Riker mi sie postawił i powiedział, że chce zaryzykować....
- Co mu odpowiedziałaś?
- Nic... - Szepnęła brunetka. 
- Musi mu na tobie naprawdę zależeć, skoro tak się tym przejął... 
- Wiem, Rydel, ja go kocham... Tak, ja kocham Rikera. - powiedziała wyraźnie załamującym się głosem. 
 - Oh, więc dlaczego mu tego nie powiedziałaś? 
- Bo... Bo przekonałam się o tym, dopiero kiedy wyszedł... Muszę kończyć, do jutra. 
- Jasne, pa.. - powiedziała Rydel i się rozłączyła. 
Laura zaczęła obwiniać sie o to, co Riker zrobił, słusznie. Musiała z nim porozmawiać, ale wiedziała też, że czeka ją poważna rozmowa z Rossem i Rocky'm. Westchnęła ciężko, po raz kolejny zaczęła cicho płakać. "Dlaczego ja zawsze potrafię coś zepsuć?!" - cały czas zadawała sobie to pytanie. przez całą noc nie mogła zasnąć, cały czas myślała o tym, co się dziś stało.
~~~
Laura obudziła się koło 9:30, od razu postanowiła napisać do Rossa. Zapytała, czy mogą sie spotkać, a chłopak z chęcią się zgodził. Umówili się w pobliskim parku na 11. Dziewczyna od razu zaczęła szybkować się do wyjścia, koło 10 była już gotowa, ale nie zamierzała jeszcze wychodzić, ponieważ do parku miała zaledwie 15 minut drogi. Zeszła na dół i od razu weszła do kuchni. Była tam jej matka, która rozmawiała przez telefon, brunetka nie zwróciła na nią szczególnej uwagi, nalała do szklanki trochę wody i od razu wyszła z pomieszczenia. Nie była pewna, czy matka w ogóle ją zauważyła. Dziewczyna jeszcze przez jakiś czas siedziała w swoim pokoju, myślała nad tym, co powiedzieć Rossowi, ale także chciała porozmawiać z Rikerem. Nim się obejrzała była już 10:35, więc postanowiła wyjść z domu. Zabrała tylko komórke i klucze od domu. Po niespęła 20 minutach była w parku, nie spieszyła się, ponieważ miała jeszcze czas. W końcu dotarła na umówione wcześniej miejsce.  Chłopak oczywiście musiał się spóźnić. Nigdy nie był zbyt punktualny. Spóźnił się grubo ponad 20 minut. Kiedy tylko zobaczył Laurę uśmiechnął się lekko, ona uczyniła to samo i podeszła do Rossa. 
- Hej, o czym chciałaś porozmawiać? - zapytał. 
- Ja... O naszym pocałunku...
- Ooo, czyli wracamy do tego tematu?
- Właśnie nie. Chciałam cię poprosić, abyśmy o tym już nie wspominali, zgoda? Nie każe ci zapomnieć, ale po prostu o tym nie wspominajmy, dobrze? - zapytała z lekką nadzieją w głosie. 
- No jasne. Rozumiem, że dla ciebie nic nie znaczył, więc w porządku. - uśmiechnął sie lekko. Tak naprawdę sam nie wiedział, czy chce o tym zapomnieć czy nie. W końcu nadal miał go w pamięci i był dla niego idealny, a z drugiej, ile razy o tym pomyśli przypomni mu sie Laura i jego ból z tego powodu. 

~~~

Hmm, kolejny będzie pewnie pod koniec tygodnia. 

4 komentarze:

  1. pisz szybciutko doczekać się nie mogę i proszę niech rozdziały będą troszkę dłuższe a tak wszystko cud, miód i malina :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać! Uwielbiam cię czytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Riker pije? Brr, zły Rikuś :3 Strasznie lubię twojego bloga, pisz szybko następny <3.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zły Rikuś" Hahaha xD Ale tak serio, rozdział epicki! Jestem ogromną fanką Twojego bloga, naprawdę go uwielbiam! <3

    OdpowiedzUsuń