- Nie chcę kłamać... Z Ellingtonem. - powiedziała cicho i ponownie spuściła wzrok. Riker spojrzał na przyjaciela, który rownież spuścił wzrok.
- Super... Jest jeszcze coś, o czym nie wiem? Może przespałaś sie z Rocky'm? Albo z Rylandem?! - powiedział nieco zezłoszczony Riker, był zły, ale również smutny... Przede wszystkim smutny. Brunetka tylko pokręciła sprzecznie głową.
- Dzięki za szczerość. - rzucił sucho najstarszy, wstał z miejsca i wyszedł z domu. Nie przeszladzało mu, że na zewnątrz pada. Po prostu wyszedł.
- Noo ładnie... - pokręcił głową Rocky.
- Musiałeś o to pytać, głupku?! - zapytał Ratliff i spojrzał na przyjaciela, po chwili jednak podszedł do Laury.
- No przepraszam, że nie wiedziałem, że moja przyjaciółka przelizała się z całym zespołem - odpowiedział ironicznie.
- Przestań! - odezwała się w końcu brunetka. - Już poraz drugi przez ciebie Riker dowiedział się o czymś, o czympowinien nie wiedzieć! - powiedziała, a raczej wykrzyczała Laura. Rocky najwyraźniej poczuł się teraz winny, dlatego się zamknął.
- Hej... Będzie dobrze, spokojnie. - próbował uspokoić ją Ell.
- Nie, nie będzie dobrze... To już drugi raz... Nie wiem, czy on mi to jeszcze wybaczy. Oh, przecież ja go po prostu zdradziłam. - powiedziała załamującym się głosem i spojrzała na przyjaciela.
- On cię kocha, wybaczy ci to, napewno. Zapomnijmy o tym... - dodał cicho nadal patrząc na nią.
- Ale wszystko ma swoje granice... Słyszeliście, co powiedział... Przestał mi ufać, teraz... Teraz idę za nim. - oznajmiła wstając z miejsca, chciała wyjść, jednak Ellington ją zatrzymał.
- Nigdzie teraz nie idziesz, spójrz jak na zewnątrz pada!
- Wszystko jedno, jaka pogoda. Idę do Rikera, on jest dla mnie najważniejszy.- powiedziała pewnie. Ratliff westchnął cieżko i przepuścił dziewczynę. Ona od razu pobiegła za jeszcze lekko widocznym Rikerem. Po chwili była juz za nim.
- Riker! - krzyknęła, chłopak się zatrzymał, jednak nie odwracał, dlatego dziewczyna stanęła przed nim. Z oczu chłopak płynęły łzy, a na głownie miał kaptur.
- Riker... Ja... Ja już nie wiem, jak mam to wytłumaczyć... Nie zrobiłam tego celowo, ja... nawet o tym nie pamiętałam i...
- Kiedy? - przerwał jej smutny i cichy głos Rikera.
- W samochodzie, kiedy... W nocy, kiedy spaliśmy w samochodzie...
- Jasne... Wiesz Laura... Kiedy dowiedziałem się o pocałunku z Rossem chciałem o tym zapomnieć, ponieważ zareagowałem nie tak, jak powinienem, w końcu jeszcze wtedy nie byliśmy razem, więc tego nie mogłem ci zabronić, ale to... Dzień wcześniej pocałowałaś mnie i zaczęliśmy być razem... A ty dzień później całujesz mojego przyjaciela...
- Tak, ale on nie wiedział, że jesteśmy razem. - powiedziała cicho.
- Ale ty o tym dobrze wiedziałaś. Naprawdę cię nie rozumiem... Jeśli chcesz być z Rossem czy Ellingtonem, to po prostu powiedz. Nie zabronię ci być z którymś z nich. - powiedział przez łzy.
- Ale ja chcę być z tobą! - z jej oczu również zaczęły płynąć łzy.
- To dlaczego pocałowałaś Ell'a? Jeśli naprawdę mnie kochasz... Nie zrobiłabyś tego.
- Riker, proszę cię... Naprawdę bardzo cię kocham...Nawet nie wiesz, jak ja tego żałuje! Gdybym mogła cofnąć czas, od razu dałabym ci te odpowiedź i żadnego z nich nie pocałowała! Musisz mi zaufać..
- Ufałem, Laura, ufałem...
- Riker...
- Nie wiem, czy jest sens, abyśmy nadal byli razem...
- Jest sens, zawsze będzie! Sam chciałeś zaryzykować!
- Zaryzykowaliśmy... Teraz już wiem, że lepiej nie ryzykować. - powiedział cicho blondyn.
- Nie... Miałeś racje, dobrze, że zaryzykowaliśmy, zawsze warto jest podjąć ryzyko, tylko... Tylko musimy...
- Musimy sobie zaufać?
- Tak, proszę cię... Daj mi szansę, te ostatnią, te trzecią...
- Oststnią..?
- Ostatnią. - powtórzyła po nim i podeszła do niego, a następnie mocno się do niego przytuliła, chłopak zrobił to samo. Westchnął ciężko i spojrzał jej w oczy.
-Po prostu mi zaufaj. Oststniej szansy nie zmarnuję, obiecuję. - Szepnęła Laura i złożyła na jego ustach pocałunek, który odwzajemnił. Po chwili jednak odsunęła się od niego i pogładziła jego od deszczu zimny policzek.
- Wracajmy. - powiedziała ciepło i otwrła jego łzy, które spływały razem z zimnymi kroplami deszczu po jego policzkach. Chłopak przytaknął i chwycił jej dłoń. Razem wrócili do domku. Kiedy tylko weszli do środka padły na nich spojrzenia brunetów. Rocky ucieszył się, że nie skłócił ich na dobre, a Ellington, że Riker najwyraźniej nie ma im za złe tego pocałunku.
- No to może teraz zagramy w co innego? - rzucił Rocky, aby przerwać ciszę.
- Najpierw sie przebierzemy. - odpowiedziała Laura i poszła do "swojego" pokoju, to samo zrobił Riker, zajmując drugi pokój.
- Dobra, myślisz, że się pogodzili? - powiedział po chwili Rocky i spojrzał na przyjaciela.
- Mam taką nadzieje... - westchnął Ell.
- W ogóle, co ci odwaliło, że ją pocałowałeś?
- Nie wiem... Chyba to, że była noc i my... No poprosiła, bym przespał sie z nią i..- powiedział cicho.
- I przespałeś sie z Laurą?!
- Cii, baranie! - uciszył młodszego Ratliff. - Może przez dwie czy trzy godziny... Sama by nie usnęła... Poza tym się przymknij, bo nie chce, żeby jeszcze o tym się dowiedział, jasne?
- Dobra, dobra, możesz na mnie liczyć. - uśmiechnął się Lynch.
- Noo, a zaraz zadasz pytanie "Laura, spałaś z kimś w ostatnich dniach?"
- Nie, no coś ty, gdybym wiedział, że się całowaliście nigdy zadałbym takiego pytania.
- Dobra, jasne... Chyba powinienem pogadać z Laurą. - stwierdził Ellington.
- A ja z Rikerem... To jak, działamy? - uśmiechnął sie młodszy.
- Pewno. - przytaknął Ell i obydwoje poszli do wyznaczonych pokoi. Przed wejściem Ratliff zapukał w drzwi, słysząc głos dziewczyny wszedł do środka. Natomiast Rocky wszedł do pokoju nie mając zamiaru pukać. Riker akurat zakładał koszulkę, kiedy brat wszedł do środka.
- Siema bracie! - zaczął wesoło.
- Nie umiesz pukać? - odezwał sie Riker. Brunet słysząc słowa brata podszedł do drzwi i zapukał w nie mimo to, że były już zamknięte.
- Zadowolony? - rzucił szybko podchodząc do brata.
- Żartujesz sobie?
- No co? Lepiej późno, niż wcale. - pokręcił głową młodszy.
- No nie ważne, co tu chciałeś?
- Przeprosić. - powiedział po chwili i spoważniał.
- Ty? Ty mnie przepraszasz? Hmm, a to ciekawe...
- No stary... Bo to przeze mnie sie o tym dowiedziałeś... No po prostu przepraszam. - powiedział cicho.
- Nie ważne, nie przepraszaj. Przynajmniej dowiedziałem się, że Laura całowała się z Ellem. - westchnął blondyn.
- Wybaczyłeś jej to?
- Oststnia szansa... Rocky, ja już sam nie wiem, co robić... Bardzo ją kocham, ale to boli, kiedy dowiaduje się takich rzeczy...
- A liczysz, że ci pomogę ponieważ..? - Riker spojrzał na niego z nieco zamieszanym wzrokiem - No co? Jeszcze nigdy nie miałem dziewczyny. - powiedział szybko brunet. Starszy uśmiechnął się lekko.
- Dobra, przecież nie oczekuję od ciebie pomocy. - Zaśmiał się blondyn.
- Wracamy? - uśmiechnął się Rocky.
- Ta, chodźmy. - powiedział starszy i razem wyszli z pokoju, od razu poszli do salonu, gdzie siedzieli już Laura i Ellington. Ratliff widząc blondyna w drzwiach wstał i podszedł do niego.
- Riker... Chyba musimy pogadać... - zaczął niepewnie.
- Nie, my... zapomnijmy o tym. Po prostu zapomnijmy. - uśmiechnął się lekko blondyn i wszedł dalej.
- Dobra, too... Co robimy? - zapytał po raz kolejny Rocky.
- Może w... Na pewno nie wracamy do poprzedniej gry. - oznajmiła Laura i uśmiechnęła się lekko.
- Dobra... Która godzina? - zapytał najmłodszy brunet.
- Prawie 18.. - odpowiedział Riker patrząc na wyświetlacz swojej komórki.
- O rany, musimy od razu coś robić? - Wtrącił się Ell.
- Noo, a co chciałbyś ro... A co proponujesz? - Zaśmiał się małodszy Lynch.
- Pogadajmy, takie to straszne? - odpwiedział ironicznie Ratliff. Tak jeszcze przez chwilę Rocky dyskutował z przyjacielem, po chwili kompletnie zmienili temat, do którego dołączyli się Laura i Riker. Kiedy temat im się skończył była już prawie 22. Przyjaciołą tak dobrze się razem rozmawiało, że stracili rachubę czasu.
- Skoro nie chcecie horrorów... - zastanowił sie Rocky.
- To może chociaż poopowiadamy sobie straszne historie? - zaproponował Ell.
- Właśnie! Tego chyba nie będziesz się bała? - zapytał ironicznie młodszy Lynch i spojrzał na Laurę.
- Spadaj. - mruknął Riker.
- Nie, spoko. Słucham. - odpowiedziała Laura. Rocky ucieszył się, że chociaż na to sie zgodziła, cała czwórka usiadła w kółku na podłodze.
- No to zaczynajcie. - przerwała ciszę Laura i spojrzała na Rocky'ego.
- Dobra, to ja zaczynam... Czekajcie, musze pomyśleć... Hmm... - zastanowił się na chwilę Ratliff.
- Dobra, to ty się zastanawiaj, a ja za ten czas odpowiem jakąś, okej? - Zaśmiał sie młodszy brunet. Ell przytaknął, a Rocky potarł o siebie dłonie i spojrzał na przyjaciół i barat.
- Dobra, to.. - pomyślał chwilę. W tym czasie Laura złapała Rikera za rękę. - Była sobie jakaś normalna rodzinka w składzie: mama, tata, i 5 dzieci, zamieszkali w pewnym domu. - kontynuował brunet - Ludzie mówili, że w tym domu straszy. Oni się nie przejęli tym. W domu nie było nic prócz jedynego, pustego obrazu. Próbowali go zdjąć na różne sposoby, ale to im się nie dało. Wreszcie dali sobie spokój i zaczęli się rozpakowywać. Co kilka nocy z obrazu spływała krew. W tym samym czasie, ktoś z rodziny umierał. W ten sposób umarło już dwoje dzieci - Katelyn i Andrew. Oboje mieli po 13 lat. Gdy następnym razem obraz zaczął krwawić, mała Megi szła do łazienki. Przechodziła koło obrazu. Obraz zwykle był czysty - nic nie było na nim namalowane. Tym razem na obrazie był krwawy napis: NIE OGLĄDAJ SIĘ ZA SIEBIE. Ale ciekawość zżarła małą Megi. Obejrzała się za siebie i...nic już więcej nie zobaczyła. Ktoś, chociaż w sumie coś wbiło jej kuchenny nóż prosto w serce. Zwłoki Megi przeniesiono do jej łóżka. Następnego dnia rodzice zaczęli wieżyć w klątwę przeklętego obrazu. Postanowili z pozostałą dwójką dzieci się wyprowadzić. Niestety dom stanął w płomieniach. Nic nie ocalało. Jedynie przeklęty obraz wisiał w powietrzu, no jakby wisiał na niewidzialnej ścianie. Z jego ram płynął strumień krwi. Na obrazie był tylko krzywy i krwawy napis: ŻEGNAJCIE... - dokończył tajemniczo uśmiechnięty Lynch.
- Te, dobre... - Zaśmiał się Ell, jednak Laurę lekko przeraziła to historia. - Sam wymyśliłeś, czy gdzieś usłyszałeś?
- A co? - zapytał Rocky.
- Tak pytam... - Zapytał, ponieważ przypomniał mu się obraz, a właściwie jego brak. Pusta rama, która wisiała pomiędzy dwoma pokojami.
- Słyszałem gdzieś, a coo?
- Nie, nic... Nie chcę nikogo starszyć... - spojrzał na Laurę, po czym na resztę - Ale tam obok pokoju Laury wisi sobie taki obraz, no tylko, że on jest pusty... - powiedział cicho Ratliff.
- Ell, zamknij się, wiemy, że chcesz tylko przestraszyć Laurę. - Wtrącił się najstarszy i spojrzał na dziewczynę, która w trakcie opowieści Rocky'ego położyła głowę na jego ramieniu.
- Nie, no przecież nie zrobiłbym tego... Po co mi ją starszyć? - spojrzał na dziewczynę Ell.
- Nie wiem, bo może śmieszy was, że nie lubię horrorów? - odpowiedziała brunetka.
- Dobra, koniec. Ell, koniec, jasne? - powiedział poważnie blondyn.
- Jak mi nie wierzycie, to chodźcie, pokaże wam. - oznajmił poważnie Raliff wstawając z miejsca. Riker spojrzał na Laurę westchnął cieżko. Dziewczyna od razu wstała, chłopak wstał zaraz za nią. Oczywiście Rocky nie chciał niczego przegapić, więc wstał i stanął zaraz za przyjacielem.
- To idziemy? - uśmiechnął się. Chłopak i tak sądził, że Ell robi sobie tylko z nich żarty, dlatego się uśmiechał, cała pozostała trójka była jak najbardziej poważna, a Laura przerażona. Mocno trzymała dłoń Rikera i razem poszli za przyjacielem. Weszli do małego korytarza i brunet zaświecił światło. Cała czwórka zobaczyła przed sobą pusty obraz. Laura poważnie się przestraszyła i przybliżyła się do Rikera, a ten od razu ją obiął.
- No i co? Mówiłem. - oznajmił Ell odwracając się do przyjaciół. Rocky wpatrywał się w obraz, tylko Rikera nadal to nie przerażało.
- O poważnie? Sądzicie, że to jest ten nawiedzony obraz z opowieści? - Zaśmiał się najstarszy.
- A jak to wyjaśnisz? - zapytał Rocky.
- No proszę was. I co? Teraz mamy się nie odwracać, bo coś nam się stanie? - powiedział ironicznie Riker.
- Dobra, Riker... chodźmy stąd... - powiedziała cicho Laura i pociągnęła blondyna za rękę, ale ten stał razem z chłopakami. W końcu puściła chłopaka, aby przejść z powrotem do salonu.
- Aaa! - chłopcy usłyszeli krzyk dziewczyny. Riker dopiero teraz zorientował się, że nie ma jaj obok, nie mówiąc już o chłopakach.
- Laura?! - krzyknął wystraszony, szybko się odwrócił i pobiegł do salonu, bo stąd dobiegł krzyk dziewczyny.
~~~
Dodaję rozdział już dziś, dlatego, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyliście. Właściwie w trzy godziny po dodaniu rozdziału uzbierało się 5 komentarzy * ,*
Pod wcześniejszym postem kilka osób pisało mi, abym namieszała bardziej u Laury i Rikera, co o tym sądzicie? Jesteście za? Ogólnie podoba wam się, że są razem? Odpowiadajcie w komentarzach :p
Będę złośliwa - kolejny rozdział dopiero, kiedy uzbiera się tu 7 komentarzy <3
Czytalam tak historię kiedys i sama sie jej bałam. Neeeeext please ;'
OdpowiedzUsuńcudowny
mam prosbe. moglabys coś tam jeszcze z ellem i laura bardzo prosze :)
UsuńŚwietny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem fajnie, że Riker jest z Laurom, ale za szybko wybaczył ten pocałunek z Ellingtonem i Czekam na nextaa ;33
Super, dreszczyk emocji xP Czekam na kolejnego :D I fajnie namieszałaś :P
OdpowiedzUsuńJeju, świetny rozdział! Czekam na więcej ^^
OdpowiedzUsuńEj, niee, w takich momentach rozdziału się nie kończy, no! :D Pierdziel komentarze, po prostu dodaj kolejny ^^ A i ta historia, kurde, świetnie wymyślone, jeśli będziesz chciała ją wcielić, to ja jestem jak najbardziej za ^^
OdpowiedzUsuń~ Cat. (Z anonima, bo zapomniałam hasła na blogspota >_< Ciekawe, jak będę pisała bloga ;___; Mądra ja.) : D
Ja tutaj popieram Alexis, fajnie byłoby, jeśli Laura była by z Ellem. Ale popieram także osoby, które komentowali poprzedni rozdział o tym, żebyś namieszła u Rikera i Laury :3
OdpowiedzUsuńMasz 7 komentarz, więc dodaj kolejny <33
too żółwik :*
UsuńŚwietny, genialny, zajebisty, kocham go! <3 Bloga oczywiście :p
OdpowiedzUsuńUuuu, ciekawie się zapowiada ^_^ Ja chcę Laurę i Ell'a, razem, teraz, już, no! <3
OdpowiedzUsuń