wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 18.

Kiedy tylko Laura weszła do salonu odebrała telefon. 
- Halo? - usłyszała znajomy i wesoły głos Rydel. 
- Rydel? Cześć! - powiedziała nieco uspokajając się brunetka. 
- I jak tam na wyjeździe? A i przepraszam, że dzwonię tak późno, już prawie północ.
- Spoko, i tak nie śpimy. A i wiesz... Normalnie...
- Jak z chłopakami? Rocky'm? - Dopytywała się Delly. 
- Dobrze, nie nudzili się. Rocky jest spokojny. 
- A co z Rikerem? - nie dawała za wygraną, chcąc dowiedzieć się szczegółów. 
- Co ma być? Wszystko jest dobrze, naprawdę. Ale teraz muszę kończyć, zadzwonę jutro. - powiedziała szybko. 
- Jasne... Bawcie się dobrze, ale rozsądnie, too.. No to pa! 
- Czekaj, Rydel! 
- Tak?
- Mam pytanie...
 - O co chodzi?
- Pamiętasz może, jak było w domu, kiedy tutaj byłaś?
- Laura, miałam rok, nic nie pamiętam - Zaśmiała się blondynka. 
- Aaa, racja. To w sumie tyle, do jutra, pa. - dodała szybko i rozłączyła się. Westchnęła ciężko i usłyszała cichy hałas za sobą. Od razu się odwróciła, ale nikogo nie zobaczyła, jedyne co dostrzegła, to kilka zdjęć leżących na parapecie. Schowała komórkę do kieszeni spodni i niepewnie podeszła do okna, spojrzała na fotografie i wzięła je do rąk. Chwilę po tym do salonu wszedł... Wbiegł wystraszony Riker. 
- Laura?  - powiedział widząc dziewczynę. 
- Tak? - spojrzała na chłopaka. 
- Wszystko w porządku? - dopytywał się blondyn. 
- Tak, dlaczego miałoby być inaczej? Czekaj... Coś z obrazem? - zapytała cicho. 
- Nie chcę cię starszyć, ale tak. Zresztą to nie ważne - stwierdził widząc zdjęcia w dłoni dziewczyny. 
- Co to za zdjęcia? - zapytał podchodząc do niej. 
- Nie wiem, usłyszałam za sobą hałas, odwróciłam się i zobaczyłam te zdjęcia. - podała Rikerowi zdjęcia. Chłopak od razu je wziął i każde zaczął dokładnie oglądać. 
- Co to za zdjęcia? - stanęła obok Lynch'a i również patrzyła na zdjęcia. 
- To ja... Ja i Rydel. - powiedział cicho. Właściwie można było się domyślić, na zdjęciach była dwójka małych dzieci, zapewne 3-letni Riker i roczna Rydel. 
- Czekaj... Pamiętasz coś z tamtego wyjazdu? Kiedyś, te dziewiętnaście lat temu? 
- Tak, pamietam całkiem dużo, a o co chodzi?
- Spójrz... - dziewczyna wskazała na jego z kilku zdjęć.  Przedstawiało ono młodego blondyna, który stał między dwoma pokojami, ale ściana była pusta, bez tajemniczego obrazu. Riker uważnie przyjżał się zdjęciu. 
- Riker... Czy Twoi rodzice wieszali jakieś obrazy?
- Nie.. - odpowiedział po chwili namysłu. - Zapamiętałbym. 
- A byli tu kiedyś? - kontynuowała pytania Laura. 
- Nikogo tutaj nie było. - po wypowiedzeniu tych słów spojrzał na dziewczynę. Ona chwyciła chłopaka za rękę i razem wrócili do Ellingtona i Rocky'ego. 
- Chłopcy, jest sprawa... - zaczęła brunetka. 
- Tak, nawet poważna. - przerwał jej Ratliff. 
- O co ci chodzi? - zapytała patrząc na przemian na Rocky'ego i Ell'a. Żaden z nich nic nie odpowiedział, tylko Ellington wskazał obraz leżący na ziemi, z którego płynęła krew, a następnie na ścianę, na którym wisiał owy obraz. 
- Czekajcie... Co to jest? - zpaytała zaniepokojona. 
- To jest ściana, na której wisiał obraz - gładka, nie mam pojęcia, na czym mógł wisieć. - zaczął spokojnie Rocky. -  A to jest obraz, z którego leci krew. - skończył już nieco przerażony. 
- Jak to... - mruknęła Laura patrząc na przemian na obraz i ścianę. 
- Dobra, swoją przygodę w salonie mogłaś wyjaśnić przypadkiem, ale to? Z tego obrazu ewidentwie płynie krew i chyba lweitował na tej ścianie, bo raczej nie miał na czym wisieć.-  kontynuował najmłodszy brunet. 
- Może i masz racje... - westchnęła dziewczyna będąc juz trochę przerażona.   - Poza tym znalazłam, albo ktoś mi podsunął... te zdjęcia. - wskazała wzrokiem na dłoń Rikera, w której trzymał zdjęcia. 
- Na zdjęciu jestem ja, stoję dokładnie obok Ell'a. - powiedział najstarszy pokazując reszcie fotografię. 
- Ale przecież tutaj nie ma żadnego obrazu. 
- No właśnie... Rodzice nigdy tu niczego nie przywieszali, a przed nami nikogo tutaj nie było. - oznajmił poważnie blondyn. 
- Na pewno nikogo tu nie było? - zapytał dla pewności młodszy Lynch. 
- Na pewno. Rodzice powiedzieli by mi o tym. 
- To jak chcesz to wyjaśnić? Zresztą kto dałby radę tak powiesić obraz? - wskazał pustą ścianę Ellington. 
- Dalej w to nie wierzysz? - Wtrącił się Rocky. 
- Dobra! Nie, nie umiem tego wyjaśnić i teraz powoli zacząłem w to wierzyć, ale... - próbował wytłumaczyć się najstarszy. 
- Ale co? Tu dzieje się coś dziwnego, tyle! Tego nie wytłumaczysz. - powiedział młodszy brat. 
- Chłopaki, wystarczy. - odezwała sie w Laura. Rocky momentalnie się uciszył. Po chwili ciszy przyjaciele usłyszeli pukanie do drzwi. 
- Słyszeliście?  - zapytał trochę zdezorientowany Ellington. 
- Pukanie do drzwi? Tak. - odpowiedział od razu Riker. 
- Ja też słyszałam.  - powiedziała cicho brunetka. 
- No ja też. - dodał Rocky. 
- To może ktoś ruszy się i otworzy? - zapytał Ell. 
- Hahahaha, nie ja. - powiedział szybko najmłodszy brunet. 
- Dobra, ja idę. - pokręcił głową najstarszy i udał sie w stronę drzwi. 
- Czekaj, idę z tobą. - mruknęła Laura i poszła zaraz za chłopakiem i złapała go za rękę. Ten uśmiechnął się lekko i spojrzał, kto idzie. Ku jego zdziwieniu nie zobaczył nikogo. 
- Jesteś pewna, że słyszałaś pukanie? - zapytał po chwili ciszy. 
- Ty też to słyszałeś, Rocky i Ell też. - oznajmiła zdziwiona pytaniem blondyna. Chłopak spojrzał na brunetkę i postanowił otworzyć drzwi. Tak też zrobił, jednak nikogo nie zobaczył, postanowił wyjść kilka kroków i zobaczyć, czy może ktoś po prostu już nie odszedł. 
- Nie idź. - powiedziała Laura nadal mocno trzymając dłoń chłopaka. 
- Daj spokój, nic mi się nie stanie, jeśli wyjdę chlciaż dwa metry, racja? - po usłyszenia tych słów dziewczyna niechętnie puściła jego dłoń i zaczęła uważnie obserwować blondyna. Chłopak odszedł zaledwie kilka metrów.
- I co? Nic się nie stało. - wewtchnął cicho. 
- To świetnie, ale teraz wracaj. - poprosiła dziewczyna. Chłopak skinął głową i wolnym krokiem ruszył w stononę drzwi. Laura czekała na niego w drzwiach z założonymi rękami. Blondyna dzieliło dosłownie kilkanaście centymetrów od wejścia, kiedy coś przykuło jego uwagę, spojrzał w lewą stronę. 
- Laura... Tam chyba ktoś chodzi... - powiedział i mijając drzwi powoli ruszył w tamtą stronę. 
- Co! Riker, wracaj, już! - powiedziała wystraszona, widząc, że chłopak nic nie zrobił sobie z jego słów bez zastanowienie wyszła za nim. Stanęła za nim i po pociągnęła go za rękę. 
- Laura! Puść mnie...
- Nie, Wracasz do domu, już! - niestety, kiedy dziewczyna wyszła puściła drzwi, a te w pewnej chwili trzasneły. Słysząc to Laura od razu na nie spojrzała, ale zaraz potem ponownie przerzuciła swój wzrok na blondyna. 
- Riker... - próbowała zaciągnąć go w stronę drzwi. Słysząc trzask drzwi postać, którą zobaczył Riker spłoszyła się i szybko uciekła. Chłopak cały czas przyglądał się owej postaci. 
- Skoro już uciekł... Możemy wracać? - zapytała zrezygnowana. Lynch tylko odwrócił się do brunetki, kiwnął głową i razem wrócili. Zamierzali wrócić, ale drzwi się zamknęły. Na początku Riker zaczął szarpać klamkę.
- To nic nie da... Drzwi się zamknęły, musimy poczekać, aż chłopcy nam otworzą. - westchnęła i zaczęła pukać w drzwi. Chłopcy jednak nie reagowali. 
- Świetnie. - mruknęła. 
- Masz komórke? - zapytał. 
- Jasne... - odpowiedziała, wyciągnęła swój telefon i podała go chłopakowi. Riker wziął iPhone'a dziewczyny i wpisał numer brata. 
- Laura? - usłyszał głos barat. 
- Nie, Riker... - zaczął, jednak brunet od razu mu przerwał. 
- Coś stało sie Laurze?! - zapytał wystraszony. 
- Co? Nie! 
- To dlaczego dzwonisz z jej komórki? I w ogóle, gdzie wy jesteście? - dopytywał się Rocky. 
- Człowieku, posłuchasz mnie?! - słysząc to brunet od razu sie uciszył. 
- Weź po prostu otwórz drzwi. 
- Drzwi?
- Ta, czekamy. - dodał i rozłączył się. Po chwili młodszy Lynch podszedł do drzwi i od razu im je otworzył. 
- Dobra, co robiliście na zewnątrz? - od razu zapytał Rocky. 
- Coś łaziło koło domu. - odpowiedział od razu Riker. 
 - Jak to? 
- Po prostu. - westchnęła Laura. - Dobra, chłopaki, zaczynam poważnie się bać. To nie jest już ani trochę zabawne. Musimy coś zrobić. - 
- No trzeba, nie ma innego wyjścia. - dodał Rocky. 
- Gdzie Ell? - zapytał po chwili ciszy najstarszy. 
- Przy obrazie. - Odpowiedział brunet. Przyjaciele przeszli razem do Ellingtona. 
- Dobrze, że Rydel nie pojechała z nami. Mogłoby jeszcze coś się jej stać. - powiedziała cicho Laura. 
- Dokładnie, ale ważne, że nikomu z was nie stało się nic poważnego. Nie mogę do czegoś takiego dopuścić. - oznajmił najstarszy i spojrzał na każdego z osobna. 
- Dobra, ale co chcecie zrobić? - zapytała brunetka. 
- A co my możemy z tym zrobić? - odpowiedział Ell. 
- Tak po prostu wyjedziemy? - zaproponował/zapytał Rocky. 
- Riker? - powiedziała Laura  i spojrzała na chłopaka. 
- Może Rocky ma racje? Co my możemy z tym zrobić? Nawet nie wiemy, co się tu dzieje. Co możemy zrobić? - westchnął ciężko Riker. 
- Masz rację... Nic nie możemy zrobić. - powiedziała cicho Laura. 
- Chwila, a czy w ogóle samochód już normalnie działa? - zapytał młodszy brunet. 
- Tak, o to sie nie martw, tylko, że został jakieś pół godziny stąd. 
- Widzicie... Coś chciało nas ostrzec, abyśmy tutaj nie jechali. - stwierdził Ell. Riker miał lekko spuszczony wzrok, czuł sie wszystkiemu winny, w końcu to był jego pomysł, aby tutaj w ogóle przyjechać. 
- Nie wymyślaj już. - dodała dziewczyna. 
- Och, przepraszam. - westchnął Ratliff. 
- Słuchajcie, ale... Chyba nie będziemy nikomu wspominać o tym, co się tu stało?  - powiedziała po chwili ciszy brunetka. 
- No coś ty. Nikt ma się o tym nie dowiedzieć. - odpowiedział od razu Rocky. 
- Nikomu. - dodał Ell. 
- Mam nadzieję, że sami w końcu o tym zapomnimy i wszystko się w końcu wyjaśni. - powiedział Riker. 
- Chyba każdy chce o tym zapomnieć, ale... To chyba nie będzie takie łatwe. - odparła Laura. 
- Dobra, super, ale to jeszcze nie koniec. - Wtrącił sie Rocky. 
- O co ci chodzi? - Ellington spojrzał na przyjaciela i posłał mu pytające spojrzenie. 
- A o to, że żeby mówić sobie o zapomnieniu trzebaby jeszcze mieć co zapomnieć. Jeszcze wszystko może sie stać. Był już pusty, krwawiący obraz, ktoś łaził obok domu...
 - Czekaj... Kto łaził? - przerwał przyjacielowi Ellington. 
- Riker i Laura widzieli.. - wytłumaczył szybko młodszy brunet - Ale w każdym razie... Był tu ktoś, może chceić kogoś... Co jest następne?
- Pożar... - mruknęła dziewczyna. 
- No brawo! - powiedział młodszy Lynch. 
- Ale coś tu jest nie tak... Obraz dał się ściągnąć, ten w opowiadaniu ani drgnął. - pokręciła głową Laura. 
- Próbowałem ściągnąć go z Rikerem, ale też ani drgnął. - Wtrącił się Ell. 
- Dobra, ale to nie zmienia faktu, że z tego obrazu centralnie leci krew! - powiedział Rocky. - Ale będziemy tu tak stać i się tego bać, czy w końcu coś zrobimy?
- A co chcesz z tym zrobić? My nawet nie wiemy co tu się tak naprawdę dzieje. - westchnęła brunetka. 
- No nie wiem... Myślicie, że jak stąd wyjedziemy będzie koniec? 
- Koniec czego, Rokcy? - zapytała zrezygnowana dziewczyna i spojrzała na przyjaciela. 
- No... Eh, czy wy naprawdę tego nie widzicie? Samochód się zepsuł kilometr przed domem, kiedy byliśmy nad jeziorem zaczęło padać, później ta opowieść, obraz, coś, co zaatakowało Laurę, później Riker kogoś zobaczył. - oznajmił młodszy brunet. 
- Racja, w sumie nie myślałem, że to co stało się Laurze może być jakoś powiązane z tym, kogo widzieliśmy przed domem. - zamyślił się najstarszy. 
- Ale spójrzcie na to tak: samochód sie zepsuł - ktoś lub coś chciało nas zniechęcić do tego miejsca, poźniej kiedy zaczęliśmy sie dobrze bawić zaczęło padać, potem... - zaczął młodszy Lynch. 
- Rocky, proszę cię. Chyba nie sądzisz, że pogoda to też czyjąś winą? - pokręcił głową blondyn i spojrzał na brata. 
- A jak to wytłumaczysz?
- Na pewno nie tak, że ktoś kontroluje pogodę, pomyśl. 
- Nie, to wy pomyślcie! Coś sie tutajndzieje, a ktoś chciał nas przed tym ostrzec. - zdenerwował sie Rocky. 
- Hej, chłopcy. Kłócenie się jest najgorszą rzeczą, jaką możemy teraz robić. - uspokoiła go Laura. 

~~~

Dobra, dodaję ten rozdział. Nie wiem, co tu napisać. Hmm, kolejny rozdział dodam pewnie za dzień/dwa dni, zobaczymy. Ogólnie jakoś ostatnio nie mam weny na pisanie, ale na szczęście kiedyś napisałam kilka rozdziałów do przodu, także spoko :3 
5 komentarzy - rozdział 19. 

6 komentarzy:

  1. Dawaj kolejny !! *-* ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Geniusz z cb. Dodawaj szybko nexta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny, a zarazem ciut przerażający, w taki stopniu, że człowiek czasami boi się odwrócić za siebie.
    Masz talent do pisana :)Czekam na nextaa ;33

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej, cudowny rozdział. Nie mogę się doczekać nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Extra czekam na kolejnego ^.^

    OdpowiedzUsuń
  6. Przerażający... Ale to dobrze!! <3 Budujesz napięcie, chyba zacznę bać się tej historii, no ale jakby nie było, jest trochę straszna.. Haha <3

    OdpowiedzUsuń