- Czekaj... O co ci chodzi? Czy ty czasem nie przesadzasz? - zapytała zmieszana Laura i uśmiech od razu zniknął z jej twarzy.
- Jak mogłaś pocałować Rossa wiedząc, że nic do niego nie czujesz!? On przez ciebie jest załamany! Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie! I Riker... Dlaczego nadal nie dałaś mu odpowiedzi? On chodzi smutny, bo nie wie, co teraz ma myśleć, ehh... Jesteś beznadziejna! - Powiedziała, a raczej wykrzyczała Ryd. Była naprawdę zdenerwowana, w końcu Laura możliwe, że skłóciła ze sobą Rossa i Rocky'ego.
- Czekaj, co? Nie dasz nawet szansy mi się wytłumaczyć? - Zapytała Lura i obydwie weszły do środka, do salonu.
- Co chcesz tłumaczyć? To, że rozkochałaś w sobie wszystkich moich braci, oprócz Rylanda, bo jest od ciebie młodszy, a teraz całej trójce chcesz złamać serce!? Może jeszcze Ellington? - kontynuowała blondynka.
- Dziewczyno, uspokój się, czy ty słyszysz co mówisz?! Myślisz, że naprawdę zrobiłam to celowo? Ehh, Rydel, daj spokój! - po wypowiedzeniu tych słów do oczu Laury napłynęły łzy, czuła się okropnie, kiedy blondynka uświadomiła jej, że całej trójce może złamać serce i to przez jedną głupotę. Rydel widząc łzy w oczach brunetki ochłonęła trochę. Właśnie uświadomiła sobie, co powiedziała. Laura zakryła usta dłonią, spóścila wzrok i oparła się o oparcie od fotela, a z jej oczu zaczęły płynąć łzy.
- Przepraszam... - powiedziała Rydel czując się okropnie.
- Masz rację... Co ja zrobiłam... - wymamrotała brunetka mając nadal spuszczony wzrok. Delly nie wiedząc, co powinna powiedzieć postanowiła się nie odzywać. Przez chwile panowała cisza, którą przerwał cichy płacz Laury.
- Przesadziłam... Nie powinnam tego mówić. - zakłóciła ciszę blondynka.
- Nie... Masz rację... Jestem kompletną idiotką.
- Nie, nie jesteś...
- Jestem. Miałaś racje, zkłóciłam twoich braci... Ale... Rozkochałam ich w sobie? - przerwała Laura.
- Riker chodzi niepewny, nie wie, co ma myśleć... Ross jest załamany, można powiedzieć, że byłaś jego pierwszą miłością... A Rocky... Jest w tobie zakochany, dlatego bardzo zabolało go, kiedy powiedziałaś mu o pocałunku. - powiedziała patrząc przed siebie blondynka.
- Świetnie... - mruknęła brunetka.
- Może z nimi porozmawiaj... Odpowiedz Rikerowi, wytłumacz Rocky'emu, że pocałunek z Rossem nic dla ciebie nie znaczył, a Ross... Emm... A właściwie dlaczego go pocałowałaś? I co chcesz odpowiedzieć Rikerowi, czujesz coś do niego? - zapytała ciekawa Rydel.
- Sama już nie wiem... Pocałunek z Rossem był pod wpływem chwili... Drugi raz napewno bym tego nie zrobiła... Chciałam powiedzieć, wytłumaczyć to tym Rokcy'emu, ale nie chciał mnie słuchać... A co do Riekra... Naprawdę chciałam tego pocałunku... Dla mnie Riker jest... Jest kimś znacznie więcej, niż przyjacielem, ale nie wiem, czy mogę powiedzieć, że jestem w nim zakochana... Umm, to skomplikowane. Wiem, że w końcu muszę dać mu odpowiedź, ale nie teraz... Chociaż w niepewności też nie mogę go trzymać... Muszę nad tym pomyśleć. - powiedziała lekko zamyślona Laura.
- Musisz się z nimi spotkać, z każdym z osobna, wyjaśnić wszystko... - Wetschnęła blondynka. Po chwili uśłyszała, że przyszedł do niej sms. Od razu wyciągnęła komórke z kieszeni spodni i odczytała wiadomość.
" Od: Ryland
Rydel, musisz szybko wracać, jesteś potrzebna w domu."
- Wiesz Laura... Ja muszę wracać, a ty to wszystko przemyśl, zgoda?
- Tak, pewnie. - odpowiedziała cicho brunetka.
- Słuchaj, bardzo przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam...
- W porządku, nic się nie stało. Rozumiem twoją złość.
- Cieszę się, że nie masz nam tego za złe. A i jeszcze jedno, wpadnij jutro do nas, dobrze? Musimy ustalić jeszcze szczegóły dotyczące piątkowego wyjazdu.
- Spoko, będę.
Dziewczyny szybko się pożegnały i Rydel opuściła dom przyjaciółki. Laura zaczęła dużo myśleć nad tym, co powiedziała jej Delly. Wieczorem podjęła decyzję. Postanowiła spotkać się z Rierem, aby dłużej nie był w tej niepewności. Chłopak zgodził się przyjść do Laury. O godzinie 20:30 po pustym domu Knight'ów rozległo się pukanie do drzwi. Brunetka będąc pewna, że to Riker od razu poszła je otowrzyć. Nie pomyliła się, w drzwiach stał Riker w kapturze na głowie... stał delikatnie uśmiechnięty blondyn. Na jego twarzy widniał lekki uśmiech, ponieważ niezależnie od tego, jaka była decyzja dziewczyny cieszył się, że w końcu ją zobaczył.
- Cześć. - odezwał się pierwszy.
- Hej... Wejdź. - oznajmiła cicho i otwierając szerzej drzwi wpuciła chłopak do środka. Obydwoje w ciszy przeszli do salonu. Ciszę przerwała Laura, która podeszła do blondyna.
- Długo myślałam nad twoim pytaniem...
- Tak... Po prostu powiedz, jaka jest twoja odpowiedź, mam o tym zapomnieć, czy jednak to coś znaczyło? - zapytał domyślając się, że dla dziewczyny to nic nie znaczyło.
- Ja... Powiem szczerze, bardzo chciałam tego pocałunku, nie chcę, abyś o tym zapominał, ale... - Riker nie czekając na resztę wypowiedzi dziewczyny spuścił wzrok wiedząc już, co kryje się za owym "ale". Dziewczyna widząc to przerwała, podeszła do niego i spojrzała mu głęboko w oczy. Wyraźnie było w nich widać smutek. "Ale cię kocham" - pomyślała i nie zastanawiając się długo przybliżyła sie do chłopaka i złożyła na jego ustach czuły pocałunek. Chłopak mimo, że był tym zaskoczony odwzajemnił go. Sądził, że po "ale" kryje się coś typu "zostańmy tylko przyjaciółmi", czy "jesteś dla mnie tylko przyjacielem". Teraz właściwie nie chciał poznać zakończenia. Poczuł się szczęśliwy. Obiął dziewczynę i nie miał zamiaru przerywać pocałunku. W końcu jednak dziewczyna odsunęła swoją twarz od jego przerywając w ten sposób pocałunek.
- Czyli? - zapytał niepewnie.
- Dla mnie też to coś znaczyło i pod żadnym pozorem nie chcę, abyś o tym zapominał, ale jeśli nie wyszłoby nam... Czy w ten sposób nie zniszczyli byśmy naszej przyjaźni? - odpowiedziała nadal patrząc w jego oczy.
- Sam nie wiem... Chcesz zaryzykować, czy...
- Jesteś moim najlepszym przyjacielem, może lepiej niech tak zostanie? Boję się zaryzykować... - powiedizała cicho, zwykle w takiej sytuacji Riker przytakiwał i nie wracał do tematu, ale nie tym razem, kiedy dziewczyna cofnęła się o krok on zrobił krok w jej stronę i spojrzał w oczy.
- Ale ja chcę zaryzykować. - Powiedział pewnie, co zdziwiło Laurę.
- Co jeśli nam nie wyjdzie? Nie chcę staracić takiego przyjaciela.
- A może jednak nam wyjdzie. Laura, chcę zaryzykować.
Słysząc słowa przyjaciela Laura nic nie odpowiedziała, cofnęła się o krok do tyłu, zamknęła oczy, aby nie zauważył napływających do nich łez. Riker widząc to westchnął cicho i odsunął się od niej. Dziewczyna poczuła się okropnie. "Złamałam serce kolejnemu Lynch'owi, idiotka!" - pomyślała i otworzyła oczy, Rikera nie było w salonie. Usłyszała zamykanie się drzwi. Była pewna, że chłopak wyszedł, jednak na korytarzu zobaczyła swoją matkę.
- O, jak dobrze, że już sobie poszedł. Mam sprawę...
- Riker wyszedł?! - przerwała i nie czekając na odpowkedź ze strony matki wybiegła z domu, ale nikogo nie zobaczyła.
- Riker?!
Pierwsze co zrobiła, to wyciągnęła komórke i zadzwoniła do Rikera, ale ten nie odbierał. Dziewczyna westchnęła ciężko, a z jej oczu zaczeły płynąć łzy.
- Jasne, dwa dni przed wyjazdem spieprz wszystko. - powiedziała sama do siebie rozglądając się.
~~~
I mamy rozdział 10... Nie, nie jest on z tego powodu jakiś specjalny, nawet powiedziałbym, że niestety nie udany, ale nic... A! I nie wiem, kiedy dodam kolejny rozdział... Wyjeżdżam na wakacje inie wiem, czy będzie tam internet. Cóż... Liczę na komentarze i to chyba tyle... Pa! ;*
neeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeext!!
OdpowiedzUsuńAle akcja :3 Musiałaś przerwać w takim momencie? Noo wieeszz... Mi to spać nie da xD Pisz szybko kolejny, bo jestem mega ciekawa :3 Dawaj next, next! :3 Twoje rozdziały są coraz lepsze i według mnie ten 10 wlasnie był wyjątkowy i świetny, chociaż nie... Wszystkie takie są :3
OdpowiedzUsuń~ Natalie :3
Boże nie mogę doczekać się następnego rozdziału! Przeczytałam twojego bloga już dwa razy i jest naprawdę jest świetny!
OdpowiedzUsuńsupcio! nie mogę się doczekać co dalej wymyślisz. pisz szybciutko czekam na nexta !
OdpowiedzUsuńŁonoho, ale się dzieje :3 Świetny, świetny! :))
OdpowiedzUsuń