- Ross, musimy porozmawiać. - powiedziała smutno. Chłopak od razu podszedł do niej, a następnie usiadł blisko brunetki.
- O co chodzi?
- Wiesz... To... To co stało się wczoraj, nasz... - zawahała się lekko.
- Pocałunek? - poniedział lekko uśmiechnięty Ross, jednak widząc minę Laury powoli spoważniał. - o co chodzi?
- On był naprawdę wspaniały, ale... Chodzi o to, że dla mnie on nic nie znaczył. Ross, nawet nie wiesz jak mi po tym głupio... Jesteś naprawdę świetnym chłopakiem, ale dla mnie tylko przyjacielem... Wiem, mogłam się na niego nie godzić, ale zrobiłam to... Zrobiłam to pod wpływem chwili.... Przepraszam cię Ross, naprawdę z całego serca za to przepraszam... - powiedziała patrząc chłopakowi w oczy i ściskając jego koszulkę. Blondyn wysłuchał uważnie jej słów. Oczywiście, nie było to dla niego miłe, a wręcz go zabolało, w końcu on robił sobie co do tego nadzieje, ale nie miał jej to za złe.
- Rozumiem. - powiedział cicho, a niemalże szeptem. Z oczu Laury zaczęły płynąć pojedyncze łzy. Ross oczywiście chciał je otrzeć, ale w takiej sytuacji nie wiedział, czy będzie to dobry pomysł. Nie mógł jednak patrzeć, jak się smuci, więc spojrzał na nią i delikatnym ruchem wytarł jej łzy.
- Rozumiem. Naprawdę. - Powtórzył chcąc uspokoić dziewczynę.
- Ross, nawet nie wiesz jak mi po tym głupio, ja... Wiem, że zachowałam się jak idiotka, ale... Po prostu nie bądź na mnie zły.
- Nic nie szkodzi, wcale nie zachowałaś sie ja idiotka. Dziękuje za szczerość. - oznajmił chłopak, słysząc to dziewczyna przytuliła się do niego. Spodziewała się podobnej reakcji, jak Rocky'ego, ale ten jednak był bardziej wyrozumiały, niż jego starszy brat. To wlasnie w nim było wspaniałe, ale nie tylko to. Miał w sobie dużo takich cech, to właśnie czyniło go tak wspaniałym przyjacielem, którym jest. W końcu przyjaciele odsunęli się od siebie trochę, Ross uśmiechnął się lekko, tak naprawdę czuł się okropnie, ale nie chciał okazać tego dziewczynie.
- Chyba powinnam już iść. Bardzo ci dziękuje za... Za to, że mogłam tu spać, to naprawdę miłe.
- Nie ma sprawy. - odpowiedział uśmiechnięty blondyn. Po tych słowach dziewczyna wstała i podeszła do drzwi, ale w oststniej chwili odwróciła się do Rossa. Chłopak siedział smutny, Laurze od razu zrobiło się szkoda chłopaka, nie myśląc wiele podeszła do niego i pocałowała go w policzek, a nsatępnie wyszła z pokoju. Westchnęła cicho i nie spotykając tym razem żadnego z Lynch'ów. Ross jeszcze przez chwilę siedział będąc smutny. Miał nadzieje, że wczorajszy pocałunek coś dla niej znaczył, jednak się pomylił. Zabolałao go to, ale w pewnym stopniu to rozumiał. Nie chciał pokazywać Lurze tego, że jest z tego powodu smutny. Po chwili jednak postanowił wyjść z pokoju. Wychodząc na niewielki korytarz zobaczył Rocky'ego, rzucił w jego stronę radosne "czeeść.". Brunet tylko na niego spojrzał i odpowiedział cichym '"hej". Chłopak nie mógł zapomnieć o tym, co zrobił jego brat.
Laura w tym czasie zdąrzyła dojść do swojego domu, drzwi były otwarte, a to dobrze, ponieważ dziewczyna nie wzięła ze sobą kluczy. Jednak wchodząc do środka w domu panowała kompletna cisza, co wskazywałoby na to, że matki nie ma w domu. Weszła do salonu i na stole zobaczyła niewielką kartkę.
"Lauro! Dostałam pilny telefon z pracy, wrócę późno. Nie czekaj na mnie. - mama".
- Poważnie? Kartka kwartę drzwi?!- powiedziała sama do siebie. Ale to może dobrze, że nikogo nie ma w domu. Dziewczyna musiała pomyśleć w spokoju. Rossowi powiedziała już, że pocałunek dla niej nic nie znaczył, ale została jeszcze jedna, ważna decyzja. Musiała odpowiedzieć Rikerowi, czy ich niedoszły pocałunek coś znaczył, czy ma o nim zapomnieć. Sama nie była pewna, ale wiedziała, że w końcu będzie musiała dać mu odpowiedź. Miała zamiar iść do siebie, ale usłyszała pukanie do drzwi. Od razu podeszła, aby je otworzyć. Ku jej zdziwieniu w drzwiach stanęła Natalie. Blondynka stała lekko uśmiechnięta i powitała ją cichym "cześć", na co Laura odpowiedziała tym samym i zaprosiła dziewczynę do środka.
- Więc... Co tam u ciebie, Natalie? - zapyatła podchodząc do przyjaciółki i razem poszły do salonu. Laura usiadła na fotelu, a Natalie na sofie obok.
- Dobrze, ale mam sprawę... - zaczęła blondynka.
- o co chodzi? - zapytała przejęta brunetka.
- O Julie.
- Nie rozumiem...
- Była wczoraj u mnie, zgadnij o kim mówiła.
- O Rikerze... - wymamrotała pod nosem niewyraźne.
- Co mówiłaś?
- Nie, nic... O czym mówiła Julie?
- O tym, że podoba jej się ten Riker. Wiesz, ile ona o nim mówiła? Eh, naprawdę musi się jej podobać. - powiedziała dosyć cicho patrząc na przyjaciółkę. Laura nic nie odpowiedziała. - Dlatego pomyślałam, że mogłabyś ich jakoś ze sobą umówić, czy jakoś tak... Ty się z nim przyjaźnisz, tak? I dlatego z tym nie byłoby żadnego problemu. - kontynuowała.
- O chyba nie jest najlepszy pomysł... - powiedziała w końcu Laura.
- Dlaczego? Może ona mu się też spodoba? - zapytała z lekkim uśmiechem Natalie.
- Wiesz, zrobiłabym to, chętnie bym ich jakoś umówiła, gdyby nie to... - zacięła się Laura.
- Gdyby nie?.... Zaraz, zaraz, gdyby nie co? - zapytała właściwie domyślając się już powoli.
- Tylko obiecaj, że nic nie powiesz Julie...
- No jasne, obiecuję.
- Wczoraj byłam u Lynch'ów, aby omówić ten wyjazd...
- Czekaj, stop. Jaki wyjazd?
- Jadę na weekend nad jezioro, z Rikerem, Rydel, Rocky'm i Ellingtonem, ale to nie jest ważne. Po prostu kiedy tam byłam Riker chciał mnie rozweselić, abym nie myślała o problemach. Było fajnie, przez chwile się wygłupialiśmy, a potem...
- Potem się pocałowaliście. - powiedziała lekko rozmarzona Natalie.
- Właśnie o to chodzi, że nie. Chyba w oststniej chwili przerwała nam Rydel...
- Rozumiem, więc w czym problem?
- W tym, że później zapytał mnie, czy to coś znaczyło, czy ma o tym zapomnieć. - powiedziała cichym tonem.
- A ty co mu odpowiedziałaś?
- Właśnie chodzi o to, że jeszcze nic.
- Noo, a dla ciebie to coś znaczyło?
- Ehh, sama nie wiem...
- Ale mówisz, że Rydel wam przerwała, tak? Hmm, a ty chciałaś tego pocałunku?
- Ja... Sama nie wiem... Riker jest moim przyjacielem, ten pocałunek mógłby zniszczyć te przyjaźń, ehh, sama nie wiem. Chyba muszę nad tym długo pomyśleć, aby nie oowiedzieć mu czegoś, czego potem będę żałować.
~~~
Dobra, tego dodaje na szybko, bo zaraz wychodzę :p wiem, że trochę mi nie wyszedł, ale nie miała pomysłów. Także mam nadzieje, że się spodobał i liczę na komentarze :) <3
świetnie : )
OdpowiedzUsuńRozdział naprawdę mi się spodobał, masz we mnie 100% fankę tego bloga :D Pisz szybko następny! ;**
OdpowiedzUsuń~ Natalie :3
boże, cudny! przeczytałam prawie cały. czekam na następny <3<3
OdpowiedzUsuń*____________* jak ja jej zazdroszcze >_< wszyscy sie w niej podkochuja *__* a rozdzial genialny i nie piernicz ,ze nie wyszedl >______< czekam na NEEEEXTA genialna kobieto >_< pozdrawiam :3 ~WiWi (Poma Rańczka)
OdpowiedzUsuńnext next next <3
OdpowiedzUsuńKarolina :*
super!! czekam na nexta :3
OdpowiedzUsuńHahaha, zgodzę się z wszystkimi komentarzami na górze, świetny, genialny, boski rozdział <3
OdpowiedzUsuń