- Emm, coś się może stało? - zapytał blondyn ani na chwilę nie spuszczając wzroku z dziewczyny idącej tuż obok niego.
- Nie, tylko ja... Powiedzmy, że nie lubię horrowów, potem może mi trichę odbijać na punkcie tego, co zobaczyłam w filmie... Teraz już możesz się śmiać... - powiedziała cicho i spuściła wzrok.
- Hej, spokojnie, nie zamierzam się z tego śmiać. - odpowiedział ciepło blondyn cały czas spoglądając na przyjaciółkę.
- Naprawdę? Wykrztusiła z siebie i ponownie spojrzała na Lynch'a.
- Tak. Tym bardziej, że ja sam nie przepadam za tego typu filmami. - próbował pocieszyć Laurę.
- Ty?
- Tak... Może nie mówmy teraz o tym?
- Dlaczego? Dowiedziałam się o tobie czegoś nowego, sądziłam, że bardzo lubisz horrory. - powiedziała wyraźnie weselsza Laura, Ross widząc to uśmiechnął się do niej.
- Nie, nigdy ich nie lubiłem. - Zaśmiał się blondyn. - Mogłaś powiedzieć, że ich nie lubisz, poszlibyśmy na jakiś inny film.
- Następnym razem. - uśmiechnęła sie Laura.
- Jasne, zapamiętam to. - odpowiedział Ross. Jeszcze przez chwilę rozmawiali na podobne tematy. W końcu zapadła cisza, Laura ponownie zaczęła rozglądać się na wszystkie strony, takie filmy nie były najlepsze dla niej. Po kilku minutach ciszy usłyszała coś, co mocno ją przestraszyła, bez chwili zastanowienia zbliżyła się do idącego obok Rossa i owinęła dłonie w okół jego ramienia. Chłopak uśmiechnął się lekko i spojrzał na nią.
- Przepraszam... - powiedziała cicho brunetka i chciała puścić Rossa, jednak ten przytrzymał dłonią jej dłonie.
- Nie musisz... Nic się nie stało, spokojnie. - powiedział ciepło chłopak, oczywiście nie miał nic przeciwko temu, że Laura była do niego przytulona, a wręcz przeciwnie. Dziewczyna tylko lekko się uśmiechnęła i wtulona w ramię Rossa szła dalej. Później rozpoczęła sie rozmowa, zaczęli rozmawiać na naprawdę wiele tematów, okazało się, że bardzo dobrze sie rozumieją i w jakiś sposób do siebie pasują. Po około trzydziestu minutach byli już pod domem Lynch'ów, Laura puściła Rossa, aby wejść do środka, jednak dosłownie kilka kroków przed drzwiami chłopak złapał ją za rękę i zatrzymał.
- Laura, zaczekaj... - zaczął troche niepewnie, dziewczyna stanęła na przeciwko niego i posłała pytające spojrzenie. Ross już chciał odpowiedzieć, ale pomyślał sobie "teraz albo nigdy". Podszedł do niej bliżej i wziął głęboki oddech, uniósł lekko dłoń i pogładził jej chłodny policzek. Laura już właściwie wiedziała co się stanie, ale... nie miała zamiaru protestować. Mimo, że nadal miała w pamięci niedoszły pocałunek z Rikerem tego nie mogła się oprzeć. Obydwoje znacznie zbliżyli się do siebie, spojrzeli sobie w oczy, a zaraz po tym ich usta złączyły się w jednym pocałunku. Dla Rossa było to coś, o czym od dawna marzył, jednak dla Laury to tylko chwila słabości, dziewczyna owinęła swoje dłonie w okół jego szyi, a blondyn obiął ją w tali. Pocałunek trwał ponad minutę, obydwoje sie nim rozkoszowali, w końcu Laura wróciła do rozsądku i odkleiła się od ust Rossa.
- Coś nie tak? - zapytał blondyn patrząc na dziewczynę.
- Powinniśmy już wejść. - dodała cicho i podeszła do drzwi, jednak kiedy chciała je otworzyć usłyszała czyiś głos, następnie drzwi się otworzyły, a w nich stanął Ellington.
- Dopiero wróciliście? - zapytał brunet patrząc na przyjaciół. Ross doszedł do Laury i stanął obok niej.
- Tak, właśnie przyszliśmy. - odpwiedziała uśmiechnięta brunetka.
- Ja właśnie wychodzę, to... Do jutra?
- Jasne. - dodała Laura i posłała do Ellingtona szeroki uśmiech, ten odwzajemnił uśmiech dziewczyny i wyszedł z domu. Laura spojrzała na Rossa, ale ten bez słowa wszedł do domu, oczywiście wpuszczając dziewczynę pierwszą. Blondyn był nieco rozczarowany pocałunkiem. Z jednej strony bardzo mu się podobało, ale teochę dziwnie poczuł się, kiedy go przerwała. Kiedy weszli do środka chłopak spojrzał na przyjaciółkę. Razem poszli na górę, ponieważ Laura miała spać u Delly. Jednak dochodząc na miejsce zobaczyli, że u dziewczyny światło się już nie świeci, co wskazywało na to, że blondynka już śpi. Właściwie to nic dziwnego, w końcu było już późno.
- To może ja jednak wrócę do siebie.. - powiedziała brunetka zwracając się do Rossa.
- Nigdzie cię teraz nie puszczę, jest późno. - oznajmił Ross. - Może... Może dziś prześpisz się u mnie? Ja pójdę do Rikera czy Rocky'ego.
- Naprawdę? - zapytała lekko uśmiechnięta, a z drugiej strony rozbawiona pomysłem blondyna.
- Taa, jest już późno, nie puszczę cię teraz samej.
- Hmm, to w porządku. Ale robię to tylko dla tego, że nie chcę wracać do matki.
- Dobrze, dobrze... - powiedział ucieszony Ross. Razem poszli do pokoju blondyna. Chłopak podszedł tylko do swojej szafy i wziął z niej swoją piżamę i odłożył ją na szafkę obok drzwi, po czym ponownie podszedł do szafy i wyciągnął z niej jedną ze swoich koszulek i podał ją Laurze. Uśmiechnął się tylko i bez słowa wyszedł z pokoju biorąc wcześniej swoją piżamę. Dziewczyna od razu usiadła na łóżko, westchnęła cicho i zaczęła myśleć nad tym, co stało się przed domem Lynch'ów. "Dlaczego to zrobiłam?!" - cały czas zadawali sobie takie pytanie, jednak po dłuższym czasie przebrała się w koszulkę Rossa i położyła do łóżka. Przez długi czas nie mogła zasnąć, może to dla tego, że w pokoju Rossa czuła się trochę nieswojo. Chłopak w tym czasie chłopak postanowił iść do najstarszego brata, ponieważ cała reszta już spała. Riker jednak cały cza myślał o Laurze i o tym, co może się stać, w końcu długo nie wracali. Kiedy Ross wszedł do jego pokoju, starszy zaczął wypytywać go o powrót do domu, chłopak opowiedział mu wszystko, ominął tylko pocałunek, ponieważ o tym wolał nikomu nie wspominać. Bracia porozmawiali chwilę i ze względu na późną godzinę postanowili iść spać. Riker w swoim łóżku, a Ross na fotelu obok.
~~~~
Wiecie, że myślę nad usunięciem bloga?
Btw kolejny rozdział, jeśli będzie, dodam w najbliższych dniach.
Nie usuwaj bloga, bardzo Cię prosze!!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam twojego bloga.
Czemu chcesz usunąć?
Prosze nie usówaj tego bloga!!
OdpowiedzUsuńPROSZE!
Przepraszam
Usuń*usuwaj!! ;)
Teraz Laura i Ross? O.o Rany, zazdroszczę tej dziewczynie takiego brania ^_^ Hhaha xD Rozdział boski :33
OdpowiedzUsuń