- Laura?! - szybko kucnął obok niej. Dziewczyna złapała się za głowę i spuściła wzrok. Blondyn położył dłoń na jej ramieniu. Laura widziała tylko, że chłopak coś mówi, ale go nie słyszała. Zamknęła oczy, głowa momentalnie przestała ją boleć, ale straciła przytomność. Riker podniósł ją na ręce i od razu przeniósł do salonu. Położył ją na sofie, a sam usiadł obok niej.
- Te... To już drugi raz, kiedy Laura traci przytomność. - powiedział Rocky, który właśnie wszedł do salonu, starszy brat westchnął ciężko.
- Nie chcę, aby stało stało jej się tu coś poważnego.
- Przecież tylko straciła przytomność... To nic poważnego. - próbował pocieszyć brata, Rocky.
- Rocky, dałem jej słowo, że przy mnie może czuć się bezpieczna...
- I jest. - oznajmił podchodząc do brata. - Przecież cały czas próbujesz ją ochronić, obranić. - powiedział i posłał mu lekko uśmiech.
- Ale jak widzisz, trochę mi to nie wychodzi...
- Myślisz, że nie czuje się przy tobie bezpieczna? Ufa ci, jak nikomu. Przy mnie, czy przy Ell'u, okej... Nie będzie się bała, ale to ty dajesz jej takie poczucie bezpieczeństwa, którego my nie umiemy jej dać. - odparł Rocky. Riker z uwagą wysłuchał słów brata i tylko kiwnął głową, a następnie spojrzał na Laurę.
~~~ Sen Laury ~~~
O nie... Sen powraca... Ten sam ciemny pokój, te same podparte zdjęcia, ale nie ma Rikera. Ale to lepiej. Siedziałam na ziemi. Policzek nadal bardzo bolał po uderzeniu blondyna. W końcu wstałam, mimo bólu, jaki mi sprawił musiałam być silna. Po dłuższym czasie nadal nie było Rikera... Postanowiłam wyjść z pokoju. Cicho otworzyłam drzwi. Domu było równie ciemno, ale nikogo w nim nie było. A przynajmniej tak mi się wydawało. Chciałam wyjść z tego domu, uwolnić się stąd. Wyszłam niepewnie z pokoju, starałam się być cicho. Moim oczom ukazała się dobrze mi znana bluza - to tą bluzą okrył mnie Ellington poprzedniej nocy, ale na niej... Były ślady krwi. Bardzo się przestraszyłam, szybkim krokiem ruszyłam w stron drzwi wyjściowych. Zaczęłam szrpać za klamkę, ale drzwi były zamknięte, a ja nie zdołałam ich otworzyć. Po ktorkiej chwili poczułam na sobie czyiś wzrok. On wprost szczypał. niedaleko za sobą zobaczyłam Rikera, nadal wyglądał na pijanego, zresztą czułam alkohol. Wzięłam głęboki oddech, bojąc się chłopaka. On pewnie do mnie podszedł i stanął blisko mnie. Uniósł swoją prawą dłoń i pogładził mój policzek. I znowu... Jego dotyk znowu nie był delikatny, był bolesny. Nie mogłam na niego patrzeć w takim stanie, dlatego odwróciłam wzrok.
- Laura... - usłyszałam swoje imię wypowiedziane z ust Rikera. Nadal nie chciałam na niego patrzeć, poczułam tylko, jak pocałował mnie w policzek. Co wtedy poczułam? Sama nie wiem, na pewno nie to, co czułam zawsze całując go. Serce zaczęło szybko mi bić, ale postanowiłam sie przełamać.
- Gdzie Ellington? - zapytałam jednak nadal niepewnie.
- Spokojnie, już mnie z nim nie zdradzisz. - odpowiedział i uśmiechnął się ironicznie. Dopiero teraz zauważyłam, że jego dłonie są brudne od krwi, przez co mój policzek też został nieco brudny. Do moich oczu napłynęły łzy. Czy on mógł to zrobić? Zrobić to, o czym myślę..?!
- Co mu zrobiłeś? - zapytałam nadal unikająć jego spojrzenia. On słysząc to pytanie wyraźnie się zdenerwował. Uderzył z całej siły pięścią o drzwi, między moją twarzą, a jego pięścią były jedynie milimetry odstępu, spuścił wzrok, a ja nadal sie go bałam.
- Riker, gdzie Ellington? - zapytałam ponownie, ale juz znacznie ciszej. Chłopak spojrzał na mnie, a na jego twarzy ponownie pojawił się ironiczny uśmiech.
- Cii, nim sie nie przejmuj. Nie warto. - szepnął i obiął mnie. Poczułam, jak zbliża się do mnie jeszcze bardziej, wiedziałam, co nastąpi, ale wcale tego nie chciałam. Wiedziałam też, że nie mam po co się szarpać, on jest o wiele silniejszy. Zamknęłam oczy i zaraz poczułam pocałunek Rikera. Nie był on taki, jak zawsze, tylko niezwykle nachalny i brutalny. Wcale tego nie chciałam, ale po prostu bałam mu się sprzeciwić. Poczułam też, że jego dłonie zjechały o wiele niżej, ale zaraz po tym wsunął je pod moja bluzkę, nie przerywając pocałunków. Kiedy poczułam, że zaczyna dobierać się do zapięcia mojego stanika zebrałam się na odwagę i z całej siły odepchnęłam go od siebie. Był kompletnie nawalony, więc nie utrzymał się na nogach i upadł. Od razu odwróciłam się w stronę drzwi, próbując je otworzyć. Nadal były zamknięte i nie mogłam ich otworzyć, bez chwili zastanowienia ominełam leżącego na podłodze Rikera i weszłam do salonu. Będąc w korytarzu ponownie ujrzałam zakrwawioną bluzę Ellingtona. Do moich oczu napłynęły łzy, ale nie miałam czasu się zatrzymywać, ponieważ wiedziałam, że Riker w każdej chwili może za mną przyjść. Weszła do salonu, zobaczyłam drzwi od tarasu, pomyślałam, że to może być jedyna moja okazja, szybko pobiegłam w tamtą stronę i otworzyłam drzwi, te udało mi sie otworzyć. Kiedy tylko zrobiłam krok poza dom poraziło mnie jasne, bardzo jasne światło i... I obudziłam się.
~~~ ~~~
Riker przez jakiś czas jeszcze rozmawiał z Rocky'm, ale ten stwierdził, że musi iść do Ratliff'a, więc blondyn został sam z Laurą. Po krótkiej chwili dziewczyna obudziła się, z krzykiem. Chłopak od razu spojrzał na nią i przysunął się do niej. Brunetka usiadła i z początku przestraszyła się Rikera, ale po chwili przytuliła sie mocno do niego. Dobrze wiedziała, że to był tylko sen, ale nie mogła dojść do siebie.
- Laura, co się stało? - zapytał po chwili zatroskanym tonem.
- Ten sen... Powrócił. Teraz był gorszy... - powiedziała lekko się jąkając. Chłopak tylko kiwnął głową. Kiedy brunetka trochę się już uspokoiła wzięła głęboki oddech i postanowiła opowiedzieć ukochanemu swój sen.
- Obudziłam się w twoim pokoju, tak, jak zakończyłam poprzedni. Nie było cię w nim. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam bluzę Ellingtona, była... - zacięła się, a jej oczy momentalnie się zaszkliły. Riker powoli zaczął sie domyślać, co chce powiedzieć. Laura odsunęła się odrobinę od blondyna. - Była cała zakrwawiona... - dodała cicho, a chłopak położył rękę na jej ramieniu. Po chwili dziewczyna trochę się uspokoiła i gotowa była mówić dalej - Chciałam uciec, poszłam do drzwi, ale nie mogłam ich otworzyć, zobaczyłam cię za sobą. - westchnęła cicho, trudno było jej o tym mówić.
- Hej, jeśli nie chcesz, nie musisz o tym mówić. - odezwał sie zatroskanym tonem.
- Chcę ci powiedzieć... Kiedy cię zobaczyłam, podeszłeś do mnie, dalej byłeś pijany. - Blondyn wysłuchując z uwagą słów dziewczyny ujął jej dłonie i cały czas na nią patrzył.
- Dotknąłeś mojego policzka, a twój dotyk był tak bolesny... Zapytałam, gdzie jest Ell, odpowiedziałeś, że już cię z nim nie zdradzę... - z jej oczu zaczeły płynąć łzy, jednak szybko je otarła i również chwyciła dłonie blondyna. - zobaczyłam, że miałeś dłonie w krwi. Zapytałam jeszcze raz, ale powiedziałeś, że nie warto się tym przejmować... Później mnie pocałowałeś, ja nie chciałam nawet na ciebie patrzeć, ale bałam się zaprotestować. Tak.. Po prostu się ciebie bałam... Pozwoliłam na to, nawet na trochę za dużo, ale kiedy zacząłeś sie do mnie dobierać odepchnęłam cię od siebie, upadłeś, a ja szybko uciekłam... - Spuściła wzrok. Riker słysząc słowa dziewczyny był w szoku, miał nadzieję, że dziewczyna jest świadoma, że to był tylko sen.
- Ale wiem, że to nie była prawda... Głupi sen nie daje mi spokoju, ale to tylko sen. W rzeczywistości wiem, że ty mnie nie skrzywidzisz. - spojrzała mu w oczy.
- Nigdy. Sam nawet nie chcę o czymś takim myśleć. A teraz nie myśl o tym śnie, jestem pewien, że śnił ci się po raz oststni. - powiedział cicho, a kącik jego ust minimalnie drgnął do góry. Dziewczyna uśmiechnęła sie lekko i pocałowała chłopaka, a następnie nadal delikatnie uśmiechnięta spojrzała na ich dłonie. Uśmiech od razu zniknął z jej twarzy, kiedy zobaczyła niemałą plamę z krwi na rękawie bluzy Rikera. W tej chwili się wystraszyła, zaczęła zastanawiać się, czy to na pewno był sen... Złapała go za rękę.
- Riker... - pokazała mu plamę i odsunęła sie od niego.
- Laura, to nie tak... - zaczął domyślając sie, że brunetka myśli, że chodzi jej o sen.
- Jak? Gdzie Ellington?! - zapytała przerażona i wstała z miejsca.
- Laura, daj mi powiedzieć...
- Co?! Co zrobiłeś z Ellingtonem?! - powiedział dosyć głośno i wybiegła z salonu. W małym korytarzu zobaczyła Rocky'ego i Ellingtona, od razu podbiegła do Ratliff'a i bez słowa mocno sie do niego przytuliła.
- Laura..? - odparł Rocky będąc nieco zdziwiony. Ell najwyraźniej tez był mocno zaskoczony.
- Laura, coś się stało? - zapytał starszy brunet.
- Riker... - mruknęła. - Wszystko z tobą w porządku? - Dopytywała się.
- Tak, dlaczego miałoby być inaczej? - Ratliff spojrzał na dziewczynę, która zaczęła cicho płakać, ale mimo to nadal była przytulona do przyjaciela.
- Riker... - Szepnęła ponownie.
- Czekaj, Riker coś ci zrobił?! - zapytał przejęty, młodszy Lynch. Po chwili do przyjaciół doszedł Riker. Laura cofnęła się o krok i pociągnęła za sobą Ell'a. Rocky podszedł do brata i zagrodził mu przejście do brunetki.
- Co jej zrobiłeś?!
- Nic! Rocky, jeszcze godzinę temu gadaliśmy o tym, że nigdy bym jej nie skrzywidził, pamiętasz?! - odpowiedział Riker.
- Ciekawe, to dlaczego tutaj przebiegła i na pytanie, co się stało dwukrotnie odpowiedziała "Riker"? - Rocky chciał uwierzyć bratu, ale wiedział, ze Laura o byle co tak by się nie wystraszyła.
- Słuchaj, naprawde nie wiem. Znowu śniłem jej sie ja, byłem pijany, bluza Ell'a leżała cała we krwi, a ja miałem zakrwawiona dłonie.
- I o to tak się wystraszyła? - zdziwił się młodszy Lynch.
- Nie, pamiętasz, jak znalazłem ją nieprzytomną w salonie? Miała twarz brudną od krwi, wytarłem te ranę rękawem - wskazał bratu brudną bluzę - ona to zobaczyła i najwyraźniej pomyślała, że to nie był sen i że zrobiłem coś Ratliff'owi. - powiedział Riker i spojrzał na stojąca, wystraszoną Laurę. Rocky oczywiście uwierzył bratu, westchnął ciężko.
- Dlatego tak wystraszyła sie, kiedy obudziła się po raz pierwszy?
- Tak... Rocky, wytłumacz jej to, proszę. - powiedział cicho i spojrzał jeszcze na dziewczynę. Ona razem z Ell'em stali za daleko, dlatego nie słyszeli, o czym rozmawiają bracia.
- Jasne, postaram się. - odparł brunet. Riker tylko kiwnął głową, odwrócił się i poszedł do łazienki. Stanął przed lusterkiem. Spróbował wyobrazić sobie ten cały jej sen, ale nie dał rady. Odkręcił zimną wodę i chlusnął nią sobie w twarz. Zakręcił kran i wpatrywał się w swoje odbicie, zimne krople wody spływały po jego twarzy. Westchnął cicho i oparł sie dłońmi o umywalkę.
Rocky doszedł do Laury i Ellingtona.
- Co ci powiedział? - zapytała cicho Laura.
- Laura... Przecież wiesz, że Riker nigdy by cię nie skrzywdził i chce twojego dobra...
- To już nie ważne, miałam o nim inne zdanie, teraz je zmieniłam i słusznie. - przerwała mu.
- Czekajcie... O co chodzi? - Wtrącił się Ell.
- O Rikera. - rzucił szybko młodszy.
- Czekaj... Laura, porozmawiaj z nim. - powiedział patrząc na brunetkę, Ratliff.
- Nie, ja sie go... Boje. - powiedziała cicho.
- Przecież to Riker. On nigdy nikogo by nie skrzywdził. Przecież on nawet nie pije. - odparł pewnie Rocky.
- A ostatnio? Jak sam stwierdziłeś, był ''kompletnie nawalony".
- Bo tam mu na tobie zależy. Ell ma racje, porozmawiaj z nim.
- Nie... Nie pójdę do niego.
- Laura... - dziewczyna spojrzała na Ellingtona, który stał cicho i tylko słuchał ich rozmowy. Pokręciła sprzecznie głową. Rocky podszedł do niej i pogładził jej policzek, w końcu dotknął jej rany.
- Ała! - krzyknęła i odruchowo zrobiła krok do tyłu.
- Przypomniałaś sobie swoją ranę? - zapytał młodszy brunet i uniósł brew. Pokazał jej dłoń, została na niej jeszcze odrobina krwi. Widząc to dziewczyna właśnie powoli zaczęła wszystko rozumieć.
- Co? Znaczy, że Riker nie... - zaczęła załamującym się głosem.
- Nie. On wytarł krew. Nic nikomu nie zrobił. - oznajmił Lynch.
- O nie... - mruknęła, spojrzała na chłopaków i westchnęła cicho, zatrzymała swój wzrok na młodszym, on kiwnął głową, a wtedy ona udała się w stronę łazienki, w której był Riker. Lekko zapukała w drzwi.
- Riker... - powiedziała cicho. Była świadoma tego, że może właśnie straciła oststnią szansę, jaką dał jej blondyn.
~~~
Już nie wiem, co pisać...:c Rozdziały wychodzą coraz bardziej bezsensowne, wiem. No nic, po prostu mam gorsze dni i jakoś tak... Ale powiem tak: szykuje je się na zmianę ;D Nie, nie powiem jaką, ale powiem, że może za dwa... Trzy rozdziały... :3
+ tradycyjnie: 5 komentarzy - rozdział 20.
Cudowny!
OdpowiedzUsuńCzekam na next!
P.S mam prośbę, jak dodasz kolejny rozdział napisz do mnie na tt (@AlexisR5er) lub fb.
Genialny!!
OdpowiedzUsuńCzekam na nextaa ;33
Świetnyyy!!! Kocham Cię dziewczyno.!!!! Czekam na NEXTTTT.!!!!!
OdpowiedzUsuńJakie bezsensowne? Są super, nie mogę się zawsze doczekać kolejnych rozdziałów i tego jakie będą zmiany :D. Czekam na kolejnego :D
OdpowiedzUsuńHej, dziś przez przypadek trafiłam na twojego bloga i musze przyznać że nie żałuję.! Jest naprawdę świetny. Z niecierpliwością czekam na kolejny :3
OdpowiedzUsuńJesteś mistrzem! Genialny rozdział, naprawdę popłakałam się czytając końcówkę... Ach ta nasza Laura, hehe :p Świetny rozdział, ŚWIETNY! Ś W I E T N Y ! ! < 3
OdpowiedzUsuń