- Dziś wyjeżdżam. - oznajmiła krótko podchodząc do matki.
- Gdzie znowu? - zapytała patrząc na córkę.
- Jak znowu? Nie ważne.. Mówiłam ci o tym, że jadę z przyjaciółmi nad jezioro.
- Jakimi przyjaciółmi? Znam ich?
- Oczywiście, że nie znasz. Nie miałaś kiedy ich poznać. - odpowiedziała cicho Laura.
- Z kim jedziesz? - zadała kolejne pytanie pani Knight.
- Z Rikerem, Rocky'm i Ellingtonem.
- Z samymi chłopakami? Chyba oszalałaś! Nie puszczę cię na weekend z samymi chłopakami i to jeszcze starszymi od ciebie!
- O czym ty myślisz? Jedziemy jako grupka przyjaciół... Chcemy na chwilę odpocząć od miasta... Miała z nami jechać Rydel, ale wczoraj się rozchorowała.
- Swojego zdania nie zmienię. Nigdzie nie jedziesz. - powiedziała stanowczo matka.
- Co?! Mówiłam ci już o tym, wtedy jakoś nie miałaś z tym problemu!
- Może, gdyby Rydel pojechała z wami póściłabym cię, ale z samymi chłopakami? Zapomnij.
- Mamo! Już się z nimi umówiłam, nie mogę teraz tego odwołać... Zresztą sami, w trójkę nie pojadą.
- No to niech jeszcze kogoś wezmą.
- Oh, daj spokój! Nigdy nie interesowało cię to, z kim i gdzie jeżdżę. Teraz nagle odezwała się zatroskana mamusia?!
- Nie tym tonem do mnie.
- Może zajmij się pracą, bo chyba tylko to ci wychodzi. - powiedziała zdenerwowana Laura.
- Laura... Ja wyjeżdżam w sobotę, nie będzie mnie ponad dwa tygodnie.
- To świetnie. - rzuciła szybko brunetka. - Poza tym jestem już dorosła, mam osiemnaście lat, mogę już o sobie decydować. - nie dawała za wygraną Laura.
- Niech ci już będzie! Ale ja za ciebie nie ponoszę odpowiedzialności, uważaj na siebie, nie wiadomo, co może sie stać. - powiedziała od niechcenia matka dziewczyny.
- O to się nie martw. Może tego nie wiesz, ale jestem rozsądna. - dodała jeszcze i poszła do swojego pokoju. Zadzwoniła do Natalie, dziewczyny długo ze sobą rozmawiały, w końcu Laura powiedziała o tym, że przez weekend jej nie będzie. Natalie nieco się zaśmuciła, ale też się ucieszyła ze szczęścia przyjaciółki. Brunetka nie chciała rozmawiać z Julie, więc tylko wysłała jej sms'a: "Hej, przez weekend mnie nie będzie, ogólnie nie będę dostępna, wyjeżdżam ze znajomymi nad jezioro. Do zobaczenia po powrocie!" .
W końcu nastała godzina 15:30, dziewczyna postanowiła wyjść z domu i udać się do przyjaciół. Ellington był już u Lynch'ów i właściwie cała trójka czekała już tylko na Lurę. Po niespełna piętnastu minutach brunetka była na miejscu. Otworzył jej uśmiechnięty Ryland. Chłopcy wlasnie żegnali się z rodzicami, jakby wyjeżdżali na co najmniej miesiąc, co było słodkie. Laura dołączyła do Ell'a i stanęła obok niego w kącie przyglądając się chłopakom. W końcu Riker i Rocky byli już gotowi do wyjścia. Chłopcy wzięli swoje walizki, ale również bagaż Laury. Dziewczyna szła za nimi, jednak Stormie zatrzymała ją na chwilę.
- Tylko mi ich tam pilnuj. - powiedziała uśmiechnięta kobieta i przytuliła dziewczynę.
- Chłopcy są rozsądni, ale jasne. - uśmiechnęła się brunetka i wyszła za chłopakami. Riker zapakował walizki do bagażnika samochodu i zaraz zajął swoje miejsce. Siedzieli tak, jak umówili sie wczoraj. Prowadził Riker, a obok niego siedział Rocky, z tyłu Laura (za Rikerem) i Ellington (za Rocky'm). Blondyn dobrze znał trasę, ale wolał się upewniać i dlatego włączył GPS. Przez pierwsze minuty panowała cisza, ale w końcu w radiu usłyszeli piosenkę "LOUD" i Rocky od razu się ucieszył.
- Jesteśmy w radiu! - ucieszył się brunet. Nie był to pierwszy raz, ale chciał przerwać ciszę.
- Wczas. - dodał Ellington. Rocky zaczął śpiewać i "tańczyć w miejscu (nie wiem, jak to nazwać)".
- Uspokój się i lepiej zapnij pasy. - Wtrącił się najstarszy, brunet trochę niechętnie się zgodził i wykonał jego polecenie. Potem w samochodzie cały czas było głośno, najbardziej było słychać Rocky'ego i Ratliff'a, chłopcy nie tracili poczucia humoru. Jechali tak kilka godzin, cały czas panowała wesoła atmosfera, aż w końcu zaczynało sie ściemniać.
- Eee, Riker? - zapytał/powiedział Rocky rozglądając się.
- Tak?
- Daleko jeszcze? Czy my na pewno jedziemy dobrze?
- Tak, na pewno jedziemy dobrze. Właściwie już nie długo. - odparł spokojnie blondyn.
- Droga nie była krótsza? - kontynuował pytania Rocky.
- A skąd ty to możesz wiedzieć? Kiedy byłem tutaj poraz oststni nie było cię jeszcze na świecie, młody. - odpwiedział patrząc przed siebie.
- Dobra, masz rację... - uciszył się brunet.
- Ale serio, Riker, długo jeszcze? - odezwała sie w końcu Laura.
- Spokojnie, za najwyżej pół godziny będziemy na miejscu. - odparł spokojnie Riker.
- A z samochodem wszystko ok? - Wtrącił się Ratliff.
- Ta, czemu pytasz?
- Bo chyba zwalniamy. - dodał Ell rozglądając się. Riker wiedział już, że przyjaciel ma rację, dlatego nie odpowiedział.
- Riker... - mruknęła Laura, jednak chłopak nadal nie odpowiadał. Przez chwilę jechali w ciszy, jechali coraz wolniej. W końcu samochód kompletnie zgasł.
- Świetnie... - Mruknął najstarszy.
- Ha! Mówiłem! - Zaśmiał się Rocky, jak zawsze nie tracąc poczucia humoru.
- To takie śmieszne? - Wtrącił sie przyjaciel. Laura patrzyła na każdego z osobna, była nieco przerażona.
- Spokojnie, zaraz coś wymyślę. - powiedział najstarszy i wyszedł z samochodu. Zaczął szperać coś pod maską samochodu (nie mam pojęcia, jak to nazwać O.o), po chwili postanowił do niego dojść Ell. W środku została Laura i Rocky. Chłopak nadal był zły na dziewczynę o ten pocałunek z jego bratem, szybko spoważniał i kątem oka spojrzał na brunetkę. Ona wyraźnie była tym wszystkim przestraszona. Brunet miał ochotę ją przytulić, aby poczuła się pewniej, ale wiedział, że teraz nie wypada. Sojrzał w górę, ponieważ całą przednia szybę zasłaniała otwarta klapa maski.
Riker z Ratliffem stali przed samochodem w ciszy. Blondyn nie mógł uwierzyć w to, że prawie trzdzieści minut przed celem zepsuł im się samochód. "Przecież niedawno był na przeglądzie!" - myślał najstarszy.
- Dobra, zepsuł sie. - przyznał w końcu Riker.
- To co teraz? - zapytał Ell i spojrzał na stojącego obok przyjaciela.
- Zostawiamy samochód i idziemy na miejsce? - westchnął blondyn.
- Chcesz go tu zostawiać?
- A masz jakieś inne wyjście? - zapytał zrezygnowany Lynch.
- Możemy przespać się w samochodzie. - wzruszył obojętnie ramionami brunet i uśmiechnął się lekko.
- W samochodzie? Hmm, w sumie... - zamyślił się starszy.
- To jak? Mam poinformować ekipę, że dziś nocujemy w samochodzie? - Zaśmiał się.
- Dobra... Nie mamy innego wyjścia. Sądzę, że Laura nie byłaby zachwycona pierwszym pomysłem, abyśmy zostawili tu auto...
- Dobra, to powiedzieć im to, czy ty to zrobisz?
- To przeze mnie stoimy, więc ja to zrobię. - westchnął blondyn i wrócił do samochodu, Ell zrobił to samo.
- To jak, braciszku? Jedziemy? - zapytał Rocky.
- No właśnie... Bo jest sprawa... - zaczął Riker.
- Bo dziś śpimy w samochodzie. - dokończył Ellington.
- Co? - wtrąciła się Laura.
- Samochód sie zepsuł... Albo to, albo idziemy godzinę na miejsce. - oznajmił blondyn.
- Nie ważne... - powiedziała cicho. - Dobra, ale jak chcecie spać? - zaczęła.
- To bardzo proste: Riker na swoim miejscu, Rocy też, rozłożą sobie fotele, ty w sumie też możesz spać tu, a ja... - zaciął się brunet.
- Na podłodze. - dokończył na niego Rokcy i sie zaśmiał.
- Rocky... - burknęła Laura i spojrzała na chłopaka. Ten przewrócił oczami i spojrzał na nią.
- A masz inne wyjście? Może niech śpi z tobą? - rzucił ironicznym tonem.
- Rocky, daj spokój. - odpowiedziała sucho.
- Nie... Rocky ma rację, ja się przespie na ziemi. Rany, przecież nic mi nie będzie. - Wtrącił Ell.
- Na pewno? - zapytała niepewnie.
- Tak! - dodał Rocky. Laura spiorunowała go wzrokiem i spojrzała na Ratliffa.
- Tak. - odpwiedział uśmiechnięty Ellington. Laura w oststeczności się zgodziła rozłożyć się na fotelach, jeszcze przez dłuższy czas przyjaciele rozmawiali i śmiali się. Rocky nadal nie odzywał się do dziewczyny.
~~~ W tym samym czasie, w domu Lynchów ~~~
Rydel jak na złość wyzdrowiała kilka godzin po wyjeździe Laury, Ellingtona i braci, ale było już za późno, więc musiała znaleźć sobie jakieś zajęcie, a matka stwierdziła, że jeszcze nie wypuścić jej z domu, ponieważ nie chce, aby ponownie się rozchorowała. Tak więc blondynka była zamknięta w domu. Domyślała się, że Rossowi musi być teraz ciężko, w końcu jej bracia pojechali z Laurą, sami. Dziewczyna poszła do brata, zaczęli rozmawiać, po raz drugi Ross naprawdę się przed nią otworzył. Mówił otwarcie, co czuje i jak jest mu teraz ciężko. Rydel oczywiście uważnie wysłuchała brata i starała się go pocieszyć.
~~~ U Rikera, Laury, Ellingtona i Rocky'ego ~~~
Po dłuższym czasie wszyscy zasnęli. Wszyscy z wyjątkiem Laury. Dziewczyna myślała o tym, co stało się do tej pory. Miała lekkie obawy, do tego wszyscy już spali. Dziewczyna się rozejrzała i westchnęła ciężko, właściwie niespecjalnie chciało jej sie spać. Czuła się nieswojo. Była w samochodzie Rikera z nim, Rocky'm i Ellingtonem, to było dla niej conajmniej dziwne. W końcu spojrzała na Ratliffa, który spał na podłodze, obok jej foteli, na których leżała. Uśmiechnęła sie delikatnie widząc, jak słodko śpi. Dłonią delikatnie pogładziła jego chłodny policzek. Po dłuższym czasie w końcu udało sie jej usnąć.
Rano pierwsza obudziła się Laura, ale obudziła się troche inaczej, niż zasnęła. Bardzo zdziwił ją widok Ellingtona leżącego obok niej, sama ona była przykryta jego bluzą, a chłopak ją obejmował. Brunetka od razu próbowała sobie przypomnieć, czy wczorajszej nocy stało się coś między nią, a przyjacielem. Chciała wyjść spod obięcia chłopaka, przez co go obudziła. Widząc to zamknęła oczy i zaczęła udawać, że nadal śpi. Chłopak najwyraźniej też zdziwił się na widok Laury leżącej obok. Usiadł obok, ostrożnie, aby nikogo przy tym nie obudził. Spojrzał jeszcze raz na dziewczynę, pocałował ją lekko w czubek czoła i uśmiechnął sie pod nosem, a następnie położył się na swoje poprzednie miejsce, na podłohę obok fotela Laury. Ell już nie miał zamiaru iść spać, spojrzał na wyświetlacz swojego telefonu, była dopiero 6:30! Ale mimo to nadal nie chciało mu się już spać, odwrócił się plecami do dziewczyny i podobnie jak ona zaczął myśleć, jak znalazł się obok niej. Laura spojrzała na chłopaka i uśmiechnęła się lekko. "Może po prostu do mnie przyszedł, nic nie musiało się między nami stać" - pomyślała. Właściwie nie wiedziała, co o tym myśleć. Została przy opcji, że sam do niej przyszedł, ponieważ ta nie mogła sobie nic przypomnieć. W końcu jednak udało jej się ponownie zasnąć. Ellington myślał nad tym, co mogło stać się w nocy. Zapewne nie było to nic wielkiego, skoro nawet tego nie pamięta. Koło 7 rano stwierdził, że już na sto procent nie uśnie, więc usiadł po turecku na podłodze i zaczął grzebać w swoim telefonie. Po około godzinie obudził sie też Riker. Od razu spojrzał w stronę Laury, jeszcze spała, na czego widok sie uśmiechnął, zaraz po tym spojrzał na Ell'a.
- Nie śpisz? - zapytał cicho patrząc na przyjaciela.
- Już od dobrej godziny. - odpwiedział równie cicho, aby nie obudzić Lury i uśmiechnął się lekko.
- Jak reszta wstanie trzeba będzie wymyślić co z tym samochodem. - stwierdził blondyn.
- Tak, ale nie ma jeszcze ósmej, może lepiej dajmy im jeszcze pospać?
- Laurze tak, ale Rocky może wstać w południe. - pokręcił głową najstarszy i spojrzał przed siebie, przecierając przy tym oczy. Ellington starał się przypomnieć sobie te noc, po prostu niepewność nie dawała mu spokoju. Laura wstała zaledwie kilka minut po Rikerze. Zmieniła pozycję na siedzącą i spojrzała na każdego z osobna, teraz tylko Rocky spał i nie zapowiadało się, aby miał zamiar się budzić.
- Cześć chłopcy. - odezwała sie w końcu dziewczyna. Riker słysząc to od razu odwrócił się do niej.
- Super, skoro wszyscy już wstali, możemy iść. - powiedział zadowolony blondyn.
- Rocky jeszcze śpi. - odpowiedziała jeszcze trochę zaspana Laura.
- On szybko się nie obudzi. - oznajmił najstarszy.
- Chcesz go obudzić?
- Jasne, czemu nie?
- Nie to... Spoko. - uśmiechnęła sie lekko. Ellington porozumiał się wzrokiem z Rikerem i zaczął szturchać w fotel Rocky'ego, jednak chłopak spał dalej. Ell się nie poddawał i zaczął szyurchać nieco mocniej i mocniej, aż chłopak w końcu się obudził.
- Ell! Powaliło cię?! Która jest godzina? - powiedział rozespany i spojrzał na przyjaciela i rozbawionego Rikera.
- Spokojnie Rocky. - odpowiedział rozbawiony przyjaciel. Rocky sięgną po swoją komórke, ale nie mógł jej znaleźć.
- Ej, kto zabrał mój telefon? - odwrócił sie do pozostałej dwójki i spojrzał na każdego z osobna.
- Po co mielibyśmy brać akurat twój telefon? - zapytał Ellington.
- Nie wiem, ale po prostu go nie ma!
- Spokój, zadzwonię do ciebie i usłyszymy go. - Wtrącił się najstarszy, wyciągnął swoją komórke i wybrał numer brata. Wszyscy siedzieli cicho, aby brunet usłyszał dźwięk telefonu. Po chwili włączyła się poczta.
- Poczta się włącza. - oznajmił blondyn.
- Czyli zgubiłam telefon?!
- Ooo, i niby gdzie miałbyś go zgubić? Siedząc w samochodzie? Przecież nigdzie nie wychodziliśmy. - powiedziała Laura i wywróciła oczami.
- Chociażby. - dodał oschło Rocky.
- A może po prostu zostawiłeś go w domu? Zadzwońcie do braci i zapytajcie, czy czasem go tam nie zostawił, takie trudne. - Wtrącił się Ell. Tak więc Riker zadzwonił do Rossa, okazało sie, że telefon Rocky'ego został w domu, w jego pokoju.
- A nie mówiłem. - odparł zadowolony Ellington.
~~~
Ej, wiem, że ten rozdział jest takiś mega dziwny, ale pisałam go słuchając: "kali kali", "Red bull", "Jesteśmy źli" i "Hipotermia" (wszystko rap :3), dlatego no... XD A i dziękuje za ponad 2,000 wyświetleń, jestem naprawdę dumna, że mój blog już tyle osiągną :p
Nowy nagłówek wykonała Cat: fb: https://www.facebook.com/pages/Cat/430798150323076?ref=ts&fref=ts, TT: @Cat98R5
Tradycyjnie: 5 komentarzy = następny rozdział :3
Neeeext szybko . Elli i Laura mrrr ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ; > Czekam na nextaa ;)
OdpowiedzUsuńSuper :D Next, next, next, next ... :)
OdpowiedzUsuńExtra ^^ Czekam na więcej ;)
OdpowiedzUsuńDodaj kolejny rozdział, bo ten był świetny!
OdpowiedzUsuńLaura i Ell? Coo? :D Haha, świetny rozdział. Uwielbiam chłopaków w Twoim opowiadaniu, tak trochę beka xD Ale to dobrze :D Piisz szybko kolejny rozdział <3
OdpowiedzUsuńEllington i Laura, love <3 Rocky... Nigdy nie jest poważny, to super uwielbiam go! : ))
OdpowiedzUsuń