niedziela, 6 października 2013

Rozdział 30.

Rano, choć właściwie było już koło dziesiątej parę obudził dźwięk telefonu Ratliff'a. Chłopak sięgnął po komórkę, ale zorientował się, że nie mam jej tam, gdzie zwykle, przypomniało mu sie, że wczoraj był zbyt leniwy, aby podnieść ją z podłogi. Szybko po nią sięgnął i od razu odebrał. 

- Haloo? - powiedział trochę... Powiedział zaspany. 

- Ellington? Obudziłam cię? - zapytała Rydel. 

- No tak, ale nieważne. O co chodzi?

- Chcemy z chłopakami zrobić próbę. 

- Już? To Riker już wrócił?! - zapytał zdzwiony, na co Laura słysząc pytanie bruneta także mocno sie zdziwiła. 

- Nie, jeszcze się nie obudził... 

- Więc jak to chcesz zrobić?

- Po prostu... Próba bez niego... Już od tak dawna nic nie graliśmy... W końcu musimy to zrobić, jedną... Przynajmniej jedną próbę. Jakby nie było, data najbliższego koncertu się zbliża...

- No dobra, rozumiem... Too... Kiedy i o której?

- Dziś i o dwunastej, masz czas?

- Emm, jasne spoko. 

- Super, więc.. Do zobaczenia?

- Tak, cześć. - powiedział i się rozłączył, odłożył komórkę na szafkę obok łóżka i walnął twarzą o poduszkę. 
- Wszystko ok? - zapytała Laura patrząc na Ellingtona. 
- Tak, tak... Jasne...  Tylko Rydel chce zrobić próbę... - odpowiedział leniwie. 
- Bez Rikera? 
- Taa... Powiedziała, że dawno nie graliśmy i musimy zrobić przynajmniej jedną...
- Rozumiem, obowiązki. - powiedziała lekko uśmiechnięta. 
- Ale szczerze... Strasznie nie chce mi się na nią iść. 
- Hmm, może mam iść z tobą?
- Mogłabyś? 
- No tak. - odpowiedziała wesoła. 
- Jeśli nie chcesz, pamiętaj, że nie musisz. - uśmiechnął się lekko. 
- Jasne, że chcę, ale jeśli to ty nie chcesz...
- Jak miałbym nie chceć? - uśmiechnął się już nieco szerzej. 
- Kiedy jest próba? 
- Dzisiaj o dwunastej. - odpowiedział szybko i spojrzał na Laurę. 
- Mhym, zdradzisz mi, która jest godzina? 
- Dochodzi dziesiąta. - uśmiechnął się. - No ale nie ważne. Jak ci się spało, księżniczko?
- Jak? Przez te... Czekaj, o której poszliśmy spać?
- A ja wiem? Koło czwartej...
- Poważnie? Było tak późno? 
- Chyba jakoś tak. Ale... Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. 
- Co? Aaa, a więc... Nie najgorzej. - Pokręciła głową i cicho się zaśmiała. -  A tobie?
- Świetnie...  
- Umm, to się cieszę. - odparła zadowolona. - A i dziękuje, że chociaż przez chwilę mogłam zapomnieć o Rikerze, James'ie... 
- Hej... I teraz też o nich nie myśl. - uśmiechnął się delikatnie. 
- Jasne... Dobra, wstawaj Ell, za dwie godziny mamy być na próbie, zgadza się? - zapytała weselsza. 
- No. - odpowiedział nieco obojętnie. 
- To wstawaj! - Zaśmiała się. 
- Wczoraj nie chciało mi się wstawać, żeby zgasić światło, a ty myślisz, że wstanę na próbę? - Zaśmiał się. 
- Szczerze? Miałam taką nadzieje. - odparła rozbawionym tonem. - Dobra, a co jeśli być... Zleciał? 
- Hę? - zdziwił się. Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko zepchnęła go z łóżka. 
- Ej, a to za co?! 
- Żebyś szybciej wstał. - puściła mu oczko. 
- To ja pozwalam ci spać w moim łóżku, a ty jeszcze mnie z niego zwalasz? - udał oburzenie, jednak to nie potrwało długo, ponieważ zaraz po tym wybuchnął śmiechem. 
- No widzisz. - odpowiedziała rozbawiona. 
- Dobra, dobra, ja już wstaję. - uniósł lekko ręce i wstał. - To ja będę czekał na dole. - dodał uśmiechnięty i przechodząc obok lekko pocałował dziewczynę. 
- Dobra, trochę sobie poczekasz, ale dobra. - powiedziała szybko i się zaśmiała. Chłopak jeszcze się uśmiechnął, wziął telefon i wyszedł z pokoju. Laura westchnęła cicho, jeszcze przez kilka minut siedziała tak bezczynnie wspominając wczorajszą noc. 
Po prawie dwudziestu minutach była gotowa, więc zeszła na dół. Uśmiechnęła się widząc Ellingtona w kuchni, postanowiła do niego podejść. Z uśmiechem na twarzy weszła do pomieszczenia. 
- Dobra, powiem szczerze, nie umiem gotować, więc... Co zjadłabyś na śniadanie? - zapytał uśmiechnięty i spojrzał na brunetkę. 
- Umm, nie jestem głodna, dzięki. 
- Na pewno?
- Na pewno. - odpowiedziała będąc nadal uśmiechnięta. 
- Dobra, too... Ja skoczę się przebrać, a ty czuj się tutaj jak u siebie. - puścił jej oczko i zaraz ruszył w stronę schodów. Dziewczyna westchneła cicho, nie dawała tego po sobie poznać, ale od rana strasznie bolała ją głowa, jednak nie chciała mówić o tym Ell'owi. Chłopak po zaledwie dziesięciu minutach zbiegł na dół, był już przebrany i gotowy do wyjścia. Laura siedziała na blacie kuchennym i była wyraźnie zamyślona, ale też smutna. Ell biorąc głęboki oddech podszedł do niej. 
- Nie myśl o nim... - powiedział cicho i staną przed nią i chwycił jej dłonie. 
- Nie rozumiem...
- Nie myśl tyle o Rikerze. Wiem, że bardzo się o niego martwisz, ale obwinianie się o to, co mu się stało nie jest najlepszym rozwiązaniem, i ty o tym wiesz... 
- To nie jest takie proste... Bo zobacz... Jeśli wtedy by się o niczym nie dowiedział nadal bylibyśmy razem, nie wyszedł by wtedy, nie pociął drugi raz, po prostu nic by mu się nie stało... 
- I bylibyście nadal razem. - powiedział cicho cofając się o krok. 
- Nie, nie o to mi chodziło...
- Jasne, wiem. - powiedział szybko. - Umm, za jakieś dwadzieścia minut wychodzimy... - dodał jeszcze równie szybko i wyszedł z kuchni. 
- Ellington, nie o to... - nie skończyła, bo chłopak wyszedł. Po chwili jednak postanowiła do niego iść. Podeszła pod drzwi jego pokoju. "No jaasne, niech drugi się przeze mnie potnie... " - pomyślała i bez większego namysłu cicho weszła do pokoju. Chłopak stał tyłem do niej, ręce miał oparte na parapecie i patrzył przed siebie. 
- Ellington... - zaczęła niepewnie i podeszła do niego. Brunet nic nie odpowiedział, więc Laura go przytuliła. 
- Nie o to mi chodziło... - Szepnęła, wtedy Ratliff sie do niej odwrócił. 
- Rozumiem.  - kiwnął głową. 
- Nie, właśnie chyba tego nie rozumiesz. Ja... Ja już podjęłam decyzję, nie chcę być z Rikerem... Wybrałam ciebie. - powiedziała niemalże szeptem, a po jej policzkach zaczęły spływać łzy. 
- Wiem, że jest ci ciężko... Mnie też, w końcu to mój przyjaciel... Ja wiem, co czujesz i ci tego nie zabronię...
- Chyba nie do końca rozumiesz...
- Rozumiem doskonale, bo w końcu...  Jeszcze niedawno byliście razem i... Gdyby nie to, że się dowiedział, nadal bylibyście... 
- Ale nie jesteśmy i nie żałuje tego. Dowiedział się o wszystkim, tym lepiej. 
- Ale przecież widzę, że nadal o tym myślisz...
- A ty nie? Chyba kazdy teraz o tym myśli... Przecież to Riker... Nasz Riker... To jest po prostu trudne. Ja... Nie wiem, co będzie, kiedy się obudzi, ale wiem, że my nadal będziemy razem. - powiedziała cicho, patrząc brunetowi w oczy. 
- Będziemy razem. - powtórzył i uśmiechnął się delikatnie, choć właściwie niezbyt widocznie. - Może zamiast iść ze mną na próbę wrócisz do siebie, albo zostaniesz tutaj, odpoczniesz. Ta próba może tylko przypomnieć ci o Rikerze... 
- Sama tym bardziej będę o tym myślała,  pójdę z tobą na te próbę. 
- Dobrze. - kiwnął głową i delikatnie pogładził jej policzek. 
- Ale mam prośbę... - zaczęła niepewnie. 
- Słucham uważnie. 
- Nie kłóćmy się więcej, ani nie obrażajmy na siebie, jak dzieci... 
- W porządku, przepraszam. - odparł niemalże szeptem, na co dziewczynę lekko się uśmiechnęła. 
- Nie masz za co, to nic... Po prostu o tym zapomnijmy. - odparła z niewielkim uśmiechem. 
- No jasne. - uśmiecjnął się delikatnie. - A właśnie... Napisałem do Delly, że przyjdziesz na próbę. 
- Napisałeś?
- Tak, żeby nie byli zaskoczeni, jak pojawimy się tam razem. 
- A nie sądzisz, że mogą być zdziwieni po tej wiadomości?
- Oj, na pewno mniej po sms'ie, niż jakbyśmy pojawili się tam razem. - oznajmił z uśmiechem i lekko ją pocałował. 
- Niech już ci będzie. - Zaśmiała sie. 

Dochodziła godzina 11:30, wtedy po domu Lynch'ów rozbiegł się sygnał dzwonka do drzwi. 
- Rocky, otwórz! - krzykneła Rydel ze swojego pokoju. Stromie i Marka nie było w domu, ponieważ Mark wczoraj został w szpitalu z Rikerem, a Stromie wybrała się tam z samego rana. Rock słysząc polecenie siostry niechętnie ruszył w stronę drzwi. Otworzył je od razu, nie patrząc napierw, kto to. 
- Oo, cześć.. Emm... Jade? - zapytał brunet widząc przed sobą znajomą i próbował przypomnieć sobie jej imie. 
- Julie. - odpowiedziała. 
- Jasne, Julie... O co chodzi? Do Rydel? 
- Nie... Właściwie chciałam tylko zapytać czy jest tutaj Laura? - zapytała z nadzieją w głosie. 
- Laura? Nie, nie ma jej tu... Dlaczego sądziłaś, że może tu być?
- Bo... Nie odbiera telefonu, a mam do niej ważną sprawę. Byłam u niej, ale James powiedział, że została u Ellingtona i... A w sumie... Mogłam sprawdzić u niego... - zastanowiła się przez chwilę. 
- Czekaj, co? Laura została u Ratliff'a? - zapytał zdzwiony. 
- No tak, a przynajmniej tak powiedział mi James. Nie ważne, w każdym razie dzięki za... pomoc? Ta... Umm, pa Rocky. - powiedziała niepewnie i spojrzała na bruneta, który najwyraźniej nad czymś się zastanawiał. "A więc to wyjaśniało by, dlaczego przyjdą na próbę razem..." - pomyślał, a słysząc słowa dziewczyny od razu postanowił ją zatrzymać. 
- Emm, Julie... Bo my za jakieś dwadzieścia minut idziemy na próbę, eee... Laura też będzie, jak chcesz, to możesz iść z nami. - oznajmił, a na jego twarzy pojawił się delikatny, ale szczery i przyjacielska uśmiech. 
- Umm, dziękuje, ale nie chcę robić kłopotu. 
- Jakiego kłopotu? I tak idziemy na próbę... To jaka twoja odpowiedź? 
- Hmm, no w porządku...
- Super, to chodź. - uśmiechnął się nieco szerzej i bardziej otworzył drzwi, wpuszczając brunetkę do środka. Rocky zaprowadził Julie do salonu, on usiadł na kanapie, a Julie na fotelu obok. 
- Więc... - zaczął, chcąc uniknąć niezręcznej ciszy, która powoli zapadała. 
- Słuchaj, jeśli masz coś ważnego do roboty, najzwyczajniej powiedz, ja pójdę do Ellingtona i tam porozmawiam z Laurą. - powiedziała patrząc na bruneta. 
- Nie, nie, nie... Uwierz, że akurat nie miałem nic do roboty. - uśmiechnął się przyjaźnie. 
- Serio? Hmm, nie chcę być problemem... - dodała niepewnie. 
- Serio, serio. Przynajmniej trochę się poznamy, to... Jesteś przyjaciółką Laury, zgadza się? - zapytał z uśmiechem 
- Tak, przyjaźnimy się, chociaż dosyć dawno się nie widziałyśmy...  - spuściła wzrok. 
- Mhym, rozumiem. - przytaknął. 
- Emm, gdzieś przeczytałam, że Riker jest w szpitalu... Domyśliłam się, że musi jej być teraz naprawdę ciężko, dlatego chciałam z nia porozmawiać, chyba sam rozumiesz... - ponownie spojrzała na Rocky'ego. 
- Tak, no jasne, rozumiem. 
- Mam pytanie...
- O co chodzi?
- Czy to prawda, że Laura i Riker nie są już razem?
- Oh, tak... Już nie są... - odpowiedział po chwili wahania i westchnął cicho. 
- Jasne, nie będę pytała o powód...
- Spoko... Wiesz, chyba tylko oni tak naprawdę znają powód. 
- W sumie, to ich sprawa. - westchneła bezradnie. 
- Tak... Ale widzę, że informacja o tym, że mój brat jest w szpitalu obiegła już cały internet, co?
- Niestety... - odpowiedziała zrezygnowana. Później zmienili temat, okazało się, że naprawdę dobrze się dogadują, więc szybko znaleźli wspólne tematy. Przez chwile było naprawdę wesoło, w końcu jednak ich rozmowę przerwała, schodząca na dół Rydel. 
- Rocky, mógłbyś łaskawie powiedzieć swoim bracią, żeby się... Oo... Cześć.. - powiedziała wchodząc do salonu, gdzie zastała Rocky'ego i Julie. 
- Hej... - odparła nieśmiało brunetka. 
- Co mam im powiedzieć? - zapytał trochę zdziwiony. 
- Żeby się ruszyli, bo za chwilę wychodzimy. 
- Czemu? Nie chcą iść? 
- Nie, twierdzą, że próba bez Rikera nie jest potrzebna... Powiedz im coś.  
- Dobra, idę... - powiedział niechętnie i wstał z miejsca. - Zaraz wracam. - uśmiechnął się w stornę Julie i wyszedł do góry. Poszedł do pokoju Rossa, nie pukając wszedł do środka. Tam siedzieli Ryland i Ross. 
- Nauczyłbyś się pukać. - rzucił sucho blondyn. 
- Może kiedyś. - odpowiedział ironicznie i podszedł do braci. 
- Co, Rydel cię wysłała? - zapytał Ry.
- Tak, ale nie o to tutaj chodzi... Chłopaki, zaraz wychodzimy. 
- Ale Rocky, powiesz mi, po ci nam ta cała próba? - zapytał Ross. 
- Chyba od dwóch tygodni nie graliśmy. 
- Przecież bez Rikera i tak nie możemy grać. 
- Możemy.
- Rocky...
- Ross, możemy. Chłopaki, nie zachowujcie się jak dzieci, tylko szybko sie zbierajcie. 
- Dobra, ale jest jeden warunek... - zaczął Ross. 
- Ta pewnie, zapomnij. Schodźcie na dół, ale już. - oznajmił najstarszy brunet i nie czekając na niczyją reakcje wyszedł z pokoju i od razu zbiegł na dół. 
- I jak? - zapytała Delly widząc brata idącego w ich stronę. 
- Zaraz powinni zejść. - uśmeichnął się. 
- Super, to ja jeszcze się domaluję i możemy wychodzić. - dodała blondynka i poszła na górę, do swojego pokoju. 
- Tak sobie myślałem... - zaczął podchodząc do Julie. - Bo skoro Laura została u Ratliff'a... Nie wiem, oni są razem? 
- Laura i Ell? Co ty... W sumie... Myślisz?
- No, to trochę dziwne, że u niego została, nie sądzisz?
- To by w sumie było logiczne...
- Przepraszam, co mówisz? - spytała dla pewności. 
- Nie, nic... Emm, too... Za chwile wychodzimy, tak? - odparł nerwowo.
- Ta, Rydel tak mówiła. - przytaknęła. Po dosłownie chwili Delly zeszła na dół, a za nią Ross i Ryland. 
- No to idziemy. - oznajmiła lekko uśmiechnięta blondynka. Cała piątka posłusznie wyszła z domu i razem udali się w miejsce, w którym miała odbyć się próba. 


~~~


Hmm, napisałam 30! :D Mam być szczera? Zaczęły mi się kończyć jakiekolwiek pomysły O.o Dlatego byłabym wdzięczna, gdybyście wpisali w zakładce "wasze propozycje", jakieś pomysły :3 
Postamowiłam, że wrócę do poprzedniej zasady "5 komentarzy - kolejny rozdział" :))

7 komentarzy:

  1. Coraz bardziej mnie zachwycasz z tymi rozdziałami :D. Super i czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z komentarzem powyżej! :D Świetny rozdział, muszę przyznać, że z rozdziału na rozdział coraz bardziej nie mogę doczekać się kolejnego :)) Oby tak dalej! <3
    Ps. Zapraszam do siebie: music-sounds-better.blogspot.com <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. :)
    Czekam na nextaa. : 33

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :D Ciekawa jestem jak to sie dalej ułoży ;) czekam na nextt :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny :3 jak zwykle. Mam nadzieję, że jednak Riker się obudzi. Czekam na następny rozdział z wielą niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, śliczny <3 Serio, świetny, świetny, świetny :) Widzę, że wena Cię nie opuszcza, co? Haha :) Oby tak dalej! A i TAK, jest sens pisać, kontynuować bloga, zapamiętaj <3 Chyba już nie mam na co zwrócić uwagi... No blog po prostu świetny, tak jest; świetny. Powtarzam się, wiem, ale to dlatego, że blog jest naprawdę super :P Pisz szybciutko kolejny rozdział, niecierpliwie czekam! ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytalam całego twojego bloga i muszę przyznać, że naprawdę masz talent do pisania <3 Nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów :)!

    OdpowiedzUsuń