- Haloo? - powiedział trochę... Powiedział zaspany.
- Ellington? Obudziłam cię? - zapytała Rydel.
- No tak, ale nieważne. O co chodzi?
- Chcemy z chłopakami zrobić próbę.
- Już? To Riker już wrócił?! - zapytał zdzwiony, na co Laura słysząc pytanie bruneta także mocno sie zdziwiła.
- Nie, jeszcze się nie obudził...
- Więc jak to chcesz zrobić?
- Po prostu... Próba bez niego... Już od tak dawna nic nie graliśmy... W końcu musimy to zrobić, jedną... Przynajmniej jedną próbę. Jakby nie było, data najbliższego koncertu się zbliża...
- No dobra, rozumiem... Too... Kiedy i o której?
- Dziś i o dwunastej, masz czas?
- Emm, jasne spoko.
- Super, więc.. Do zobaczenia?
- Tak, cześć. - powiedział i się rozłączył, odłożył komórkę na szafkę obok łóżka i walnął twarzą o poduszkę.
- Wszystko ok? - zapytała Laura patrząc na Ellingtona.
- Tak, tak... Jasne... Tylko Rydel chce zrobić próbę... - odpowiedział leniwie.
- Bez Rikera?
- Taa... Powiedziała, że dawno nie graliśmy i musimy zrobić przynajmniej jedną...
- Rozumiem, obowiązki. - powiedziała lekko uśmiechnięta.
- Ale szczerze... Strasznie nie chce mi się na nią iść.
- Hmm, może mam iść z tobą?
- Mogłabyś?
- No tak. - odpowiedziała wesoła.
- Jeśli nie chcesz, pamiętaj, że nie musisz. - uśmiechnął się lekko.
- Jasne, że chcę, ale jeśli to ty nie chcesz...
- Jak miałbym nie chceć? - uśmiechnął się już nieco szerzej.
- Kiedy jest próba?
- Dzisiaj o dwunastej. - odpowiedział szybko i spojrzał na Laurę.
- Mhym, zdradzisz mi, która jest godzina?
- Dochodzi dziesiąta. - uśmiechnął się. - No ale nie ważne. Jak ci się spało, księżniczko?
- Jak? Przez te... Czekaj, o której poszliśmy spać?
- A ja wiem? Koło czwartej...
- Poważnie? Było tak późno?
- Chyba jakoś tak. Ale... Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- Co? Aaa, a więc... Nie najgorzej. - Pokręciła głową i cicho się zaśmiała. - A tobie?
- Świetnie...
- Umm, to się cieszę. - odparła zadowolona. - A i dziękuje, że chociaż przez chwilę mogłam zapomnieć o Rikerze, James'ie...
- Hej... I teraz też o nich nie myśl. - uśmiechnął się delikatnie.
- Jasne... Dobra, wstawaj Ell, za dwie godziny mamy być na próbie, zgadza się? - zapytała weselsza.
- No. - odpowiedział nieco obojętnie.
- To wstawaj! - Zaśmiała się.
- Wczoraj nie chciało mi się wstawać, żeby zgasić światło, a ty myślisz, że wstanę na próbę? - Zaśmiał się.
- Szczerze? Miałam taką nadzieje. - odparła rozbawionym tonem. - Dobra, a co jeśli być... Zleciał?
- Hę? - zdziwił się. Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko zepchnęła go z łóżka.
- Ej, a to za co?!
- Żebyś szybciej wstał. - puściła mu oczko.
- To ja pozwalam ci spać w moim łóżku, a ty jeszcze mnie z niego zwalasz? - udał oburzenie, jednak to nie potrwało długo, ponieważ zaraz po tym wybuchnął śmiechem.
- No widzisz. - odpowiedziała rozbawiona.
- Dobra, dobra, ja już wstaję. - uniósł lekko ręce i wstał. - To ja będę czekał na dole. - dodał uśmiechnięty i przechodząc obok lekko pocałował dziewczynę.
- Dobra, trochę sobie poczekasz, ale dobra. - powiedziała szybko i się zaśmiała. Chłopak jeszcze się uśmiechnął, wziął telefon i wyszedł z pokoju. Laura westchnęła cicho, jeszcze przez kilka minut siedziała tak bezczynnie wspominając wczorajszą noc.
Po prawie dwudziestu minutach była gotowa, więc zeszła na dół. Uśmiechnęła się widząc Ellingtona w kuchni, postanowiła do niego podejść. Z uśmiechem na twarzy weszła do pomieszczenia.
- Dobra, powiem szczerze, nie umiem gotować, więc... Co zjadłabyś na śniadanie? - zapytał uśmiechnięty i spojrzał na brunetkę.
- Umm, nie jestem głodna, dzięki.
- Na pewno?
- Na pewno. - odpowiedziała będąc nadal uśmiechnięta.
- Dobra, too... Ja skoczę się przebrać, a ty czuj się tutaj jak u siebie. - puścił jej oczko i zaraz ruszył w stronę schodów. Dziewczyna westchneła cicho, nie dawała tego po sobie poznać, ale od rana strasznie bolała ją głowa, jednak nie chciała mówić o tym Ell'owi. Chłopak po zaledwie dziesięciu minutach zbiegł na dół, był już przebrany i gotowy do wyjścia. Laura siedziała na blacie kuchennym i była wyraźnie zamyślona, ale też smutna. Ell biorąc głęboki oddech podszedł do niej.
- Nie myśl o nim... - powiedział cicho i staną przed nią i chwycił jej dłonie.
- Nie rozumiem...
- Nie myśl tyle o Rikerze. Wiem, że bardzo się o niego martwisz, ale obwinianie się o to, co mu się stało nie jest najlepszym rozwiązaniem, i ty o tym wiesz...
- To nie jest takie proste... Bo zobacz... Jeśli wtedy by się o niczym nie dowiedział nadal bylibyśmy razem, nie wyszedł by wtedy, nie pociął drugi raz, po prostu nic by mu się nie stało...
- I bylibyście nadal razem. - powiedział cicho cofając się o krok.
- Nie, nie o to mi chodziło...
- Jasne, wiem. - powiedział szybko. - Umm, za jakieś dwadzieścia minut wychodzimy... - dodał jeszcze równie szybko i wyszedł z kuchni.
- Ellington, nie o to... - nie skończyła, bo chłopak wyszedł. Po chwili jednak postanowiła do niego iść. Podeszła pod drzwi jego pokoju. "No jaasne, niech drugi się przeze mnie potnie... " - pomyślała i bez większego namysłu cicho weszła do pokoju. Chłopak stał tyłem do niej, ręce miał oparte na parapecie i patrzył przed siebie.
- Ellington... - zaczęła niepewnie i podeszła do niego. Brunet nic nie odpowiedział, więc Laura go przytuliła.
- Nie o to mi chodziło... - Szepnęła, wtedy Ratliff sie do niej odwrócił.
- Rozumiem. - kiwnął głową.
- Nie, właśnie chyba tego nie rozumiesz. Ja... Ja już podjęłam decyzję, nie chcę być z Rikerem... Wybrałam ciebie. - powiedziała niemalże szeptem, a po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
- Wiem, że jest ci ciężko... Mnie też, w końcu to mój przyjaciel... Ja wiem, co czujesz i ci tego nie zabronię...
- Chyba nie do końca rozumiesz...
- Rozumiem doskonale, bo w końcu... Jeszcze niedawno byliście razem i... Gdyby nie to, że się dowiedział, nadal bylibyście...
- Ale nie jesteśmy i nie żałuje tego. Dowiedział się o wszystkim, tym lepiej.
- Ale przecież widzę, że nadal o tym myślisz...
- A ty nie? Chyba kazdy teraz o tym myśli... Przecież to Riker... Nasz Riker... To jest po prostu trudne. Ja... Nie wiem, co będzie, kiedy się obudzi, ale wiem, że my nadal będziemy razem. - powiedziała cicho, patrząc brunetowi w oczy.
- Będziemy razem. - powtórzył i uśmiechnął się delikatnie, choć właściwie niezbyt widocznie. - Może zamiast iść ze mną na próbę wrócisz do siebie, albo zostaniesz tutaj, odpoczniesz. Ta próba może tylko przypomnieć ci o Rikerze...
- Sama tym bardziej będę o tym myślała, pójdę z tobą na te próbę.
- Dobrze. - kiwnął głową i delikatnie pogładził jej policzek.
- Ale mam prośbę... - zaczęła niepewnie.
- Słucham uważnie.
- Nie kłóćmy się więcej, ani nie obrażajmy na siebie, jak dzieci...
- W porządku, przepraszam. - odparł niemalże szeptem, na co dziewczynę lekko się uśmiechnęła.
- Nie masz za co, to nic... Po prostu o tym zapomnijmy. - odparła z niewielkim uśmiechem.
- No jasne. - uśmiecjnął się delikatnie. - A właśnie... Napisałem do Delly, że przyjdziesz na próbę.
- Napisałeś?
- Tak, żeby nie byli zaskoczeni, jak pojawimy się tam razem.
- A nie sądzisz, że mogą być zdziwieni po tej wiadomości?
- Oj, na pewno mniej po sms'ie, niż jakbyśmy pojawili się tam razem. - oznajmił z uśmiechem i lekko ją pocałował.
- Niech już ci będzie. - Zaśmiała sie.
Dochodziła godzina 11:30, wtedy po domu Lynch'ów rozbiegł się sygnał dzwonka do drzwi.
- Rocky, otwórz! - krzykneła Rydel ze swojego pokoju. Stromie i Marka nie było w domu, ponieważ Mark wczoraj został w szpitalu z Rikerem, a Stromie wybrała się tam z samego rana. Rock słysząc polecenie siostry niechętnie ruszył w stronę drzwi. Otworzył je od razu, nie patrząc napierw, kto to.
- Oo, cześć.. Emm... Jade? - zapytał brunet widząc przed sobą znajomą i próbował przypomnieć sobie jej imie.
- Julie. - odpowiedziała.
- Jasne, Julie... O co chodzi? Do Rydel?
- Nie... Właściwie chciałam tylko zapytać czy jest tutaj Laura? - zapytała z nadzieją w głosie.
- Laura? Nie, nie ma jej tu... Dlaczego sądziłaś, że może tu być?
- Bo... Nie odbiera telefonu, a mam do niej ważną sprawę. Byłam u niej, ale James powiedział, że została u Ellingtona i... A w sumie... Mogłam sprawdzić u niego... - zastanowiła się przez chwilę.
- Czekaj, co? Laura została u Ratliff'a? - zapytał zdzwiony.
- No tak, a przynajmniej tak powiedział mi James. Nie ważne, w każdym razie dzięki za... pomoc? Ta... Umm, pa Rocky. - powiedziała niepewnie i spojrzała na bruneta, który najwyraźniej nad czymś się zastanawiał. "A więc to wyjaśniało by, dlaczego przyjdą na próbę razem..." - pomyślał, a słysząc słowa dziewczyny od razu postanowił ją zatrzymać.
- Emm, Julie... Bo my za jakieś dwadzieścia minut idziemy na próbę, eee... Laura też będzie, jak chcesz, to możesz iść z nami. - oznajmił, a na jego twarzy pojawił się delikatny, ale szczery i przyjacielska uśmiech.
- Umm, dziękuje, ale nie chcę robić kłopotu.
- Jakiego kłopotu? I tak idziemy na próbę... To jaka twoja odpowiedź?
- Hmm, no w porządku...
- Super, to chodź. - uśmiechnął się nieco szerzej i bardziej otworzył drzwi, wpuszczając brunetkę do środka. Rocky zaprowadził Julie do salonu, on usiadł na kanapie, a Julie na fotelu obok.
- Więc... - zaczął, chcąc uniknąć niezręcznej ciszy, która powoli zapadała.
- Słuchaj, jeśli masz coś ważnego do roboty, najzwyczajniej powiedz, ja pójdę do Ellingtona i tam porozmawiam z Laurą. - powiedziała patrząc na bruneta.
- Nie, nie, nie... Uwierz, że akurat nie miałem nic do roboty. - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Serio? Hmm, nie chcę być problemem... - dodała niepewnie.
- Serio, serio. Przynajmniej trochę się poznamy, to... Jesteś przyjaciółką Laury, zgadza się? - zapytał z uśmiechem
- Tak, przyjaźnimy się, chociaż dosyć dawno się nie widziałyśmy... - spuściła wzrok.
- Mhym, rozumiem. - przytaknął.
- Emm, gdzieś przeczytałam, że Riker jest w szpitalu... Domyśliłam się, że musi jej być teraz naprawdę ciężko, dlatego chciałam z nia porozmawiać, chyba sam rozumiesz... - ponownie spojrzała na Rocky'ego.
- Tak, no jasne, rozumiem.
- Mam pytanie...
- O co chodzi?
- Czy to prawda, że Laura i Riker nie są już razem?
- Oh, tak... Już nie są... - odpowiedział po chwili wahania i westchnął cicho.
- Jasne, nie będę pytała o powód...
- Spoko... Wiesz, chyba tylko oni tak naprawdę znają powód.
- W sumie, to ich sprawa. - westchneła bezradnie.
- Tak... Ale widzę, że informacja o tym, że mój brat jest w szpitalu obiegła już cały internet, co?
- Niestety... - odpowiedziała zrezygnowana. Później zmienili temat, okazało się, że naprawdę dobrze się dogadują, więc szybko znaleźli wspólne tematy. Przez chwile było naprawdę wesoło, w końcu jednak ich rozmowę przerwała, schodząca na dół Rydel.
- Rocky, mógłbyś łaskawie powiedzieć swoim bracią, żeby się... Oo... Cześć.. - powiedziała wchodząc do salonu, gdzie zastała Rocky'ego i Julie.
- Hej... - odparła nieśmiało brunetka.
- Co mam im powiedzieć? - zapytał trochę zdziwiony.
- Żeby się ruszyli, bo za chwilę wychodzimy.
- Czemu? Nie chcą iść?
- Nie, twierdzą, że próba bez Rikera nie jest potrzebna... Powiedz im coś.
- Dobra, idę... - powiedział niechętnie i wstał z miejsca. - Zaraz wracam. - uśmiechnął się w stornę Julie i wyszedł do góry. Poszedł do pokoju Rossa, nie pukając wszedł do środka. Tam siedzieli Ryland i Ross.
- Nauczyłbyś się pukać. - rzucił sucho blondyn.
- Może kiedyś. - odpowiedział ironicznie i podszedł do braci.
- Co, Rydel cię wysłała? - zapytał Ry.
- Tak, ale nie o to tutaj chodzi... Chłopaki, zaraz wychodzimy.
- Ale Rocky, powiesz mi, po ci nam ta cała próba? - zapytał Ross.
- Chyba od dwóch tygodni nie graliśmy.
- Przecież bez Rikera i tak nie możemy grać.
- Możemy.
- Rocky...
- Ross, możemy. Chłopaki, nie zachowujcie się jak dzieci, tylko szybko sie zbierajcie.
- Dobra, ale jest jeden warunek... - zaczął Ross.
- Ta pewnie, zapomnij. Schodźcie na dół, ale już. - oznajmił najstarszy brunet i nie czekając na niczyją reakcje wyszedł z pokoju i od razu zbiegł na dół.
- I jak? - zapytała Delly widząc brata idącego w ich stronę.
- Zaraz powinni zejść. - uśmeichnął się.
- Super, to ja jeszcze się domaluję i możemy wychodzić. - dodała blondynka i poszła na górę, do swojego pokoju.
- Tak sobie myślałem... - zaczął podchodząc do Julie. - Bo skoro Laura została u Ratliff'a... Nie wiem, oni są razem?
- Laura i Ell? Co ty... W sumie... Myślisz?
- No, to trochę dziwne, że u niego została, nie sądzisz?
- To by w sumie było logiczne...
- Przepraszam, co mówisz? - spytała dla pewności.
- Nie, nic... Emm, too... Za chwile wychodzimy, tak? - odparł nerwowo.
- Ta, Rydel tak mówiła. - przytaknęła. Po dosłownie chwili Delly zeszła na dół, a za nią Ross i Ryland.
- No to idziemy. - oznajmiła lekko uśmiechnięta blondynka. Cała piątka posłusznie wyszła z domu i razem udali się w miejsce, w którym miała odbyć się próba.
~~~
Hmm, napisałam 30! :D Mam być szczera? Zaczęły mi się kończyć jakiekolwiek pomysły O.o Dlatego byłabym wdzięczna, gdybyście wpisali w zakładce "wasze propozycje", jakieś pomysły :3
Postamowiłam, że wrócę do poprzedniej zasady "5 komentarzy - kolejny rozdział" :))
Coraz bardziej mnie zachwycasz z tymi rozdziałami :D. Super i czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńZgadzam się z komentarzem powyżej! :D Świetny rozdział, muszę przyznać, że z rozdziału na rozdział coraz bardziej nie mogę doczekać się kolejnego :)) Oby tak dalej! <3
OdpowiedzUsuńPs. Zapraszam do siebie: music-sounds-better.blogspot.com <3
Świetny rozdział. :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nextaa. : 33
Świetny rozdział :D Ciekawa jestem jak to sie dalej ułoży ;) czekam na nextt :3
OdpowiedzUsuńŚwietny :3 jak zwykle. Mam nadzieję, że jednak Riker się obudzi. Czekam na następny rozdział z wielą niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńOoo, śliczny <3 Serio, świetny, świetny, świetny :) Widzę, że wena Cię nie opuszcza, co? Haha :) Oby tak dalej! A i TAK, jest sens pisać, kontynuować bloga, zapamiętaj <3 Chyba już nie mam na co zwrócić uwagi... No blog po prostu świetny, tak jest; świetny. Powtarzam się, wiem, ale to dlatego, że blog jest naprawdę super :P Pisz szybciutko kolejny rozdział, niecierpliwie czekam! ;**
OdpowiedzUsuńPrzeczytalam całego twojego bloga i muszę przyznać, że naprawdę masz talent do pisania <3 Nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów :)!
OdpowiedzUsuń