Laura poszła na wyznaczone piętro, tam zobaczyła rodziców Rikera i właściwie bez słowa wymijając Ellingtona podeszła do państwa Lynch.
- Przepraszam... Mogłabym zobaczyć się z Rikerem? - zapytała nerwowo z nadzieją.
- Oj, słonko, niestety na razie to nie będzie możliwe. - odpowiedziała Stormie.
- Ta, kiedy tylko się obudził do sali wleźli jacyś lekarze, wygonili nas stamtąd i powiedzieli, że puki co, oni muszą się nim zając. - wtrącił się Ross, podchodząc do nich.
- Tak... Ale kiedy tylko wyją, na pewno będziesz mogła się z nim zobaczyć. - odparła lekko uśmiechnięta Stormie.
- Mam taką nadzieje... - mruknęła Laura, nic już nie powiedziała, tylko zrobiła kilka kroków do tyłu. Podeszła do Ellingtona.
- Musimy porozmawiać... - oznajmiła niepewnie spoglądając na bruneta.
- Jasne, o co chodzi?
- Ale nie tutaj... - powiedziała cicho, złapała jego dłoń i pociągnęła go za sobą, razem poszli w miejsce, gdzie nikogo nie było.
- Posłuchaj mnie... Nie chcę cię okłamywać... Nie chcę tego dalej ciągnąć, dlatego... powiem tylko, że... z nami koniec... - powiedziała szybko, chciała od niego odejść, ale Ratliff złapał ją za ręke zatrzymując tym samym.
- Czekaj, chyba nie do końca rozumiem...
- Czego nie rozumiesz? Z nami po prostu koniec, ja... Ja przepraszam... - odparła smutno, a po jej policzkach spłynęły łzy.
- Czyli... Wracasz do Rikera? zapytał ze łzami w oczach, dziewczyna już nie odpowiedziała, tylko wyrwała ręke i szybkim krokiem od niego odeszła. Jednak Ratliff nie dawał za wygraną i poszedł za nią, staną przed i złapał ją za ramiona.
- Wracasz do Rikera, zgadza się?! - zapytał niespokojnie, ale również smutnym tonem.
- Ja.... Ja sama nie wiem, nie było go prawie tydzien.... Nawet nie wiesz, jak okropnie się z tym czuje... To jest po prostu skomplikowane... Musisz zrozumieć...
- Co jest takie skomplikowane?! Laura... Jeśli od razu miałaś zamiar zerwać ze mną po dwóch dniach, w ogóle po co robiłaś mi te pieprzoną nadzieje?!
- Ellington, to nie o to chodzi...
- A o co? Eh... Mogłem się domyślić, że tak będzie... Że będziesz chciała wrócić do Rikera...
- Wcale nie chciałam do niego wracać, ale...
Ale jednak kiedy się obudził stwierdziłaś, że ze mną najzwyczajniej zerwiesz i wszystko będzie w porządku? Nie Laura, tak nie jest.
- Mówiłam, że nie o to chodzi... - spuściła wzrok.
- A zatem o co? - zapytał cicho.
- Naprawdę nie chciałam, aby tak wyszło, ale... Nie chciałam wracać do Rikera, chciałam być z tobą, ale... kiedy dziś go zobaczyłam....
- Jasne....
- Ellington, proszę, nie bądź zły, po prostu zrozum.
- Jasne... Tak, to przecież było do przewidzenia, że będziesz chciała wrócić do niego. Ale jeśli to on nie będzie chciał być dalej z tobą, to co? Znowu stwierdzisz, że chcesz być ze mną? Albo dla odmiany, z którymś z jego braci? Jasne... Rób co chcesz, ale przypomnij sobie, że możesz być ze mną w ciąży. - powiedział poważnie, a Laura od razu na niego spojrzała.
- Jeszcze nie mamy pewności czy jestem, zresztą nie chcę być... Naprawdę nie chcę tego... Jeśli będe w ciąży... Ja nie wiem, co zrobię...
- Eh, rozumiem. I wyobraź sobie, że mnie tez się to nie uśmiecha i nawet... Nawet, jeśli to będzie koniec, teraz, tutaj, musimy podejść do tego, jak dorośli, a nie jak dzieci.
- I podejdziemy do tego, jak dorośli... Osobno.- dodała szybko końcówkę, równie szybko wyrwała się i odeszła od chłopaka, ocierając tym samym swoje łzy. Ell stał chwilę ze spuszczonym wzrokiem i otarł swoje łzy, nie zastanawiając się długo, nikomu nic nie mówiąc wyszedł ze szpitala i od razu wrócił. Laura poszła do najbliższej toalety, trochę się ogarnąć, aby nie było widać, że płakała. Po kilku minutach postanowiła wrócić i sprawdzić czy może już zobaczyć się z Rikerem. Poszła na wyznaczone piętro, właśnie z sali wyszedł Ross i Ryland.
- Właśnie, Riker chciał cię zobaczyć. - powiedział uśmiechnięty Ross.
- Jasne...- przytaknęła, chciała wejść do sali, ale blondyn na chwilę ją zatrzymał.
- Płakałaś? - zapytał zatroskany, a Ryland os razu na nią spojrzał.
- Nie... nie. - odpowiedziała szybko, wyminęła chłopaków i weszła na te salę.
- No, to my się zbieramy, co? - Zwrócił się Rocky do Rydel, ona przytaknęła i razem wyszli z sali, przed tym uśmiechając się do Laury. Ostatni od łóżka Rikera odeszli jego rodzice, obydwoje wyszli w ciszy, ale jednak byli uśmiechnięci, czego tu się dziwić? W końcu ich syn w końcu się obudził. Dziewczyna spojrzała w stronę blondyna. Nadal leżał, ale przynajmniej już się obudził. Laura podeszła do niego i usiadła obok łóżka.
- Jak sie trzymasz..? - Zapytała niepewnie patrząc na niego. Blondyn tylko obojętnie pokręcił głową.
- Laura... - zaczął cicho, brunetka słysząc w końcu jego głos uśmiechnęła się mimowolnie.
- W końcu się obudziłeś... Wszyscy nie mogliśmy sie tego doczekać. - powiedziała lekko uśmiechnięta, a Riker ledwo zmienił pozycję z leżącej na siedzącą.
- Przychodziłaś tutaj... Dlaczego? - zapytał patrząc na nią.
- Czekaj, czekaj... Skąd wiesz, że tutaj przychodziłam? - zapytała zdziwiona.
- Może i byłem nieprzytomny, ale... wszystko słyszałem...
- Wszystko?
- Wszystko... Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie...
- A nie domyślasz się, dlaczego? Posłuchaj mnie... - zaczęła niepewnie i lekko chwyciła jego dłoń. - To ty ze mną zerwałeś... - dopowiedziała i spuściła wzrok.
- Czyli... Czyli, że ty mnie nadal...?
- Nigdy nie przestałam... Wtedy, to z Ell'em... to był błąd... więcej nie popełniłabym takiego błędu... już nie... I nic by się nie stało...
- Laura słuchaj... - Uniósł dłoń i uniósł jej podbródek tak, aby spojrzała mu w oczy. - Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, ale... Ty o nic się nie obwiniaj...
- Przecież gdybyś się wtedy o tym nie dowiedział...
- Laura, nie myśl o tym w taki sposób... O nic się nie obwiniaj...
- Tylko szkoda, że to wcale nie jest takie proste... Nieważne... Mówisz, że słyszałeś wszystko?
- Tak, a przynajmniej tak mi sie wydaje... - westchnął cicho - I jest coś, o czym muszę ci powiedzieć...
- Słucham uważnie.
- Przed tym, jak się tutaj znalazłem... Miałem całkiem sporo czasu, aby to przemyśleć i... Ja nie potrafię zapomnieć tego, co zrobiłaś, ale też nie potrafię zapomnieć o tobie i o tym, ile już razem przeszliśmy...
- Teraz chyba ja nie rozumiem...
Riker już nic nie odpowiedział, tylko spuścił wzrok, po chwili wahania ponownie spojrzał jej w oczy, nieco sie do niej zbliżył i złożył an jej ustach pocałunek. Laura była tym zaskoczona, ale mimo to odwzajemniła pocałunek.
~~~
- Widziałeś może Ratliff'a? - zapytała Delly podchodząc do Rocky'ego. Ten jednak wpatrzony był w swój telefon, ale słysząc pytanie siostry od razu go schował.
- Że Ell'a? Nie ma go tu? - zapytał zdziwiony.
- No właśnie nie...- powiedziała cicho.
- Hmm... Dzwoniłaś do niego?
- Tak, oczywiście nie odbiera... Nie wiem... Gadałeś może z Laurą? - zapytała po chwili.
- Nie, ale... Ooo, wszystko jasne. - pokręcił głową.
- Co? O co ci chodzi? - zaciekawiła się.
- No bo przedtem, znaczy, przed tym, jak weszliśmy do Rikera, Laura powiedziała Ratliff'owi, że muszą porozmawiać. - powiedział zadowolony.
- I mówisz to taki... szczęśliwy? - odparła z wyrzutem.
- Tak! No hej, Riker się obudził!
- Co? Eee... W każdym razie.. Czekaj... Podsłuchiwałeś ich?!
- No coś ty... Ja? Niee.. - pokręcił sprzecznie głową.
- Rocky...
- Słyszałem tylko, głośno gadali, dziwię się, że ty nic nie słyszałaś.
-Ale myślisz, że o czym mogli gadać?
- A nie domyślasz się? Rydel, pomyśl....
- Niee... co ty... Myślisz, że mogła z nim zerwać?Eh... Trzeba pogadać z Laurą...
- Albo z Ell'em. - odparł bez większego namysłu.
- No z nim raczej nie, zresztą już nie ważne... Z kim tak piszesz? - zapytała zmieniając temat.
- Z Julie. - uśmiechnął się.
- Z nią? Co wy tak nagle macie ze sobą taki dobry kontakt? - zapytała zdziwiona, ale po chwili lekko się uśmiechnęła.
- Jak nagle? Po prostu wcześniej nie znaliśmy się tak dobrze... Okazało się, że jesteśmy do siebie podobni i... Nie ucisza mnie, kiedy dużo gadam. - powiedział dumnie dwukrotnie unosząc brwi.
- Serio? Jesteście podobni? Hmm... To mam przynajmniej nadzieję, że na randki nie będziesz zapraszał jej do domu, tylko będziecie wychodzić. - zaśmiała się.
- A wiesz, to bardzo dobry pomysł, przynajmniej nie dowie się, jaka moja rodzina jest dziwna. - odpowiedział i również się zaśmiał.
- Oj Rocky, Rocky... Chyba nas nie doceniasz. - uśmiechnęła się.
- Zapewne. - wyszczerzył zęby.
~~~
- Poważnie? I ty mnie... zastąpiłaś? - zapytał uśmiechnięty Riker, po tym, jak Laura odpowiedziała mu wczorajszą próbę.
- Tak... Przez Rydel, wygadała, że mnie uczyłeś. - odpowiedziała uśmiechnięta.
- Ooo, to dobrze wiedzieć. Mieliście przynajmniej te jedną próbę.
- Tak... To tez pomysł Rydel... Riker... Umm, mam pytanie...
- O co chodzi?
- Nie chcę zaczynać tego tematu, ale pamiętasz może... Co się stało? Chodzi mi o to, czy wiesz, jak się tutaj znalazłeś? Pamiętasz coś? - zapytała patrząc w jego oczy.
- Eh... Jedyne co pamiętam, to to, że wyszedłem wcześnie z domu, bardzo wcześnie, poszedłem w jedno miejsce i... To właściwie tyle... Chociaż... Pamiętam jeszcze, że widziałem się z Julie...
- Julie? - zapytała zdziwiona.
- Tak, ją... Ale nic konkretnego, po prostu ją.
- Jasne... Dobra, już cię tym nie męcze. - uśmiechnęła się lekko, a Riker odwzajemnił uśmiech.
~~~
Ok, napisałam to. W końcu. Zapewne dodałabym ten rozdział dopiero w sobotę czy niedzielę, ale zaczęłam pisać dziś w szkole, więc postanowiłam, że dokończę i... udało się :D Wiem, że wyszedł mi trochę krótki, ale jakoś nie miałam pomysłu :/ Postaram się, aby kolejny był jakiś dłuższy :D
5 komentarzy - kolejny rozdział :))
Rany... Rozdział po prostu piękny *__*
OdpowiedzUsuńNie wiem, co powiedzieć, serio jestem pod ogromnym wrażeniem <3
Plus mój Rikuś <3 :D
Jej, ale dużo sie dzieje. Super, że Laura znów chce naprawić to z Rikerem ale wkurzyło mnie troche to, że tak nagle zerwała z Ell'em. Ciekawa jestem ja on to zniesie i (co najważniejsze) co ta Julia tam narobiła... Czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńO Boziuu!! Już nie mogłam się wprost doczekać tego rozdziału. Okropnie się cieszę z tego, że Laura być może znów będzie z Rikerem <3 Ale okropnie mi żal Ellingtona :( I teraz mam mieszane uczucia, bo z jednej strony się cieszę z powodu Rikera i Laury, a z drugiej okrutnie mi smutno ze względu ma Ell'a :( Cóż.. Już nie mogę się doczekać kontynuacji :*
OdpowiedzUsuńnie no, nie mów, że Laura zerwała z Ellem?! :c no ale w sumie, jestem bardzo ciekawa co tam dalej wymyślisz, cieszę się, że Riker jej to wybaczył, że znowu są razem i że w ogóle się obudził tip, ale Ellingtona trochę szkoda, noo, biedny Ell :c Za to mam propozycję Rydellington :3 w każdym razie mam nadzieję, że cała trójka (Riker, Ell i Laura) będą szczęśliwi :3
OdpowiedzUsuńBomba jak zwykle :D Teraz tylko trzeba czekać co wymyślisz dalej. :D Nie mogę się doczekać, ale to rozstanie Laury i Ell'a było takie szybkie i pogmatwane, ale oki ja się cieszę jeśli Lau będzie z Rikim ^^
OdpowiedzUsuńJeju świetny rozdział. Trochę mi smutno, że Laura zerwała z Ell'em, ale nie mogę się doczekać jak to będzie dalej :3 Zapowiada się świetnie i już nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńŁoo, ale się porobiło :D Wiesz... Według mnie to zerwanie Laury z Ellem było trochę dziwne, szybkie i w ogóle, ale mnie się tam w sumie spodobało :3 Ale wiesz co mnie naprawdę ciekawi? Dwie sprawy: kim jest ta Cassidy i dlaczego Rydel jeszcze nie poleciała do Ell'a?! ;DD
OdpowiedzUsuńJa tutaj się zgodzę z jednym anonimkiem, jestem na Rydellington, więc proszę, przemyśl to :) Oczywiście się cieszę, że Riker się obudził i wszystko w nim ok :3 Soo, nie wiem co tam jeszcze wymyślisz, ale niecierpliwie czekam na rozdział kolejny :))
Jeju, świetny rozdział *___* Mnie tam pasuje, że Laura i Riker do siebie wrócili, oczywiście jest mi zła Ell'a, ale cóż, czekam co tam dalej wymyślisz :3
OdpowiedzUsuńŚwietny <3 W tym blogu w końcu zaczyna się jakaś akcja (nie licząc oczywiście wydarzeń z wyjazdy *___*), ale to dobrze. Cieszę się, że Laura i Riker do siebie wrócili, pasują do siebie, a Ell'a zostaw mnie xD Ale czyżby Rocky zaczął kręcić z Julie? Ooo, nowa para w opowiadaniu?! Tak, tak, tak :D Poza tym ja również jestem za Rydellington, pamiętaj o tym, pamiętaj <3 :D ll Hania.
OdpowiedzUsuń