poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 32.


Laura spojrzała na Ratliff'a, a ten w między czasie spóścił wzrok. Dziewczyna zrozumiała, jak mógł się poczuć. Westchnęła cicho i również spóściła wzrok. W końcu do nich podszedł Ryland.
- No, lepiej, żeby Riker obudził się jak najszybciej. - oznajmił poważnie Ry i spojrzał na każdego z osobna.
- Chyba każdy chce, aby wyzdrowiał jak najszybciej. - odpowiedziała Delly.
- To też, ale nie mówię teraz o tym. Nie wiem czy jeszcze pamiętacie, ale pod koniec przyszłego tygodnia macie bardzo ważny wywiad i byłoby dobrze, gdybyście pojawili się tam w pełnym składzie.
- Musimy... - mruknął Rocky.
- To jak, jedziemy do niego i rodziców? - zaproponował Ross.
- Jestem za. - odpowiedziała od razu Rydel, reszta rodzeństwa przytaknęła.
- Super... Laura, Ell, jedziecie z nami? - zapytał Rocky.
- Ja dołączę trochę później, mam jeszcze coś ważnego do zrobienia. - odpowiedział.
- Ja też... Dołącze później, w końcu pokaże się Jamesowi, wiecie... Żeby się o mnie nie martwił... - odpowiedziała cicho.
- Spoko, too.. Do zobaczenia - powiedziała lekko uśmiechnięta blondynka. Czwórka rodzeństwa Lynch'ów wyszła z  pomieszczenia, a między Laurą, a Ellingtonem zapanowała cisza.
- Czemu nie chciałaś jechać z nimi? - zapytał przerywając ciszę.
- Chciałam zostać z tobą... - odpowiedziała niepewnie.
- Przecież jadą do Rikera, nie chcesz go zobaczyć? - zapytał lekko zdziwiony.
- Ellington, proszę, nie chcę się teraz kłócić...
- Ja również. Naprawdę nie mam takiego zamiaru.
- Dobrze... W każdym razie jest coś, o czym musisz wiedzieć.
- O co chodzi?
- No bo... Rany, jak to głupio zabrzmi.. - pokręciła głową.
- Laura... O co chodzi? - zapytał robiąc krok w jej stronę.
- Awięc... Chyba nie jesteśmy zbyt odpowiedzialni...
- Chyba nie rozumiem...
- Chodzi mi o wczorajszą noc... My... Chcieliśmy zapomnieć o tych wszystkich problemach i chyba zrobiliśmy coś, czego niedługo możemy żałować. - oznajmiła poważnie.
- Czy ja dobrze myślę? Czy ty...
- Otóż to. - przytaknęła.
- Jak to? Co? Nie... To... Na pewno nie, nie możesz być... Nie, nie... Może... Po prostu ci sie to wydaje? - odparł łapiąc się między czasie za głowę.
- A myślisz, że dla mnie byłby to powód, dla którego skakalabym z radości?
- Ale... Jesteś pewna?
- Nie... Mam nadzieję, że tylko mi się wydaje... To nie jest powiedziane, że na sto procent jestem w ciąży... Czas pokaże?
- Czas pokaże? Czas pokaże za trzy miesiące, przecież nie będziemy tyle czekać! - powiedział nerwowo, a wręcz krzykiem. Laura cofnęła się o krok.
- Rany, jak mogłem o tym zapomnieć? Jak mogłem być aż taki głupi?! - kontynuował nadal równie głośnym tonem i uderzył ze złości dłonią w ścianę.
- Ellington, spokojnie... - odezwała się niepewnie.
- Jak mam być spokojny?! Co jeśli jesteś w ciąży?! Przecież gram w zespole, jestem na to za młody, obydwoje jesteśmy..! - odwrócił się do ściany i oparł na niej czubek swojego czoła. Laura tylko mu się przyglądała ze łzami w oczach. Podeszła do niego od tyłu i przytuliła się do niego.
- Nie, Ellington. Nie myśl w taki sposób, zobaczysz, wszystko będzie... nie jestem w ciąży, nic takiego nie zniszczy twojej kariery...- powiedziała cicho. - Posłuchaj mnie... Nic jeszcze nie jest wiadome, skąd wiesz, może akurat nie jestem... Nie wiesz tego.
- A co jeśli jednak jesteś? - zapytał odwracając się do niej.
- Nie... Nie myśl teraz o tym... Nie w taki sposób. Mogę zrobić test... Wyjdzie czy jestem...
- Chyba jeszcze na to za wcześnie... - powidział ze spuszczonym wzrokiem.
- Tak myślisz?
- Nie wiem! Po raz pierwszy jestem w takiej sytuacji...
- No ja raczej też...  Ale... Na pewno nikt nie może się o tym dowiedzieć.
- Ooo, o tym na pewno nie. Ja nie powiem nikomu. Pozostaje tylko, żebyś ty się nie wygadała.
- No przecież nie będę chwaliła się czymś takim.
- Ja mam nadzieję... Too... Na razie o tym zapominamy? - zaproponował i spojrzał na Laurę.
- Jeśli tylko o czymś takim da się zapomnieć... Dobra, wrócimy do tego za jakiś czas, zrobię ten głupi test i będziemy się cieszyć, że nie jestem w ciąży. - uśmiechnęła się lekko.
- Lub będziemy załamani tym, że jednak jesteś. - odwzajemnił uśmiech.
- Hmm, moja wersja lepsza. - kiwnęła głową z uśmiechem.
- Tak, tutaj się zgodzę. Ale poważnie... Uważasz, że mogłabyś być? - zapytał poważniejąc
- Nie, ja w ogóle bardzo w to wątpię, ale... Dla pewności...
- Racja... Także umawiamy się, że nikomu o tym ani słowa i na jakiś czas o tym zapominamy?
- Tak... - westchneła cicho. - Na razie o tym nie myślmy. Ty musisz teraz skupić się na muzyce, na zespole, nie możesz teraz zawracać sobie tym głowy. - uśmiechnęła się lekko. 
- Właściwie... Właściwie masz rację... W każdym razie, obydwoje na razie zapomnijmy i na tym zakończmy te rozmowę. - również lekko sie uśmiechnął. 
- Masz rację, to...
- Dołączamy do reszty? - zaproponował patrząc na brunetkę. 
- Jasne... - przytaknęła z uśmiechem. - Ale ja muszę jeszcze skoczyć do domu, wyjaśnić kilka spraw Jamesowi... No wiesz, nie chcę, abyśmy się jeszcze kłócili, a po wczorajszej rozmowie domyślam się, że będzie zły. 
- Rozumiem. Mam może jechać z tobą?
- Co? Nie, nie trzeba, naprawdę. W sumie, to mógłby być na ciebie zły, wiesz, w końcu wczoraj u ciebie zostałam. 
- Jasne, czyli nie chcesz, żebym mu się pokazywał? - zapytał z uśmiechem. 
- Nie powiedziałabym tego w taki sposób, ale tak, w każdym razie dopóki mu nie przejdzie. - uśmiechnęła sie. 
- Spoko, więc... do zobaczenia?
- Tak. - przytaknęła, podeszła do niego i pocałowała go. 
- Dobra, mam nadzieję, że szybko się pojawisz?
- Ja też. - Zaśmiała się.
- A więc ja już będę... No, pa. - uśmiechnął się jeszcze raz i po czym wyszedł z sali. Laura westchneła cicho i zaraz potem również wyszła. Po prawie dwudziestu minutach dotarła na miejsce. Drzwi były otwarte, więc od razu weszła do środka, pierwsze co zrobiła, to podeszła pod pokój brata. Otworzyła drzwi i ujrzała wpatrującego się w laptopa Jamesa. Kiedy ten ją zauważył, od razu odwrócił się w jej stronę i wysłał jej pytające spojrzenie. 
- Jesteś na mnie zły? - zapytała niepewnie i zrobiła krok w jego stronę. 
- Nie, dlaczego? - odpowiedział obojętnie. 
- Bo właśnie takie sprawiałeś wczoraj wrażenie?
- To było wczoraj. Co chciałaś? 
- Właśnie o to zapytać... 
- Nie, nie jestem zły. Coś jeszcze? 
- Tak... Chciałam przeprosić... 
- Za co? 
- Ogólnie... Chyba od kiedy przyjechałeś tak naprawdę nie rozmawialiśmy normalnie, tylko kłótnie..
- No tak, dosyć często się kłóciliśmy... - przyznał spoglądając na brunetkę. 
- Więc... Nie chcę się cały czas kłócić, wiem, że wiele się zmieniło od kiedy wyjechałeś, ale zrozum, że wina nie leży wyłącznie po mojej stronie. Ty rownież się zmieniłeś, przez to nasz kontakt sie pogorszył. Jeszcze pół roku temu byliśmy takim zgodnym rodzeństwem... A teraz? 
- Masz rację. To moja wina... Może spróbujmy od nowa? No wiesz, zapomnijmy o tym wszystkim, co stało się przez oststni tydzień? - zaproponował z delikatnym uśmiechem na twarzy. 
- Jasne, jestem za. - uśmiechnęła się. Podeszła do brata i przytuliła się do niego. 
- Poza tym, jesteś już dorosła, nie mogę wiecznie cię pilnować i zakazywać. 
- Też racja... W każdym razie cieszę się, że nie jesteś zły. - odpowiedziała zadowolona. 
- Nie ma sprawy... Emm... Wybierasz się teraz gdzieś? - zadał pytanie  po chwili wahania. 
- Właściwie tak. Przyszłam tutaj, żeby to z tobą wyjaśnić, teraz jadę do szpitala...
- O, do Rikera? - zapytał od niechcenia. 
- Nie wiem, dlaczego aż tak bardzo go nie lubisz? 
- To nie tak, że go nie lubię...
- A o o chodzi?
- Po prostu sądze, że nie był dla ciebie odpowiedni, lepszy już ten drugi, jak mu tam?
- Ellington.... Ale muszę cię zmartwić. - powiedziała niepewnie. - Ja i Ellington nie jesteśmy razem. - dokończyła po chwili wahania. 
- Nie jesteście? - zapytał zdziwiony. 
- Nie. - odpowiedziała szybko. 
- Na pewno? - dopytywał się. 
- Tak. Skąd to pytanie?
- Bo... W sumie wczoraj u niego zostałaś i...
- Rozmawialiśmy, pocieszył mnie, to wszystko. Potem po prostu stwierdził, że jest już naprawdę późno i nigdzie mnie nie puści. 
- Mhym, więc... tylko przyjaciel? - zapytał nadal nie wierząc siostrze, an co przytaknęła. 
- Tak więc... Ja będę się już zbierała,  na razie. - odparła lekko podenerwowana i jak najszybciej opuściła pokój Jamesa. Poszła do siebie, tam nadal leżała jej komórka i... co dziwne, nadal komórka Rikera. Najwyraźniej między tymi dniami nie było czasu, aby oddać ją Rocky'emu czy komukolwiek innemu. Laura wzięła swoją i schowała ją do kieszeni spodni, a telefon Lynch'a do kieszeni bluzy. Od razu potem bez wahania i nie mówiąc nic bratu, wyszła z domu. Po upływie pewnego czasu była już pod budynkiem szpitala. Jednak zanim weszła do środka usłyszała dźwięk telefonu... Rikera. Z czystej ciekawości spojrzała na wyświetlacz. "Cassidy". Zaraz potem numer się rozłączył, a na ekranie pojawiło się "8 nieodebranych połączeń od: Cassidy". "Kim ta Cassidy jest?" - pomyślała, najpierw wyciszyła dźwięki w jego telefonie, a następnie weszła do środka. Poszła na wyznaczone piętro, a tam zobaczyła całą rodzinę Lynch'ów oraz Ellngtona. Stormie i Mark rozmawili, jak się domyśliła z pielęgniarką, Ross i Ratliff razem rozmawiali, a Ryland szczerzył się do swojego telefonu. 
- Co z Rikerem? - zapytała podchodząc najpierw do Rydel i Rocky'ego. 
- Lekarze mówią, że coraz lepiej. - odpowiedziała lekko uśmiechnięta Delly. 
- To świetnie. Czy... Emm... Mogę teraz się z nim zobaczyć? - zapytała niepewnie, na co Rocky przytaknął, a Rydel uśmiechnęła się nieco szerzej. 
- Super... - powiedziała cicho delikatnie uśmiechnięta Laura i podeszła drzwi wyznaczonej sali. Trochę niepewnie weszła do środka, od razu zawiesiła swój wzrok na blondynie. Podeszła do niego i usiadła na krześle obok jego łóżka, niestety nadal był nie przytomny. 
- Oh, Riker... Dlaczego to wszystko musiało się tak stać? Tyle się stało... Nawet nie wiesz, jak bardzo mi cię brakuje... Nie ma cię prawie tydzień... To jest starszne... Każdy za tobą tęskni, każdy... Ile mamy jeszcze czekać..? - mówiła za spuszonym wzrokiem, w końcu spojrzała na chłopaka i lekko chwyciła jego dłoń. 
- Musisz być silny i... Wynudzić sie jak najszybciej... Dla nas... Rikuś... Będziemy czekać... - dopowiedziała smutno, a po jej policzkach spłynęły łzy. Pocałowała go lekko w policzek, a następnie wstała z miejsca i wolno wyszła z sali. Wychodząc na korytarz spojrzenia wszystkich zwróciły sie w jej stronę, niezbyt się tym przejęła, tylko ominęła Lynch'ów i postanowiła, że musi pobyć chwilę sama, jednak ktoś ją zatrzymał. Spojrzała w tamtą stronę, zatrzymał ją Ell. 
- Laura, wszystko w porządku? - zapytał zatroskany. 
- Tak, tylko... Po prostu muszę pobyć chwilę sama... Chyba sam rozumiesz...
- Jasne, rozumiem... 
Laura kiwnęła głową i ponownie zaczęła iść w stronę wyjścia. Wyszła z budynku, a następnie stanęła niedaleko drzwi. Przez chwilę stała w ciszy, wpatrując się w pustą przestrzeń, po jej policzkach cały czas spływały łzy. Powoli uświadamiała sobie, jakie popęłniła błędy, w stosunku do Rikera. Po krótkiej chwili poczuła, że ktoś próbuje dodzwonić się do Rikera, wyciągnęła komórkę z kieszeni i zobaczyła, że dzwoni ta sama osoba, co poprzednio - "Cassidy", oczywiście nie miała zamiaru odnierać, dlatego też owa Cassidy szybko się rozłączyła. Laura ponownie schowała komórke i spuściła wzrok. Po dosyć krótkiej chwili jej samotność zakłócił Rocky, który właśnie zbiegł z góry. 
- Laura... - powiedział zdyszany i stanął obok niej. 
- Jej, Rocky... Stało sie coś? - zapytała przejęta, ale również lekko zdziwiona. 
- Riker... - mruknął próbując złapać oddech.
- Co z nim?! Rocky, co z Rikerem? - zapytała wystraszona. 
- On... On się obudził! - odparł zadowolony. 
- Żartujesz?! 
- Nie... Mój brat w końcu się obudził i...
- I? I co? - zapytała przejęta. 
- I chce się z tobą zobaczyć. - odpowiedział uśmiechnięty. Laura nic już nie odpowiedziała, tylko przytuliła bruneta i poniegła do środka. 


~~~


Jakoś napisałam :]] 
Tak się zastanawiałam, w sumie ile osób czyta mojego bloga?...
W każdym razie po dzisiejszym dniu nie sądziłam, że będę w stanie coś napisać.. A jednak! :) 
5komentarzy - kolejny rozdział :) 

10 komentarzy:

  1. Rikuś się obudził! W końcu <33
    Hahaha :D ale serio, rozdział świetny. Masz na prawdę wielki talent; tyle wygrać!:) Nie mogę doczekać się kolejnego;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam tego bloga :))) Jest najlepszy ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeej, wreszcie go obudziłaś :3 Strasznie jestem ciekawa jak to będzie dalej, kim jest Cassidy i jak to będzie z Ell'em i Laurą

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział. ;))
    Czekam na nextaa. ; >

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo <3 uwielbiam Cię po prostu i strasznie się cieszę że Rikuś się w końcu obudził :D nie mogę się doczekać tego co będzie dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Omfj *__* Świetny rozdział ♥ Ja, ja czytam bloga, dlatego nawet nie waz się myśleć o usunięciu! ;*
    Powiem ci tak, że jestem megaciekawa, co to za Cassidy i po co tyle razy dzwoniła do Rikera, poza tym... Rikuś się obudził, yeah! ♥:D
    Muszę przyznać, że zaczyna robić się coraz bardziej ciekawie i po prostu uzależniłam się od tego bloga, serio O.o :D Ale to w sumie dobrze xD
    Z (nie)cierpliwością czekam na kolejny rozdział ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha, poraz kolejny zgodzę się z komentarzami powyżej ^^
    Jaak się cieszę, że Riker się obudził :> Nie mogę sie doczekać, co tam jeszcze wymyślisz :D Życzę weny i (dla odmiany) cierpliwie czekam na kolejny. Kochana, ale szczerze, świetnie piszesz, uwielbiam tego bloga i w sumie jeszcze nigdy nie sprawdzałam tak często jakiegoś bloga, jak Twojego *-* Naorawdę, jest świetny <3 Pamiętaj, że ja czytam go i będę czytała cały czas, dlatego nie myśl nawet o usunięciu, niech Ci to nawet do głowy nie przyjdzie! <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Riker, Riker, Riker, Riker, Riker, Riker, Riker, Riker, Riker <333
    Hahaha, w końcu mój blondasek się obudził :D Haha, ale rozdział ogółem, muszę Ci powiedzieć, że ciekawy, bardzo ciekawy :>>
    Uuuu, czyżby Laura chciała wrócić do Rikera? Mrr, ciekawie, ciekawie :D Ale powiem Ci, że ja tam wole, kiedy Lau jest z Rikim ^_^

    ~ Cat.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jajku w koncu Rikus sie obudzil :) Emocje trzymaja w napieciu zawsze sie cos dzieje. Lau masz wielki talent. Zawsze czekam z niecierpliwoscia na nowy rozdzial ty wiesz ^^ a co do tego rozdzialu to super, czad, ekstra :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam... jeden z twoich bardziej udanych rozdziałów *__*
    Rany, po prostu pokochałam tego bloga, mam nadzieję, że nie myślisz o zawieszeniu, opuszczeniu ani usunięciu? Mam taką ogromną nadzieję! Naprawdę! Twój blog jest naprawdę świetny i uwielbiam go czytać, piszesz genialnie i do tej pory nie czytałam takiego świetnego bloga. Oby tak dalej! ;**

    OdpowiedzUsuń