poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 7.

 Nadszedł ranek, Laura obudziła się wyjątkowo wcześnie, w pokoju Rossa nadal czuła się bynajmniej dziwnie. Spojrzała na wyświetlacz swojej komórki chcąc sprawdzić godzinę. Była 7:20. Dziewczyna normalnie nigdy nie wstałaby o tak wczesnej porze, ale myśl, że jest u Lynch'ów nie dała jej spać. Już miała zamiar się przebrać z za dużej na nią koszulki Rossa, kiedy zorientowała się, że wczoraj wracała w ubraniach Rydel, a ubrania Lauy znajdowały się w pokoju blondynki. Dziewczyna chwilę pomyślała i postanowiła cicho iść do Delly po swoje rzeczy. Na szczęście Marka nie było już w domu, więc miała nadzieję, że żaden z chłopców, a co najgorsze Stormie nie spotka jej idącej w koszulce Rossa, która sięgała jej jedynie do połowy ud. Cicho otworzyła drzwi od pokoju, rozejrzała się i nikogo nie zauważyła, szybko poszła w stronę pokoju przyjaciółki. Na jej nieszczęście dziewczyna miała pokój najdalej od pokoju Rossa. Cicho przechodząc obok drzwi od pokoju Rocky'ego jak na złość chłopak wlasnie wychodził. Szybko zilustrował dziewczynę wzrokiem, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, które zakrył szerokim uśmiechem. 
- Laura?!   - zapytał zdziwiony brunet. - co ty tutaj robisz? 
- Spałam u Rossa, długa historia. - odpowiedziała szybko patrząc przed siebie, chciała uniknąć wzroku chłopaka. 
- Czekaj, czekaj... Spałaś u Rossa, czy z Rossem? - uniósł pytająco jedną brew, a na jego twarzy pojawiło sie rozbawienie. 
- O czym ty myślisz?! On śpi u Rikera, a ja chcę przejść do Rydel po moje ubrania. 
Brunet już miał na to odpwiedzieć, ale obydwoje usłyszeli czyjeś kroki, a że całe rodzeństwo Rocky'ego jeszcze spało domyśliłam sie, że to Stormie. Laura nieco się wystraszyła, ponieważ kobieta zawsze miała o niej dobre zdanie, a widząc ją w krótkiej koszulce jej syna mogłaby je zmienić. Rocky widząc przerażenie dziewczyny złapał ją za rękę. 
- Chodź.  - powiedział lekko pociągnął ją do siebie. 
- O czym ty mówisz? - rzuciła dziewczyna i spojrzała na niego. 
- Daj spokój, chcesz, żeby moja matka tak cię zobaczyła? - po usłyszenia odpowiedzi bruneta Laura przytaknęła mu i weszła do jego pokoju i chłopak zamknął za nią drzwi. Dziewczyna trochę dziwnie się poczuła, dlatego stała zaraz za drzwiami i nie odzywała się, za wszelką cenę próbowała chociaz trochę obciągnąć koszulkę na dół, jednak bezskutecznie. Brunet jakby nigdy nic usiadł na łóżku i spojrzał na dziewczynę. 
- Będziesz tak stała? - zapytał z uśmiechem. Dziewczyna nadal nic nie mówiąc podeszła do niewielkiego fotela i usiadła na jego oparciu. 
- Rozumiem... - wymamrotał Rocky i na chwilę spóścił wzrok. Dziewczyna nie odzywała się, ponieważ cały czas chodził jej po głowie wczorajszy pocałunek z Rossem. Mimo, że naprawdę był wspaniały teraz tego żałowała, a najgorsze jest to, że wiedziała, że chłopak może mieć nadzieję na coś więcej, a przecież dla niej jest wyłącznie przyjacielem... 
- O której wczoraj wróciliście? - zapytał nie dawając za wygraną. 
- Było już późno, ty chyba już spałeś... - w końcu się odezwała i wstała z miejsca. - miałam spać u Rydel, ale ona też już spała, Ross nie chciał puścić mnie samej, abym wróciła do domu. - kontynuowała podchodząc do łóżka chłopaka, a następnie usiadła obok niego - Tak więc zaproponował, abym przestała się u niego, a on u Rikera. To wszystko - wzruszyła ramionami i spojrzała na przyjaciela. 
- Wiesz, cieszę się, że Ross poszedł z tobą. - rzucił Rocky chcąc rozweselić Laurę, to jednak niezbyt mu wyszło, ponieważ dziewczyna znowu zaczęła myśleć o pocałunku. Od razu posmutniała, jednak próbowała ukryć to wymuszonym uśmiechem. Brunet oczywiście nie był idiotą i zauważył, że coś się stało. 
- Hej... Coś sie stało? - zapytał niepewnie, chciał kontynuować, ale pomyślał, że to może przez jego pytanie... Przez to, że wczoraj wracała razem z Rossem? - Czekaj, czy... Coś się stało... Wczoraj? Kiedy wracałaś z Rossem? 
- Zrobiłam coś, a teraz... Teraz bardzo tego żałuje i to... Nie daje mi spokoju... - spuściła wzrok. 
- Laura, co się stało? Mnie możesz powiedzieć...  - Rocky spojrzał na dzoewczynę przejęty, ta jednak pokręciła głową i spojrzała na chłopaka. Nie wiedziała, co zrobić, czy mu o tym powiedzieć, czy po prostu przemilczeć. Z jednej strony komuś musiała o tym powiedzieć, a z drugiej... to mogłoby go zranić. Brunet położył rękę na jej kolanie nie przestając na nią patrzeć. - Laura, Ross coś ci zrobił? - zapytał całkiem poważnie. 
-  Obiecasz, że nie będziesz zły? - zapytała niepewnie i spojrzała w oczy przyjaciela. 
- Obiecuję. 
- No więc... Kiedy byliśmy w drodze do domu przestraszyłam się, nienawidzę horrorów, dlatego cały czas byłam przerażona, w końcu przytuliłam się do niego. Tak wróciliśmy do domu. - powiedziała nieco załamującym się głosem. Naprawdę żałowała tego pocałunku, ale co teraz mogła zrobić? Już za późno.
- I to o to chodzi? O to, że sie do niego przytuliłaś?
- Chciałabym... Kiedy byliśmy pod domem on na chwilę mnie zatrzymał i... - chciała dokończyć, ale Rocky wstał ze swojego miejsca. Dziewczyna szybko na niego spojrzała. 
- Nie kończ... - powiedział cicho.  Sam chciałby być na miejscu swojego brata, ponieważ od jakiegoś czasu Laura nie jest dla niego tylko przyjaciółką. Brunet podszedł do okna stając tyłem do dziewczyny. Zabolało go to, co usłyszał, teraz nie miał ochoty na jakąkolwiek rozmowy z Laurą. Dziewczyna poczuła się okropnie, kiedy wstał. Ona rownież wstała i zrobiła krok w jego stronę. 
- Rocky, obiecywałeś, że nie będziesz zły. - powiedziała cicho, a do jej oczu napłynęły łzy, właśniego tego się obawiała. Brunet nic nie odpowiadał. - Rocky... - wyszeptała, a po jej policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. - Rocky, obiecywałeś. - powiedziała cicho podchodząc do niego. 
- Sądzę, że moja matka już przeszła. - powiedział sucho nie odwracając się. Dziewczyna podeszła do niego i przytuliła go mimo, że nadal stał do niej tyłem. 
- Przepraszam. - Szepnęła. - Proszę cię, nie mów o tym bracią. - dodała równie cicho, odwróciła się i lekko zapłakana wyszła z pokoju Rocky'ego. Skierowała się do pokoju Delly, otarła swoje łzy i cicho weszła do środka. Na szczęście nie obudziła blondynki, która smacznie spała. Od razu zauważyła kupkę z jej ubraniami. Wszystkie były czyste, suche i ładnie ułożone, Laura szybko je wzięła i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi. Szybko przeszła z powrotem do pokoju Rossa, w którym spała. Rzuciła ubrania na jakąś szafkę i usiadła na łóżku. Zaczęła zadawać sobie pytanie "po co w ogóle mówiłam o tym Rocky'emu?", "Dlaczego ostatnio robię same głupie rzeczy?!" . Schowała twarz w dłoniach z nadzieją, że nikt nie wejdzie do pokoju. Z jej oczu ponownie zaczęły płynąć łzy, myślała nad tym dosyć długo. W końcu jednak usłyszała znajomemu głosy Rikera i Rocky'ego. Wtedy postanowiła iść się przebrać. Nie zajęło jej to długo, następnie złożyła koszulkę Rossa, pościeliła jego łóżko, choć zastała je w bałaganie, i położyła złożoną koszulkę na łóżku. Westchnęła cicho i postanowiła wyjść, ale bała się spotkać teraz z Rocky'm, ponieważ była pewna, że będzie na nią zły, więc postanowiła zaczekać chwilę, aż sobie pójdzie, a w każdym razie nie będzie go słychać w pokoju. Czekając kręciła się w kółko. Zobaczyła, że podobnie jak w pokoju Rikera, u Rossa rownież było wiele zdjęć. Kilka z rodziną, z braćmi, ze znajomymi i jedno z nią. Dobrze przyjżała się zdjęciu, była na nim ona i Ross, uśmiechnięci. Szybko sięgnęła po swoją komórke i zrobiła zdjęcie obrazowi. Chwilę po tym usłyszała, że na korytarzu zrobiło sie cicho, postanowiła to wykorzystać i wyjść, jednak nie mogło być tak łatwo. Kiedy otworzyła drzwi akurat przechodził Ross. Na widok Laury uśmiechnął się szeroko. 
- Cześć, i jak ci się spało? - zapytał nadal uśmiechnięty. 
- Dobrze, czy możemy chwilę porozmawiać? - zapytała trochę niepewnie, na co blondyn przytaknął. Obydwoje weszli do środka i dziewczyna zamknęła drzwi. Kiedy tylko obróciła sie do nieo ten stał tuż obok niej i zadziornie się uśmiechał. Dla niego wczorajsza sytuacja była jedno znaczna. Dziewczyna lekko się cofnęła, ale nie dużo, ponieważ za nią były drzwi. Ross stanął blisko niej i położył dłonie na drzwiach, co też uniemożliwiło dziewczynie jakąkolwiek uciczkę od chłopaka. Zbliżył się do niej z zamiarem pocałowania jej, ale na wyraźnie tego nie chciała, na co wskazywała jej mina. Ross widział jej lekką niechęć, ale to go nie powstrzymało. Kiedy dzieliły ich jedynie milimetry dziewczyna tym razem musiała zaprotestować.
- Ross, nie! - krzyknęła, na co chłopak lekko się od niej odsunął robiąc krok do tyłu. 
- Coś nie tak? - zapytał przejęty. 

~~~

Jakoś szybko idzie mi pisanie rozdziałów :3 
Postanowiłam, że nie usunę bloga, za bardzo się do niego przywiązałam i nawet, jeśli nikt nie będzie go czytał, będę pisała go dla siebie. Mam nadzieję, że to dobra decyzja? Mam nadzieję. 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 6.

Laura podeszła do Rossa, ten tylko się uśmiechnął i razem ruszyli w stronę domu Lynch'ów, ponieważ Laura zgodziła się dziś u nich zostać. Cała reszta musiała jeszcze chwilę zaczekać na Marka i Stormie.  Kiedy tylko Laura z Rossem byli już niewidoczni dla reszty chłopak stwierdził, że to odpowiedni moment, aby powiedzieć jej, jak bardzo mu na niej zależy.  Laura szła w ciszy, nadal była nieco przerażona po obejrzeniu horrorów. Nigdy nie lubiła tego typu filmów, miała też ogromną wyobraźnię, która w tej chwili tylko pogarszała sprawę.  Cały czas obracała się za sobie i się rozglądała na wszystkie strony. Ross to zauważył i lekko zdziwił się jej zachowaniem, spojrzał na nią, aż w końcu ich spojrzenia się spotkały. 
-  Emm, coś się może stało? - zapytał blondyn ani na chwilę nie spuszczając wzroku z dziewczyny idącej tuż obok niego. 
-  Nie, tylko ja... Powiedzmy, że nie lubię horrowów, potem może mi trichę odbijać na punkcie tego, co zobaczyłam w filmie... Teraz już możesz się śmiać... - powiedziała cicho i spuściła wzrok. 
- Hej, spokojnie, nie zamierzam się z tego śmiać.  - odpowiedział ciepło blondyn cały czas spoglądając na przyjaciółkę. 
- Naprawdę? Wykrztusiła z siebie i ponownie spojrzała na Lynch'a. 
- Tak. Tym bardziej, że ja sam nie przepadam za tego typu filmami. - próbował pocieszyć Laurę. 
- Ty? 
- Tak... Może nie mówmy teraz o tym?
- Dlaczego? Dowiedziałam się o tobie czegoś nowego, sądziłam, że bardzo lubisz horrory. - powiedziała wyraźnie weselsza Laura, Ross widząc to uśmiechnął się do niej. 
- Nie, nigdy ich nie lubiłem. - Zaśmiał się blondyn. - Mogłaś powiedzieć, że ich nie lubisz, poszlibyśmy na jakiś inny film. 
 - Następnym razem. - uśmiechnęła sie Laura. 
- Jasne, zapamiętam to. - odpowiedział Ross. Jeszcze przez chwilę rozmawiali na podobne tematy. W końcu zapadła cisza, Laura ponownie zaczęła rozglądać się na wszystkie strony, takie filmy nie były najlepsze dla niej. Po kilku minutach ciszy usłyszała coś, co mocno ją przestraszyła, bez chwili zastanowienia zbliżyła się do idącego obok Rossa i owinęła dłonie w okół jego ramienia. Chłopak uśmiechnął się lekko i spojrzał na nią. 
- Przepraszam... - powiedziała cicho brunetka i chciała puścić Rossa, jednak ten przytrzymał dłonią jej dłonie. 
- Nie musisz... Nic się nie stało, spokojnie. -  powiedział ciepło chłopak, oczywiście nie miał nic przeciwko temu, że Laura była do niego przytulona, a wręcz przeciwnie. Dziewczyna tylko lekko się uśmiechnęła i wtulona w ramię Rossa szła dalej. Później rozpoczęła sie rozmowa, zaczęli rozmawiać na naprawdę wiele tematów, okazało się, że bardzo dobrze sie rozumieją i w jakiś sposób do siebie pasują. Po około trzydziestu minutach byli już pod domem Lynch'ów, Laura puściła Rossa, aby wejść do środka, jednak dosłownie kilka kroków przed drzwiami chłopak złapał ją za rękę i zatrzymał. 
- Laura, zaczekaj... - zaczął troche niepewnie, dziewczyna stanęła na przeciwko niego i posłała pytające spojrzenie. Ross już chciał odpowiedzieć, ale pomyślał sobie "teraz albo nigdy". Podszedł do niej bliżej i wziął głęboki oddech, uniósł lekko dłoń i pogładził jej chłodny policzek. Laura już właściwie wiedziała co się stanie, ale... nie miała zamiaru protestować. Mimo, że nadal miała w pamięci niedoszły pocałunek z Rikerem tego nie mogła się oprzeć. Obydwoje znacznie zbliżyli się do siebie, spojrzeli sobie w oczy, a zaraz po tym ich usta złączyły się w jednym pocałunku. Dla Rossa było to coś, o czym od dawna marzył, jednak dla Laury to tylko chwila słabości, dziewczyna owinęła swoje dłonie w okół jego szyi, a blondyn obiął ją w tali. Pocałunek trwał ponad minutę, obydwoje sie nim rozkoszowali, w końcu Laura wróciła do rozsądku i odkleiła się od ust Rossa. 
- Coś nie tak? - zapytał blondyn patrząc na dziewczynę. 
- Powinniśmy już wejść. - dodała cicho i podeszła do drzwi, jednak kiedy chciała je otworzyć usłyszała czyiś głos, następnie drzwi się otworzyły, a w nich stanął Ellington. 
- Dopiero wróciliście? - zapytał brunet patrząc na przyjaciół. Ross doszedł do Laury i stanął obok niej. 
- Tak, właśnie przyszliśmy. - odpwiedziała uśmiechnięta brunetka. 
- Ja właśnie wychodzę, to... Do jutra?
- Jasne. - dodała Laura i posłała do Ellingtona szeroki uśmiech, ten odwzajemnił uśmiech dziewczyny i wyszedł z domu. Laura spojrzała na Rossa, ale ten bez słowa wszedł do domu, oczywiście wpuszczając dziewczynę pierwszą. Blondyn był nieco rozczarowany pocałunkiem. Z jednej strony bardzo mu się podobało, ale teochę dziwnie poczuł się, kiedy go przerwała. Kiedy weszli do środka chłopak spojrzał na przyjaciółkę. Razem poszli na górę, ponieważ Laura miała spać u Delly. Jednak  dochodząc na miejsce zobaczyli, że u dziewczyny światło się już nie świeci, co wskazywało na to, że blondynka już śpi. Właściwie to nic dziwnego, w końcu było już późno. 
 - To może ja jednak wrócę do siebie.. - powiedziała brunetka zwracając się do  Rossa. 
- Nigdzie cię teraz nie puszczę, jest późno. - oznajmił Ross.  - Może... Może dziś prześpisz się u mnie? Ja pójdę do Rikera czy Rocky'ego. 
- Naprawdę? - zapytała lekko uśmiechnięta, a z drugiej strony rozbawiona pomysłem blondyna. 
- Taa, jest już późno, nie puszczę cię teraz samej. 
- Hmm, to w porządku. Ale robię to tylko dla tego, że nie chcę wracać do matki. 
- Dobrze, dobrze... - powiedział ucieszony Ross. Razem poszli do pokoju blondyna. Chłopak podszedł tylko do swojej szafy i wziął z niej swoją piżamę i odłożył ją na szafkę obok drzwi, po czym ponownie podszedł do szafy i wyciągnął z niej jedną ze swoich koszulek i podał ją Laurze. Uśmiechnął się tylko i bez słowa wyszedł z pokoju biorąc wcześniej swoją piżamę. Dziewczyna od razu usiadła na łóżko, westchnęła cicho i zaczęła myśleć nad tym, co stało się przed domem Lynch'ów. "Dlaczego to zrobiłam?!"  - cały czas zadawali sobie takie pytanie, jednak po dłuższym czasie przebrała się w koszulkę Rossa i położyła do łóżka. Przez długi czas nie mogła zasnąć, może to dla tego, że w pokoju Rossa czuła się trochę nieswojo. Chłopak w tym czasie chłopak postanowił iść do najstarszego brata, ponieważ cała reszta już spała. Riker jednak cały cza myślał o Laurze i o tym, co może się stać, w końcu długo nie wracali. Kiedy Ross wszedł do jego pokoju, starszy zaczął wypytywać go o powrót do domu, chłopak opowiedział mu wszystko, ominął tylko pocałunek, ponieważ o tym wolał nikomu nie wspominać. Bracia porozmawiali chwilę i ze względu na późną godzinę postanowili iść spać. Riker w swoim łóżku, a Ross na fotelu obok. 

~~~~

Wiecie, że myślę nad usunięciem bloga?
Btw kolejny rozdział, jeśli będzie, dodam w najbliższych dniach. 

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 5.

Pobyt w pizzerii, jak to zawsze z chłopakami przebiegł zabawnie, w żadnym stopniu nie było ani trochę spokojnie. Wszyscy się wygłupiali, a na koniec chłopcy urządzili sobie "małą" wojne na jedzenie. Na szczęście nikt poza tą siódemką ani trochę nie ucierpiał. Każdy był chociaż trochę brudny od latającego jedzenia. Kiedy zobaczyli, że inni ludzie zaczynają mieć dość ich wygłupów postanowili opuścić lokal. Tak też zrobili. 
- Dobra, jest wcześnie, nie wracajmy jeszcze do domu, może przejdziemy się do kina? - zaproponował jak zawsze wesoły Ross. 
- Popieram! - dodał Rocky, właściwie wszyscy sie zgodzili. Wszyscy, oprócz Rylanda, który był już umówiony, więc wrócił do domu. Idąc w stronę kina przyjaciele podzielili sie na mniejsze grupki, Laura szła z Delly, a Riker, Ross, Ratliff i Rocky szli razem nadal się wygłupiając. Chłopcy szli daleko za dziewczynami, więc Rydel postanowiła wykorzystać chwilę i porozmawiać tym razem z Laurą o tym, co zobaczyła w pokoju Rikera. 
- Laura, możemy porozmawiać? - zapytała niepewnie blondynka. 
- No jasne, o co chodzi? - spojrzała na Rydel i uśmiechnęła się lekko. 
- O ciebie i Rikera. 
- Nie rozumiem... 
- Chcę tylko wiedzieć, co zobaczyłam, kiedy weszłam do pokoju Riekra. Czy ja wam coś... Przerwałam? 
- Sądziłam, że rozmawiałaś już na ten temat z bratem. 
- Tak, ale nic nie chciał mi powiedzieć. Laura, proszę powiedz mi, co się stało. Obiecuję nikomu nie mówić, możesz mi ufać. - uśmiechnęła się blondynka. 
- Rozmawialiśmy z Rikerem na temat tego wyjazdu,  rzuciłam w niego poduszką, później chciałam ją odzyskać, ale trochę mi to nie poszło i upadłam na podłogę, Riker spadł na mnie. Później spojrzałam w jego brązowe oczy i... I możliwe, że na chwile odplynęłam. - powiedziała z uśmiechem na ustach. Rydel uważnie wysłuchała przyjaciółki i uśmiechnęła się. 
- Czyli przerwałam wam pocałunek?
- Nie... Do niego nie doszło, chociaż, już niewiele brakowało... - Westchnęła ciężko - A i Delly, mogłabym prosić  cię o pomoc?
- No jasne, dawaj śmiało. - powiedziała uśmiechnięta blondynka i spojrzała na Laurę. 
- No więc są dwie sprawy, jedna wygląda tak: po tej całej akcji Riker zapytał mnie, czy to coś znaczyło, czy ma o tym zapomnieć. Druga to taka, że Julie napisała mi, że podoba jej się Riker. Rydel, co ja mam zrobić? - brunetka wyraźnie posmutniała, przyjaciółka już miała jej odpowiedzieć, ale do dziewczyn dołączył Rocky. 
- Zaraz dojdziemy do kina, co powiecie na horror? - zapytał brunet wchodząc pomiędzy nas i uśmiechnając się ze śmiechu. 
- Jasne, może być. - powiedziała blondynka. 
Po niespęła kilku minutach wszyscy doszli na miejsce. Riker poszedł po bilety, a w między czasie Rocky, Ellington i Ross poszli kupić jakieś przekąski. Po krótkiej chwili do dziewczyn podszedł Riker z biletami i chłopcy z masą żarcia. Miejsca wyglądały tak: na górze miał siedzieć Riker, Laura i Rocky, a niżej Ross, Rydel i Ell. Wszyscy zgodzili się na taki układ i po kilku minutach byli już w sali. W pomieszczeniu nie było wiele osób, dwie, trzy pary i grupka jakiś znajomych, to wszystko. "Po co godziłaś się na ten film? Nieznoszę horrorów!" - taka myśl cały czas chodziła po głowie Laury. Już od początku film ją przerażał, a przecież przed nimi jeszcze cały film. Najpierw brunetka starała się po prostu zamykać oczy, kiedy coś ją przeraziło i miała nadzieję, że nikt tego nie zauważy. Jednak sie pomyliła, Riker od razu zobaczył, że dziewczynie nie do końca podoba się film, dlatego lekko chwycił jej dłoń, aby poczuła się pewniej. Czując dotyk blondyna Laura uśmiechnęła się lekko, postanowiła, że spokojnie wysiedzi na reszcie filmu, niestety nie do końca jej się to udało. Chłopcy wybrali chyba najgorszy dla niej film. Dziewczyna widząc straszniejsze momenty bardziej ściskała dłoń przyjaciela, aż w końcu nie wytrzymała i przy pewnej scenie wtuliła się w jego tors. Chłopak uśmiechnął sie lekko i obiąl dziewczynę oglądając dalej. W końcu zaczęły się spokojne sceny filmu, długie dialogi, wtedy Laura mogła chociaż na chwilę odetchnąć z ulgą. 
- Nie przepadasz za tego typu filmami, racja? - zapytał cicho blondyn i spojrzał na przyjaciółkę siedzącą obok. 
- Szczerze? Niecierpię ich, możesz uznać mnie za dziecko, ale po tym napewno dziś nie usnę.  - powiedziała niemalże szeptem, aby nikomu nie zakłócić oglądanie. 
- Spokojnie, możesz zostać u nas, coś wymyślimy i posiedzieć razem całą piątką. - uśmiechnął się Riker, zaraz po tym znowu rozpoczęły się sceny, jakich nie lubiła Laura, dlatego ponownie przytuliła sie do przyjaciela. Tak spędzili resztę filmu; Laura praktycznie cały czas była przytulona do Rikera. Rydel lubiła tego typu filmy, ale ten był dla niej wyjątkowo straszny i przy jednej ze scen nie wytrzymała i wtuliła się Ellingtona, który siedział obok niej. Rocky uważnie oglądał film jedząc przy tym zakupione wcześniej nachosy i popcorn. Kiedy tylko film dobiegł końca i światła na sali sie zaświeciły Laura od razu odsunęła się od Rikera, rozejrzała się po sali i razem z resztą wyszli z kina. Chłopcy od razu zaczęli rozmawiać na temat filmu, stwierdzili, że był nieco nudny. Po chwili Rydel dostała wiadomość. To była Stormie, napisała, że razem z Markiem dołączą do nich i razem wrócą do domu. Dziewczyna od razu po przeczytaniu podeszła do chłopaków. 
- Hej chłopcy, rodzice z nami wrócą. 
- Dobra, spoko. - powiedział Riker i udał się wolno w tronę samochodu. 
- Tak, spoko, ale rodzice z nami wracają i dla jednej osoby nie wystarczy miejsca. - powiedziała blondynka i po tym wszyscy spojrzeli na Rocky'ego. 
- Co? Dlaczego niby ja? - zapytał brunet patrząc na każdego z osobna. Słysząc słowa Rocky'ego wtrąciła się Laura:
- Spokojnie, ja nie muszę jechać, od razu wrócę do domu. - powiedziała uśmiechnięta brunetka. 
- Jest już późno, nie puszczę cię teraz samej, odprowadzę cię. - dodał poważnie Riker. 
- W porządku, nie trzeba, poza tym musisz prowadzić. - odpowiedziała. 
- No to ja z tobą pójdę. - Wtrącił sie Ross. 
Przez chwilę Riker nie chciał się na to zgodzić, ponieważ nie chciał, aby coś stało się Laurze, ale w końcu Ross go przekonał i musieli już jechać, ponieważ rodzice pewnie już czekali. Ross jeszcze chwilę porozmawiał z Rydel i Rocky'm, w tym samym czasie Riker podszedł do Laury. 
- Napewno nie chcesz jechać z nami? - zapytał zarroskanym tonem. 
- Napewno. - odpwiedziała lekko uśmiechnięta. 
- To w porządku... Wracasz do siebie, czy zostaniesz dziś u nas? 
- Sama nie wiem... Nie chciałabym wam przeszkadzać...
- No coś ty, w niczym nie będziesz w niczym przeszkadzać, zawsze to coś nowego. 
- Hmm, no nie wiem, zobaczę. - uśmiechnęła się lekko. - Ale teraz chyba muszę już iść. - dodała po chwili i chciała podejść do Rossa, jednak Riker złapał ją za rękę i lekko do siebie przyciągnął, dziewczyna "wpadła" mu w ramiona, przyjaciele spojrzeli sobie w oczy i Riker delikatnie pocałował ją w policzek. 
- Uważaj na siebie. - szepnął nadal patrząc w jej oczy. Dziewczyna przytaknęła i uśmiechnęła się, uniosła lekko dłoń i pogładziła jego policzek, ale zaraz po tym odsunęła się od niego o krok, uśmiechnęła się i poszła w stronę Rossa. 

~~~

Mam takie pytanie... Czyta ktoś tego bloga? Więcej, niż trzy osoby? Szczerze mówiąc zaczęłam zastanawiać się nad usunięciem bloga, co o tym sądzicie?