- Już wchodzisz? - zapytała uśmiechnięta podchodząc do przyjaciela.
- Nie chcę zawracać wam głowy, Riker wrócił, to najważniejsze.. - odpowiedział lekko uśmiechnięty.
- No co ty, Ell, ty nigdy nie przeszkadzasz! No chodź. - zaproponowała blondynka. Chłopak z początku nie do końca przekonany postanowił przystać na jej propozycję i razem udali się na górę, przez chwilę byli w pokoju Rydel, ale w końcu poszli do Rocky'ego, gdzie byli również jego bracia. W tym czasie państwo Lynch postanowili przeprowadzić niezbyt przyjemną rozmowę z parą.
- A więc... Właściwie chcemy porozmawiać z samym Rikerem, ale chcielibyśmy również, abyś ty też tu była. - oznajmiła lekko się uśmiechając Stormie, jednak po chwili spoważniała. Riker spojrzał nieco zdziwiony na Laurę, a zaraz potem na swoich rodziców.
- Too... O co chodzi? - zapytał przerywając ciszę.
- Riker, wiemy, że w noc wypadku byłeś u Laury... - zaczął poważnie Mark, dziewczyna od razu wiedziała, co ma na myśli, więc mu przerwała.
- Ooo, nie... - mruknęła cicho. - Jeśli chodzi wam o to, że przeze mnie Riker znalazł się w szpitalu, to dziękuje bardzo, ale już nie jedna osoba mi to uświadomiła. - kontynuowała, a do jej oczu napłyneły łzy.
- Nie, nie o to nam chodzi... - odparła pani Lynch.
- A więc o co? Możecie po prostu sobie darować... - Wtrącił się Riker.
- Nie chodzi nam o to, że to przez Laurę, po prostu... Po prostu chcemy wiedzieć, co się wtedy stało... Riker?
- Co się stało? - chłopak spojrzał na matkę, która zadała pytanie. - Nie, nic... Dowiedzieliśmy sie, że wszystko, co stało się tam, nad jeziorem to był tylko wasz idiotyczny pomysł, a stało się tam naprawdę wiele... Aha, wtedy Laura wyszła z domu, ja poszedłem ją odwieść, a późnym wieczorem wróciłem do domu. - wyjaśnił nieco ironicznym tonem.
- A więc jak znalazłeś się w szpitalu? - Dopytywała się matka.
- Rano wyszedłem, teraz już nie do końca pamiętam po co... Później pamiętam już tylko szpital... - Dopowiedział i spuścił wzrok.
- Czyli to nie prawda, że Laura...
- Nie, to nie prawda! - przerwał matce trochę niespokojnie blondyn.
- Ale nie takim tonem. - upomniał syna Mark.
- A ty, jakbyś się zachował, gdyby wszyscy wierzyli jakimś kretyńskim plotkom dotyczącej osoby, którą kochasz? Nie sądze, że mówiłbyś spokojnie... Ehh... To wszystko, czy coś jeszcze chcecie wiedzieć?
- Na razie wszystko. Porozmawiamy, jak trochę ochłoniesz. - odpowiedziała Stromie, na co Laura od razu wstała i wyszła z salonu, a Riker spojrzał na rodziców.
- Sądziłem, że chociaż wy w to nie uwierzcie. - mruknął blondyn.
- My wam wierzymy. - odpowiedziała Stromie.
- Zapewne... Nieważne... - odoał i od razu poszedł za Laurą. - Laura...
- Muszę już iść... - powiedziała szybko podchodząc do drzwi, jednak nie zdążyła otworzyć drzwi, bo chłopak złapał jej ręke.
- O co chodzi? - zapytał przejęty.
- Już któraś osoba o tym mówi, Riker, nie chce, aby ludzie myśleli, że przeze mnie chciałeś popełnić samobójstwo... - wyjaśniła ze łzami w oczach.
- Chyba nie sądzisz, że w coś takiego uwierzyli...
- Zatem skąd te pytania? Riker, ja nie wiem... Powiedz mi... Czy nie jest tak? Czy to właśnie przeze mnie chciałeś...
- Nie! Laura, nie możesz tak myśleć.. - przerwał jej. - Posłuchaj, ja wiem, że to wszystko robi się coraz dziwniejsze, ale... Będzie lepiej...
- Mam nadzieję... Chyba naprawdę muszę już iść... - powiedziała szybko.
- Ale... Czekaj... - dziewczyna spojrzała w jego oczy, a po jej policzku spłyneła pojedyncza łza. - Po pierwsze nie płacz... A po drugie nie przejmuj się czymś takim, nie jesteś niczemu winna, zapamiętaj. - powiedział cicho delikatnym ruchem ocierając jej łzę.
- Wiesz, to jednak nie jest takie proste, kiedy słyszysz coś takiego... W każdym razie... Ehh...
- Nie możesz teraz zadręczać się tą myślą... Zrób to dla mnie. - odparł tym razem niemalże szeptem, dziewczyna tylko przyaknęła, miała zamiar coś odpowiedzieć, ale usłuszała dobrze znajomy, rozśmieszony głos:
- O, Laura, Riker... Ten... Eee... Dołączacie do nas? - zapytał Rocky, który w tej chwili zszedł na dół, Riker spojrzał na dziewczynę i uśmiechnał sie lekko.
- Nie, ja nie... Powinnam już iść...
- Oh, come on! (No dalej! - według mnie ten zwrot lepiej brzmi po angielsku >_<). - Zaśmiał się Rocky i podszeł do pary. - Serio? Nie chcecie chociaż na chwilę posiedzieć z nami, tylko wolicie przeżywać jakieś nieistotne sprawy? Serio?
- Rocky ma w sumie racje... - mruknął blondyn.
- Jak tak o tym mówisz... No niech stracę. - uśmiechnęła sie lekko.
- Spoko, i zaraz do was dołącze, reszta jest u mnie. - objaśnił brunet i udał się w stronę kuchni.
- To ty idź, a ja z Rocky'm do ciebie dołączymy, zgoda? - uśmiechnął się lekko, dziewczyna niechętnie przytaknęła i poszła na górę, do pokoju Rocky'ego. Kiedy trochę niepewnie weszła, spojrzenia wszystkich padły na nią. Ellington westchnął cicho i wstał z miejsca.
- Właśnie miałem wychodzić. - powiedział cicho do Rydel, która zdziwiła się słysząc to. Laura trochę dziwnie się poczuła wiedząc, że najwyraźniej przerwała im dobrą zabawę. Kiedy Ell chciał ominąć brunetkę ta go zatrzymała łapiąc za nadgarstek. Chłopak niechętnie spojrzał na nią.
- Wszyscy stają przeciwko mnie... Ty również..? - Szepnęła ze łzami, które szybko napłynęły do jej oczu. Reszta oczywiście nie usłyszała, co powiedziała. Ratliff patrzył chwilę w jej oczy, w końcu spuścił wzrok.
- Chyba musimy porozmawiać... Sami. - powiedział równie cicho, jednak Ross to usłuszał.
- Jak chcecie sami pogadać, to możecie iść do mnie. - zaproponował z uśmiechem. Ell spojrzał na niego, a Laura kiwnęła głową. Obydwoje więc wyszli z pokoju Rocky'ego i udali się do pokoju Rossa. Pierwsze co przyszło na myśl Laurze, kiedy weszła do pokoju? Tamten pocałunek z Rossem, nie była tutaj od tamtego czasu. Westchneła cicho i spojrzała na bruneta.
- A więc, o czym chciałeś porozmawiać? - zapytała przerywając tym samym ciszę.
- O nas...
- Sądziłam, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy...
- Chyba nie mieliśmy do tego okazji. Kiedy ze mną zerwałaś byłaś cały czas u Rikera, nie mieliśmy kiedy porozmawiać. - wyjaśnił.
- Racja...
- Laura... O co chodziło ci, kiedy powiedziałaś, że wszyscy są przeciwko tobie? - zapytał ciekawy.
- A o to, że wszyscy myślą, że przeze mnie Riker chciał... Chciał popełnić samobójstwo, przez to, że go zdradziłam... Coraz więcej osób tak myśli... - powiedziała coraz ciszej.
- A to nie prawda...
- Oczywiście, że nie! A przynajmniej Riker mówił, że nie...
- Jeśli sam Riker tak mówi... Chyba on wie najlepiej. - uśmiechnął się lekko.
- Ja nie wiem już, co myśleć...
- Laura... - podszedł do niej. - Jeśli Riker mówi, że tak nie było to znaczy, że tak nie było... Zaufaj mu.
- Ufam mu..! Ale... To po prostu jest naprawde dziwne... Nieważne... Wracajmy do reszty. - powiedziała szybko i nie czekając na jakąkolwiek reakcje ze strony Ellingtona, wyszła z pokoju. Chłopak westchnął cicho i poszedł za nią.
- Nie wchodzisz? - zapytał widząc Laurę, której najwyraźniej nie spieszy się do wejścia do środka.
- Cii... Chyba mówią o wypadku Rikera... - uciszyła bruneta, a sama próbowała coś usłyszeć.
~ Rozmowa rodzeństwa Lynch ~
- I co o tym wszystkim myślicie? - zapytał Ross, patrząc na dwójkę swojego rodzeństwa.
- O czym? - zapytał Ryland.
- No o tym całym wypadku? To trochę dziwne, nie sądzicie..? - odpowiedział blondyn.
- No trochę... Ale tak w sumie... Wiecie dlaczego Riker znalazł się w szpitalu? - zapyał poraz kolejny najmłodszy.
- Nie... - odpowiedział Ross, Rydel tylko przysłuchiwała się rozmowie młodszych braci.
- Nie, w sensie nie wiesz, czy wiesz, ale nie chcesz mi powiedzieć? - dopytywał się brunet.
- Nie wiemy tego, Ryland... Sami tez chcielibyśmy wiedzieć. - wtrąciła się Delly.
- Dobra, spoko... Aaa... Nie myślicie, że te wszystkie plotki to jednak prawda? - kontynuował.
- Jakie plotki? - zdziwił sie Ross.
- Te, które mówiły o tym, że to wszystko przez Laurę? - zapytała dla pewności blondynka, na co Ryland przytaknął.
- Aaa... Te... No sam nie wiem... Riker nic nie pamięta, a noc przed tym był u Laury... - odparł Ross.
- Hej! Chyba w to nie wierzysz?! - odrzekła dosyć głośno Rydel.
- Nie mówię, że w to wierze, ale... Może... - odpał blondyn.
- Nawet nie wiesz, jak Laura zareagowała, kiedy się o tym dowiedziała...
- Ale jak to wyjaśnisz? No proszę... - mruknął siedemnastolatek.
- Zgadzam sie z Rossem. - wtrącił się Ryland.
- Oh, poważnie? Nieważne, tylko Riker wie, co tak naprawde się stało. - odparła cicho Ryd.
- Zapomniałaś, że on nic nie pamięta... - dodał blondyn.
- Nieważne... Zmieńmy temat, zgoda?
- Jasne, Delly. - uśmiechnął się Rossie.
~
Słysząc te rozmowę Laura ledwo powstrzymywala się od jakiegokolwiek płaczu. Kiedy postanowili zmienić temat brunetka od razu odsunęła się od drzwi i skierowała się w stronę schodów, po których właśnie wyszedł Rocky.
- Gdzie Riker? - zapytała cicho dziewczyna.
- Rodzice go na chwile zatrzymali. - odpowiedział.
- No jasne... - mruknęła cicho.
- Aaa... Stało się coś?
- Tak. Powiedz Rikerowi, że wyszłam. - powiedziała szybko i od razu wyminęła bruneta i jak najszybciej wyszła z domu.
- Ee... Co się stało? - zapytał Rocky, Ellingtona, kiedy dziewczyna ich opuściła.
- Laura cały czas myśli, że to przez nią Riker wylądował w szpitalu... Nie rozumiem tej dziewczyny. - westchnął ciężko.
- No ja też nie... A wiesz, rodzice chyba właśnie o tym chcieli z nim pogadać... Mniejsza, idziemy do reszty?
- Ta, pewnie. - przytaknął Ratliff i razem z Lynch'em ponownie poszli do pokoju Rocky'ego, gdzie byli pozostali. Weszli do środka, gdzie rodzeństwo Rocky'ego najwyraźniej bawiło sie w najlepsze, dlatego i oni postanowili się dołączyć. Po niespęłna dziesięciu minutach do pokoju wszedł Riker, najpierw się rozejrzał, a nie widząc tu swojej dziewczyny od razu postanowił dowiedzieć się, gdzie jest.
- Gdzie Laura? - zapytał, kiedy jjż wszyscy zorientowali się, że wszedł.
- Ooo, nam też miło cię widzieć. - Zaśmiał zię Ross.
- Ta, spadaj... Ale serio, gdzie Laura? - zapytał całkiem poważnie.
- Wyszła. - odpowiedział Ell.
- Jak to wyszła? Dlaczego nic mi nie powiedziała? - dopytywał najstarszy.
- A tak to, że ty byłeś zajęty, a ona wyszła całkiem szybko. - odpowiedział dosyć obojętnie.
- A, spoko... - odparł cicho i zaczął sie cofać.
- Poważnie? - odezwał się lekko poirytowany Rocky. - Słuchaj, świat na dziewczynach się nie kończy, rany... Poszła sobie, wytrzymacie bez siebie. Nie musisz od razu do niej lecieć.
- Ty chyba nie rozumiesz. - pokręcił głową.
- Słuchaj, gdybym chciał, też byłbym teraz z Julie, ale nie. Jestem tu z wami, bo nie muszę spędzać z nią każdej minuty z życia. - powiedział nadal ironicznym tonem.
- Tak, ale wiesz, twoja Julie nie ma takich problemów, jak Laura. Wyobraź sobie, że jej nikt nie podejrzewa o to, że wylądowałeś w szpitalu, dobra?! - odpowiedział niespokojnie i nie czekając już na odpowiedź ze strony brata, wyszedł z pokoju. Wrócił do siebie i wziął do ręki komórkę, z zamiarem zadzwonienia do Laury, ale zobaczył, że ma wiadomość. Przez samego "nadawcę", czyli Cassidy, nie miał ochoty go odczytywać, ale chciał z czystej ciekawości sprawdzić, czego chce tym razem:
"Od: Cassidy:
Wiem, że pewnie nie chcesz mnie widzieć, ale jest sprawa. Tak, związana jest z Brad'em, muszę pilnie o czymś ci powiedzieć... ".
Blondyn westchnął ciężko i nie odpisując już dziewczynie, rzucił komórkę na łóżko i uderzył dłonią o ścianę wiedząc już, o co może chodzić Brad'owi i Cassidy.
~~~
No więc mamy kolejny rozdział :3 I powiedzcie mi, tak szczerze; co sądzicie o nowym nagłówku i ogólnie wyglądzie bloga? Nagłówek robiłam sama, po raz pierwszy, dlatego mam nadzieję, że się spodobał :>
A i nie wiem, czy ktoś pamięta bloga, którego pisałam kiedyś z MMaią (if-i-cant-be-with-you.blogspot.com), w każdym razie do tamtego bloga nie wracamy, tylko zakładamy nowego :)) Jeszcze nie podam linku, ale myślę, że dodam pod kolejnym rozdziałem :D
- Laura.
Rozdział świetny. :)
OdpowiedzUsuńWygląd bloga jest fajny i sam go robiłaś wielki szacunek. ; 33
Czekam na nextaa. ;D
pliss next - OLA ;-)
OdpowiedzUsuńZawsze musisz kończyć w jakimś ciekawym momencie, prawda?! :p Rozdział świetny, jak zwykle zresztą ^^ Haha, czekam na kolejny :33 ll Hania.
OdpowiedzUsuńEjj, rozdział świetny, wiesz o tym, tak? <3
OdpowiedzUsuńDobrze, że chociaż nie podałaś linka do tego bloga :D Ale rozdział świetny :3 A ta końcówka z Rikerem... Mrr... - boska *_*
Epicki! Super, super, super *__*
OdpowiedzUsuńTen Rocky zaczyna gadać, jak moja siostra, wiesz? XD
AAle żeś skończyła w takiej chwili... Brr... Dziad ^^
Ale oczywiście czekam na kolejny i przestaniesz pisać takie tajemnicze końcówki rozdziałów :D XD <3
E? Rocky gada jak Iwona? Serio? Hahaha xDD
UsuńBłagm next !!!!!! - Ola ;-)
OdpowiedzUsuńjeju... wreszcie znalazłam czas i weszłam na twojego bloga. Rodział- jak zwykle prześwietny. Wygląd bloga też cudowny. Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się nie długo ;) ~Kajkunia
OdpowiedzUsuńSuper <3 Świetnyy, Ty chyba sama nie zdajesz sobie spawy z tego, jaki masz ogromny talent! Uwielbiam czytać Twojego bloga, a Twoje rozdziały za każdym razem są rewelacyjne i nie mogę doczekać się kolejnego! <3 :)
OdpowiedzUsuńŚwietny ;o! <3 Czekam na kolejny i mam nadzieje ze niedługo dodasz :3
OdpowiedzUsuńZawsze musisz dawać takie tajemnicze końcówki?! :3
OdpowiedzUsuńRozdział boski, juz nie moge doczekać się kolejnego! Pisz szybkoo <33
Kiedy next. Super blog.:-* Uwielbiam !!!
OdpowiedzUsuńDziewczyno ty wiesz, ze masz talent ? Wyglad, blog i rozdzial superowy jak zawsze. To sie staje coraz ciekawsze wiec pliss next :3
OdpowiedzUsuńRozdział jest fenomenalny!!!
OdpowiedzUsuńSorry, że prędzej nie komentowałam, ale dopiero teraz czytam tego bloga;D
A i jeśli mogłaś by zmienić wygląd na mniej kontrastowy?
Z góry thx!<3
Czekam na next;*