środa, 20 listopada 2013

Rozdział 37.

- Laura! Nie, czekaj..! - krzyknął zdenerwowany Riker, kiedy dziewczyna wyszła z sali. Spojrzał jeszcze na Cassidy i chciał od razu iść za Laurą, jednak Rocky go zatrzymał. 
- Chyba nie możesz opuścić tej sali... - powiedział cicho brunet. 
- Co? Nie! Ja muszę z nią pogadać... Wyjaśnić... Teraz. - odparł. 
- Riker, Rocky ma racje... Nigdzie teraz nie wyjedziesz, z Laurą porozmawiasz jutro, kiedy wrócisz do domu. - wtrąciła się Stromie. Riker westchnął ciężko i odwrócił się do reszty. Rydel stała zdziwiona zaistniałą sytuacją. wszystkiemu się przysłuchując. 
- Ja z nią porozmawiam. - odezwała się blondynka i spojrzała na starszego brata,  a następnie do niego podeszła. - Wszystko jej wyjaśnię... 
- Nie, lepiej, abym ja jej to powiedział... Po prostu z nią pogadaj, wytłumacz, że nic nie łączy mnie z Cassidy, zgoda? - powiedział cicho.
- No jasne. - uśmiechnęła się lekko i wyszła z sali. 
- Dobra, to my was zostawimy samych... - powiedział tym samym przerywając ciszę, Mark, na co reszta przytaknęła. 
- Widzimy się jutro wieczorem w domu. - powiedział przechodząc obok Rikera uśmiechnięty  Ross. Reszta powiedziała podobnie i po chwili w sali został sam Riker i Cassidy. Dziewczyna przez tamtą chwile w ogóle się nie odzywała, dopiero kiedy wyszła rodzina blondyna postanowiła się odezwać. 
- Martwiłam się o ciebie. - uśmiechnęła się i podeszła do chłopaka. 
- Po co tutaj przyszłaś? - zapytał oschło nie zwarzając na poprzednie słowa blondynki. 
- Myślałam, że ucieszysz się, że mnie zobaczysz... 
- Dlaczego miałbym się cieszyć? Sądziłem, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy. - odpowiedział patrząc na nią. 
- Wiesz, nie tak łatwo jest o czymś takim zapomnieć. - uśmiechnęła się. 
- Wiesz, ja nie wspominam tego za dobrze. - pokręcił głową. 
- Byłeś pijany, nie sądze, że coś pamiętasz. - Zaśmiała się cicho, przyblizając się do niego, chłopak widząc to zrobił krok do tyłu. 
- Tak się składa, że pamietam wszystko. 
- Tym lepiej... - mruknęła cicho dwukrotnie unosząc brwi. 
- Mniejsza... Skąd dowiedziałaś się, że jestem w szpitalu? - zapytał zmieniając temat. 
- Skąd? Proszę cię, w internecie jest o tym głośno. - odpowiedziała spokojnie. - Piszą, że chciałeś popełnić samobójstwo, bo twoja... Laura cię zdradziła. - wyjaśniła z tajemniczym uśmiechem. 
- Poważnie?! - zapytał mocno zdziwiony. - Jak to..? Jest napisane, że przez Laurę chciałem się zabić?! - wypytywał niespokojnie. 
- No tak... Nie wiedziałeś o tym? - zdziwiła się. 
- Skąd miałem wiedzieć? No świetnie...
- Ale Riker... Czy to prawda? 
- Co? Nie, oczywiście, że nie! Nie miałem do tego pow... Jestem z Laurą... Wszystko, co piszą... To nieprawda. - odparł spuszczając wzrok. 
- Ja ci wierze. - uśmiechnęła się, podeszła do niego i przytuliła, ale chłopak cofnął się jeszcze troche.
- Daj spokój. - spojrzał na nią całkiem poważnie. 
~ ~ ~
Kiedy Laura wyszła z sali wiedziała już, a w każdym razie domyślała sie, kim jest Cassidy. Z jej oczu zaczeły zpływać łzy. Osoby, które mijała dosyć dziwnie się na nią patrzyły, jednak brunetka nie zwracała na to najmniejszej uwagi. Będąc w drodze do wyjścia wyciągnęła komórkę i wybrała numer Jamesa. 
- Tak? - na głos brata, Laurę lekko się uśmiechnęła. 
- James, mam prośbę... Mógłbyś po mnie przyjechać? - zapytała z nadzieją. 
- Pewnie, stało się coś?
- Wszystko wyjaśnię ci w domu...
- Dobra, too... Gdzie jesteś?
- W szpitalu. 
- U Rikera?
- Tak... Mniejsza, po prostu przyjedź. 
- No jasne, czekaj na mnie, będę za dziesięć minut. - po wypowiedzeniu tych słów przez Jamesa dziewczyna się rozłączyła i wyszła z budynku. Stanęła niedaleko wyjścia i oparła się o mur. Przez dłuższą chwilę stała wpatrując się przed siebie, jednak po chwili usłyszała dobrze znajomy jej głos:
- Wszystko w porządku? - zapytała Rydel podchodząc do Laury, która tylko sprzecznie pokręciła głową i otarła swoje łzy. 
- Nie masz co płakać... Cassidy nie jest żadną dziewczyną Rikera, ani nic podobnego. - powiedziała blondynka. 
- A zatem kim ona jest? - spojrzała na Delly. 
- Ehh... Sądze, że Riker sam chce wszystko ci wyjaśnić...
- O, czyżby? 
- Tak, na razie jest z Cassidy, ale...
- Super, to powiedz mu, że jeśli coś ode mnie chce, będę u siebie. - powiedziała szybko i widząc znajomy jej samochód brata bez słowa ruszyła w tamta stronę. Nie odwracając się za siebie weszła do pojazdu jeszcze raz przetarła swoje łzy. 
 - Laura, co się stało?! - zapytał zaniepokojony James, widząc placzącą siostrę. 
- To nieważne, wracajmy... - mruknęła ze spuszczonym wzrokiem. 
- Mała, wiem, kiedy coś się dzieje. No już. 
- Chodzi o Rikera...
- Oo, znowu on? Laura, czy ty znowu z nim jesteś? - przerwał jej. 
- Jeszcze. - odpowiedziała po chwili wahania. James westchnął cicho i zawrócił kierując się w stronę domu. Jechali w ciszy, Laura nie chciała nic mówić, a James nie chciał już o nic pytać. Po około piętnastu minutach byli już na miejscu. Dziewczyna od razu poszła do swojego pokoju. Jej brat oczywiście chciał dowiedzieć sie, co się stało, jednak ta nie chciała z nim rozmawiać. 
~~~
Rydel wróciła na piętro, na którym znajdowała się sala 213, czyli ta, w której był Rikera. Bez wahania weszła do środka, zastała tam niko innego, jak oczywiście swojego starszego barata i Cassidy. Blondynka była conajmniej wściekła na Cassidy. Spojrzała na nią i bez wahania powiedziała:
- Wystarczy, możesz już iść. - odparła surowo, cały czas na nią patrząc, Riker przyaknął siostrze, ponieważ sam miał już jej dość.
- W porządku... Riker, zobaczymy się jeszcze? - zapytała cofając się do drzwi. 
- Oh, czy ty nie rozumiesz, że on nie chce się z tobą widywać?! - odpowiedziała Delly, zanim Riker zdążył cokolwiek odpowiedzieć. Cassidy jeszcze krzywo spojrzała na blondynkę i z podniesioną głową, dumnie wyszła z pokoju. 
- Rany, Rydel, stało się coś? - zapytał zdziwiony zachowaniem siostry. 
- Dlaczego wcześniej nie wyjaśniłeś Laurze tej całej chorej sprawy? - odparła uspokajając się. 
- Kiedy miałem to zrobić? Nie chciałem psuć nam wyjazdu, chociaż dzięki wam i tak tak się stało, a poźniej... Już nie miałem kiedy... Rydel, zrozum mnie... - słysząc to blondynka natychmiastowo się uspokoiła i spojrzała na brata. Tylko ona wiedziała, kim tak naprawdę jest Cassidy, nikomu innemu Riker tego nie powiedział. To właśnie z Rydel dogadywał się najlepiej spośród rodzeństwa, z Rydel było tak samo, młodsi bracia byli dla niej bardzo ważni, byli jak przyjaciele, ale jednak to Rikerowi ufała najbardziej. 
- Przepraszam...- powiedziała smutno, spojrzała na brata i usiadła obok niego. 
- Nie masz za co. - uśmiechnął sie lekko. - Nie mówmy już o tym... Gdzie Laura?
- Wróciła razem z Jamesem. - odpowiedziała niechętnie. Riker kiwnął głową na znak zrozumienia. 
- Czyli zobaczę się z nią dopiero, jutro, kiedy wyjdę? - zapytał rozczarowany. 
- Na to wygląda... 
- Jasne... Rodzice już pojechali?
- Tak, chyba tak. Super, czyli nie mam czym wrócić. - Zaśmiała się. 
- A więc chociaż ty ze mną zostań. - uśmiechnął sie. 
- Jasne, nie ma problemu, tylko napiszę o tym mamie, w porządku?
- Pewnie. - przytaknął. Dziewczyna szybko napisała do Stormie, że dziś zostanie u Rikera, a następnie razem z bratem zaczęli rozmowę. 
Laura siedziała sama w swoim pokoju, w swojej prawej dłoni trzymała komórkę i wpatrywała się w numer Cassidy, który odpisała z telefonu Rikera, kiedy spał. Wahała się nad dwoma opcjami: usunięciem numeru i zadzwonienie pod numer. W końcu wybrała, zamierzała to zrobić, jednak do pokoju wszedł James. 
- Hej, mała, masz gościa. - oznajmił otwierając szerzej drzwi, w tej chwili do pokoju wszedł - co dziwne - Ross. Laura lekko zdziwiła się na widok Lynch'a, ale zaraz po tym na jej twarzy zawitał delikatny uśmiech. Kiedy tylko blondyn podszedł nieco bliżej Laura wstała z miejsca, podeszła do chłopaka i go przytuliła. James wywrócił oczyma i wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi.  Po chwili dziewczyna odsunęła sie od Rossa. 
- Jak się trzymasz? - zapytał troskliwie, patrząc na nią.
- A jak myślisz? Powiesz mi chociaż, kim jest ta cała Cassidy? Rydel nie chciała powiedzieć...
- Szczerze? Ja też chciałbym wiedzieć. - odpowiedział. 
- Jak to? Nie wiesz? - zapytała zdziwiona. 
- Najwyraźniej zna ją tylko Riker i Rydel, ale... - zaciął się nie do końca wiedząc, co powiedzieć. 
- Ale? Ale co?
- Ale na pewno nic ją z Rikerem nie łączy. O tym bym wiedział... Riker jest jaki jest, ale...  Zaraz, to Riker, przecież on kocha ciebie. - wyjaśnił. 
- Ross... Ja nie wiem, co mam myśleć... 
- Nie powiem ci, mo masz o tym wszystkim myśleć, ale... Riker cię teraz potrzebuje. Jest w szpitalu, to dla niego naprawdę ciężkie. Nawet nie wiesz, jak ucieszył się, kiedy dziś do niego przyszłaś i jak zareagował, kiedy wyszłaś. - uśmiechnął się lekko. 
- Poważnie? 
- Tak, Riker ma... Ma tam swoje wady, ale... Nie można mu zarzucić, że nie jest szczery. Jeśli ci o niej nie powiedział, to nie może być żadna poważna sprawa albo planował ci powiedzieć, w każdym razie jestem pewien, że nic ich nie łączy. - oznajmił z delikatnym uśmiechem. 
- No super, tylko dlaczego ktoś musiał mi to uświadamiać? Powinnam to wiedzieć... Czekaj, Riker został sam? 
- Nie, Rydel z nim jest. Nie martw się, jutro z nim porozmawiasz, wszystko sobie wyjaśnicie i znowu będzie po staremu. - powiedział chcąc uspokoić Laurę. Jak naprawdę się czuł? Okropnie.  W końcu jeszcze niedawno był naprawde w niej zakochany, a teraz pomaga jej, aby dalej była z jego bratem. Właściwie nadal bardzo zależało mu na Laurze i chciał, aby była szczęśliwa, nawet z Rikerem. 
- Ross... - spojrzała na blondyna. 
- Tak? 
- Mogę ci o czymś powiedzieć? - zapytała niepewnie. 
- No jasne, o co chodzi? - posłał jej pytające spojrzenie. 
- Ale musisz obiecać, że nikomu nie powiesz, zgoda?
- Jasne, na mnie można liczyć. O co chodzi?
- Bo ja z E... Zastanawiałam się czy Riker jest ze mną w stu procentach szczery? - Tak, chciała powiedzieć blondynowi o obawach na temat ciąży z Ellingtonem, ale w ostatniej chwili się powstrzymała. Jak obiecała Ratliff'owi - nic nikomu nie powie. Chciała się komuś wygadać, ale nie chciała łamać słowa, dlatego się powstrzymała.  
- Co? To o to chodzi? - zapytał lekko zdziwiony. 
- Tak... 
- Więc, jak już mówiłem, Riker jest szczery. Nie ma po co kłamać, zwłaszcza nie ciebie. Zresztą przecież w związku chodzi o zaufanie, zgadza się?
- Dobra, wystarczyłoby mi zwykłe "tak", nie prosiłam o długą przemowę. - powiedziała szybko. 
- Doobra? 
- Oh, przepraszam, Ross. - westchneła cicho. - Po prostu po tym wszystkim jestem... Sam widzisz... 
- W porządku. - uśmiechnął się lekko. - Dobra, ja muszę wracać, ale ty masz się nie smucić, jasne? - uśmiechnał sie nieco szerzej. 
- Postaram się. - odwzajemniła uśmiech. 
- No ja myślę, więc... Dobranoc, Laura. - pocałował ją lekko w policzek i wyszedł. 
- Pa. - Zaśmiała się cicho i wróciła na swoje miejsce na łóżku. Wzięła do ręki komórke i szybko usunęła numer Cassidy, co miała zrobić wcześniej, ale James z Rossem jej przerwali. Dochodziła godzina dwudziesta druga, chcąc w końcu odpocząć udała się spać. Riker z Rydel rozmawiali razem do dosyć późna, minęła północ, pózniej pierwsza w nocy, aż w końcu i oni postanowili iść spać.  
Koło godziny dziewiątej Laurę obudziły jakieś  hałasy dochodzące z parteru. Dziewczyna niechętnie wstała z łóżka, wyszła z pokoju, a następnie zeszła na dół. Hałas dochodził z kuchni, a więc właśnie tam udała się brunetka. Przechodząc przez korytarz minęła się z Jamesem, który powiedział ciche "powodzenia" i szedł dalej. Laura trochę zdziwiona słowami brata weszła do kuchni, a tam zobaczyła swoją matkę. 
- Mamo? - odparła na jej widok. Nie uprzedziała, że wróci, dlatego była tym zdziwiona. 
- Laura! W końcu cię widzę. - powiedziała zadowolona. 
- Dlaczego nie uprzedziłaś, że wracasz?
- Chciałam zrobić wam niespodziankę, poza tym mam dla ciebie drugą... - uśmiechnęła się tajemniczo. 
- Dla mnie? O, to może być ciekawe... No, słucham. - uśmiechnęła się lekko. 
- Ostatnio dosyć rzadko jestem w domu...
- No tak, zdążyłam zauważyć i przywyknąć. - wtrąciła dziewczyna. 
- W każdym razie... Chcę ci to jakoś wynagrodzić i również chcę, abyśmy spędzały razem więcej czasu, więc... Postanowiłam, że przeprowadzamy się do Londynu na stałe! - oznajmiła zadowolona. Jednak Laurze nie było do śmiechu - wręcz przeciwnie. Patrzyła na matkę zdziwiona, nie wiedząc co powiedzieć. W końcu... Nie chciała nigdzie wyjeżdżać. 
- Co? Jak to..? James też jedzie? Dlaczego nie możemy tutaj zostać? - zaczęła wypytywać matkę. 
- James zostaje tutaj, w Londynie dostałam świetną pracę, nie mogę odrzucić takiej propozycji. Laura, złotko, spróbuj zrozumieć. - wyjaśniła. 
- Co mam zrozumieć? Mamo, ja nigdzie nie jadę. Zostaje tu, nie ma niej opcji. Mogę tam pojechać, na tydzień, dwa... Ale na pewno nie na stałe. Co to to nie. - oznajmiła całkiem poważnie. 
- Słuchaj, nie mogę zostawić cię tutaj samej, James wraca do siebie, więc nie będzie jak mógł się tobą opiekować. 
- Mamo, ale ja przecież mam już osiemnaście lat, nie potrzebuje opiek. Jestem dorosła, odpowiedzialna. 
- Ehh... Już postanowione, wracasz ze mną do Londynu i koniec. 
- Co? Na pewno nie... Moje życie nareszcie jakoś się układa, Riker w końcu dziś wchodzi ze szpitala, muszę się z nim zobaczyć i nie mogę sobie od tak zostawić... Poza tym pozostali... Julie, Natalie... Nigdzie nie wyjeżdżam. - powiedziała spoglądając na matkę.
- Co za Riker? 
- A tak, przecież nie ma cię cały czas w domu, więc tego nie wiesz... Bo po co? Ehh... Riker to mój chłopak. - wyjaśniła obojętnie. 
- Czyli dla niego chcesz tu zostać?
- Między innymi. 
- Słuchaj, Laura... Wylatuję za cztery dni, do tego czasu jeszcze się zastanów i daj mi znać. - uśmiechnęła się lekko. 
- Postanowione, nie jadę. - uśmiechnęła się ironicznie, odwróciła się i wróciła do swojego pokoju. Tam się przebrała, zrobiła makijaż i ułożyła jakoś swoje włosy. Spojrzała na zegarek, dochodziła dziesiąta. Wzięła do ręki komórkę i napisała do Rossa, czy wie, o której mniej więcej ma wrócić Riker. Lynch odpisał jej, że koło siedemnastej i zaproponował, aby od razu do nich przyszła, aby mogła porozmawiać z Rikerem. Dziewczyna zodziła sie i umówiłam z Rossem, że przyjdzie koło szesnastej. 
Te sześć godzin ciągnęły się Laurze okropnie, co chwila znajdowała sobie inne zajęcie, ponieważ każde poprzednie szybko zaczynało jej się nudzić. W końcu doszła upragnioną piętnasta trzydzieści, Laura wyszła z domu i udała sie dosyć wolnym krokiem w stronę domu Lynch'ów. Na miejsce doszła kilka minut po szesnastej.  W drzwiach przywitał ją Ross, jednak w domu zobaczyła jeszcze Rylanda, Rocky'ego i... Co nieco dziwne, Ratliff'a. Na Ell'a nie zwróciła zbytniej uwagi, nie chciała myśleć o tym, że jeszcze kilka dni temu naprawde go kochała. Nie było Rydel, ponieważ  wczoraj została u Rikera a rodzice mieli go odebrać, tak, oni mieli go odebrać. W między czasie cała piątka wdała się w dyskusję na temat zespołu. Koło godziny siedemnastej trzydzieści młodzież usłyszała dzwonek do drzwi. Ryland od razu zerwał się z miejsca i poszedł je otworzyć, a reszta owarzystawa stanęła niedaleko drzwi. Ry otworzył, a do domu weszła jak zwykle uśmiechnięta Rydel, potem Stromie i w końcu Riker. Cała szóstka krzykneła naraz: "Witaj w domu, Riker!", po czym się zaśmiali. Blondyn od razu spojrzał na brunetkę i uśmiechnał się lekko. 


~~~


Z opóźnieniem dodaję ten rozdział... Przepraszam, że nie dodawałam nic przez prawie dwa tygodnie, ale po prostu miałam problemy rodzinne, bywa, wiem... W każdym raze kolejny postaram się dodać w weekend, mam nadzieję, że coś mi z tego wyjdzie ^^ Tak więc ten.... No do napisania :D

9 komentarzy:

  1. Przecudowny rozdział =] Nie śpiesz się z dodaniem kolejnych rozdziałów, pisz na spokojnie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział cudny :D cały czas zastanawiam się o co chodzi z tą całą Cassidy.. z niecierpliwością czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ;) te z się zastanawiam co z ta Cass było.... ale mam nadzeje ze nam to wkrótce wyjaśnisz ;) czekam na kolejny :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo. - pozdrawia OLA

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział! No w końcu Riker wrócił, no! :D Ale tak szczerze, to rozdział wyszedł ci naprawdę świetnie, co zresztą nie niejasny żadną nowości, bo wszystkie są super :3 Czekam na kolejny, ale nie spiesz się z nim :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej, teraz miałaś wyjaśnić o co chodzi z ta Cassidy, lamo! :D
    Ale ogółem rozdział jak zwykle świetny :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle- świetny ;3 Nadal czekam na rozwinięcie z Cassidy i nie mogę już doczekać się następnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny, super, boski *__* Riker w końcu w domu haha :D Ale czeka go rozmowa z Laura, uuu, może być ciekawie :D Poza tym miałaś wyjaśnić to teraz, no! ♥ Ale w sumie lepiej wiesz... budujesz napięcie itp XDD Ale ten... No, pisz szybko kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. W końcu się doczekałam ;) świetny rozdział, ale mogłabyś wyjaśnić w końcu o co chodzi z Cassidy xDD ja zaczynam się tu niecierpliwić :D Pozdrawiam i z (nie)cierpliwością czekam na kolejny ;** | Hania.

    OdpowiedzUsuń