sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 35.

Rydel wróciła z rodzicami do domu, od razu poszła do siebie i zaczęła  próbować dodzwonić się do Ellingtona, który wcześniej nie odbierał. Tym razem też tego nie robił, ale Delly nie miała zamiaru sobie odpuścić, więc postanowiła za wszelką cenę porozmawiać z przyjacielem. Jeszcze zadzwoniła do niego poraz kolejny, a kiedy oczywiście nie odebrał, dziewczyna postanowiła przejść się do Ross'a. Podeszła pod pokój młodszego brata i weszła do środka.
 - Nie umiesz pukać?! - oburzył się siedemnastolatek, kiedy Ryd weszła do środka. 
- No przepraszam... Mogę twój telefon?- zapytała podchodząc do blondyna.
 - Po co ci mój telefon? Nie masz swojego? - zapytał zdziwiony pytaniem siostry. 
- Mam, ale... Muszę zadzwonić do Ell'a. - wytłumaczyła sie szybko. 
- Dobrze... Ale dlaczego nie zadzwoniła ze swojego? - kontynuował zadawanie pytań. 
- Bo ode mnie nie odbiera! Oh, Ross... To ważne... 
- Skoro to takie ważne, to proszę bardzo. - powiedział obojętnie i podał jej swój telefon.
 - Dzięki. - uśmiechnęła się, podeszła do brata i go przytuliła, a następnie wyszła z jego pokoju i poszła do siebie. Wybrała numer Ellingtona i bez wahania zadzwoniła. Zdziwiła się, ponieważ ona dzwoniła do niego kilkanaście razy i za żadnym nie odebrał, a od Rossa odebrał od razu. - Siema... - odezwał się znajomy głos Ratliffa, Delly od
razu usłyszała w tym głosnie wyraźny smutek. - Ellington... To ja, Rydel... - powiedziała niepewnie. - Rydel? Dlaczego dzwonisz z telefonu Rossa? - Bo ode mnie nie dobierasz... Właśnie... Dlaczego ode mnie nie dobierasz? - Bo... Najwyraźniej musiałem nie usłyszeć... O co chodzi? - Wiem, że Laura z tobą zerwała... - Oo, czyli teraz już wszyscy o tym wiedzą? No super, tak! Tak, zerwała ze mną, coś jeszcze? - powiedział ironicznie.
- Nie, wiem tylko ja ona i ty...
- I Riker. - dokończył za nią.
- I Riker... - powtórzyła cicho.
- Czyli... Wróciła do niego?
- Tak... Słuchaj, możemy się spotkać? - zaproponowała z nadzieją, że się zgodzi.
- Po co? Nie wolisz teraz być u Rikera? A nie, pewnie Laura z nim siedzi, zgadza sie?
- Tak, ale nie o to chodzi...
- A więc o co? Rydel, przepraszam, ale nie mam nastroju, aby teraz widywać sie z kimkolwiek. Przepraszam. - powiedział ledwo załamującym się głosem i nie czekając na jakąkolwiek reackcje z jej strony, rozłączył się. Rydel westchnęła cicho, ale już nie zamierzała dzwonić poraz kolejny. Poszła do Rossa, oddała mu telefon i od razu zeszła na dół, gdzie byli jej rodzice.
- Wychodzę. - rzuciła przechodząc obok matki.
- Zaraz, zaraz... A dokąd ty wybierasz sie o tak później porze? - zapytała Stromie.
- Do Rikera. - odpowiedziała nie przemyślając tego wcześniej.
- Do Rikera? Przecież dopiero co od niego wróciliśmy... Rydel? - kobieta spojrzała pytającym wzrokiem na córkę.
- Dobra... Idę do Ratliff'a. - poprawiła się.
- O tej porze?
- Tak, o tej. Posłuchaj, stało się coś... Dla niego okropnego i muszę mu z tym pomóc, to mój przyjaciel, nie mogę zostawić go w takiej sytuacji...
- No dobrze, skoro to takie ważne... Ale chcę cię jeszcze dzisiaj widzeć w domu. - oznajmiła delikatnie się uśmiechając.
- Mamusiu, to naprawdę ważne i ciężkie, nie wiem kiedy wrócę...
- W porządku, przecież jesteś już dorosła... Ale uważaj na siebie. - uśmiechnęła się, na co Delly przytaknęła.
- No jasne, dzięki. - uśmiechnęła się i przytuliła do matki, a następnie założyła swoją czarną, skórzaną kurtkę i wyszła z domu.
~
Robiło się już coraz później, dlatego Laura "kazała" Rikerowi już iść spać, aby odpoczął, w końcu, jakby nie było, był to dla niego ciężki dzień. Chłopak usnął właściwie od razu, a Laura póki co nie miała takiego zamiaru. Kiedy upewniła się, że blondyn śpi sięgnęła na niewielką szafkę, gdzie leżał telefon Rikera. Z początku lekko się zawahała, spojrzała na śpiącego Rikera i wzięła jego iPhone'a. Weszła w kontakty i szybko znalazła tam niejaką Cassidy. Znowu chwilę się zawahała, ale w końcu przepisała numer Cassidy na swój telefon. Jeszcze coś kazało jej sprawdzić wiadomości do chłopaka, dosyć niechętnie to zrobiła, były tam tylko wiadomości od niej, Rocky'ego, Rossa, Rydel, Rylanda, Ell'a i Curt'a, żadnej wiadomości od Cassidy. Później szybko odstawiłam komórke blondyna na jej poprzednie miejsce, a sama znowu usiadła przy łóżku Rikera. Nie była śpiąca, więc nie zamierzała iść spać, a w każdym razie jeszcze nie.
~
W między czasie Rocky był z Julie u Lynch'ów.
- Sam nie wiem... - pokręcił głową, wahając się.
- Rocky... Zapewniam cię, nic złego się nie stanie i obydwoje będziemy dobrze się bawić, zobaczysz. - przekonywała z uśmiechem.
- Naprawdę nie jestem pewny... Chyba wolę zostać w domu...
- Rocky! Masz prawie dwadzieścia lat! Chyba nie chcesz wiecznie siedzieć w domu? No dalej... - podeszła do bruneta i lekko pocałowała go w policzek.
- Muszę? - uśmiechnął się lekko.
- Musisz. - Zaśmiała sie, na co Rocky tylko w zabawny sposób pokręcił głową.
- Dobra, to chodźmy. - oznajmiła uśmiechnięta, obydwoje wyszli z pokoju bruneta i zeszli na dół. W związku, że godzina robiła się późna, przed ich wyjściem do nastolatków podeszła Stromie.
- A państwo gdzie wybierają się o tej porze? - zapytała jak zwykle, lekko uśmiechnięta.
- Emm, do znajomych. - odpowiedział Rocky.
- Do znajomych? - powtórzyła w formie pytania.
- Tak, urodziny mojego znajomego. - przekonywał brunet.
- To w porządku, o której macie zamiar wrócić? - Dopytywała się.
- Emm... Julie? - zwrócił się do brunetki.
- Sama nie wiem... Nie wiem, o której się skończy, ale może pani być spokojna o syna, będę go pilnować. - uśmiechnęła się.
- No dobrze... - westchneła cicho. - To Rocky, uważaj na siebie. I ty Julie też. - uśmiechnęła się. Para pożegnała się z panią Lynch i wyszli z domu.
- Dobra... Too... Czy to daleko? - zapytał łapiąc przy tym brunetkę za ręke.
- Nie... Znaczy tak, ale jeśli się pospieszymy, będziemy u nich za dziesięć minut. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Dobra, nie wierze, że wyciągasz mnie na jakąś imprezę, którą organizują twoi znajomi... - powiedział uśmiechnięty.
- Poważnie? Dlaczego?
- Nie wiem, jakoś tak...
- Czekaj, czekaj... Ty nie chodzisz na imprezy! - Zaśmiała się.
- To nie to, że nie chodzę... Po prostu większość czasu poświęcam dla zespołu i raczej nie mam na takie rzeczy czasu... A jeśli już, tez zespołem.. - wytłumaczył się i westchnął cicho. Po około piętnastu minutach para podeszła pod dom jednego ze znajomych Julie, w którym odbywała się domówka. Para weszła do środka, okazało się, że było na niej kilka fanów R5. Z początku Rocky nie bawił sie zbyt dobrze, wręcz mu się nudziło, ale chciał zostać dla Julie, która najwyraźniej bawiła się świetnie. W końcu wyszło na to, że kilka osób, w tym oczywiście para brunetów, usiedli w osobnym pomieszczeniu, na dole impreza trwała w najlepsze, a oni wyszli do góry, gdzie było cicho. Zaczęli gadać, śmiać się, aż w końcu jeden z chłopaków obecnych tam - Nathan, przyniósł kilka pełnych butelek jakiegoś alkoholu. Rocky z początku jakby nigdy nic nie zwracał na to uwagi, ale w końcu się skusił. Później przez dobre trzy godziny razem z kilkoma innymi chłopakami pił różne drinki. Julie nie piła dużo, właściwie nawet nie miała czym się opić, jednak Rocky po tych trzech godzinach był już mocno wstawiony. Brunetka stwierdziła, że jednak to był zły pomysł, aby go tu zabierać, więc postanowiła, że koniec tego dobrego.
- Rocky, rusz się, wracamy. - oznajmiła poważnie podchodząc do bruneta.
- Maleńka, przecież nie jest późno, jeszcze chwila. - odpowiedział spokojnie i wrócił do rozmowy z innymi.
- Nie, Rocky, wychodzimy, ale już! - powiedziała już niespokojnie. Chłopak spojrzał na nią i westchnął ciężko.
- Dobra, to chodź... - mruknął cicho, dopił swojego drinka, pożegnał się ze znajomymi, co oczywiście swoje potrwało i w końcu wrócił do Julie i razem wyszli z domu. Szli dosyć wolno, ponieważ Rocky będąc mocno nawalony, nie potrafił iść szybciej. Szli w ciszy, Julie cały czas żałowała, że wyciągnęła tu chłopaka, jednak teraz się nie odzywała. Rocky szedł z podniesioną głową, rozglądając się, w końcu coś przestało mu pasować.
- Czekaj... Chyba do mnie nie idzie się tendy? - zapytał zdziwiony.
- Wiem. Teraz idziesz do mnie.
- Co? Nie. Ja muszę wrócić do siebie.
- Nawet sobie nie żartuj, nie wrócisz do domu w takim stanie i koniec. - oznajmiła poważnie. Brunet posłusznie przytaknął i podszedł do niej, a następnie złapał ją za ręke. Julie wolała już nie protestować, choć nie ukrywała niechęci do pijanego Rocky'ego. Po prawie godzinie w końcu doszli na miejsce. Dziewczyna otworzyła drzwi i wpuściła go do środka.
- Ani słowa. Chodź za mną. - wydała polecenie i łapiąc jego dłoń zaprowadziła do swojego pokoju. Kiedy doszli na miejsce Rocky rozejrzał się dookoła.
- Niezły pokój. - oznajmił zwracając się do niej.
- Super, a tera idziesz spać. - oznajmiła poważnie.
- Spać? Nie jestem śpiący. - zamarudził.
- Jesteś. Spać, już. - wskazała łóżko.
- Twoi rodzice są w domu? - zapytał nie zwarzając na jej polecenie.
- Nie, ale...- nie dokończyła, bo chłopak znacznie się do niej zbliżył. - Ale jest mój brat.
- A ile ten brat ma lat?
- Osiemnaście...
- A więc nic nie będzie mu przeszkadzać. - uśmiechnął się zadziornie i obiął dziewczynę w tali.
- Ooo nie. Rocky, spać, już! - odepchnęła go lekko od siebie.
- No dobra... Ale pójdziesz spać ze mną? - zapytał dwukrotnie unosząc brwi.
- Nie...
- No nie daj się prosić...
- Dobra, ale od razu idziesz spać.
- Dobra, dobra...
- Zaraz tutaj przyjdę, a ty masz leżeć w łóżku. - oznajmiła i wyszła na chwile z pokoju, poszła do swojego brata - Jeremy'ego, aby sprawdzić, czy już śpi, na szczęście już spał. Julie uśmiechnęła się lekko i wróciła do siebie. Rocky już słodko sobie spał. Westchneła cicho i zgodnie z ich umową położyła się obok niego. Długo nie mogła zasnąć, głównie przez to, co sie stało, ale w końcu zasnęła.
~
W między czasie Rydel szła dosyć szybkim krokiem w stronę domu Ratliff'a, sam powiedział jej, że nie chce z nikim teraz się spotykać, ale ona wiedziała, że potrzebuje pomocy. Na zewnątrz już od jakiegoś czasu było ciemno i do tego zimno, ale to jednak w niczym jej nie przeszkodziło. Kiedy doszła na miejsce wzięła głęboki oddech i zapukała w drzwi, czekając aż brunet otworzy. Nie musiała długo czekać, ponieważ po dosłownie krótkiej chwili drzwi odtworzył nikt inny, jak Ellington. Na twarzy Delly pojawił się delikatny uśmiech, jednak na twarzy Ratliff'a wyraźne zdziwienie.
- Rydel? Co ty tutaj robisz? - zapytał po chwili.
- Przyszłam porozmawiać...
- Eh... Przecież mówiłem ci, że nie mam teraz do tego nastroju.
- Wiem, ale... Ale wiem też, że jesteś moim przyjacielem i nie mogę nic nie robić, kiedy jesteś smutny... - wyjaśniła. - Nie wpuścisz mnie do środka? - zapytała.
- A tak... - mruknął cicho i szerzej otworzył drzwi, gestem zapraszając ją do środka. Rydel weszła, a Ell zamknął za nią drzwi.
- Dobra, to... O czym tak bardzo chciałaś porozmawiać? - zapytał po chwili ciszy.
- Słuchaj... Wiem, że Laura z tobą zerwała i...
- I musisz mi o tym co chwila przypominać? - dokończył za nią z ironią.
- Nie... Przepraszam... Chciałam tylko, abyś w jakiś sposób o tym zapomniał albo przynajmniej przez chwile o tym nie myślał...
- Wesz... To jednak nie jest takie łatwe i... Nie wiedziałem, że popełniłem aż taki błąd będąc z Laurą... Ogólnie, nie wiem po co z nią byłem... Mogłem po prostu odpuścić sobie nad tym głupim jeziorem... - powiedział spuszczając wzrok.
- Słuchaj... Rozumiem cię..
- Właśnie nie rozumiesz! - przerwał jej i na nia spojrzał. - Nie rozumiesz, jak to jest!
- Masz rację, nie rozumiem, ale... Daj spokój z Laurą, ona... Najwyraźniej nie była ciebie warta... Nie myśl o tym w taki sposób, pomyśl o tym, że to jej strata... To ona straciła ciebie, a nie ty ją. - odparła z delikatnym uśmiechem. Jeszcze przez jakiś czas Ryd pocieszła przyjaciela, a później kompletnie zmienili temat, Ell na chwilę zapomniał o Laurze. Nim się obejrzeli dochodziła godzina druga w nocy.
- Już tak późno? - zdziwiła sie Delly spoglądając na swój telefon. - To może ja już pójdę, tak... - powiedziała wstając z miejsca.
- Żartujesz sobie?
- Nie, dlaczego?
- Jest druga w nocy, teraz na ulicach może być niebezpiecznie... Nigdzie cię teraz nie puszczę. - oznajmił.
- O daj spokój, co mi się teraz może stać? Ale dzięki za dobre chęci. - uśmiechnęła się.
- Ja mówię poważnie. - Rydel długo się upierała, ale w końcu zgodziła się zostać. Jeszcze przez jakiś czas razem rozmawiali, aż w końcu postanowili iść spać. Ellington zaprowadził blondynkę do jednego z wolnych pokoi, tam sie pożegnali i Ell zostawił Delly, a sam poszedł do siebie. On usnął od razu, jednak blondynka miała z tym niewielki problem. Cały czas myślała o Ellingtonie, chociaż sama nie wiedziała, dlaczego. Wzięła swoją komórkę i szybko napisała sms'a do Laury: "Laura, jesteś kompletną idiotką.". Wystukała i od razu wysłała. Oczywiście chodziło jej o zerwanie z Ellingtonem.
~
Sms przychodzący do Laury obudził Rikera. Dziewczyna wcześniej nie zmrużyła oka, po prostu nie mogła zasnąć. Cały czas myślała o tej tajemniczej Cassidy i o zerwaniu z Ellingtonem. Nie wiedziała, czy dobrze postąpiła, czy to dobrze, że zerwała z Ell'em i że w ogóle z nim była. Poza tym ta cała Cassidy i sprawdzanie wiadomości Rikera. A wiadomość od Rydel bardziej ją przybiła. Z "przemyśleń" wyrwał ją cichy głos Rikera.
- Laura..? - słysząc swoje imię, dziewczyna od razu spojrzała na blondyna. - Nie spałaś? - zapytał zatroskanym głosem i usiadł.
- Jakoś... Nie mogłam usnąć, ale ty śpij. - uśmiechnęła się lekko.
- Ja... A ty?
- Mnie nie chce się spać, naprawdę.
- Laura... - westchnął cicho i spojrzał na zegarek, który wisiał na przeciwko jego łóżka. - Jest trzecia rano.
- Wiem, która jest godzina...
- A więc..?
- Nie, nie jestem śpiąca. - upierała się.
- Eh... No chodź. - uśmiechnął się lekko i wskazał miejsce obok siebie. Dziewczyna posłusznie usiadła obok chłopaka.
- Co się dzieje? - spojrzał na nią.
- Nie, nic... Może po prostu jestem już zmęczona...
- Przed chwilą upierałaś się, że nie jesteś śpiąca. - uśmiechnął się lekko.
- Zapomnij o tym. - uśmiechnęła się. - A teraz wracaj do spania. - dodała z uśmiechem. Chłopak lekko pokręcił głową.
- Bez ciebie nie zasnę. - oznajmił z uśmiechem, który nie znikał z jego twarzy.
- No dobra, to chodźmy spać razem. - powiedziała miło, na co chłopak przytaknął i razem, wtuleni w siebie zasnęli.
~~~
Okej, czyli napisałam... Wiem, że jest troche... Jakby to ładnie... Wszystkiego napieprzone, ale mam nadzieję, że mimo to się spodoba ^_^  Generalnie miałam zacząć pisać dziś, a skończyć jutro i dodać zapewne dopiero jutro wieczorem, ale dziś dokończyłam i dodaję od razu Tak więc, jak już wspominałam, mam nadzieję, że się spodoba  :3

9 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba,fajnie właśnie, że dużo się dzieje. Czy mi się zdaje, czy powstaje tutaj uczucie pomiędzy Rydel i Ell'em, jeśli tak to fajnie :P Jeśli dalej będziesz potrzebowała pomocy nad rozdziałem to wiesz gdzie mnie szukać ^.^

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje, napieprzone tego wszystkiego, ale to dobrze :D A jeśli masz zamiar na tym blogu zrobić Rydellington, to wiedz, iż masz moją zgodę i poparcie xD
    A i ten... Mam nadzieje, że szybko dodasz kolejny, bo zaczyna robić się coraz bardziej ciekawie, no więc wiesz xD A więc weny życzę :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super :D Fajnie że jest to jeden z dłuższych rozdziałów i tez dużo się dzieje ;) Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały rozdział :) Taki długi, miło się czytało ^^
    Nie mogę się doczekać następnego i nie mogę doczekać się dalej co napiszesz o Ell'u i Rydel :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgodzę się z MMaią: wszystkiego napieprzone, ale to dobrze, bardzo dobrze, przynajmniej coś się dzieje :D Delly i Ell, jak słodko, uwielbiam ich :3 Poza ty, weź w końcu wyjaśnij co z tą Cassidy, bo nie daje mi to spać po nocach xdd Hahah :D
    Mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się już niebawem i będzie równie długi i ciekawy, jak ten :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeej, cudowny *.* Super, jak dla mnie możesz tak "napieprzać" cały czas xD Ale rozdział wyszedł Ci super, to trzeba Ci przyznać.. cx
    I Rydellington, Rydellington... Czy ja podejrzewam Rydellington?! Jesli tak, to jestem jak najbardziej za! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział, boski! To jest zdecydowanie mój ulubiony blog, a Ty jesteś moja ulubioną blogerką! <3
    A ja może w końcu założe to konto... :D Haha, btw czekam na kolejny ;33 || Hania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, super i jeszcze raz super! <3 Nie mogę doczekać się kolejnego, z rozdziału na rozdział robi się coraz bardziej ciekawie, mmm <33 - Juliee.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten blog został nominowany do Liebster Blog Awards. Więcej informacji u mnie: http://laura-and-r5.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń