- Stało się coś? - zapytał po chwili ciszy.
- Po co mnie pytasz, skoro Laura już i tak wszystko ci powiedziała? - odpowiedział blondyn, wyminął brata i udał sie w stronę swojego pokoju.
- Za dobrze mnie znasz... - mruknął cicho i zaraz poszedł za Rikerem.
- Słuchaj... Możesz mi chociaż powiedzieć, dlaczego od razu z nią zerwałeś? - zapytał wchodząc za blondynem do jego pokoju.
- Pytasz mnie jeszcze o to? Słuchaj... Powiedziała mi w prost, że mnie zdradziła. Co miałem zrobić? Dać jej kolejną, piątą szansę? Wybacz Rocky, to tak nie działa. - odparł ironicznie.
- Taak... Słuchaj Riker...
- Nie, to tym mnie posłuchaj... Wiem, że chcesz stanąć w jej obronie, ale co powiesz? Że mnie kocha? Zapewne... Jeśli by tak było, nigdy nie pocałowała by Ell'a. Proste. Koniec tematu.
- Koniec tematu? Riker... Ty nawet nie wiesz, jak ta dziewczyna cię kocha.
- Aż tak bardzo, że musiała zdradzać mnie z przyjacielem? Hmm, dzięki, przemyślę to.
- No dobra... Zapomnij o tym. Co chcesz teraz zrobić?
- Nic. To koniec.
- Ale... Ty nadal ją kochasz?
- Ehh... Tak, kocham, ale... Po prostu musisz to zrozumieć, że z nami koniec. Dla mnie to juz trochę za dużo.
- No jasne, rozumiem... Ale prześpij się z tym. Może jeszcze zmienisz zdanie?
- Nie sądze... Słuchaj, przejdziesz się jutro do Laury? Zdaje się, że zostawiłem tam swoją komórkę.
- O, czyli będziesz teraz jej unikać? Hmm, no bardzo dorośle. Tak właśnie zachowuje sie zraniony, dorosły facet.
- Rocky... Nigdy nie miałeś dziewczyny, nie wiem, czy zakochany byłeś... Więc lepiej nie mów mi, jak mam się zachowywać.
- Dobra... Przepraszam... Po prostu przyjaźnie się z Laurą i wiem, jak bardzo jej na tobie zależy...
- Nie ważne... Jeszcze to przemyślę, na pewno do niej nie wrócę, ale możemy dalej się przyjaźnić, racja..?
- Tak... Ej, stary?
- O co chodzi?
- Czy ty czasem po drodze się nie przewróciłeś?
- Co? Dlaczego pytasz?
- Bo twoja bluza jest trochę brudna z... Nie ważne, do jutra. - powiedział szybko i jeszcze szybciej wyszedł z pokoju. Od razu poszedł do siebie. Wziął do ręki swoją komórkę i napisał wiadomość do Laury:
"Do: Laura
Riker wrócił. Jest ok, tym razem nie wrócił pijany, wydaje się być po prostu smutny, a i jeszcze jedno... Wydaje mi się, że się pociął..."
"Do: Rocky
Co? Boże, Rocky, co on znowu zrobił?! Czekaj... Dlaczego tak myślisz? Jesteś pewien?"
"Do: Laura
Nie jestem pewien, ale tak mi się wydaje. Kiedy wrócił miał dziwnie brudny rękaw z krwi..."
"Do: Rocky
A rozmawiałeś z nim na ten temat? Powiedział ci coś o tym? O rany, obiecał, że więcej tego nie zrobi... Świetnie..."
"Do: Laura
Nie, jeszcze z nim nie rozmawiałem na ten temat. Dam mu dopocząć, a jutro wrócę do tego tematu, ok?"
"Do: Rocky
No jasne, dziękuje"
"Do: Laura
Nie ma sprawy... Ell z tobą jest?"
"Do: Rocky
Tak, zgodził się ze mną zostać... W każdym razie, porozmawiaj jutro z Rikerem. Będę ci za to bardzo wdzęczna. "
"Do: Laura
Jasne, z tym nie ma problemu. Riker też poprosił mnie, abym jutro poszedł po jego telefon.
"Do: Rocky
Nie ma problemu. Możesz przyjść kiedy chcesz. "
"Do: Laura
Spoko, ale pomyślałem, że lepiej będzie, jeśli ty mu ją przyniesiesz...”
"Do: Rocky
Sama nie wiem... Pewnie nie będzie chciał ze mną rozmawiać..."
"Do: Laura
Co szkodzi spróbować? Liczę na ciebie. "
"Do: Rocky
Dobra, przyjdę... Do jutra?"
"Do: Laura
Super. Jasne, do jutra. "
___
Riker wziął głęboki oddech i uniósł lekko rękę, a następnie podwinął rękaw na lewej ręce. Przymknął oczy widząc, że pojawiło się na niej kilka kolejnych ran. Podszedł do jednej z niewielkich szafek, na której było wiele ramek ze zdjęciami, wziął do ręki jedną, jedną, na której był on i Laura. Na chwilę na jego twarzy zawidał delikatny, a wręcz niewidoczny uśmiech, ale zaraz potem to zamieniło się w złość i rzucił ramkę na podłogę, przez co się stłukła. Chłopak zciągnął z siebie ciemną bluzę, rzucił ją w kąt pokoju, a następnie poszedł do łazienki. Przemył tylko swoje świeże rany i szybko wrócił do pokoju. Tylko się przebrał i położył w łóżku. Zaczął myśleć nad tym, co się dziś stało. Dopiero co wrócili, a już tyle się wydarzyło. Po dłuższej chwili w końcu zasnął.
~ S E N~
Obydwoje patrzyliśmy sobie w oczy, mogliśmy poczuć swoje bicie serca, które zaczynało bić jak szalone. Leżeliśmy tak na sobie przez kilkanaście sekund w ciszy patrząc sobie w oczy. Laura właściwie gotowa na to, co zaraz się stanie nie miała zamiaru protestować, lekko przymknęła oczy, widząc to przybliżyłem swoją twarz jeszcze bardziej do dziewczyny i chciałem złożyć na jej ustach czuły pocałunek. Już czułem jej ciepły oddech i również zamknąłem oczy, jednak coś musiało pójść nie tak...
- Tak... Po prostu powiedz, jaka jest twoja odpowiedź, mam o tym zapomnieć, czy jednak to coś znaczyło?
- Ja... Powiem szczerze, bardzo chciałam tego pocałunku, nie chcę, abyś o tym zapominał, ale... - Nie czekając na resztę wypowiedzi dziewczyny spuściłem wzrok wiedząc już, co kryje się za owym "ale". Dziewczyna widząc to przerwała, podeszła do mnie i spojrzała mi głęboko w oczy. Wyraźnie było w nich widać smutek i nie zastanawiając się długo przybliżyła sie do mnie i złożyła na ustach czuły pocałunek. mimo, że byłem tym zaskoczony odwzajemniłem go. Sądziłem, że po "ale" kryje się coś typu "zostańmy tylko przyjaciółmi", czy "jesteś dla mnie tylko przyjacielem". Teraz właściwie nie chciałem poznać zakończenia. Poczułem się szczęśliwy. Obiąłem dziewczynę i nie miałem zamiaru przerywać pocałunku. W końcu jednak odsunęła się, przerywając w ten sposób pocałunek.
- Czyli? - zapytałem niepewnie.
- Dla mnie też to coś znaczyło i pod żadnym pozorem nie chcę, abyś o tym zapominał, ale jeśli nie wyszłoby nam... Czy w ten sposób nie zniszczyli byśmy naszej przyjaźni? - odpowiedziała nadal patrząc w moje oczy.
- Sam nie wiem... Chcesz zaryzykować, czy...
- Jesteś moim najlepszym przyjacielem, może lepiej niech tak zostanie? Boję się zaryzykować... - powiedziała cicho, kiedy dziewczyna cofnęła się o krok, ja zrobiłem krok w jej stronę i spojrzałem w oczy.
- Ale ja chcę zaryzykować. - Powiedziałem pewnie, co zdziwiło Laurę.
- Co jeśli nam nie wyjdzie? Nie chcę staracić takiego przyjaciela.
- A może jednak nam wyjdzie. Laura, chcę zaryzykować.
Słysząc słowa, cofnęła się o krok do tyłu, zamknęła oczy. widząc to westchnąłem cicho i odsunąłem się od niej i bez słowa wyszedłem.
- Przepraszam Laura, ale moje zdanie od wczoraj sie nie zmieniło. Chcę zaryzykować. - Powiedziałem, a widząc brak reakcji z jej strony odwróciłem sie i ponownie zacząłem iść przed siebie. Laura Podbiegła do mnie i zatrzymała łapiąc moją dłoń. odwróciłemsię zrezygnowanie, posłałem jej pytające spojrzenie.
- Chce zaryzykować. - odparła pewnie Laura.
- Jeszcze wczoraj miałaś zupęłnie inne zdanie.
- No tak, ale... Zrozumiałam wszystko dopiero, kiedy wyszedłeś... Nawet jeśli miałoby nam nie wyjść... Jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem. Ja... Nie umiem tego wyjaśnić...
Z uwagą wysłuchałem słów dziewczyny i zbliżyłem się do niej, a następnie przytuliłem ją.
- Nie musisz nic wyjaśniać. - szepnąłem.
- Dlaczego..? - zapytała, a jej oczy od razu sie zaszkliły.
- Byłem pewny, że cię straciłem... A tego bym nie wytrzymał. -
- Riker... - Szepnęła i kciukiem pogładziła delikatnie moje rany. Spuściła wzrok. - Nigdy więcej tak nie rób. Kocham cię i ani na chwilę nie myśl, że jest inaczej. Kocham cię, Riker... - Szepnęła. Nie mówiąc nic delikatnie musnęła wargami mój policzek. - Riki... - powiedziała równie cicho. W końcu spojrzałem na nią.
- Ja ciebie też kocham. - odparłem i posłałem jej delikatny uśmiech.
- Ale obiecaj, że nigdy więcej nie zrobisz czegoś takiego.
- Dla ciebie... Obiecuje. - powiedziałem cicho.
- Dziękuje...
- Jest coś o czym ci nie powiedziałam... Wtedy, przy pocałunku z Ell'em, spaliśmy razem... Ale nic się tam nie... - zaczęła się jąkać, a do jej oczu napłynęły łzy. Nadal miałem spuszczony wzrok.
- O to chodzi? - zapytałem cichym tonem.
- Nie... Później, kiedy ty z Rocky'm poszliście przygotować ognisko... Gdyby Rocky nie wszedł do domu pocałowałabym Ellingtona. Ale tego nie zrobiłam...
- To wszystko..?..
- Podejrzewałeś słusznie... Kiedy wróciliśmy, poszłam porozmawiać z Ell'em... Rocky do nas przyszedł i zobaczył, jak się... - powiedziała załamującym się głosem, a po jej policzkach spłynęły łzy, jednak nie dokończyła swojej wypowiedzi, ponieważ wstałem z miejsca.
- Riker, zaczekaj... - chciała mnie zatrzymać, więc podeszła do mnie i spojrzała w moje zapłakane już oczy.
- Dałem ci kolejną szansę, a ty mnie zdradziłaś... - odprałem cicho.
- Riker, ja...
- Nie mów już nic. Proszę... To...
- Czyli z nami koniec..? - zapytała cicho, na co kiwnąłem głową.
- Tak... Przepraszam, ale... To po prostu koniec...
~~
Riker nagle się obudził. Przetarł nieco zaspane oczy i spojrzał na okno. Na zewnątrz robiło się już coraz bardziej widno. Westchnął ciężko wiedząc, że już nie uśnie. Usiadł na kraju łóżka i zobaczył rozbitą ramknę z zdjęciem jego i Laury. W tej chwili wszystko mu się przypomniało. To, co stało się wczoraj... To, co powiedziała mu Laura. Sam zaczął się zastanawiać, czy jest na nią zły czy po prostu bardzo smutny... Musiał to przemyśleć. W ciszy. Dlatego postanowił najzwyczajniej w świecie wyjść z domu. Wszyscy jeszcze spali, w końcu było wcześnie rano. Szybko się przebrał i najciszej, jak tylko potrafił wyszedł z domu. Na szcześćie nikogo przy tym nie bydząc. Postanowił iść w jedno szczególne miejsce. Często przychodził tam z Laurą, kiedy się jeszcze tylko przyjaźnili.
W nocy Laura nie mogła spać. Cały czas myślała o wydarzeniach ze wczoraj. Bardzo przejęła się tym, że Rokcy obawiał sie, iż Riker znowu sie ciął, dlatego Ellington zgodził się zostać u niej, aby lepiej się poczuła. Tym razem Laura myślała tylko o Rikerze i można powiedzieć, że nie zwracała uwagi na Ell'a, który zgodził się ten raz przespać na fotelu. On nie miał większych problemów z zaśnięciem, ale kilka razy musiał uspokajać Laurę. Kiedy tylko minęła siódma rano dziewczyna postanowiła zejść na dół. Wstała z łóżka i chciała wyjść, ale zatrzymała się, patrząc na śpiącego jeszcze Ell'a. Uśmiechnęła się lekko, podeszła do niego i lekko pocałowała go w policzek, później już cicho wyszła z pokoju. Usłyszała czyjeś kroki, domyśliła się, że James już wstał i... I jest w kuchni, więc także ona udała się w tamtą stronę. Kiedy tylko weszła do pomieszczenia zastała brata, który na jej widok lekko się uśmiechnął.
- Już wstałaś? - zapytał.
- To takie dziwne?
- Troche... O ile pamiętam, nigdy nie miałaś w zwyczaju wstawać wcześniej, niż po dziesiątej. - Zaśmiał się cicho.
- Nie mogłam spać... - powiedziała cicho, a James lekko spoważniał.
- Martwiłaś sie o Rikera?
- Tak...- kiwnęła głową.
- Nie wrócił wczoraj? - lekko się zdziwił.
- Wrócił, ale Rocky pisał mi, że...
- Że..?
- Nie ważne. - machnęła ręką.
- A ten... Ymm... Elijah? - zapytał zastanawiając się nad imieniem.
- Ellington. - mruknęła.
- Właśnie, Ellington... O której wczoraj wyszedł? Chyba było już późno.
- Wczoraj został. - odpowiedziała spokojnie.
- Co? - zapytał od razu.
- To, co słyszałeś. Wczoraj nie chciałam być sama, więc poprosiłam go, aby został. Proszę cię, nie zaczynaj znowu...
- Ja? Co mam zaczynać... Dobra, nie ważne, mam nadzieję, że to nie jest kolejny chłopak, który złamie ci serce. - powiedział ironicznie.
- Co..? James... Ty chyba naprawdę nie rozumiesz, co stało się pomiędzy mną, a Rikerem.
- No raczej, że nie wiem. Przecież nic konkretnego mi jeszcze nie powedziałaś.
- I chyba lepiej, żebyś nie wiedział...
- Taa, nie ważne. Too, kiedy wychodzi?
- Jeszcze śpi. - odpowiedziała z miną "-_-".
- Jasne, a...
- Nie. Spał na fotelu. - odparła nie dawając mu szansy dokończyć.
- Co? Przecież nie o to mi chodziło...
- Taak? A o co chciałeś zapytać? - posłała bratu pytające spojrzenie.
- Posłuchaj...
- Wiedziałam... James, zaufaj mi.
- Ufam, ale nie chcę, żebyś przez kogoś cierpiała.
- O daj z tym spokój... Dobra, wracam do Ell'a. - powiedziała szybko i równie szybko wyszła z kuchni, poszła na górę, do swojego pokoju. Weszła równie cicho, jak wyszła, od razu spojrzała na bruneta. Tym razem nie wyglądał, jak przedtem. Wyglądał okropnie, a konkretnej: był cały spocony, a jego wyraz twarzy wskazywał na to, że najwyraźniej nie śpi za dobrze. Dziewczyna od razu do niego podeszła. Jednak zanim to zrobiła usłyszała jego słowa "Uważaj na Rikera..." - mruknął to przez sen. Laura nieco zaniepokojona lekko nachyliła się nad brunetem i zaczęła lekko go szarpać, aby się obudził.
- Ellington... - odparła niepewnie zatroskanie patrząc na przyjaciela, zanim jednak się obudził zdążył wypowiedzieć jeszcze kilka słów: "Nie powinnienem cię wtedy pocałować. Przepraszam... Bądź ostrożna..."
- Ellington. - powiedziała już pewiej i w tej chwili chłopak się obudził. Szybko zmienił pozycję z leżącej na siedzącą i spojrzał na Laurę.
- Ellington, wszystko w porządku? - zapytała przejęta i przeczesała palcami jego grzywkę przesuwając ją przy tym na bok, tym samym ukazując oczy bruneta. Chłopak był wyraźnie przestraszony, nic nie odpowiedział. Brunetka pokręciła głową i szybko przytuliła przyjaciela, który zrobił to samo.
- Już... To tylko sen, tylko sen... - Szepnęła, na co Ell przytaknął. Po chwili dziewczyna odsunęła się od niego lekko i usiadła obok.
- Wszystko w porządku? - zapytała po chwili.
- Tak, to tylko głupi sen... Chwila, obudziłem cię?
- Co? Nie, nie... Spokojnie, praktycznie całą noc nie spałam...
- Rozumiem... A ty jak się czujesz? No wiesz, po wczorajszym? - zapytał niepewnie.
- Po wczorajszym? Omm, powiedzmy, że gdybyś wczoraj nie przyszedł byłoby ze mną gorzej... Tak więc dziękuje. - odparła i posłała w jego stronę delikatny, ale za ro szczery uśmiech.
- Nie ma za co, wiesz, że na mnie możesz liczyć. - odpowiedział, a lekki uśmiech namalował mu sie na twarzy.
- Tak, wiem to... - przytaknęła, a następnie położyła głowę na jego ramieniu.
- Rozmawiałaś z Rocky'm?
- Jest siódma rano, on jeszcze słodko sobie śpi. Riker też, mam nadzieje...
- Na pewno. Ale nie myśl teraz o Rikerze, on... Słuchaj, nie chcę, żebyś przez niego była smutna...
- Jasne... A... Wydaje mi się, że powinieneś z nim poromzawiać...
- Wiem to... Nie wiem tylko, czy zespół może na tym ucierpieć...
- Co masz na myśli? - spojrzała na niego zdziwiona.
- Sądzę, że się domyślasz...
- Nie... Nie, nie, nie. Nie możesz tak myśleć. Dobra, Riker dosyć mocno to przeżył, ale nie sądzę, że przez to będzie chciał wyrzucić cię z zespołu...
- Cóż... Zobaczymy. - wzruszył obojętnie ramionami i spojrzał na nią.
- Ell, jesteś najlepszym perkusistą jakiego kiedykolwiek widziałam, Riker nie może cię od tak wywalić z R5... Poza tym inni na pewno sie nie zgodzą... Nie myśl tak.
- Dobra, ale...
- Nie ma żadnego "ale", jesteś i nadal będziesz członkiem R5, nie myśl, że kiedyś to się zmieni. - powiedziała pewnie i kiwnęła głową, na co chłopak delikatnie się uśmiechnął.
- Jasne. Po prostu dla mnie byłby to koszmar... Dobra, koniec tematu Rikera i R5.
- Zgadzam się, poza tym, sądzisz, że twoi fani by się na to zgodzili? Oni nigdy by na coś takiego nie pozwolili. Kochają cię i nie chcą nikogo innego na twoje miejsce. - uśmiechnęła się.
- Taa, jasne...
- Ell..? Tak jest, wiem to.
- Chyba jednak nie... Nie wiem, czy zauważyłaś, ale to Ross przykuwa największą uwagę, później Riker, Rydel, Rocky, a ja? Bądźmy szczerzy... R5 to wspaniali Riker, Ross, Rydel, Rocky Lynch, którzy grają, śpiewają i tańczą, a ja? Sama wiesz, jak jest...
- Nie, ty jesteś Ellington Ratliff, chłopak, który ma ogromny talent, a osoby, które w R5 widzą tylko Rossa, tak naprawdę nie doceniają ciebie. A jesteś naprawdę wspaniały.
- Tak, teraz mówisz to, bo chcesz mnie pocieszyć. - pokręcił głową.
- Wcale nie. Ell... Naprawde, chyba sam siebie nie doceniasz. Przecież... R5 bez ciebie by nie istniało. Do tego masz masę fanek, uwierz. - uśmiechnęła się.
- Mhym... Dobra, zmieńmy temat, nie chcę teraz myśleć o tym, że... O tym... - powiedział cicho.
- Zgoda. - uśmiechnęła sie, a Ellington zrobił to samo.
~~~
Heej <3
W pierwszej kolejności mam nadzieję, że:
• nikt nie pogubił się czytając sms'y ("Do:Rocky" - pisała Laura | "do:Laura" - pisał Rocky xD)
• nikt nie ma mi za złe tego, co pisałam na końcu o Rossie itp...
I tak, szczerze? Nie wiem, co tu napisać .__. Może tylko tyle, że mam już pomysł na kolejny rozdział i postaram się go szybko dla was napisać :*
Sny Rikera :3 świetny, po prostu świetny! Piszesz genialnie, codziennie sprawdzam bloga, aby sprawdzić, czy dodałaś nowy rozdział :) Genialny, świetny, boski, kocham go! :-)
OdpowiedzUsuńGenialny ten rozdział.! Dziwne, że Ell'owi sie śniło to co wtedy Laurze... Zapowiada się ciekawie ^^ Czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuńŚwietny :>
OdpowiedzUsuńCzekam na nextaa ; 33
No ja się na przykład pogubiłam w tych dialogach, ale wiesz, ja to ja xDD Zresztą za trzecim razem już się odnalazłam xD
OdpowiedzUsuńŚwietny, świetny rozdział, nie.. Zajebisty, zajebisty rozdział! <3 (teraz strzelę tu monologa xDD). Ale serio, czekaj... Czyli, że Ell'owi śnił się taki sam sen, co Laurze wcześniej? Jeśli tak, to wymyślone zajebiście, a jeśli nie, to zrób tak xD Ja chcę tu Laurę i Ell'a razem, teraz, już, chcę <3 Pasują do siebie, no, przemyśl to :3 No to zostaję życzyć Ci weny do opisania pomysłu (XD) i powiedzieć (Eee... Napisać xD) tradycyjne: z niecierpliwieniem czekam na kolejny (zajebisty) rozdział :*
Oj, chyba nadużywam słowa "zajebisty"? No, ale Twój blog jest zajebisty. Inaczej nie da się powiedzieć! <3
~ Cat.
Jejciu jestes wspaniala miec caly czas taka wene ze rozdzialy same sie pisza ;) Oby tak dalej :*
OdpowiedzUsuńAkcja widzę się rozkręca? Ooo tak, oby tak dalej :3
OdpowiedzUsuń