- Widzę, że się nie polubiliście... - zaczęła cicho, podchodząc do blondyna.
- Dało się zauważyć? - zapytał siadając na łóżku.
- I to jak... Dobra, nie ważne... Mam nadzieję, że jeszcze się dogadacie...
- Ja też, ale... Ja mógłbym spróbować, ale najwyraźniej on po prostu mnie nie polubił i nie będzie próbował.
- Jeszcze z nim porozmawiam... A tak poza tym... Wyobraź sobie, że podczas twojej nieobecności Rydel wyjeżdża z jakimś chłopakiem, którego ty kompletnie nie znasz, a później sprowadza go do domu. Jak byś zareagował? - powiedziała i uśmiechnęła się lekko.
- Ale to nie to samo. - mruknął, a zaraz potem na jego twarzy pojawił się delikatny, ale szczery uśmiech.
- Nie to samo? To jest dokładnie to samo.
- Niee... A przynajmniej ja jakoś bym się postarał dogadać z tym jej chłopakiem. - odparł i pokręcił głową.
- Oj, no oczywiście, oczywiście - Zaśmiała sie.
- A myślisz, że byłoby inaczej?
- Nie...to twoje słowa. - odpowiedziała wesoła i usiadła obok niego. - Dobra, ale przecież nie każe ci dogadywać się z moim bratem...
- Wiem to, ale jednak się postaram. Nie chce, żeby przeze mnie James był na ciebie zły.
- O daj spokój, James na mnie nie będzie zły. - uśmiechnęła się.
- Na pewno? W końcu jego mała siostrzyczka ma chłopaka. - powiedział nadal lekko uśmiechnięty.
- Już nie taka mała. - Zaśmiała się, a blondyn zrobił to samo.
- No dobra, nie taka mała. - powtórzył, a Laura lekko spoważniała.
- Co myślisz o tym...?
- O co chodzi?
- O to, że to wszystko, co stało się tam... To wszystko wymyślili twoi bracia... Po prostu to wszystko, co tam się stało... To tylko głupi pomysł Rossa i Rylanda...
- Właściwie masz rację, ale... Jednak nie zapomnę o tym. Dobra... Wydarzyło się tam wiele nieprzyjemnych sytuacji, ale jakby nie było, cały czas byliśmy razem. Poza tym, oststni dzień wcale nie był taki zły, mam rację? - uśmiechnął sie lekko.
- Jasne, że masz. - na jej twarzy pojawił się niewielki uśmiech, przybliżyła się do blondyna i ich usta złoączyły się w jednym pocałunku. Ale, jak to bywa... Musiało pójść coś nie tak, do pokoju wszedł James, który jak niektórzy nie miał w zwyczaju pukać.
- Laura?! - niemalże krzyknął zdziwiony. Dziewczyna dosyć niechętnie odsunęła się nieco od Rikera i spojrzała na brata.
- Nie umiesz pukać? - zapytała, a Lynch poirytowany spojrzał na chłopaka stojącego w drzwiach.
- Dobra, nieważne... Co chcesz? - zapytała po chwili ciszy.
- Porozmawiać. - odpowiedział od razu. - Ale na osobności. - rzucił jednoznaczne spojrzenie na Rikera.
- Dobra, to... - zwróciła się do blondyna. - zaraz wracam - uśmiechnęła się lekko, na co chłopak przytaknął, Laura zostawiła jeszcze komórke na łóżku i zaraz wyszła z bratem na korytaż, a ten zamknął drzwi od jej pokoju
- O co chodzi? - zapytała unosząc pytająco brwi.
- Co to było?
- O co ci chodzi?
- O to, co zstałem.
- Serio, nie wiesz co to było? Mam ci to opisać. - Zaśmiała się.
- Daj spokój. Serio pytam, do której on tu zostanie?
- Do jutra. - powiedziała, jakby to było oczywiste.
- Żartujesz sobie?
- A ty nie? Co ty, nigdy nie miałeś dziewczyny?
- Miałem, ale nie o to chodzi.
- A o co? Jakoś dziwnie się zachowujesz. Chyba to mieszkanie osobno tak cię zmieniło...
- Ja się nie zmieniłem... Nie chcę po prostu, aby ten blondasek cię zranił.
- Co? Riker? Już prędzej ja jego... - mruknęła.
- Co mówisz?
- Riker? On na pewno nie. Znam go, on nigdy by tego nie zrobił, kocha mnie.
- Mówisz tak, bo to twój pierwszy chłopak.
- Może i jest moim pierwszym chłopakiem, ale co to ma do rzeczy?
- Podczas, kiedy wy się tutaj całowaliście z czystej ciekawości go sprawdziłem...
- Co?! Sprawdzałeś Rikera? - zapytała zdziwiona.
- Spokojnie.... On gra w zespole, tak? No więc prędzej, czy poźniej wyjadą w trasę, ty zostaniesz sama, a on znajdzie sobie kogoś na twoje miejsce. - mówił spokojnie.
- Przecież w ogóle go nie znasz.... Nic o nim nie wiesz... Tak, gra w zespole, ale jest rozsądny. Skończymy te rozmowę, zaczynasz mówić, jakbyś był zazdrosny. - pokręciła głową.
- Ja? Jestem twoim starszym bratem, nie mam być o co zazdrosny. - odpowiedział pewnie.
- Wiesz, Riker jest starszy od ciebie. A może o to, że przez niego będę miała dla ciebie mniej czasu?
- Co? Nie żartuj sobie. I tak rzadko się widzimy...
- A miałam nadzieję, że to się zmieni...
- Ja też miałem taką nadzieję, ale jak to ma się zmienić, z NIM?
- Nim? Posłuchaj... Nie wiem, dlaczego Riker tak bardzo ci przeszkadza, ale dla mnie jest naprawdę ważny, naprawde go kocham. Nigdy tego nie zmienimy, jeśli nie zaakceptujesz Rikera!
- Dobra... Przepraszam... Postaram się z nim dogadać... - westchnął cicho James.
- Mam nadzieję... Proszę cię, zrób to przynajmniej dla mnie... - powiedziała cicho.
- Dobra... Mam nadzieję, że jesteś z nim naprawdę szczęśliwa.
- Jestem. Zaufaj mi.
- Jasne, nieważne...
~ W między czasie u Riekra ~
Chłopak w ciszy czekał na Laurę, w między czasie zaczął szukać czegoś w swoim telefonie, kiedy usłyszał dźwięk przychodzącego sms'a, ale nie do niego, do Laury. Zostawiła komórkę na łóżku, obok niego. Przelotnym wzrokiem spojrzał na telefon brunetki. Zdzwił go widok, od kogo jest wiadomość - od Rocky'ego. Choć właściwie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie początek wiadomości, który był widoczny: "I jak, powiedziałaś już o wszystkim Rikerowi?". Ledwo przeczytał, kiedy do pokoju weszła dziewczyna.
- Masz sms'a... - Zaczął cicho Riker, a następnie spuścił wzrok.
- Coś się stało? - zapytała niepewnie podchodząc do blondyna.
- Powiedz mi jego.... Co chciałaś mi powiedzieć? Coś, o czym wie Rocky...
- Nie rozumiem... - zdziwiła się lekko i usiadła obok niego, chłopak wzrokiem wskazał na jej komórkę. Brunetka wzięła ją do ręki i odczytała wiadomość, a następnie odłożyła ją za siebie.
- Riker...
- No więc, o co chodzi?
- Jest coś o czym ci nie powiedziałam... Wtedy, przy pocałunku z Ell'em, spaliśmy razem... Ale nic się tam nie... - zaczęła się jąkać, a do jej oczu napłynęły łzy. Riker nadal miał spuszczony wzrok.
- O to chodzi? - zapytał cichym tonem.
- Nie... Później, kiedy ty z Rocky'm poszliście przygotować ognisko... Gdyby Rocky nie wszedł do domu pocałowałabym Ellingtona. Ale tego nie zrobiłam...
- To wszystko..?..
- Podejrzewałeś słusznie... Kiedy wróciliśmy, poszłam porozmawiać z Ell'em... Rocky do nas przyszedł i zobaczył, jak się... - powiedziała załamującym się głosem, a po jej policzkach spłynęły łzy, jednak nie dokończyła swojej wypowiedzi, ponieważ Riker wstał z miejsca.
- Riker, zaczekaj... - chciała go zatrzymać, więc podeszła do niego i sppjrzała w jego zapłakane oczy.
- Dałem ci kolejną szansę, a ty mnie zdradziłaś... - odprał cicho.
- Riker, ja...
- Nie mów już nic. Proszę... To...
- Czyli z nami koniec..? - zapytała cicho znając właściwie jego odpowiedź. Chłopak kiwnął głową.
- Tak... Przepraszam, ale... To po prostu koniec... - dodał cicho, wyminął ją i wyszedł z pokoju. Laura jednak nie chcąc dawać za wygraną poszła za nim. Wychodząc, blondyn minął wyraźnie zdziwionego Jamesa, nie odezwał się do niego słowem, po prostu wyszedł. Brunet widząc siostrę, która była, podobnie, jak Lynch, cała zapłakana i chciała wyjść za nim, zatrzymał ją.
- Laura, co sie stało?! - zapytał przejęty i złapał ją za ramiona.
- Puść mnie... - próbowała się mu wyrwać, jednak ten mocno ją trzymał.
- Najpierw mi powiesz, co się stało.
- Rocky napisał, czy powiedziałam już Rikerowi, o tym, co stało się z Ellingtonem, Riker to zobaczył, więc mu wszystko powiedziałam i on... - powiedziała szybko i spojrzała na brata.
- I z tobą zerwał? - zapytał, na ci dziewczyna tylko przytaknęła.
- Jasne...
- Ale to moja wina, to ja go zdradziłam...
- Czy... On cię zranił? - zamyślił sie na chwile.
- James, co ty...
- Nie ważne... Musze coś załatwić, zaraz wrócę. - przerwał jej i jakby nigdy nic, po prostu udał się w stronę drzwi.
- James, nigdzie nie idziesz! - oznajmiła brunetka i poszła z nim.
- Laura, nie pozwolę, żeby ten kretyn cię zranił.
- To nie tak... Po pierwsze, Riker wcale nie jest kretynem, a po drugie, to moja wina, to ja go zraniłam, a nie on mnie. - powiedziała nadal lekko zapłakana.
- Ale to on z toba zerwał.
- Z mojej winy... Zrobił to, bo...
- Bo cię kocha? Nie sądzę. - oznajmił całkiem poważnie.
- Co ty chcesz zrobić?
- Nie ważne, grunt, że robię to dla twojego dobra.
- James... Nie poznaję cię...
- Wiesz, Laura. Miałaś rację, kiedy się wyprowadziłem sporo się zmieniłem, ale na dobre.
- Nie wiem czy tak na dobre... Posłuchaj... Wszystko ci wyjaśnię, ale zostań. Nigdzie nie wychodź.
- Co chcesz mi wyjaśniać?
- To, co się tu stało, co stało się kiedy byłam z nimi nad jeziorem... Ale jeśli nie chcesz...
- No dobra... Zostanę, ale powiesz mi o tym jutro. Dziś jesteś lepiej dam ci trochę ochłonąć i odpocząć. - powiedział cicho i uśmiechnął się lekko.
- Jasne... - mruknęła cicho i wróciła na górę. Weszła do swojego pokoju i od razu wzięła do ręki komórkę. Wybrała numer Rikera i bez chwili wahania zadzwoniła. Jedyne co usłyszała, to dźwięk jego telefonu, najwyraźniej zostawił go tutaj. Westchnęła cicho i spojrzała na komórkę blondyna. Nie zastanawiała się długo, tylko wybrała numer do Rocky'ego. Chłopak na szczęście odebrał:
- Halo?
- Rocky? Riker w domu..? - zapytała niepewnie.
- Co? Niee.. A nie miał być przypadkiem u ciebie? Napisał mi, że dziś zos... Laura, Riker gdzieś wyszedł? - odparł ciekawym tonem.
- Jakby to... Powiedziałam mu o tym wszystkim, co stało się między mną, a Ell'em... - powiedziała cicho.
- I wyszedł?! O rany... Laura...
- Nie Laura, tylko to przez twojego głupiego sms'a!
- Ooo, czyli to moja wina?
- Tego nie powiedziałam... Przepraszam...
- Spoko, nie masz za co... Co mu powiedziałaś?
- Powiedziałam, jak było... Powiedziałam wszystko.
- I wyszedł?
- Tak, a przed tym ze mną zerwał...
- Czekaj, zadzwoni do niego.
- Nie masz po co, zostawił u mnie telefon.
- Poważnie? O super... Dzwoniłaś do Ell'a?
- Nie, jeszcze nie...
- To co chcesz z tym zrobić?
- Nie wiem... Może po prostu musimy poczekać, aż wróci? Tylko nie mów o tym nikomu, powiedz im, że dziś został u mnie, dobrze?
- Jasne, spoko. Chcesz, żebym przyszedł?
- Wiesz, nie... Nie zrozum mnie źle, ale jeśli Riker wróci... Jeśli wróci tak, jak oststnio. Wolę, żebyś to ty go zobaczył i...
- No jasne, rozumiem. To zadzwoń do Ratliff'a.
- Tak, wiem...
- To dobrze... Too, do jutra?
- Pewnie, pa. - odpowiedziała i się rozłączyła. Rocky od razu zaczął myśleć o tym, co może zrobić jego brat. W końcu do jego pokoju wyszła Rydel.
- Wiesz może, gdzie jest Riker? - zapytała, jak to miała w zwyczaju - uśmiechnięta blondynka.
- Żebym ja to wiedział... - ruknąl cicho i westchnął jednocześnie, przez co nie dało się zrozumieć, co właśnie powiedział.
- Co mówisz?
- Umm, że dziś zostanie u Laury.
- I wróci dopiero jutro?
- Dziś albo jutro, zależy.
- Zależy od czego?
- Eee... Nie wiem, kiedy przyjdzie, ale zapewne, kiedy wróci będzie już zmęczony i pójdzie od razu spać.
- Jasne, w końcu dziś wróciliście... A ty nie jesteś zmęczony?
- Ani trochę. - wyszczerzył zęby.
- Spoko... Too... Na razie... - powiedziała Rydel i wyszła z pokoju barat. W między czasie Laura zadzwoniła do Ellingtona. Powiedziała mu, co się stało i poprosiła, aby do niej przyszedł. Brunet oczywiście z chęcią się zgodził i po około dwudziestu minutach po domu Knight'ów rozbiegł się dźwięk dzwonią do drzwi. Ku zdziwieniu Ratliff'a nie otworzyła mu Laura, tylko dotąd nieznany mu chłopak.
- Tak? - zapytał James, który otworzył.
- Emm, Laura w domu? - odparł niepewnie Ell.
- Tak, a o co chodzi? - zadał kolejne pytanie, ale Ratliff nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ zaraz za Jamesem pojawiła się Laura, która od razu podeszła do przyjaciela i przytuliła go.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę że cię widzę... - Szepnęła.
- Już dobrze... - rzekł równie cicho.
- Chodźmy do środka. - powiedziała i razem z Ratliff'em weszli do środka, gdzie czekał na nich James.
- A tak... - westchneła cicho patrząc na brata. Ell spojrzał na dziewczynę, a następnie na bruneta. Chłopcy przedstawili się sobie, tym razem James nawet polubił Ratliff'a, a w każdym razie nie potraktował go tak oschło, jak Rikera. Przyjaciele poszli do góry, do pokoju Laury.
- Dobra... Co konkretnie mu powiedziałaś? - zapytał zaraz po wejściu.
- O tym, że się pocałowaliśmy... Jak doszło do pierwszego... Słuchaj, ja nie wiem, co on może zrobić.
- Na pewno nie zrobi nic strasznego, jest dorosły, na pewno jakoś to przyjął.
- Ell, ja wiem, że jest dorosły, ale nie wiem, co może mu odwalić... Jak zareagował, kiedy dowiedział się o jednym pocałunku? Oh... Nie wiem, co teraz będzie...
- Ja wiem. Wróci do domu, prześpi się z tym, a jutro... A jutro pewnie z tobą porozmawia.
- Ale już do mnie nie wróci... Może i to dobrze...
- Co? Myślałem, że go kochasz.
- Bo kocham, ale... Pomyśl, przecież przez to, że byliśmy razem stało sie tak wiele. To lepiej dla niego, ja nie potrafiłam być z nim szczera...
- Rozumiem, ale...
- Nie ma żadnego "ale", po prostu... Powiedział mi, że to koniec.
- Laura... I co chciałabyś teraz ode mnie usłyszeć?
- Że Riker nie zrobi nic głupiego i że wszystko będzie dobrze... - powiedziała przez łzy i podeszła do okna, stając tym samym tyłem do Ratliff'a. Chłopak westchnął cicho i podszedł do niej od tyłu i ją obiął.
- Będzie dobrze, a Riker... On nie zrobi nic głupiego. Zobaczysz... - powiedział niemalże szeptem. Dziewczyna tylko pokręciła lekko głową i nic nie odpowiedziała.
~~~
Dodaję tu kolejny rozdział... Nie wydaje mi się, że jakoś specjalnie mi wyszedł, ale dodaje go. Ogólnie to masakra, na kolejny tyzień mam do przeczytania lekturę, wykucie na pamięć jakiś głupi wiersz, sprawdzin z matematyki, chemii i PO, kartkówka z geografii i angielskiego, także masakra :D
Ale postaram się cos napisać ;)
5 komentarzy - kolejny rozdział :)
Cudny! *.*
OdpowiedzUsuńWspółczuje Ci , miec tyle nauki... W każdym razie się nie spiesz z pisaniem, ja zaczekam nawet miesiąc na nowy <3
Jeju, świetny rozdział ;3
OdpowiedzUsuńNie śpiesz się z pisaniem, ale już nie mogę się doczekać następnego ^^
świetny rozdział ;) troche szkoda Rikera, ale jestem strasznie ciekawa co będzie dalej ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny, dobrze, że Laura nie już przed Rikerem tajemnic, w sumie za to z nią zerwał, ale to nic... Przynajmniej już o wszystkim wie :D W każdym razie rozdział bardzo mi się spodobał, szczególnie oststnie linijki z Ellem i Laurą *__*
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu jestem za Laurą i Ell'em, ale muszę to powiedzieć (yyy, napisać xD): jaka suka, złamała Rikerowi serce! :O"
OdpowiedzUsuńAle i tak dalej ją lubię :3 zgadzam się tutaj z komentarzem powyżej, dobrze, że przynajmniej była z nim szczera i zgodzę się, że zajebiście spodobały mi się oststnie linijki, Laura i Ell, mrr, lubię ich! :3 teraz tylko ładnie mi ich połącz :3 xD
Ogólnie, to jest sobie godzina 00:26, ja jutro wstaję o 6 do szkoły, ale kij, czytam twojego bloga xD Genius kurde :D i nie to, żebym cię poganiała, ale : PISZ SZYBKO KOLEJNY! <3 :DD Ale raz szczerze... Pisz tak, jak piszesz, nic nie zmieniaj (wtf? XD) i nie mogę doczekać się kolejnego i tego, co się tam stanie ^^
- Twoja Cat <3
Jeju, cudowny! :) Uwielbiam czytać tego bloga! Jest naprawdę świetny. Masz talent do pisania. Pozazdrościć! Naprawdę, nie każdy tak potrafi pisać. Zwykle kiedy ktoś piszę tak dobrze, rzadko dodaje rozdziały i są one krótkie, a jeśli dodaje często i długie, zaczynają robić się nudne. Za to Twoje są długie i świetne, pod żadnym pozorem nie nudne! Wręcz przeciwnie, można się pośmiać, ale lubisz też trzymać w napięciu. Ogólnie według mnie dobrze, że Riker zerwał z Laurą, w końcu ona nie była z nim szczera. Ale możesz połączyć ja z Ell'em, pasują do siebie :) Chciałabym, abyś wróciła do wątku pocałunku Laury i Rossa, ale to już zrobisz, jak będziesz chciała :-) Zrobisz jak będziesz chciała, ale ja i tak nie przestanę czytać Twojego bloga. Zawsze zadowolę się kolejnym nowym rozdziałem :-)
OdpowiedzUsuń~ Weronika ~
Ja tylko dopiszę się do komentarzy dziewczyn u góry. Twój blog jest najlepszy ever! Uwielbiam go, mam nadzieje, że szybko go nie zawiesisz, ani co najgorsze usuniesz! ; )))
OdpowiedzUsuń