- Jest... - westchnął ckeżko. - Ale nie powiedziała mu jeszcze, że z nią spałem.
- Nie powiedziała? Ha, no to będzie miała, co mu opowiadać. - parchnął młodszy.
- No właśnie nie, ona nie chce mu o tym mówić. - powiedział cicho.
- Jak to? No przecież jak on się dowie, że jego dziewczyna spała z jego przyjacielem i w sumie dwa razy go pocałowała...
- Ale my się nie całowaliśmy. - przerwał mu Ell.
- Pawie, gdybym nie wszedł, pewnie doszło by do tego.
- Nie... No przecież ona ma chłopaka i jest nim mój przyjaciel... Chyba muszę po prostu do tego przywyknąć.
- Słuchaj, Ell. Laura jest wyjątkowa i... I ma już chłopaka. Mojego brata. Pamiętasz, jaki byłem obrażony, kiedy dowiedziałem się, że pocałowała się z Rossem?
- No tak.. - spojrzał na przyjaciela, Ellington.
- Zgdnij dlaczego?
- Podoba ci sie Laura?
- Podobała... A raczej byłem w niej zakochany, ale w końcu kiedy dowiedziałem sie o tym, że jest z Rikerem i... Są razem szczęśliwi, jakoś musiałem do tego przywyknąć. Teraz cieszę się, kiedy widzę ich razem, udało im się. - powiedział lekko uśmiechnięty Lynch.
- A teraz przeze mnie Riker może w końcu z nią zerwać... - zamyślił się Ell.
- Są dwa wyjścia: albo Laura mu tego nie powie i będzie go okłamywać, albo mu to powie, a on już tego jej nie wybaczy.
- Tak źle i tak nie dobrze. - mruknął starszy.
- Ale to już jest jej decyzja. Ale przynajmniej niech nic nie mówi mu dzisiaj. Nie chce, żeby zepsuli nam ognisko. - uśmiechnął się Rocky.
- Albo niech w ogóle mu nie mówi... Przecież Riker nie tylko na nią będzie zły, ale też na mnie... Nie chcę się z nim kłócić.
- To oczywiste. Dobra, ale dziś zapomnijmy o tym. Dobrze się bawmy na ognisku i nie przejmuj się nią. - odparł młodszy.
- Msz racje, przynajmniej dzisiaj o tym zapomnę. - uśmiechnął się Ratliff.
- No i to jest bardzo dobre podejście! Słuchaj Ell, od teraz nie myślimy o dziewczynach, jesteśmy wolni! Możemy wszystko! - Zaśmiał się młodszy, na co Ratliff zareagował głośnym śmiechem.
- Nie miałeś nigdy dziewczyny, prawda? - zapytał rozbawionym tonem Ellington.
- Nie. - odpowiedział szybko.
- To wiele wyjaśnia. - Zaśmiał się i podszedł do drzwi.
- Ej, a ty dokąd?
- Do Laury i Rikera.
- To czekaj, idę z tobą. - oznajmił młodszy, podszedł do przyjaciela i razem wyszli z pokoju, jednak zaraz później usłyszeli śmiechy Laury i Rikera, które dochodziły z pokoju obok.
- Chyba na razie dobrze bawią sie bez nas. - uśmiechnął sie Lynch i poklepał Ratliffa po ramieniu, wyminął go i dosyć leniwym krokiem udał się w stronę kuchni, Ell od razu poszedł za nim. Młodszy brunet przeglądnął chyba każdą szafkę, ale nie znalazł nic, na co miałby ochotę.
- Zjadłbym pizzę. - zamarudził i usiadł na kuchennym blacie.
- Jasne, weź zamów, bo przecież na takie zadupie każdy dowiedzie ci pizzę - Zaśmiał sie przyjaciel i usiadł na stole.
- A Laura umie gotować? - rzucił Rocky.
- Skąd mam to wiedzieć? - pokręcił głową starszy brunet i sięgnął po jakiś sok.
- Nie wiem... A może umie? - zapytał z nadzieją.
- Co ci tak na tym zależy?
- Jstem głodny! - Zaśmiał sie Rocky.
- Z tego, co wiem umie pisać piosenki, ale czy gotować umie, to nie wiem.
- Ooo... - westchnął Lynch.
- Ej, mam pomysł! - powiedział ucieszony starszy brunet.
- Jaki?!
- Może po prostu jej zapytaj! - Zaśmiał sie.
- W sumie... Może ty weź zapytaj...
- Rocky! Co ty się boisz, czy jak? - odparł rozbawionym tonem.
- Ja! No pewnie... Nigdy w życiu. To patrz! Idę do nich. - odpowiedział dumnie Rocky i zeskoczył z blatu. Od razu poszedł do pokoju Laury. Chłopak nie miał w zwyczaju pukać, więc i tym razem tego nie zrobił. Pewnym siebie krokiem wszedł do pokoju przyjaciolki.
- Hej, Laura umiesz moż... Ło, ło,ło.. Człowieku, ubierz się! - Zaśmiał sie i zakrył oczy widząc Rikera siedzącego na łóżku bez koszuli, Laura leżała obok niego i miała głowę na jego kolanach, najwyraźniej razem bardzo dobrze się bawili i.. Było wesoło.
- Człowieku, zacznij pukać! - odpowiedział blondyn.
- Już? - zapytał nadal zakrywając oczy.
- Tak, co chcesz? - wtrąciła sie Laura, podniosła głowę z kolan Rikera i usiadła obok.
- Żeby on ubrał koszulkę. - kontynuował brunet.
- Laura, umiesz może, co? - zapytała poirytowana dziewczyna.
- Czy umiesz gotować? Wiesz, Ell jest głodny. - powiedział szybko.
- Ja? Żartujesz sobie? - Zaśmiała sie.
- Nie umiesz?! To co my będziemy jeść?! - zdziwił się młodszy Lynch.
- Odgrzejcie sobie coś, zjedz jabłko, cokolwiek. - oznajmiła.
- Oo super, Ratliff będzie głodował!
- W zamrażalniku powinna być jakaś pizza, odgrzejcie ją sobie, tyle chyba umiecie? - powiedział najstarszy, na co młodszy brat się uśmiechnął.
- Dobra, postaramy sie nic ne zepsuć. - zasmiał się - Dobra, nie przeszkadzam. - puścił oczko bratu i od razu wyszedł, nie czekając na jakąkolwiek reakcje z ich strony. Zadowolony brunet wrócił do przyjaciela.
- I co? Umie gotować? - zapytał Ell.
- Nie.
- To coś ty taki zadowolony?
- Bo podobno mamy pizzę. - uśmiechnął się szeroko.
- O, a to coś nowego. - Zaśmiał się Ellington, Rocky podszedł do niewielkiej lodówki, nad którą była jeszcze mniejsza zamrażarka. Otworzył ją i ze środka wyciągnął zamarzniętą pizzę. Rocky przez chwilę patrzył na nią.
- Wiesz Ell, ja to bym jednak zjadł kebaba.
- Noo, ale mamy to. - kiwnął głową i spojrzał na przyjaciela.
- Trudno już...Dobra, ja znalazłem, teraz ty ją usmaż, ugotuj, zagrzej... No, po prostu coś z nią zrób. - powiedział odkładając pizzę na blat kuchenny i odsunął się.
- Ja? Myślisz, że ja umiem! - oburzył się Ratliff, ale zaraz potem zaśmiał.
- To nie może być takie trudne.
- Nigdy w domu nic nie robiłeś w kuchni?
- Jadłem. - oznajmił młodszy brunet.
- No tak... To idź po Laurę, albo Rikera.
- Nie, znowu? Nie chce znowu im przeszkodzić, zresztą niech zobaczą, że umiemy sobie poradzić.
- Tak!
- No, Ell, mam prawie dwadzieścia lat, muszę sie kiedyś nauczyć - Zaśmiał się Lynch.
- Najwyższy czas, too.. Co robimy?
- No musimy ją zrobić. - Rocky wskazał na pizzę.
- Dobra... Tylko jak?
- O rany! Jesteśmy dorośli, a nie umiemy zrobić głupiej pizzy?! No dawaj Ell, jakoś pójdzie. - oznajmił wesoło młodszy. Chłopcy jakoś sobie poradzili i kiedy tylko była gotowa od razu ją zjedli nie czekając na Rikera, czy Laurę. Rocky przy okazji opowiedział o tym, co zastał wchodząc do pokoju Laury. Po około dwudziestu minutach do kuchni wszedł Riker, tym razem miał już na sobie koszulkę.
- Hej chłopaki, poradziliście sob... - przerwał. - Zżerliście całą pizzę, sami?
- Te patrz, Ell. Riker się ubrał - Zaśmiał sie nie odpowiadając na pytanie, Rocky.
- Rocky... - zaczął poważnie blondyn.
- O daj spokój, ona ledwo dla nas wystarczyła, nie dało podsielić się na cztery. - oznajmił szybko młodszy Lynch.
- Poważnie? - zapytał ironicznie Riker.
- Taaa. Nie była duża. - Wtrącił sie Ellington.
- Właśnie, trzebabyło nie zabawiać się z Laurą, tylko przyjść na pizzę. - mruknął najmłodszy.
- Co? - odparł blondyn unosząc brwi.
- Nie nic... Mogliście powiedzieć, żebyśmy wam zostawili. - wytłumaczył się młodszy brat.
- Dobra, nie ważne... - Westchnął i wyszedł z kuchni. Od razu wrócił do pokoju Laury.
- I jak? - zapytała uśmiechnięta brunetka, widząc Rikera w drzwiach.
- Miałaś racje. - uśmiechnął się i wszedł do środka, a następnie usiadł obok niej.
- No widzisz. - Zaśmiała sie.
- Dobra, nie kwestionowałem tego. - odpowiedział wesołym tonem.
- Ale jednak naiwnie sądziłeś, że Rocky nic nie powiedział Ell'owi.
- No to dowiedział się, co z tego? - Zaśmiał się. - A i nie zostawili nam ani kawałka pizzy.
- Oj tam. To nic. - odpowiedziała.
- Mhym...
- No co? - zapytała cały czas patrząc na niego. Palcami przeczesała jego blond grzywkę.
- Nie nic.
- Przecież widzę, że coś jest nie tak.
- Nic... Po prostu przypomniało mi się coś, o czym chcę zapomnieć. - westchnął cicho.
- O co chodzi? - wypytywała.
- To nie istotne.. Po prostu nie chcę o tym myśleć.
- W porządku. - powiedziała cicho. - Może gdzieś się przejdziemy? Pokażesz mi, gdzie będzie ognisko. Co ty na to?
- No jasne, to powiem tylko chłopakom, że wychodzimy. - oznajmił i uśmiechnął się lekko. Wstał i wyszedł z pokoju, udając się w stronę kuchni.
- Wychodzimy. - powiedział wchodząc do pomieszczenia, gdzie nadal siedzieli bruneci.
- Gdzie wy chcecie iść w takim miejscu? - przymrużyl oczy Rocky.
- Nad jezioro? Pomyśl.
- A no w sumie racja...
- Także wychodzimy. - powtórzył.
- Jasne, spoko, idźcie. - uśmiechnął się Ellington. Riker przytaknął i wrócił do Laury, która czekała na niego przy wyjściu. Blondyn chwycił jej dłoń i razem ruszyli wolnym krokiem w stronę wyznaczonego miejsca.
- Miało być zupełnie inaczej... - odezwał sie cicho Riker.
- Co..?
- Miało być wesoło, mieliśmy tutaj przyjechać, aby oderwać się od codziennych problemów, a za to... - westchnął cicho.
- Nie rozumiem... Przecież to nie twoja wina, że to wszystko się stało. - oznajmiła poważnie i spojrzała na chłopaka.
- Ale to przeze mnie tu jesteśmy.
- Dzięki tobie, Riker.
- Dzięki mnie to wszystko się stało? Twoje głupie sny, ten cały obraz, o którym już nawet zapomnieliśmy. Raczej przeze mnie, a nie dzięki mnie. - powiedział cicho.
- Riker... Przecież nie mogłeś tego przewidzieć. Pomyśl, co będziemy mogli opowiadać: spaliśmy w samochodzie... Później poszliśmy nad jezioro, ale zaczęło padać i wróciliśmy do domu. Obejrzeliśmy horror, chwilę zagraliśmy w pytanie czy wyzwanie, a potem Rocky opowiedział straszną historię. Spaliśmy razem, a teraz z chłopakami zaplanowaliście ognisko. - uśmiechnęła się lekko czekając na jaką kolwiek odpowiedź ze strony blondyna.
- Kiedy tak o tym mówisz... Ale jednak tyle przez to cierpiałaś...
- Nie ja, tylko ty... - Przerwała mu cicho. - Wybaczyłeś mi już tak wiele... Nie mówmy teraz o tym, najważniejsze jest to, że nadal jesteśmy razem. - wyszeptała patrząc w jego ciemne oczy.
- Masz racje. - uśmiechnął się delikatnie.
- No, więc gdzie ma być to ognisko? - zaczęła wesoło.
- Jeszcze chwilę. - odpowieidział weselszym tonem.
W między czasie chłopcy przeszukali całą kuchnie w nadziei, że znajdą coś, co będzie dobre dla nich do jedzenia.
- Rocky! - krzyknął Ell stojąc przed jedną z szafek.
- Znalazłeś cos? - zapytał podchodząc do przyjaciela.
- No, patrz! - uśmiechnął się wskazując dużą paczkę pianek na ognisko.
- Wiedziałem, że w końcu coś znajdziemy. - odparł uśmiechnięty Lynch.
- Ty czekaj... - zaczął patrząc w głąb szafki. - Jest druga paczka!
- Pieprzysz! - Zaśmiał się.
- No serio. - oznajmił rozbawiony Ellington.
- Super, ale nie chce mi sie czekać do ogniska... - zamarudził małodszy.
- Co masz na myśli? - zapytał unosząc brew.
- No bo do ogniska jeszcze dużo czasu... Może weźmiemy sobie jedną, te mniejszą paczkę, a na ognisko zostawimy drugą? - zaproponował z uśmiechem na twarzy.
- Witaj bracie. - Zaśmiał się Ell. Sięgnął po drugą paczkę pianek, a te pierwszą schował z powrotem do szafki.
- No dobra, ale gdzie my je usmarzymy? - zapytał Ratliff, na co Rocky uniósł obie brwi, podszedł do kuchenki i i włączył jeden palnik (czy jakoś tak >_<). Ellington tylko się zaśmiał i razem z przyjacielem zaczeli smarzyć pianki nad niewielką kuchenką. W tym czasie Laura i Riker doszli na wyznaczone miejsce, usiedli obok siebie na trawie i zaczeli rozmawiać, to jednak nie trwało długo, ponieważ usłyszeli dźwięk telefonu Laury. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz i jedyne co zobaczyła to mały napisa "Julie". Od razu nie miała zamiaru odbierać, ale usłyszała głos Rikera.
- No odbierz. - uśmiechnął się. Dziewczyna po chwili wahania odebrała.
- Laura? - usłyszała głos przyjaciółki.
- Tak, o co chodzi?
- Przepraszam, że przeszkadzam ci na wyjeździe, ale musze ci o czymś powiedzieć..
- O co chodzi? - powtórzyła czekając na odpowiedź ze strony Julie.
- Pamiętasz, jak mówiłam ci o tym, że chyba podoba mi się Riker? - Laura westchnęła ciężko i spojrzała na blondyna, który siedział na przeciwko niej. Wiedziała, że ta rozmowa będzie o Rikerze, przecież Julie nadal nie wiedziała, że są razem.
- Tak... Coś się zmieniło? - zapytała niepewnie Laura.
- Tak, wtedy mi sie podobał, a teraz... teraz jest jeszcze gorzej...
- Czekaj, co masz na myśli?
- Ja się w nim po prostu zakochałam, tak naprawdę mocno. - zwierzyła sie Julie. Laura nie odpowiadała, nie wiedziała co ma powiedzieć.
- Laura..?
- Tak?
- Jesteś... Pomyślałam, że mogłabyś mnie z nim jakoś bardziej poznać, co ty na to? - zapytała z nadzieją w głosie.
- Wiesz... Oczywiście mogłabym, ale nie zrobię tego...
- Co? Dlaczego nie? Przecież się przyjaźnicie! Laura...
- Nie o to chodzi... Ja i Riker... - zaczęła, a w międzyczasie blondyn spojrzał na nią.
- Nie... - mruknęła Julie. - Wy... Jsteście razem? - zapytała zrezygnowana.
- Tak...
- Jak to? Od kiedy? Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś?
- Przepraszam, od niedawna, wszystko wyjaśnię ci jak wrócimy, w porządku?
- Tak... To do zobaczenia...- odpowiedziała Julie i Laura się rozłączyła.
- Coś się stało? - zapytał po chwili ciszy, Riker.
- Nie, umm, to nic ważnego.
- Na pewno? Wyglądało, jakby jednak to było coś ważnego..
- Nie, to nic... Takie tam, nasze sprawy. Nie przejmuj się tym. - powiedziała i uśmiechnęła się lekko.
- Skoro tak mówisz... - westchnął cicho i również się uśmiechnął.
- Zaufaj mi. - dodała uśmiechnięta.
- No przecież ufam. - odparł z uśmiechem, który nie znikał z jego twarzy. - Wracamy do chłopaków?
Dziewczyna pokręciła głową, przybliżyła sie do Rikera i pocałowała go w policzek.
- Hmm, a musimy? - zapytała zmieszana.
- Właściwie nie, ale wole nie zostawiać ich samych. No wiesz...
- Jasne, jasne... To chodźmy. - uśmiechnęła sie lekko. Blondyn wstał z miejsca i wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny, aby pomóc jej wstać. Ta chętnie chwyciła jego dłoń i wstała, a następnie razem ruszyli w stronę domu, w którym byli Rocky i Ellington.
- Więc... - przerwał ciszę Riker - o czym rozmawiałaś z Julie.
- No wiesz... Takie tam dziewczęce sprawy. - uśmiechnęła się lekko.
- Mhym, jasne. - Zaśmiał się.
- Hej, uważasz, że to śmieszne? - powiedziała już lekko rozbawionym tonem.
- Ja? Ależ nigdy... - ponownie się zaśmiał.
- Riker! - popchnęła go lekko i rownież się zaśmiała.
- Ale i tak cię kocham. - uśmiechnął się blondyn, podszedł do Laury i pocałował ją w policzek.
- Oj, wiem, ja ciebie też kocham, Ell. - uśmiechnęła się.
- Ell?! - zdziwił się.
- Ell? Nie, chodziło mi o ciebie! Musiałam się pomylić, przepraszam... - powiedziała szybko i nieco nerwowo.
- Laura... Już któryś raz mylisz nasze imiona. Czy między tobą, a Ell'em...
- Nie. - przerwała mu. - Mniędzy mną, a Ell'em nic nie ma, nie było i nie będzie. - powiedziała szybko.
- Na pewno? Czy... Czy to był tylko pocałunek? - dopytywał sie.
- Tylko pocałunek. Ten jeden... Chodźmy szybciej. - odpowiedziała i przyśpieszyła kroku. Riker już nic nie powiedział, tylko poszedł za nią.
~~~
Nie wierzę, że to napisałam... Serio, nie miałam żadnego pomysłu na rozdział, chlciaż wiem, że mógł wyjść lepiej... Może następnym razem :p
Pewnie przez pierwszy tydzień nauki będą jeszcze luzy, dlatego wydaje mi sie, że jak dobrze pójdzie w tym tygodniu dodam jeszcze ze dwa rozdziały *,* Ale to zobaczę, ponieważ czuję, że moja nauczycielka od chemii w tym roku od pierwszych lekcji zacznie masakrę >__<
Widzę, że pod postaci zbiera się więcej komentarzy, dziękuje ^^ a i jeśli chcecie być informowani na Twitterze o nowych rozdziałach, podawajcie tutaj swoje :)
Ale się dzieje...:D
OdpowiedzUsuńSuper, super i jeszcze raz super! Twój blog staje sie coraz bardziej ciekawy :3 Ale ja tam jestem team Laullington :3 Chociaż też bardzo podoba mi się Laura i Riker, to lepiej połącz ją z Ellem :33
- Ewa.
Genialny !!
OdpowiedzUsuńCzekam na nextaa ;33
Supcio rozdzialik :3 Ja raczej jestem za Rikerem i Laurą, ale to twój blog i ty decydujesz. Jak zrobisz zawsze będzie extra :* Czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńZaczęłam czytać tego bloga na chemii i strasznie się wcignęłam :Dóźniej przez kolejne trzy lekcje też czytałam :D haha, świetny, świetny, a ten rozdział genialny, jak wszystkie inne ;d Pisz szybciutko kolejny ;**
OdpowiedzUsuńŚwietny.! ^^ Ale prooosze Ciie xD Nie rób Mi z Rocky'ego takiego lenia xDD Laura myli Ell'a z Riker'em.? :3 Niezle xD Czekam na NEXT.!! <3
OdpowiedzUsuńGenialny.! Ja też jestem bardziej za Rikerem i Laurą, ale jak troche namieszasz to może być jeszcze ciekawiej :D czekam na kolejny :>
OdpowiedzUsuńSuper !! Czekam na następny ;3
OdpowiedzUsuńUuuu ^^ zarąbisty rozdział mam nadzieję, że jutro pojawi się kolejny ;) Tylko to mi umila ten czas szkolny :))
OdpowiedzUsuńLubię czasem narobić sobie zaległości, przynajmniej mogę orzeczytać kilka tak wspaniałych rozdziałów na raz, to świetne! :D
OdpowiedzUsuń