czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 16.

-  Laura..?! - powtórzył Riker. Dziewczyna nadal milczała. Ellington złapał się za głowę i westchnął ciężko. Po chwili ciszy Laura spojrzała na blondyna i spojrzała mu w oczy. 
- Nie chcę kłamać... Z Ellingtonem. - powiedziała cicho i ponownie spuściła wzrok. Riker spojrzał na przyjaciela, który rownież spuścił wzrok. 
- Super... Jest jeszcze coś, o czym nie wiem? Może przespałaś sie z Rocky'm? Albo z Rylandem?! - powiedział nieco zezłoszczony Riker, był zły, ale również smutny... Przede wszystkim smutny. Brunetka tylko pokręciła sprzecznie głową.
- Dzięki za szczerość. - rzucił sucho najstarszy, wstał z miejsca i wyszedł z domu. Nie przeszladzało mu, że na zewnątrz pada. Po prostu wyszedł. 
- Noo ładnie... - pokręcił głową Rocky. 
- Musiałeś o to pytać, głupku?! - zapytał Ratliff i spojrzał na przyjaciela, po chwili jednak podszedł do Laury. 
- No przepraszam, że nie wiedziałem, że moja przyjaciółka przelizała się z całym zespołem - odpowiedział ironicznie. 
- Przestań!  - odezwała się w końcu brunetka. - Już poraz drugi przez ciebie Riker dowiedział się o czymś, o czympowinien nie wiedzieć! - powiedziała, a raczej wykrzyczała Laura. Rocky najwyraźniej poczuł się teraz winny, dlatego się zamknął. 
- Hej... Będzie dobrze, spokojnie. - próbował uspokoić ją Ell. 
- Nie, nie będzie dobrze... To już drugi raz... Nie wiem, czy on mi to jeszcze wybaczy. Oh, przecież ja go po prostu zdradziłam. - powiedziała załamującym się głosem i spojrzała na przyjaciela. 
- On cię kocha, wybaczy ci to, napewno. Zapomnijmy o tym... - dodał cicho nadal patrząc na nią. 
- Ale wszystko ma swoje granice... Słyszeliście, co powiedział... Przestał mi ufać, teraz... Teraz idę za nim. - oznajmiła wstając z miejsca, chciała wyjść, jednak Ellington ją zatrzymał. 
- Nigdzie teraz nie idziesz, spójrz jak na zewnątrz pada!
- Wszystko jedno, jaka pogoda. Idę do Rikera, on jest dla mnie najważniejszy.- powiedziała pewnie. Ratliff westchnął cieżko i przepuścił dziewczynę. Ona od razu pobiegła za jeszcze lekko widocznym Rikerem. Po chwili była juz za nim. 
- Riker! - krzyknęła, chłopak się zatrzymał, jednak nie odwracał, dlatego dziewczyna stanęła przed nim. Z oczu chłopak płynęły łzy, a na głownie miał kaptur. 
- Riker... Ja... Ja już nie wiem, jak mam to wytłumaczyć... Nie zrobiłam tego celowo, ja... nawet o tym nie pamiętałam i... 
- Kiedy? - przerwał jej smutny i cichy głos Rikera. 
- W samochodzie, kiedy... W nocy, kiedy spaliśmy w samochodzie...
- Jasne... Wiesz Laura... Kiedy dowiedziałem się o pocałunku z Rossem chciałem o tym zapomnieć, ponieważ zareagowałem nie tak, jak powinienem, w końcu jeszcze wtedy nie byliśmy razem, więc tego nie mogłem ci zabronić, ale to... Dzień wcześniej pocałowałaś mnie i zaczęliśmy być razem... A ty dzień później całujesz mojego przyjaciela... 
- Tak, ale on nie wiedział, że jesteśmy razem. - powiedziała cicho. 
- Ale ty o tym dobrze wiedziałaś. Naprawdę cię nie rozumiem... Jeśli chcesz być z Rossem czy Ellingtonem, to po prostu powiedz. Nie zabronię ci być z którymś z nich. - powiedział przez łzy. 
- Ale ja chcę być z tobą! - z jej oczu również zaczęły płynąć łzy. 
- To dlaczego pocałowałaś Ell'a? Jeśli naprawdę mnie kochasz... Nie zrobiłabyś tego.
- Riker, proszę cię... Naprawdę bardzo cię kocham...Nawet nie wiesz, jak ja tego żałuje! Gdybym mogła cofnąć czas, od razu dałabym ci te odpowiedź i żadnego z nich nie pocałowała! Musisz mi zaufać..
- Ufałem, Laura, ufałem...
- Riker...
- Nie wiem, czy jest sens, abyśmy nadal byli razem... 
- Jest sens, zawsze będzie! Sam chciałeś zaryzykować! 
- Zaryzykowaliśmy... Teraz już wiem, że lepiej nie ryzykować. - powiedział cicho blondyn. 
- Nie... Miałeś racje, dobrze, że zaryzykowaliśmy, zawsze warto jest podjąć ryzyko, tylko... Tylko musimy...
- Musimy sobie zaufać? 
- Tak, proszę cię... Daj mi szansę, te ostatnią, te trzecią...
- Oststnią..? 
- Ostatnią. - powtórzyła po nim i podeszła do niego, a następnie mocno się do niego przytuliła, chłopak zrobił to samo. Westchnął ciężko i spojrzał jej w oczy. 
-Po prostu mi zaufaj. Oststniej szansy nie zmarnuję, obiecuję. - Szepnęła Laura i złożyła na jego ustach pocałunek, który odwzajemnił. Po chwili jednak odsunęła się od niego i pogładziła jego od deszczu zimny policzek. 
- Wracajmy. - powiedziała ciepło i otwrła jego łzy, które spływały razem z zimnymi kroplami deszczu  po jego policzkach. Chłopak przytaknął i chwycił jej dłoń. Razem wrócili do domku. Kiedy tylko weszli do środka padły na nich spojrzenia brunetów. Rocky ucieszył się, że nie skłócił ich na dobre, a Ellington, że Riker najwyraźniej nie ma im za złe tego pocałunku. 
- No to może teraz zagramy w co innego? - rzucił Rocky, aby przerwać ciszę. 
- Najpierw sie przebierzemy. - odpowiedziała Laura i poszła do "swojego" pokoju, to samo zrobił Riker, zajmując drugi pokój. 
- Dobra, myślisz, że się pogodzili? - powiedział po chwili Rocky i spojrzał na przyjaciela. 
- Mam taką nadzieje... - westchnął Ell. 
- W ogóle, co ci odwaliło, że ją pocałowałeś? 
- Nie wiem... Chyba to, że była noc i my... No poprosiła, bym przespał sie z nią i..- powiedział cicho. 
- I przespałeś sie z Laurą?!
- Cii, baranie! - uciszył młodszego Ratliff. - Może przez dwie czy trzy godziny... Sama by nie usnęła... Poza tym się przymknij, bo nie chce, żeby jeszcze o tym się dowiedział, jasne? 
- Dobra, dobra, możesz na mnie liczyć. - uśmiechnął się Lynch. 
- Noo, a zaraz zadasz pytanie "Laura, spałaś z kimś w ostatnich dniach?"  
- Nie, no coś ty, gdybym wiedział, że się całowaliście nigdy zadałbym  takiego pytania. 
- Dobra, jasne... Chyba powinienem pogadać z Laurą. - stwierdził Ellington. 
- A ja z Rikerem... To jak, działamy? - uśmiechnął sie młodszy. 
- Pewno. - przytaknął Ell i obydwoje poszli do wyznaczonych pokoi. Przed wejściem Ratliff zapukał w drzwi, słysząc głos dziewczyny wszedł do środka. Natomiast Rocky wszedł do pokoju nie mając zamiaru pukać. Riker akurat zakładał koszulkę, kiedy brat wszedł do środka. 
- Siema bracie! - zaczął wesoło. 
- Nie umiesz pukać?  - odezwał sie Riker. Brunet słysząc słowa brata podszedł do drzwi i zapukał w nie mimo to, że były już zamknięte. 
- Zadowolony? - rzucił szybko podchodząc do brata. 
- Żartujesz sobie?
- No co? Lepiej późno, niż wcale. - pokręcił głową młodszy. 
- No nie ważne, co tu chciałeś?
- Przeprosić. - powiedział po chwili i spoważniał. 
- Ty? Ty mnie przepraszasz? Hmm, a to ciekawe... 
- No stary... Bo to przeze mnie sie o tym dowiedziałeś... No po prostu przepraszam. - powiedział cicho. 
- Nie ważne, nie przepraszaj. Przynajmniej dowiedziałem się, że Laura całowała się z Ellem. - westchnął blondyn. 
- Wybaczyłeś jej to?
- Oststnia szansa... Rocky, ja już sam nie wiem, co robić... Bardzo ją kocham, ale to boli, kiedy dowiaduje się takich rzeczy...
- A liczysz, że ci pomogę ponieważ..? - Riker spojrzał na niego z nieco zamieszanym wzrokiem - No co? Jeszcze nigdy nie miałem dziewczyny. - powiedział szybko brunet. Starszy uśmiechnął się lekko. 
- Dobra, przecież nie oczekuję od ciebie pomocy. - Zaśmiał się blondyn. 
- Wracamy? - uśmiechnął się Rocky. 
- Ta, chodźmy. - powiedział starszy i razem wyszli z pokoju, od razu poszli do salonu, gdzie siedzieli już Laura i Ellington. Ratliff widząc blondyna w drzwiach wstał i podszedł do niego. 
- Riker... Chyba musimy pogadać... - zaczął niepewnie. 
- Nie, my... zapomnijmy o tym. Po prostu zapomnijmy. - uśmiechnął się lekko blondyn i wszedł dalej. 
- Dobra, too... Co robimy? - zapytał po raz kolejny Rocky. 
- Może w... Na pewno nie wracamy do poprzedniej gry. - oznajmiła Laura i uśmiechnęła się lekko. 
- Dobra... Która godzina? - zapytał najmłodszy brunet. 
- Prawie 18.. - odpowiedział Riker patrząc na wyświetlacz swojej komórki. 
- O rany, musimy od razu coś robić? - Wtrącił się Ell. 
- Noo, a co chciałbyś ro... A co proponujesz? - Zaśmiał się małodszy Lynch. 
- Pogadajmy, takie to straszne? - odpwiedział ironicznie Ratliff. Tak jeszcze przez chwilę Rocky dyskutował z przyjacielem, po chwili kompletnie zmienili temat, do którego dołączyli się Laura i Riker. Kiedy temat im się skończył była już prawie 22. Przyjaciołą tak dobrze się razem rozmawiało, że stracili rachubę czasu. 
- Skoro nie chcecie horrorów... - zastanowił sie Rocky. 
- To może chociaż poopowiadamy sobie straszne historie? - zaproponował Ell. 
- Właśnie! Tego chyba nie będziesz się bała? - zapytał ironicznie młodszy Lynch i spojrzał na Laurę. 
- Spadaj. - mruknął Riker. 
- Nie, spoko. Słucham. - odpowiedziała Laura. Rocky ucieszył się, że chociaż na to sie zgodziła, cała czwórka usiadła w kółku na podłodze. 
- No to zaczynajcie. - przerwała ciszę Laura i spojrzała na Rocky'ego. 
- Dobra, to ja zaczynam... Czekajcie, musze pomyśleć... Hmm... - zastanowił się na chwilę Ratliff. 
- Dobra, to ty się zastanawiaj, a ja za ten czas odpowiem jakąś, okej? - Zaśmiał sie młodszy brunet. Ell przytaknął, a Rocky potarł o siebie dłonie i spojrzał na przyjaciół i barat. 
- Dobra, to.. - pomyślał chwilę. W tym czasie Laura złapała Rikera za rękę. - Była sobie jakaś normalna rodzinka w składzie: mama, tata, i 5 dzieci, zamieszkali w pewnym domu.  - kontynuował brunet - Ludzie mówili, że w tym domu straszy. Oni się nie przejęli tym. W domu nie było nic prócz jedynego, pustego obrazu. Próbowali go zdjąć na różne sposoby, ale to im się nie dało. Wreszcie dali sobie spokój i zaczęli się rozpakowywać. Co kilka nocy z obrazu spływała krew. W tym samym czasie, ktoś z rodziny umierał. W ten sposób umarło już dwoje dzieci - Katelyn  i Andrew. Oboje mieli po 13 lat. Gdy następnym razem obraz zaczął krwawić, mała  Megi  szła do łazienki. Przechodziła koło obrazu. Obraz zwykle był czysty - nic nie było na nim namalowane. Tym razem na obrazie był krwawy napis: NIE OGLĄDAJ SIĘ ZA SIEBIE. Ale ciekawość zżarła małą Megi. Obejrzała się za siebie i...nic już więcej nie zobaczyła. Ktoś, chociaż w sumie coś wbiło jej kuchenny nóż prosto w serce. Zwłoki Megi przeniesiono do jej łóżka. Następnego dnia rodzice zaczęli wieżyć w klątwę przeklętego obrazu. Postanowili z pozostałą dwójką dzieci się wyprowadzić. Niestety dom stanął w płomieniach. Nic nie ocalało. Jedynie przeklęty obraz wisiał w powietrzu, no jakby wisiał na niewidzialnej ścianie. Z jego ram płynął strumień krwi. Na obrazie był tylko krzywy i krwawy napis: ŻEGNAJCIE... - dokończył tajemniczo uśmiechnięty Lynch. 
- Te, dobre... - Zaśmiał się Ell, jednak Laurę lekko przeraziła to historia. - Sam wymyśliłeś, czy gdzieś usłyszałeś?
- A co? - zapytał Rocky. 
- Tak pytam... - Zapytał, ponieważ przypomniał mu się obraz, a właściwie jego brak. Pusta rama, która wisiała pomiędzy dwoma pokojami. 
- Słyszałem gdzieś, a coo? 
- Nie, nic... Nie chcę nikogo starszyć... - spojrzał na Laurę, po czym na resztę - Ale tam obok pokoju Laury wisi sobie taki obraz, no tylko, że on jest pusty... - powiedział cicho Ratliff. 
- Ell, zamknij się, wiemy, że chcesz tylko przestraszyć Laurę. - Wtrącił się najstarszy i spojrzał na dziewczynę, która w trakcie opowieści Rocky'ego położyła głowę na jego ramieniu. 
- Nie, no przecież nie zrobiłbym tego... Po co mi ją starszyć? - spojrzał na dziewczynę Ell. 
- Nie wiem, bo może śmieszy was, że nie lubię horrorów? - odpowiedziała brunetka. 
- Dobra, koniec. Ell, koniec, jasne? - powiedział poważnie blondyn. 
- Jak mi nie wierzycie, to chodźcie, pokaże wam.  - oznajmił poważnie Raliff wstawając z miejsca. Riker spojrzał na Laurę westchnął cieżko. Dziewczyna od razu wstała, chłopak wstał zaraz za nią. Oczywiście Rocky nie chciał niczego przegapić, więc wstał i stanął zaraz za przyjacielem. 
- To idziemy? - uśmiechnął się.  Chłopak i tak sądził, że Ell robi sobie tylko z nich żarty, dlatego się uśmiechał, cała pozostała trójka była jak najbardziej poważna, a Laura przerażona. Mocno trzymała dłoń Rikera i razem poszli za przyjacielem. Weszli do małego korytarza i brunet zaświecił światło. Cała czwórka zobaczyła przed sobą pusty obraz. Laura poważnie się przestraszyła i przybliżyła się do Rikera, a ten od razu ją obiął. 
- No i co? Mówiłem. - oznajmił Ell odwracając się do przyjaciół. Rocky wpatrywał się w obraz, tylko Rikera nadal to nie przerażało. 
- O poważnie? Sądzicie, że to jest ten nawiedzony obraz z opowieści? - Zaśmiał się najstarszy. 
- A jak to wyjaśnisz? - zapytał Rocky. 
- No proszę was. I co? Teraz mamy się nie odwracać, bo coś nam się stanie? - powiedział ironicznie Riker. 
- Dobra, Riker... chodźmy stąd... - powiedziała cicho Laura i pociągnęła blondyna za rękę, ale ten stał razem z chłopakami. W końcu puściła chłopaka, aby przejść z powrotem do salonu. 
- Aaa! - chłopcy usłyszeli krzyk dziewczyny. Riker dopiero teraz zorientował się, że nie ma jaj obok, nie mówiąc już o chłopakach. 
- Laura?! - krzyknął wystraszony, szybko się odwrócił i pobiegł do salonu, bo stąd dobiegł krzyk dziewczyny. 

~~~

Dodaję rozdział już dziś, dlatego, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyliście. Właściwie w trzy godziny po dodaniu rozdziału uzbierało się 5 komentarzy * ,* 
Pod wcześniejszym postem kilka osób pisało mi, abym namieszała bardziej u Laury i Rikera, co o tym sądzicie? Jesteście za? Ogólnie podoba wam się, że są razem? Odpowiadajcie w komentarzach :p
Będę złośliwa - kolejny rozdział dopiero, kiedy uzbiera się tu 7 komentarzy <3

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 15.

 Riker nadal szedł przed siebie, bez żadnego konkretnego celu. Sam nie wiedział, co ma teraz zrobić i czy dobrze zareagował. W końcu doszedł do wniosku, że troche go poniosło. Skoro Laura całowała się z Rossem zanim zaczęli być razem, to chyba nic w tym złego... Ale mimo to i tak chciał pobyć jeszcze przez chwilę sam. W ciszy wszystko przemyśleć. 
W tym samym czasie Ellington i Laura siedzieli wtuleni w siebie. Dziewczyna czuła się spokojna w ramionach przyjaciela. Po chwili jednak chłopak przetrwał te ciszę. 
- Chyba powinienem pójść do Rocky'ego... Wiesz, siedzi sam, na dodatek zostawił telefon w domu. - powiedział odsuwajac się trochę od dziewczyny. Ona mu przytaknęła, dopiero wtedy chłopak wstał z miejsca, jednak dziewczyna pociągnęła go za rękę i zatrzymała. 
- Nie Ellington. Ja z nim pogadam. 
- Ale... Jsteś pewna?
- Tak, któreś z nas w końcu musi przeprosić, a ja wiem, że on nie zrobi pierwszy... Poza tym nie chcę, abyśmy sie jeszcze więcej z nim kłócili... 
- Na pewno? - zapytał jeszcze raz dla pewności. 
- Na pewno. - oznajmiła i lekko się uśmiechnęła. 
- No dobrze... - uśmiechnął się delikatnie. Dziewczyna odwzajemniłem uśmiech i dosyć wolnym krokiem wyszła z pokoju kierując sie w stronę niewielkiego salonu. Rocky'ego tam nie było, nie zdziwiło ją to, dlatego postanowiła pójść do drugiego pokoju. Zapukała lekko w drzwi. Słysząc głos bruneta i zgodę na wejście od razu otworzyła drzwi. 
- Rocky... - zaczęła niepewnie. - Możemy porozmawiać? - zapytała podchodząc do niego. 
- Ale o czym? Sądzę, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy. - powiedział pewnie Lynch. 
- Nie, właśnie nie wyjaśniliśmy sobie nic. - odparła równie pewnie, co chłopak. 
- Co chcesz jeszcze powiedzieć? - zapytał patrząc na brunetkę. 
- Najpierw chciałam poprosić, abyś mnie wysłuchał do końca. - po usłyszenia prośby dziewczyny Rocky przytaknął. 
- Wiem, że zrobiłam błąd godząc sie na pocałunek z Rossem, ale naprawdę nie wiesz, jak teraz tego żałuję... Powiedziałam ci o tym, bo musiałam się przed kimś wygadać, obiecywałeś, że nie będziesz zły... A jednak... - zacięła się.
- Laura, ale to nie zmienia faktu, że go pocałowałaś... Że zgodziłaś się na to... - wyraźnie posmutniał.
- Wiem to, ale... Wiem to. Ty naprawdę nawet nie wiesz, jak jest mi z tym źle...
- Domyślam się... Jak mogłaś pocałować mojego młodszego brata?
- Ale ja nie mówię teraz o pocałunku... 
 - A o czym? - spojrzał na brunetkę wyczekując odpowiedzi z jej strony. 
- Eh... Od dwóch dni się do mnie nie odzywasz, a jeśli już, to nie jest to miłe...  - powiedziała i spuściła wzrok, do jej oczu napłynęły łzy. Rocky uważnie wysłuchał każdego słowa dziewczyny. "Ma rację, zachowywałem sie jak skończony idiota" - pomyślał. Widząc jej łzy podszedł do niej. 
- Laura... Nie sądziłem, że tak to odbierzesz... - zaczął,  szybkim i delikatnym ruchem otarł łzy spływające po jej policzkach  i spojrzał w oczy. 
- Przepraszam... - powiedział po chwili wahania. - Laura, bardzo cię przepraszam. Miałaś rację, zachowywałem się, jak fochnięty dwunastolatek. - powiedział cicho. Uniósł podbródek dziewczyny, aby spojrzała mu w oczy. 
- Już nie przepraszaj... Po prostu o wszystkim zapomnijmy, w porządku? - zapytała po chwili. 
- Jasne... - odpwiedział brunet. Chłopak najchętniej pocałowałby ją teraz, ale wolał tego nie robić, dlatego tylko ją przytulił. Dziewczyna od razu wtuliła sie w Lynch'a i od razu poczuła się spokojniej. 
- Laura... Powiedz mi jeszcze jedno... 
- O co chodzi? - zapytała odsuwając się nieco od przyjaciela. 
- Dlaczego Riker tak zareagował, kiedy usłyszał, że całowałaś się z Rossem? - zapytał. Dziewczyna tylko ponownie spuściła wzrok. 
- Wy... Jesteście razem, racja? - zapytał niepewnie. Tak naprawdę w duchu miał nadzieję, że dziewczyna zaprzeczy, chociaż sam zaczynał domyślać się prawdy. - Laura...
- Tak... Chociaż nie wiem, czy lepszym określeniem nie byłoby "byliśmy". - powiedziała cicho, a z jej policzków zaczęły płynąć łzy. 
- Od kiedy jesteście razem? - kontynuował zadawanie pytań. 
- Od... Od dwóch dni... - słysząc odpowiedź dziewczyna chłopak westchnął ciężko. W środku coś go zabolało i źle się z tym poczuł, ale wiedział,  że skoro razem są szczęśliwi, to musi to zaakceptować. 
- A teraz Riker usłyszał o tym, że całowałam się z jego bratem i nie wiem nawet, gdzie jest. 
- Spokojnie, w końcu wróci i nie będzie miał ci tego za złe. Wiem co mówię, znam swojego brata. - pocieszał ją Rocky. Dziewczyna już nic na to nie odpowiedziała, tylko ponownie przytuliła się do przyjaciela, jednak po chwili odsunęła się od niego. 
- Pójdę się przejść... - powiedziała po chwili, brunet tylko jej przytaknął i cofnął sie o krok dawając jej wolną drogę. Laura posłała mu delikatny uśmiech i wyszła z pokoju, a następnie z domu. Ruszyła przed siebie, potrzebowała pobyć trochę sama. Myślała o Rikerze, z jej oczu płynęły strumienie łez. Nie patrzyła przed siebie, tylko szła ze spuszczonym wzrokiem. 
W końcu poczuła, że ktoś obiął ją w tali, obróciła się przez ramię i ujrzała Rikera. Od razu cała odwróciła sie w jego stornę. Chłopak najwyraźniej też jeszcze przed chwilą płakał, spojrzeli sobie w oczy. 
- Riker, ja chciałam cię prz... - zaczęła. 
- Nie, to ja przepraszam - przerwał jej blondyn. - Zachowałem się jak dziecko, nie powinienem tak reagować. - powiedział cicho Riker i uniósł swoją prawą dłoń lekko do góry i delikatnie otarł jej łzy. Dziewczyna chwyciła jego dłoń i zatrzymała na swoim policzku. Westchnęła cicho i przymknęła oczy ciesząc się bliskością Rikera. 
- Kiedy pocałowałam Rossa... Nie byliśmy jeszcze razem... Sama jeszcze wtedy nie wiedziałam, co do ciebie czułam... - powiedziała jąkając się lekko i spojrzała na ukochanego. - Naprawdę cię przepraszam... - Szepnęła. Blondyn zbliżył się do niej i przytulił ja do siebie. Ta bez chwili zawahania mocno wtuliła sie w jego lekko umięśnione ramiona. 
- Nie wracajmy już do tego... - powiedział po chwili Riker. Osiemnastolatka mu przytaknęła. 
- Może wrócimy do nich? - zapytała. 
- Jasne, ale... Już nie płacz. - powiedział spokojnie patrząc cały czas na nią. 
- Jeśli obiecasz, że już więcej coś takiego sie nie wydarzy...
- Obiecuje... Chodźmy. - powiedział cicho Riker. Razem ruszyli w stronę domu. Riker obiął Laurę ramieniem, a ta chwyciła jego dłoń. Po kilkunastu minutach byli już przed domem,  chłopak odsunął się troche od dziewczyny zabierając swoją rękę. 
- A... I jeszcze jedno... Powiedziałam im o nas... - powiedziała cicho. 
- Powiedziałaś? Hmm, może to i lepiej... - odpowiedział niepewnie blondyn. 
- Chodźmy... -odparła dziewczyna i załapała go za rękę, razem weszli do środka. Chłopcy siedzieli w salonie, kiedy para pojawiła sie w drzwiach od razu na nich spojrzeli. Na twarzy Ellingtona od razu pojawił się uśmiech, po chwili u Rocky'ego to samo. 
- Dobra, więc skoro jesteśmy już wszyscy w komplecie... Co robimy? - przerwał ciszę Ell. 
- Jesteśmy nad jeziorem... Może po prostu się tam przejdźmy? - zaproponowała brunetka. 
- Jasne, w sumie logiczne. - Zaśmiał sie blondyn.  Jak powiedzieli, tak zrobili. Cała czwórka postanowiła wyjść z domu. Kiedy tylko wyszli nie musieli długo iść, po kilku minutach byli na miejscu, czyli nad jeziorem. Czwórka przyjaciół usiedła na pomoście; Rocky, Riker, Laura i Ellington. Dziewczyna położyła głowę na ramieniu blondyna cały czas trzymają jego dłoń. Siedzieli w ciszy, patrząc w dal. 
- Nudno tu. - zamarudził Rocky. 
- Więc zachwyć się widokiem. - odpowiedział mu najstarszy. 
- Popieram Rocky'ego.  - Wtrącił się Ell. - Gdyby był to chociaż jakiś zachód słońca... Jest tu nudno. - kontynuował. 
- Dobra... No to co proponujecie robić? - zapytała Laura i spojrzała na każdego z osobna. 
- Hmm, no nie wiem... - zamyślił sie Rocky. - Mooożeee... - powiedział przeciągając litery i nie myśląc wiele popchnął starszego brata do wody. 
- Rocky! Co ci odwaliło? - zapytała Laura i spojrzała na bruneta, a następnie na chłopaka, który będąc w wodzie śmiał się. 
- O daj spokój, co mu się stało? - odpowiedział śmiejący się młodszy Lynch. 
- Czyli tobie też nic się nie stanie? - mruknęła cicho i wstała z miejsca. 
- Tak... Czekaj... Co? - zapytał Rocky, ale dziewczyna nie miała zamiaru odpowiadać, tylko również wepchnęła go do wody. 
- Bardzo śmieszne! - Zaśmiał się Rocky i spojrzał na Rikera, który w między czasie sie z niego śmiał. Na podeście zostali już tylko Laura i Ellington. Chłopak również wstał i podszedł do dziewczyny. 
- Ooo nie.. - zaczęła brunetka lekko się cofając, jednak uważała, aby nie spaść do wody. 
- Ooo tak. - uśmiechnął sie złowieszczo Ellington. 
- Ell, nie... Ja się rozmaże! - Zaśmiała sie, jednak chłopak niezbyt sie tym przejął i stanął blisko dziewczyny, a  następnie obiął ją w talii. 
- Te, młody! Nie podrywaj mi dziewczyny! - powiedział rozbawionym tonem najstarszy. 
- O to sie nie martw. - Zaśmiał się Ratliff.
- Nie rób tego.
- Też cię lubię. - dodał i wrzucił dziewczynę do wody. 
- Jak mogłeś!? - Zaśmiała się brunetka i robiła wszystko, aby tylko się nie rozmazać.  Chłopak zaeragował na to głośnym śmiechem. 
- Dobra, Ell, teraz ty. Dawaj tu o nas. - powiedział Riker. Ellington długo sie nie zastanawiał i również wskoczył do przyjaciół. Wtedy wszyscy zaczeli chlapać chłopaka. 
Przyjaciele siedzieli w wodzie jeszcze przez jakiś czas, pewnie nie mieliby zamiaru wychodzić, ale powoli zaczęło padać. 
- Dobra, wychodzimy? - zapytała Laura patrząc na każdego z osobna.
 - Jeszcze chwila. - poprosił Rocky. 
- Laura ma rację, zaczyna padać.  - powiedział Riker. 
- O dajcie spokój, i tak jesteśmy już cali mokrzy. - poparł Rocky'ego, Ellington. 
- Dobra, to my wyjdziemy, a wy się jeszcze tu pobawcie, dobra? - zapytał Riker uśmiechając się. 
- Pewnie! A potem my nie trafimy... Jasne! - Zaśmiał się Ell i spojrzał na młodszego bruneta. 
- No więc jak będzie? - zapytała Laura i spojrzała chłopaków. 
- Dobra... Idziemy z wami. - powiedział niechętnie Rocky. Cała czwórka wyszła z wody i biegiem wrócili do domu. Niestety w drodze zaczęło mocniej padać. Kiedy tylko wrócili każdy z nich postanowił się przebrać,  a że była tylko jedna łazienka, Laura zajęła ją pierwsza, potem Riker, Ellington i Rocky. Gdy wszyscy byli już gotowi postanowili coś zjeść. Deszcz nie ustępował, dlatego przyjaciele byli zamknięci w w domu. 
- Dobra, jest 15, co będziemy robić? - zapytał znudzony Rocky. 
- Hmm, może obejrzymy jakiś film? Boo... Macie tu jakieś filmy, co Riker? - zaproponował Ellington i spojrzał na najstarszego blondyna. 
- Spokojnie, wziąłem jakieś filmy. - powiedział nie dawając szansy odezwania sie Rikerowi. 
- Zaraz, zaraz... Po co brałeś tu filmy? - wtrąciła się Laura. 
- Jakoś tak myślałem, że jakby było nudno... Noo... 
- Mniejsza, co masz? - przerwał blondyn. Rocky podszedł do swojej walizki, oczywiście był za leniwy, aby się rozpakować, zresztą stwierdził, że na trzy dni mu sie nie opłaca. 
- Mam tu jakieś dwa horrory... "The Ring" i... I "Lustra". - uśmiechnął się szeroko młodszy brunet. 
- Nie masz czegoś innego? Znaczy... Inne filmy, niż horrory? - zapytała niepewnie i spojrzała na przyjaciela. 
- Nie lubisz horrorów? - zapytał zdziwiony Ell. 
- Nie... 
- Może jednak? - chciał upewnić się Rocky. Riker cały czas patrzył na dziewczynę. 
- Dobra, jeśli nie chce... Nie naciskaj - powiedział w końcu blondyn. 
- Okej, to co robimy? Nie mam innych filmów. - westchnął Rocky. 
- Nie no... Możemy już obejrzeć te horrory. - odparła po chwili wahania Laura. 
- Na pewno? - zapytał blondyn. 
- Tak... Na pewno - uśmiechnęła się lekko. 
- Dobra, to włączamy czy nie? - zapytał Ell. 
- Tak, dawajcie. - odpowiedziała dziewczyna. Przyjaciele udali sie do niewielkiego salonu. Riker, Laura i Ellington usiedli na kanapie, a Rocky na fotelu obok. 
- Hej, a co z samochodem? - zapytała Laura, w między czasie młodszy Lynch uruchamiał DVD. 
- A tak...  Już z nim ok, spokojnie damy radę wrócić do domu. - Odpowiedział spokojnie blondyn. Rocky włączył "The Ring". Laura położyła głowę na ramieniu Rikera,  pozostali chłopcy uważnie oglądali film. Co straszniejsze sceny Laura wtulała sie w chłopaka, który w między czasie ją obejmował. Po niecałych dwóch godzinach film dobiegł końca, a na zewnątrz nadal padało. Rocky leniwie wstał z miejsca i wyłączył telewizor. 
- Dobra, co teraz robimy? - zapytał Rocky patrząc na każdego z osobna. 
- Ja ci powiem, czego nie będziemy robić: na pewno nie obejrzymy kolejnego horroru! - odpowiedziała Laura, która przez prawie cały film była wtulona w Rikera. 
- Dobra, to nie... To może masz jakieś propozycje? - uniósł jedną brew patrząc na brunetkę. 
- No nie wiem... Która jest godzina? - odparła dziewczyna sięgając po swoją komórkę. 
- Nie wiem, zostawiłem komórkę w domu - powiedział ironicznie Rocky. 
- Prawie 17. - uśmiechnął sie Ell. 
- Leje! Co możemy robić w takim małym domu? Nie chcę się nudzić! - dodał młodszy Lynch. 
- Ja wiem! Zagrajmy w butelkę! - Zaśmiał sie Ellington. Laura i Riker spojrzeli na siebie, a następnie na Ratliff'a. 
- No chyba nie. - odezwał się blondyn.  
- A no tak... To nie. - westchnął przyjaciel. 
- O rany... Zróbmy coś! - powiedział znudzony Rocky. - obejrzyjmy ten drugi film! - kontynuował. 
- Przecież wiesz, że Laura nie lubi horrorów. - Wtrącił się Riker. 
- O rany... Robicie problemy. - westchnął stojący brunet. 
- To może chociaż zagrajmy w "pytanie czy wyzwanie"? - zaproponował Ell. 
- Dobra. - odpowiedziała szybko Laura. 
- Okej, zgadzam się. - rzucił szybko najstarszy. 
- Noo! - ucieszył sie młodszy Lynch. Cała trójka usiadła w kółku, Rocky poszedł do kuchni po jakąś butelkę i zaraz dołączył do reszty. 
- Doobraa... To ja kręce pierwszy? - zapytał młodszy brunet i spojrzał pytającym wzrokiem na przyjaciół i brata, wszyscy mu przytakneli. Chłopak zakręcił butelką. Wypadło na Rikera.  
- Dobra... Pytanie czy wyzwanie? - posłał bratu pytające spojrzeniu czekając na odpowiedź.
- Pytanie. - powiedział po chwili namysłu. 
- Yhym... Noo więc... - zaczął przeciągając litery Rocky. - O! Tak z czystej ciekawości... Trzy dni temu... Rydel mówiła, że wróciłeś do domu kompletnie nawalony... Dlaczego? - zapytał ze złowieszczym uśmiechem na twarzy. W tym samym czasie Ratliff wybuchnął śmiechem, Laura przymknęła oczy, a Riker spuścił wzrok. 
- Ale żeś palnął. - mruknęła dziewczyna, spiorunowała Rocky'ego wzrokiem i chwyciła dłoń Rikera. Ten cały czas miał spuszczony wzrok. 
- No co? Chciał pytanie, to... - zaczął młodszy Lynch i spojrzał na Ellingtona. 
- Riker... - Szepnęła Laura patrząc zatroskana na chłopaka i delikatnie pogładziła jego policzek. Blondyn po chwili spojrzał na brata.
- A dlatego, że wcześniej zrobiłem coś, czego potem żałowałem, zadowolony? - odpowiedział ironicznie i patrząc na młodszego brata. 
- Zadowolony. - powiedział szybko i podał najstarszego butelkę. Chłopak zakręcił i wypadło na przyjaciela. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć brunet go wyprzedził i rzucił szybkie "wyzwanie". Riker dał mu wyzwanie, które szybko spełnił, później Ell zakręcił i wypadło na Rocky'ego. Ten również poprosił wyzwanie, spełnił je równie szybko, co poprzednik, następnie Rocky zakręcił, wypadło na Laurę. Dziewczyna poprosiła o pytanie. Trochę to trwało, zanim chłopak się zdecydował. 
- Hmm... Dobra... Pytanie, tak? Hmm... Mam... Kogo, oprócz Rossa i oczywiście Rikera pocałowałaś w ostatnim czasie? - zapytał Rocky i uważnie wyczekiwał odpowiedzi. 
- Proszę cię.. - Zaśmiał się Riker. Laurze jednak nie było do śmiechu, spojrzała na Ellingtona i weschnęla cicho. Blondyn nie słysząc odpowiedzi ze strony ukochanej spojrzał na nią. 
- Laura..? - odparł niepewnie, jednak dziewczyna spuściła wzrok. 


~~~

Jakoś napisałam :3 Dziękuje za wszystkie komentarze i za to, że blog ma już ponad 2,500 wyświetleń <3 Do końca wakacji nigdzie się nie ruszam (z wyjątkiem pojedynczych spotkań ze znajmymi). W każdym razie zabieram się za pisanie kolejnego rozdziału, ALE dodam go dopiero, kiedy pod tym będzie przynajmniej 5 komentarzy. 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 14.

Przez chwile przyjaciele siedzieli w ciszy, którą postanowił przerwać Riker. 
- Dobra, no to skoro wszyscy już wstali, może chodźmy już?
- Czekaj... Chcesz iść? Co z samochodem? - Zapytał od razu Rocky. 
- Nic, zostawimy go tu i przejdziemy. Co ty się boisz? - Zaśmiał się Riker.
- Niee... A co jeśli zostawimy go tu, a jak wrócimy to już go nie będzie?
- Co? Rocky, proszę cię, kto normalny w środku dnia będzie chciał ukraść samochód?
- Normalny nikt, ale nie wiadomo, kto tu łazi. - odpoweidział brunet. 
- Rocky daj spokój, spaliśmy tu. Jakoś nikomu z nas nic się nie stało. - Wtrącił się Ell. 
- Dobra, bo byliśmy w środku. - kontynuował Rocky. 
- Dobra, jak chcesz możesz tutaj zostać i go pilnować, my się przejdziemy, a później do ciebie dołącze i zadzwonię po jakąś pomoc. - uspakajał barat blondyn. 
- Dobra, idę z wami...
- No to możemy już iść? - wtrąciła sie w końcu Laura. 
- Tak, chodźmy! Rocky, nie bój się. - powiedział Ratliff.  Rocky w końcu się zgodził, cała czwórka wysiadła z samochodu Rikera, wzięli swoje walizki i ruszyli w stronę domku, który znajdował się niedaleko. Riker wziął rownież walizkę Laury i oni szli pierwsi, razem, a Rocky i Ellington szli trochę za nimi. 
- Too... Jak ci się spało? - zapytał blondyn. 
- A dobrze... A tobie?
- Też... Dobra, przepraszam, że tak wyszło. - powiedział cicho Riker. Laura od razu na niego spojrzała. 
- Ale przecież nie masz za co...
- Jak to nie mam za co? Spaliśmy w samochodzi, bo zepsuł się piętnaście minut przed celem. - westchnął ciężko. 
- Hej... Przez to wyjazd zapowiada się jeszcze lepiej. Spójrz na to z innej strony: spaliśmy w samochodzie, z twoim bratem i Ell'em, bo samochód nam się zepsuł. - powiedziała wesołym tonem i się zaśmiała.  - to o wiele lepsze, niż zwykła, możliwie nudna noc w domku. 
- W sumie możesz mieć rację... No w każdym razie dziś nie będzie już takich niespodzianek. - odpowiedział lekko uśmiechnięty Riker. 
- Zobaczymy. - dodała Laura. Przyjaciele szli jeszcze kokoło 30 minut, szli dosyć wolno, ponieważ na zewnątrz było gorąco. W końcu doszli na miejsce. Riker otworzył drzwi, wpuścił Laurę, chłopaków i sam wszedł jako oststni. Dom nie był duży, niewielki salon, mała kuchnia, łazienka (tylko jedna) i dwa pokoje. Każdy rozejrzał się po domku i każdemu się tu spodobało. 
- Czekajcie... Jesteście pewni, że są tutaj cztery łóżka? - zapytał Rocky. 
- Właśnie, ja nie będę znowu spał na podłodze. - dodał Ratliff i obydwoje spojrzeli na Rikera. 
- Spokojnie, ja już tu byłem. W jednym pokoju powinny być dwa łóżka i w drugim to samo. - odpwiedział spokojnie najstarszy. Laura słuchała uważnie chłopaków, w końcu postamowiła sprawdzić, czy blondyn ma racje. Weszła do pierwszego pokoju, zobaczyła tam tylko jedno, dwuosobowe łóżko, trochę ją to zdziwiło, ale postamowiła jeszcze zajrzeć do drugiego. Tam było również jedno łóżko. Dziewczyna westchnęła ciężko i wróciła do przyjaciół. Oni najwyraźniej czekali na nią. 
- I jak? - zapytał Rocky z nadzieją. 
- No więc.. Są dwa łóżka dwuosobowe. - powiedziała lekko uśmiechnięta. Chłopcy od razu spojrzeli na Rikera. 
- No tak... Ja miałem trzy lata, Rydel miała rok, możliwe, że spaliśmy razem, rodzice też razem. 
- Riker! - krzyknął najmłodszy brunet. 
- No przepraszam, że po dziewiętnastu latach nie pamiętam szczegółu!
- Też mi szczegół. - mruknął Rocky. 
- Dobra, nie czepiajcie się już Rikera! Przecież dzięki niemu w ogóle tu jesteśmy, tak? Powinniście być mu wdzięczni, bez niego w życiu byście tutaj nie przyjechali... Pewnie nawet nie wiedzielibyście o tym miejscu! - wtrąciła sie w końcu lekko zdenerwowana Laura i spojrzła na Rocky'ego.
 - Dobra, masz racje, Laura. - powiedział cicho Ell. 
- W każdym razie... - zaczął Riker i pokręcił głową. - Coś wymyślimy, ja... Niech już stracę, mogę przespać się te dwie noce na kanapie, chłopcy, możecie spać razem, a Laura w pokoju obok, pasuje? - Ratliff i Rocky spojrzeli na sobie trochę zmieszani. 
- Nie, nie będę spał z nim - powiedział Ell wskazując stojącego obok przyjaciela. 
- A ja z nim! - dodał Rocky.
- O, spoko, zawsze któryś z was może spać na ziemi, tak? - uśmiechnęła się lekko Laura. 
- Hej, ty śpisz sama. - zamyślił się Ratliff. 
- Ooo nie, zapomnij. - odpowiedziała od razu. 
- Tak, śpi sama. Szkoda, że nie ma tutaj Rossa, prawda Laura? - zapytał ironicznie Rocky. 
- Co? - zapytał Riker. 
- Nic... - powiedziała Laura, spojrzała na Rocky'ego i spoważniała, a można nawet powiedzieć, że lekko posmutniała, ponieważ brunet przypomniał jej o pocałunku z Rossem. Jego słowa wskazały na to, że nadal jest o to zły. 
- Dobra, nie ważne. Ustalcie to między sobą. Ja muszę wracać do samochodu. - oznajmił Riker podchodząc do drzwi. 
- Czekaj, idę z tobą! - powiedział Ell i podszedł do Rikera. Razem wyszli z domu i udali sie w stronę zostawionego wcześniej samochodu. Laura spojrzała na Rocky'ego. 
- Ty z nimi nie idziesz?
- Mógłbym zapytać o to samo. - odpwiedział ironicznym tonem. Laura postanowiła sobie odpuścić, nie chciała teraz o tym myśleć, postanowiła zadzwonić do Rydel, aby powiedzieć jej o tym, co do tej pory się stało; zepsucie się samochodu, noc w samochodzie, a teraz to. Oczywiście musiała wspomnieć blondynce o tym, że obudziła sie z Ell'em. Rocky w tym czasie postanowił zająć się sobą. Kiedy tylko Laura przestała rozmawiać z przyjaciółką postamowiła zadzwonić do Rikera, aby dowiedzieć się co z samochodem, ponieważ minęło już dużo czasu i chłopcy spokojnie doszli już na miejsce. 
- Halo? Riker, emm... Długo jeszcze? - zapytała niepewnie, kiedy chłopak odebrał telefon.  
- Sprawa jest ciężka, właśnie czekamy na pomoc, nie wiem, co będzie z samochodem, ale na razie tak szybko nie wrócimy. 
- Jasne, rozumiem... - odpwiedziała smutno. 
- Hej, czy coś sie stało? 
- Nie, nic... Too... Czekam na was. 
- Jasne, pa... - powiedział Riker, po czym dziewczyna się rozłączyła. Jeszcze przez chwilę siedziała w jednym z pokoi, w który miała spać. Próbowała przypomnieć sobie, co stało się w nocy. Po dłuższym czasie wyszła z pokoju. Rocky szukał czegoś w swojej walizce. Widząc Laurę od razu przestał. 
- Co to było? - zapytała sucho podchodząc do bruneta. 
- O co ci chodzi? 
- "Śpi sama. Szkoda, że nie ma tutaj Rossa". Czy ja naprawdę nie mogę ci ufać? - zapytała nieco zdenerwowana. 
- Oh, oczywiście, że możesz. - odpowiedział ironicznym tonem i przewrócił oczami. 
- Mogłam... Widziałam, że się obraziłeś, ale sądziłam, że nie będziesz sie fochał, jak 13-letni chłopiec! 
- Ja się focham? Tak, a wiesz dlaczego? Bo zrobiłaś coś, czego sama żałujesz. Nie mogłaś pomyśleć, zanim to zrobiłaś?! - wykrzyczał brunet. Słysząc ton przyjaciela oczy Laury szybko się zaszkliły, nigdy nie lubiła się z nim kłócić. 
- To ty chyba nie wiesz, jak ja się teraz czuję... Myślisz, że szybko o tym zapomnę? Załamałam mu serce, nie rozumiesz, jak sie czuje?!
- Dobra, gdybyś trochę pomyślała, to nawet byś tego nie zrobiła. 
- Co? Sądzisz, że ja zrobiłam to od tak? Oh, Rocky, czy ty się słyszysz..?!
- Oczywiście, ale mogłaś pomyśleć!
- Oh, daj spokój,  ten jeden raz się zapomniałam! - powiedizła głośnym i już zapłakanym tonem. Brunetki było ciężko patrzeć na nią w takim stanie, ale postanowił sobie, że będzie twardy. 
- Tak, i właśnie dlatego pocałowałaś Rossa! - właśnie w tej chwili do domu weszli Riker i Ratliff. Na nieszczęście Laury, blondyn  usłyszał, że całowała się z Rossem. Stanął jak wryty nie mogąc w to uwierzyć, spojrzał na brata, a potem na dziewczynę. Laura spojrzała przerażona na Rikera. Chłopak nie powiedział nic. 
- Riker... 
Chłopak nadal milczał, tylko wycofał się i wyszedł z domu kierując się przed siebie. "O nie..." - pomyślała i spojrzała na Rocky'ego. 
- Dziękuje..! - krzyknęła i wybiegła zaraz za Rikerem. Ellington też dziwnie się poczuł. Czekając z Rikerem na pomoc przypomniał sobie, w jaki sposób spał wtedy z dziewczyną. Spojrzał na Rocky'ego, ten starał się uspokoić, ale nic nie powiedział. 
- Dobra, co się stało? Zapytał starszy brunet podchodząc do przyjaciele. Ten, kiedy tylko ochłonął zaczął mówić mu o tym, co stało się między nimi. 
 Laura pobiegła za Rikerem. Chłopak dobrze o tym wiedział, ale mimo to nie odwrócił się do niej. Byli razem od dwóch dni, a teraz dowiedział się, że całowała się z jego bratem. Chciał być teraz sam. W końcu dziewczyna go dogoniła i chwyciła jego dłoń. Ten łaskawie się do niej obrócił. W jego oczas były łzy. Spojrzał tylko na nią. 
- Riker, ja...- zaczęła. 
- Całowałaś się z Rossem, wiem, słyszałem. - powiedział szybko. 
- Tak, ale...
- Kiedy to było? - przerwał jej blondyn. Dziewczyna milczała, nie chciała powiedzieć mu, że w ten sam dzień, kiedy prawie pocałowała jego. Laura stała ze spuszczonym wzrokiem, chłopak kiwnął głową nie słysząc jej odpowiedzi. 
 - Jasne... - mruknął. Wyrwał dłoń z jej ucisku, odwrócił się i ponownie ruszył przed siebie. Dziewczyna. Spojrzała na odchodzącego Rikera, było jej z tym bardzo źle. Rikera naprawdę kochała, a do Rossa nic nie czuła, z wyjątkiem czystej przyjaźni. Dobrze znała Rikera, więc wiedziała, że chłopak musi być teraz sam, aby wszystko przemyśleć. Dziewczyna z płaczem wróciła do domku. Minęła tylko przyjaciół siedzących w salonie i poszła do pokoju. Ratliff postanowił przejść się do dziewczyny, dowiedzieć się kilku rzeczy i wyjaśnić poprzednią noc. Przechodząc między dwoma pokojami zobaczył, że na ścianie wisi jakiś obraz... a w każdym razie kiedyś to na pewno był obraz, teraz rama była pusta, po prostu pusty obraz. Chłopak w ogóle nie zwrócił na to uwagi i poszedł dalej. Stanął przed pokojem i lekko zapukał w drewniane drzwi. Słysząc ciche "proszę" otworzył drzwi i wszedł do środka. Oczywiście zamykając je są sobą. Laura siedziała na łóżku i płakała. Westchnął cicho i podszedł do niej. 
- Jak tam? - zapytał niepewnie. 
- A jak myślisz? - odpowiedziała cicho. 
- Czyli to prawda? Pocałowałaś Rossa? - kontynuował pytanie Ratliff. 
- Tak, pocałowaliśmy się... Ale ja teraz... Teraz naprawdę tego żałuje. Naprawdę... Drugi raz w życiu bym tego nie zrobiła. - wypowiedziała dziewczyna jąkając się. Brunet kucnął na przeciwko niej i złapał za jej dłonie. 
- Hej... Mnie nie musisz się tłumaczyć.    - powiedział przyjaźnie Ellington. Słysząc słowa przyjaciela Laura spojrzała mu w oczy i wymusiła delikatny uśmiech, ale zaraz po tym ponownie posmutniała i spuściła wzrok. 
- No już, nie myśl o tym. - powedział cicho brunet i przytulił dziewczynę. Brunetka mocno wtuliła sie w jego ramiona, z jej oczu nadal płynęły łzy, ale bliskość Ell'a już lekko się uspokoiła. Kilka minut siedzieli w ciszy, wtuleni w siebie. W końcu Laura otwrła łzy i lekko puściła Ratliffa. 
- Laura... Muszę ci o czymś powiedzieć... - zaczął niepewnie. 
- Tak? O co chodzi? - uśmiechnęła się delikatnie. 
- Ale... Nie mów o tym Lynch'om, w porządku?
- No jasne, mnie możesz zaufać. 
- A więc... Pamiętasz może, co stało się w nocy..? - zapytał cicho. Dziewczyna od razu domyśliła sie, że chodzi o to, iż kiedy się obudziła chłopak spał obok niej, obejmował ją, a ona była przykryta jego bluzą. 
- Wiem o co ci chodzi, ale... Właśnie nie mogę sobie przypomnieć...
- Ja właśnie pamiętam. - oznajmił myśląc o tym wszystkim. 
- Naprawdę? Hmm, to dziwne, że ja nic nie pamiętam.. Mów.
- Na pewno? - zapytał dla pewności.
- Tak... Byliśmy z chłopakami, przecież nie mogło stać się nic strasznego, tak?
- Dobra... Ale naprawdę nic nie pamiętasz? - zawahał się brunet. 
- Nic... 
- Dobra...
                                                    ~~~"opowieść" bruneta xd ~~~
Ellington obudził sie w środku nocy, pierwsze co zrobił, to spojrzał na Laurę, dziewczyna nie spała. Kiedy chłopak odwrócił sie do niej spojrzała na niego i uśmiechnęła sie lekko. 
- Nie śpisz? - zapytał i zmienił pozycję na siedzącą. 
- Nie dam rady... - odpowiedziała cicho, aby nikogo nie obudzić i również usiadła. Poklepała cicho miejsce obok siebie, aby chłopak usiadł obok niej, bo w końcu zgodził się spać na ziemi. Chłopak chętnie usiadł obok niej, starał się zrobić to jak najciszej, aby nie obudzić Lynch'ów. Kiedy Ell usiadł obok brunetki ta położyła głowę na jego ramieniu i westchnęła cicho. 
- Ciekawie sie zaczyna, co? - zaczął chłopak. 
- Jestem ciekawa, co będzie potem. Najpierw zepsuł się samochód, a potem? Mam jakieś dziwne przeczucie... Wydaje mi się, że ten wyjazd wcale nie będzie taki świetny, jak chcieliśmy. 
- Dlaczego tak uważasz?
- Nie wiem... Może jakby Rydel była z nami byłoby trochę inaczej. Możesz sie ze mne śmiać, ale trochę dziwnie się czuje będąc z Rocky'm. - spuściła wzrok Laura. 
- Rocky'm? Hmm, ostatnio jakoś nie rozmawiacie, czy coś się między wami stało? - zaoytał po chwili. 
- Tak, ale to... Kiedy indziej ci powiem, zgoda? - spojrzała na chłopaka. 
- Jasne, spoko. - uśmiechnął się delikatnie. 
- Chyba niezbyt wygodnie śpi sie na podłodze, co? 
- Czy ja wiem... Bywało gorzej, jedną noc mogę przestać się tam. - odpowiedział uśmiechnięty. Naprawdę było to dla niego mega niewygodne, ale nie chciał o tym mówić dziewczynie. 
- Nie chcę, żebyś przeze mnie musiał tam spać. Może... Może zostaniesz jednak tu, na górze? - uśmiechnęła się Laura. 
- A ty na dole?
- Nie... Ja z tobą... Ale jeśli nie chcesz, to okej... - powiedziała nadal uśmiechnięta. 
- To w porządku - odpowiedział po chwili wahania. - Too...
- To może chodźmy spać? - zaproponowała brunetka. 
- Tak, umm, jasne. - dodał cicho. Najpierw położył się Ell, a Laura zaraz po nim, nie mieli zbyt dużo miejsca, dlatego leżeli zaraz obok siebie, bardzo blisko, ich ciała się dotykały. Dziewczyna położyła głowę na jego ramieniu i lekko polożyła dłonie na jego torsie, a chłopak ją obiął. Teraz Laura poczuła, że spokojnie może usnąć, to samo Ellington. Przez chwilę leżeli tak w ciszy tylko na siebie patrząc. W końcu obydwoje zaczęli przybliżać do siebie swoje twarze, a następnie ich usta złączyły sie w pocałunku, który szybko stał się namiętny. Kiedy tylko przerwali pocałunek żadne z nich nie powiedziało nic, Ell tylko pogładził jej policzek, dziewczyna zamknęła oczy i szybko usnęła. 
                                                                 ~~~ .... ~~~
Chłopak odpowiedział wszystko patrząc przed siebie, chciał uniknąć wzroku dziewczyny. Ona jednak cały czas przyglądała mu się. Kiedy skończył mówić brunetka schowała twarz w dłoniach. 
- A bluza? - zapytała nie odkrywając twarzy.  
- Jaka bluza?
- Kiedy sie obudziłam byłam przykryta twoją bluzą. 
- Kiedy już zasnęłaś pomyślałem, że może być ci zimno... 
Przez chwilę siedzieli w ciszy. Laura cały czas zadawała sobie pytania: "jak mogłam to zrobić, przecież jestem z Rikerem!", "dlaczego znowu się zapomniałam?!".
 - Wszystko dobrze? - zapytał przerywając ciszę. 
- Oh, Ell... Ja naprawdę nie wiem, dlaczego to zdobiłam... Znaczy zgodzilam sie na ten.. Pocałunek... - powiedziała cicho i spojrzała na przyjaciela. 
- Aha. Rozumiem... - chłopak lekko posmutniał.
- Ellington, tylko proszę, nie miej mi tego za złe... Ostatnio robię same głupie rzeczy, ale... Nie rób sobie nadziei...
- Jasne, nie ma problemu, jest okej. - dodał brunet i westchnął ciężko. 
- Mogę ci coś powiedzieć? - zapytała cicho patrząc na przyjaciela. - Jest jeden powód, dla którego masz nie robić sobie nadziei... 
- Jesteś z Rikerem. - przerwał jej Ell. 
- A ty skąd to wiesz..? - zaczęła. - czekaj, czyli wiedząc, że z nim jesteś pocałowałaś mnie?! 
- Co? Nie! Nie, przecież nie zrobilbym tego Rikerowi... Zorientowałem się dziś, dopiero kiedy Riker tak zareagował. - westchnął cieżko. 
- No tak... - dziewczyna posmutniała. - I Rocky pewnie też już to wie. 
- Nic o tym nie wspominał, a właśnie. Wczoraj powiedziałaś mi, że dziwnie sie czujesz będąc z Rocky'm. Czy to miało związek z tą kłótnią? 
- To było tak, że pocałowałam Rossa, ale był to mój największy błąd. Powiedziała o tym Rocky'emu i teraz jest na mnie zły. Nie wiem... Chyba będę musiała z nim porozmawiać. 
- Chyba będziesz musiała - westchnął Ell. 
- Ale już próbowałam i co z tego wyszło... Riker sie obraził i gdzieś wyszedł. Ell! Co jeśli znowu wróci pijany? Boże, Ell... Co ja zrobiłam..? - powiedziała załamującym się głosem Laura. Ellington od razu ją przytulił. Dziewczyna ścisnęla w dłoniach koszulkę przyjaciela. 
- Już spokojnie... Spokojnie, Riker jest rozsądny...
- Wiem to, ale co ostatnio zrobił, kiedy powiedziałam mu, że nie chcę ryzykować przyjaźni? Ell, on dowiedział się, że całowałam się z jego bratem... - przerwała mu Laura. - dlaczego jestem taką idiotką...
- Daj spokój, jesteśmy na jakimś kompletnym zadupiu, tutaj Riker nie ma jak cokolwiek wypić... I nie jesteś idiotką... Już.. Spokój, Riker jest rozsądny, nie zrobi nic głupiego, zobaczysz. - próbował pocieszyć dziewczynę. Ona nadal siedziała wtulona w przyjaciela. Ratliff domyślił się, że ma nikomu nie mówić o ich pocałunku, a najlepiej sam powinien zapomnieć. 

~~~

Okej, napisałam ten 14 rozdział, ale czy mi wyszedł? Chyba nie za bardzo... Ale i tak mam nadzieję, że się spodobał ^^ 
5 komentarzy - kolejny rozdział. ;*